Widok
taaa
Siedzę sobie w tej podziemnej kafejce tuż przy Manhattanie we Wrzeszczu. Piwsko mają tylko xl czyli 660ml takie jak nagminnie w każdym sklepie do nabycia jest w Italii. Pamiętam jak wróciłem kiedyś z tego słonecznego kraju do Pl i zakupiłem 500ml specjala. Po wypiciu czegoś mnie brakowało, chyba tych 160ml :DD.
Krążę dziś po szpitalach Trójmiasta, bo pół rodziny mi w nich umiejscowiono i wciąż się Ją przemieszcza.
Podoba mi się interna szpitala studenckiego koło polibudy. Wyremontowane sale, cisza, fajne widoki, personel oki doki, własny prysznic i toaleta. Tak powinno być.
Fajnie, że CBA zwróciło uwagę na bezprawną wycinkę tych drzew na Oksywiu.
Być może, że w końcu politycy zaczną udaną politykę od drzew, a kiedyś tam skończą na ludziach szpitalach.
Krążę dziś po szpitalach Trójmiasta, bo pół rodziny mi w nich umiejscowiono i wciąż się Ją przemieszcza.
Podoba mi się interna szpitala studenckiego koło polibudy. Wyremontowane sale, cisza, fajne widoki, personel oki doki, własny prysznic i toaleta. Tak powinno być.
Fajnie, że CBA zwróciło uwagę na bezprawną wycinkę tych drzew na Oksywiu.
Być może, że w końcu politycy zaczną udaną politykę od drzew, a kiedyś tam skończą na ludziach szpitalach.
"Niektóre rzeczy są dokładnie tym, czym są, i niczym innym."
Charles Bukowski.
Charles Bukowski.
Zk.
Mam teraz swój własny moment of surrender.
Ale napiszę Tobie...
Dzięki za te kilka słów szczególnie akurat dziś.
HA!!!
Wiesz, ziemia dosłownie pękała dziś w moim ogrodzie pod wszystkimi krzakami piwonii, bo wybijają młode.
Białe, wzburzone morze przebiśniegów gwałtownie wypłynęło pośród trawnika. Dziewiczo to wygląda z samego rana.
A korzenie jabłoni właśnie teraz w skali roku pożywiają i oliwią swoje maleńkie purpurowe pąki, aby zrobiły się niemożliwie tłuste za kilka tygodni, by w końcu eksplodować zielenią liści i białością kwiatów.
Krzaki jagody kamczackiej, porzeczek, agrestu, winorośli, malin, jeżynomalin, aronii, na razie udają, że nie żyją, ale to tylko pozór.
To pozór z szyderczo wywieszonym jęzorem- jak napisał kiedyś Stachura.
Wiosna przecież kiedyś musi przyjść. I niechaj tak beznadziejnie bełkocząco zakończę swój, nie wiadomo gdzie, zmierzający wywód.
http://www.wrzuta.pl/audio/g6vzCcjVAg/u2_-_moment_of_surrender
Mam teraz swój własny moment of surrender.
Ale napiszę Tobie...
Dzięki za te kilka słów szczególnie akurat dziś.
HA!!!
Wiesz, ziemia dosłownie pękała dziś w moim ogrodzie pod wszystkimi krzakami piwonii, bo wybijają młode.
Białe, wzburzone morze przebiśniegów gwałtownie wypłynęło pośród trawnika. Dziewiczo to wygląda z samego rana.
A korzenie jabłoni właśnie teraz w skali roku pożywiają i oliwią swoje maleńkie purpurowe pąki, aby zrobiły się niemożliwie tłuste za kilka tygodni, by w końcu eksplodować zielenią liści i białością kwiatów.
Krzaki jagody kamczackiej, porzeczek, agrestu, winorośli, malin, jeżynomalin, aronii, na razie udają, że nie żyją, ale to tylko pozór.
To pozór z szyderczo wywieszonym jęzorem- jak napisał kiedyś Stachura.
