Widok
o dokładnie...kiedyś jak dziecko dostało 1 albo miało zagrożenie to miało szlaban i dostawało burę od rodziców... teraz za niepowodzenia dziecka wini się nauczycieli...a jakim prawem? jak nauczyciel ma wbić dziecku cokolwiek do głowy jeżeli dziecko samo nie ma krzty inicjatywy i chęci...
z własnego doświadczenia...udzielam korepetycji , rodzice dziewczynki dzwonią do mnie w listopadzie, że dziecko ma zagrożenie a w kwietniu musi zdać egzamin gimnazjalny...wiedza zerowa...oczekują ode mnie, że stanie się cud i nagle zrobię z dziecka geniusza no bo przecież płacą mi za godzinę korków to wymagają dobrej usługi... dziewczynka non stop przekładała zajęcia, marudziła, że dużo zadaję...i jakież było moje zdziwienie jak zadzwoniła do mnie matka (mimo tego, że tydzień wcześniej zadzwoniłam poinformować, że owa dziewczynka nie odrabia prac, nie przykłada się i chodzi na korki bo musi) i mówi, że zabiera ją na ferie w góry i nie przyjdzie w tym tygodniu...
sorry ale jak ja miałam kiedyś zagrożenie z jednego przedmiotu to nie było nawet mowy o jakimkolwiek wyjeździe czy wychodzeniu z domu póki nie wyszłam na prostą...
z własnego doświadczenia...udzielam korepetycji , rodzice dziewczynki dzwonią do mnie w listopadzie, że dziecko ma zagrożenie a w kwietniu musi zdać egzamin gimnazjalny...wiedza zerowa...oczekują ode mnie, że stanie się cud i nagle zrobię z dziecka geniusza no bo przecież płacą mi za godzinę korków to wymagają dobrej usługi... dziewczynka non stop przekładała zajęcia, marudziła, że dużo zadaję...i jakież było moje zdziwienie jak zadzwoniła do mnie matka (mimo tego, że tydzień wcześniej zadzwoniłam poinformować, że owa dziewczynka nie odrabia prac, nie przykłada się i chodzi na korki bo musi) i mówi, że zabiera ją na ferie w góry i nie przyjdzie w tym tygodniu...
sorry ale jak ja miałam kiedyś zagrożenie z jednego przedmiotu to nie było nawet mowy o jakimkolwiek wyjeździe czy wychodzeniu z domu póki nie wyszłam na prostą...
rada, są nauczyciele z powołania i są ci, którzy ukończyli studia na profilu nauczycielskim i mają ukierunkowaną przyszłość... są też ci, którzy przez wiele lat zmęczyli się tym zawodem ale wiedzą, że w ich wieku nic innego nie znajdą więc odbijają frustrację na uczniach...
ale... przypominam, że w każdym zawodzie zdarzają się takie jednostki.
ale... przypominam, że w każdym zawodzie zdarzają się takie jednostki.
A jezeli, ktos ma uraz do nauczyciela/ nauczycielki i stracil szacunek do nich?
Ja pamietam jak czesto dostawalam w zerowce wzkaznikiem po rekach, m.in za to, ze powiedzialam " a niech to kaczka kopnie" oraz za wiele innych blachostek. Minelo 20 lat, a ja jeszcze to wspominam...
W gimnazjum mialam wychowawczynie, ktora czesto sarkastycznie " zartowala" sobie z dzieci, ktore ubieraly sie biednie, lub nie stac ich bylo na wycieczke szkolna. Wiesz, inne dzieci to " chwycily" i tez zaczynaly docinac.
Nauczyciele niejednokrotnie sami prowokuja do tego, by uczniowie byli dla siebie nie mili itp...
W liceum trafilam na wychowawczynie z prawdziwego zdarzenia, ta kobieta urodzila sie po to, by uczyc i byc wychowawca, ale niestety nie uczy juz:-/
Ja pamietam jak czesto dostawalam w zerowce wzkaznikiem po rekach, m.in za to, ze powiedzialam " a niech to kaczka kopnie" oraz za wiele innych blachostek. Minelo 20 lat, a ja jeszcze to wspominam...
