Widok
nie wiem czy dobrzy czy nie - ale może zgłoście się do Centrum Interwencji Kryzysowej w Gdańsku? http://www.cik.sos.pl/?go=czego,mozesz,oczekiwac
poczytałam, co jest na tej stronie... i widzę, że bardziej chodzi o przemoc, alkoholizm itd. u nas nic z tych rzeczy się nie dzieje, jesteśmy "normalni" chodzi tylko o to, że nasz związek bardzo się popsuł, trwa to już dłuższy czas i boję się, że się rozstaniemy a nie chcę tego, mamy malutkie dziecko a poza tym się bardzo kochamy, wiele innych czynników złożyło się na problemy u nas.... chodzi o terapię małżeńską..
Jest też centrum pomocy psychologicznej w Gdyni przy ul. portowej (oddział mają również w Gdańsku Matemblewie. ) Sama się do nich wybieram przydzielili mi Panią Katarzynę Nowicką.. Niestety nie mogę znaleźć żadnych info o tej Pani psycholog.. Może ktoś ją zna i może doradzić czy iść do niej czy też nie... Ktoś na forum polecał Panią Magdę Madczak... Właśnie się waham do której z Pań iść...
http://www.katarzynanowicka.com.pl/ tu jest napisane, że ona konsultuje się z superwizorem, więc chyba nie jest doświadczona...:(
ja mam depresję, on też, bierze leki, ja jeszcze nie byłam u psychiatry, bo karmię małego piersią, więc leki nie wchodzą w grę, mały ma pół roku. Od zajścia w ciążę nie kochamy się, często kłócimy się, ale są to takie dogryzania sobie, nie odzywanie się, żadnych awantur itp. co to, to nigdy się nie zdarzyło. Do tego oboje przytyliśmy ok. 20 kg, więc czujemy się bardzo nieatrakcyjni, nigdzie nie wychodzimy wieczorami, mimo, że mały grzecznie zasypia od zawsze o 19 i mamy z kim go zostawić, wstydzimy się wychodzić na imprezy lub gdziekolwiek, myślę, że również czujemy się nieatrakcyjni dla siebie nawzajem, nie przytulamy się często, nie chodzimy spać razem, , mieliśmy przez ostatni rok, co się niestety zbiegło z ciążą, stresujący biznes który nam nie poszedł i musieliśmy zamknąć go, teraz otwieramy nowy, to znaczy on otwiera, bo ja się na tym nie znam, więc dalej siedzę w domu z małym. On jest na maksa zestresowany, ja swoim zachowaniem mu w tym nie pomagam, przez opiekę nad małym, zapomniałam o jego potrzebach. Ogólnie to zdajemy sobie sprawę z naszych błędów i zachowania i chcemy to naprawić, próbujemy sami ale wychodzi na dzień, dwa a potem znowu to samo, nawet się w ogóle nie całujemy :((
wydaje mi sie, ze dobrze rozumiecie oboje w czym problem
w depresje raczej nie wierze... objawy bylyby ostrzejsze
psychologiem jednak nie jestem
nie wiem jak taka terapia mialaby pomoc... raczej pozbawi was srodkow, tak teraz potrzebnych
czas zapraszac znajomych do domu
czas tez z tego domu wyjsc. jako, ze nie mozecie razem
to przynajmniej osobno i sprawiedliwie tyle samo czasu
akumulatorki trzeba podladowac, a pozniej z gorki
w depresje raczej nie wierze... objawy bylyby ostrzejsze
psychologiem jednak nie jestem
nie wiem jak taka terapia mialaby pomoc... raczej pozbawi was srodkow, tak teraz potrzebnych
czas zapraszac znajomych do domu
czas tez z tego domu wyjsc. jako, ze nie mozecie razem
to przynajmniej osobno i sprawiedliwie tyle samo czasu
akumulatorki trzeba podladowac, a pozniej z gorki
czemu razem nie mogą skoro mają z kim zostawić dziecko?
sama zmagałam się z depresją poporodowa ;)
musisz zmienić myślenie - nie jesteś tylko matką, karmicielką, kucharką, sprzątaczką, praczką itp. ;) JESTEŚ TEŻ KOBIETĄ! :)
zrób coś dla siebie :) TYLKO dla siebie :) na początek nawet zakup jakiegoś kosmetyku może pomóc się przełamać ;) albo nowego ciucha :) wyjście z koleżanką na kawę/czekoladę to następny krok :) (HaPati - znamy to ;))
ale faktycznie musicie się otworzyć na znajomych :) idźcie do kina, na kolację :) BEZ DZIECKA :) ot - randka jak za dobrych czasów ;) może jakiś wieczór w spa?
sama zmagałam się z depresją poporodowa ;)
musisz zmienić myślenie - nie jesteś tylko matką, karmicielką, kucharką, sprzątaczką, praczką itp. ;) JESTEŚ TEŻ KOBIETĄ! :)
zrób coś dla siebie :) TYLKO dla siebie :) na początek nawet zakup jakiegoś kosmetyku może pomóc się przełamać ;) albo nowego ciucha :) wyjście z koleżanką na kawę/czekoladę to następny krok :) (HaPati - znamy to ;))
ale faktycznie musicie się otworzyć na znajomych :) idźcie do kina, na kolację :) BEZ DZIECKA :) ot - randka jak za dobrych czasów ;) może jakiś wieczór w spa?
dziękuję ;))) wiem, że potrzebna jest pomoc, ponieważ sami, mimo wielu prób rozmów i tak nie porozmawiamy ze sobą, jak w towarzystwie specjalisty, tylko potrzebuję takiego i mimo chwilowych problemów finansowych nie ma znaczenia jakie środki finansowe są do tego potrzebne.... pomóżcie, bo nie mam przekonania do państwowych placówek...aczkolwiek bardzo dziękuję za porady......
ale my si ę wstydzimy innych ludzi, nie chcemy, żeby ktoś nas zobaczył, takich grubasów, zawsze byliśmy atrakcyjnymi osobami, niestety te 20 kg, dodaje duuużo "brzydoty". Wstydzimy się sami siebie ale intymnie.. moglibyśmy wychodzić ale wtedy właśnie wstydzimy się iść jako grubasy.... i nie wiem co robić a kochać się nie kochamy też przez tą otyłość.... jak przychodziło co do czego te kilka razy, to w końcu padaliśmy ze zmęczenia po 3 minutach i tyle z tego było... schudnąć, poradzicie mi, wiem ale to nie jest tak łatwo... poza tym, uważam, że jeśli się wstydzimy wyjść do ludzi to jest też jakiś głębszy problem, dlatego szukam pomocy....
no właśnie czuję się jak taka dziumdzia :))) tylko karmię małego, przewijam, bawię się z nim, on też pomaga, codziennie go kąpie, jest to ich czas spędzony wspólnie po całym dniu, też go karmi, jak na noc dostaje butelkę (postanowiliśmy, że tak będzie, żeby właśnie ratować nas, że będziemy mieli noce dla siebie, co się nie sprawdziło), więc chęć współpracy jest i to duża, pomagamy osbie nawzajem, tylko pomiędzy tym wszystki brakuje więzi między nami, porozumienia, pomoże tylko terapia.....