Wiosna przecież kiedyś musi przyjść. I niechaj tak beznadziejnie bełkocząco zakończę swój, nie wiadomo gdzie, zmierzający wywód.
http://www.wrzuta.pl/audio/g6vzCcjVAg/u2_-_moment_of_surrender
"Niektóre rzeczy są dokładnie tym, czym są, i niczym innym."
Charles Bukowski.
Charles Bukowski.
"Brzmi jak wiosna w ogrodzie ;)"
Pewno brzmi tak jakoś, ale przedwiośnie(sic!) ma też drugą stronę medalu, moim zdaniem wcale nie gorszą. (celowo piszę przedwiośnie, gdyż po porannej konfrontacji z tym co jest za oknem, nabrałem więcej pokory do pogody i pór roku:)
Fajne widoki budzącego się z marazmu życia - fajnymi widokami, ale rękawy trza teraz zakasać i wyrobić odpowiednią normę kursów kopiastych taczek z obornikiem, przerobionym kompostem i torfem. Przytachać wory z korą obsypać róże, wyściółkować jeżyny i borówki, porozgarniać kopczyki hortensji itede. No i podciąć drzewa na krótkopędy czy jak kto tam lubi i potrafi.
Bardzo ważnym elementem jest również nie zapomnieć rozpalić grilla po zimie ;) i postawić na werandzie kilka butelek piw.
Nie ukrywam, że najbardziej lubię robotę przy taczkach, gnojówce i na werandzie ;)
Pewno brzmi tak jakoś, ale przedwiośnie(sic!) ma też drugą stronę medalu, moim zdaniem wcale nie gorszą. (celowo piszę przedwiośnie, gdyż po porannej konfrontacji z tym co jest za oknem, nabrałem więcej pokory do pogody i pór roku:)
Fajne widoki budzącego się z marazmu życia - fajnymi widokami, ale rękawy trza teraz zakasać i wyrobić odpowiednią normę kursów kopiastych taczek z obornikiem, przerobionym kompostem i torfem. Przytachać wory z korą obsypać róże, wyściółkować jeżyny i borówki, porozgarniać kopczyki hortensji itede. No i podciąć drzewa na krótkopędy czy jak kto tam lubi i potrafi.
Bardzo ważnym elementem jest również nie zapomnieć rozpalić grilla po zimie ;) i postawić na werandzie kilka butelek piw.
Nie ukrywam, że najbardziej lubię robotę przy taczkach, gnojówce i na werandzie ;)
"Niektóre rzeczy są dokładnie tym, czym są, i niczym innym."
Charles Bukowski.
Charles Bukowski.
Ja twierdzę, że nie lubię wsi, działek i ogrodów. Podziwiac uroki - tak, ale zaraz zmykac i...żeby sie coś działo! Chyba nie żyję ze sobą w zgodzie i przed czymś wciąż uciekam;)
Wierzę jednak, że można żyć na tzw."końcu świata" i być szczęśliwym: wstawać skoro świt, sączyć powoli kawę, rozkoszować się tym , co wokoło. Nie spiesząc sie nigdzie, powozić taczki;), a wieczorem - popatrzeć w księżyc, posłuchać muzyki, wypić gorącą czekoladę i z lekkim sercem zasypiać:)
Wierzę jednak, że można żyć na tzw."końcu świata" i być szczęśliwym: wstawać skoro świt, sączyć powoli kawę, rozkoszować się tym , co wokoło. Nie spiesząc sie nigdzie, powozić taczki;), a wieczorem - popatrzeć w księżyc, posłuchać muzyki, wypić gorącą czekoladę i z lekkim sercem zasypiać:)
"Podziwiac uroki - tak, ale zaraz zmykac i...żeby sie coś działo!"
Ogólnie podoba mi się ta myśl, sam tak mam, że zanurzam się w daną dziedzinę, chwytam mocno za cugle niewiedzy i kreuję, "żeby coś się działo", później wynurzam się i płynnie przechodzę w coś innego. To pewno jakiś rodzaj zakamuflowanej ucieczki, bo chyba nic tak skutecznie nie eliminuje życia jak dopadająca je nuda. Przyroda też się przed tym broni tworząc mutacje i nowe drogi rozwoju. Zwą to czasem ewolucją, zaś wśród ludzi rewolucją. Dziś jestem piłkarzem, jutro drukarzem. Pojutrze dietetykiem, ogrodnikiem lub mordercą.
Dawno temu Alda Merini w jednym ze swych znakomitych wierszy napisała, że Bóg jest tylko tym, który stwarza myśl. Zgadzam się z tą babką.
Ogólnie podoba mi się ta myśl, sam tak mam, że zanurzam się w daną dziedzinę, chwytam mocno za cugle niewiedzy i kreuję, "żeby coś się działo", później wynurzam się i płynnie przechodzę w coś innego. To pewno jakiś rodzaj zakamuflowanej ucieczki, bo chyba nic tak skutecznie nie eliminuje życia jak dopadająca je nuda. Przyroda też się przed tym broni tworząc mutacje i nowe drogi rozwoju. Zwą to czasem ewolucją, zaś wśród ludzi rewolucją. Dziś jestem piłkarzem, jutro drukarzem. Pojutrze dietetykiem, ogrodnikiem lub mordercą.
Dawno temu Alda Merini w jednym ze swych znakomitych wierszy napisała, że Bóg jest tylko tym, który stwarza myśl. Zgadzam się z tą babką.
"Niektóre rzeczy są dokładnie tym, czym są, i niczym innym."
Charles Bukowski.
Charles Bukowski.
Postaraj najpierw zapoznać się z jej biografią i zdecyduj wtedy czy chcesz czytać te wiersze bo mnóstwo w nich metafor jako, że autorka przesiedziała wiele lat w szpitalu psychiatrycznym. Dam jeden przykład:
Ziemią świętą jest zakład psych.
Narodem wybranym są pacjenci;
Faryzeuszami są lekarze;
Merini urodziła się jako "potwornie brzydkie" dziecko jak to określiła jej babcia, zaś w wieku lat 18 przeżyła potężny wybuch talentu poetyckiego, któremu towarzyszyła równolegle ogromna przemiana, jednym zdaniem z brzydkiego kaczątka stała się pięknym i zmysłowym łabędziem. Wówczas wszyscy najwięksi włoscy pisarze zgodnie zwrócili na nią uwagę. Z jednym, jedynym wyjątkiem w postaci P. Pasoliniego, który notorycznie ją ignorował. Nie była mu dłużna, potrafiła kupić petardy/fajerwerki i rzucać za nim, żeby tylko zwrócić na siebie jego uwagę.
Dalej nie piszę-będziesz chciała to sobie znajdziesz. :)
Ziemią świętą jest zakład psych.
Narodem wybranym są pacjenci;
Faryzeuszami są lekarze;
Merini urodziła się jako "potwornie brzydkie" dziecko jak to określiła jej babcia, zaś w wieku lat 18 przeżyła potężny wybuch talentu poetyckiego, któremu towarzyszyła równolegle ogromna przemiana, jednym zdaniem z brzydkiego kaczątka stała się pięknym i zmysłowym łabędziem. Wówczas wszyscy najwięksi włoscy pisarze zgodnie zwrócili na nią uwagę. Z jednym, jedynym wyjątkiem w postaci P. Pasoliniego, który notorycznie ją ignorował. Nie była mu dłużna, potrafiła kupić petardy/fajerwerki i rzucać za nim, żeby tylko zwrócić na siebie jego uwagę.
Dalej nie piszę-będziesz chciała to sobie znajdziesz. :)
"Niektóre rzeczy są dokładnie tym, czym są, i niczym innym."
Charles Bukowski.
Charles Bukowski.