W gimnazjum mialam wychowawczynie, ktora czesto sarkastycznie " zartowala" sobie z dzieci, ktore ubieraly sie biednie, lub nie stac ich bylo na wycieczke szkolna. Wiesz, inne dzieci to " chwycily" i tez zaczynaly docinac.
Nauczyciele niejednokrotnie sami prowokuja do tego, by uczniowie byli dla siebie nie mili itp...
W liceum trafilam na wychowawczynie z prawdziwego zdarzenia, ta kobieta urodzila sie po to, by uczyc i byc wychowawca, ale niestety nie uczy juz:-/
to i ja się wypowiem, gdyż mam całą rodzinę nauczycieli i sama nim chciałabym być. otóż oczywiście jeżeli chodzi o zarobki to nie oszukujmy się- żeby zarabiać nawet te prawie 3000 potrzeba porządnych kilku lat (jeśli się nie mylę około 8 czy 10) bo trzeba przejść przez nauczyciela stażystę, kontraktowego, mianowanego i dopiero dyplomowanego.Wiąże się to z kilkuletnim przejściem przez każdy z tych etapów. Mianowanie i dyplomowanie to taki mały "licencjat". Składasz teczkę z dokładną analizą swojej dotychczasowej pracy, osiągnięcia, porażki, cała spowiedź zamieszczona w grubaśnej tece. potem to trzeba oczywiście "obronić" przed dyrekcją. Stażysta zarabia bardzo mało (zdarza się, że około 1000zł na rękę w zależności od szkoły i miasta). Owszem, nauczyciele mają wakacje, ferie, długie weekendy, jeszcze urlopy roczne zdrowotne i to jest bardzo na plus! ale sami powiedzcie, gdyby nauczyciel nie miał takich przywilejów i pracował jak ludzie na innych stanowiskach- 8 godzin dziennie z 20 dniami urlopu w roku...czy on by nie oszalał przy dzisiejszej młodzieży? Pół biedy pracować w liceum ale podstawówka i gimnazjum to jakiś obłęd! bachory są niereformowalne, samowolka, im można wszystko, nawet napluć nauczycielowi w twarz a nauczyciel nie może nawet takiego ucznia w żaden sposób ukarać bo za chwilę traci prawo do zawodu, jest zwalniany i grom go wie co jeszcze.
Praca z jakąkolwiek młodzieżą jest ciężka psychicznie.
Poza tym, że nauczyciele nie pracują codziennie od 8 do 16 to jednak wynoszą ze szkoły stosy klasówek, zeszytów...muszą się przygotować do zajęć. to także jest praca.
Zgadzam się z tym, że nie jest to najcięższy zawód świata...jednakże zanim zaczniemy na niego psioczyć zdajmy sobie sprawę z tego, że dzięki nauczycielom jesteśmy wykształceni i możemy się realizować na różnych stanowiskach...i między innymi dlatego należy mieć do nauczycieli szacunek.
Praca z jakąkolwiek młodzieżą jest ciężka psychicznie.
Poza tym, że nauczyciele nie pracują codziennie od 8 do 16 to jednak wynoszą ze szkoły stosy klasówek, zeszytów...muszą się przygotować do zajęć. to także jest praca.
Zgadzam się z tym, że nie jest to najcięższy zawód świata...jednakże zanim zaczniemy na niego psioczyć zdajmy sobie sprawę z tego, że dzięki nauczycielom jesteśmy wykształceni i możemy się realizować na różnych stanowiskach...i między innymi dlatego należy mieć do nauczycieli szacunek.
Praca pielęgniarki jest na tyle obciążającą psychicznie na ile pozwalasz sobie na bycie obciążoną. Powinnaś spróbować zbudować barierę w głowie by nie zawlekać szpitala ze sobą do domu.. Bo jak zbytnio będziesz się angażowała emocjonalnie sama w nim skończysz
Trzeba się przyczepić biurw z policji czy wojska, które po parunastu latach odchodzą na emerytury i podejmują dalszą pracę. Kasa z ich emerytur mogłaby spokojnie pójść na inne cele. Nie mówię oczywiście o tych działających w terenie
Trzeba się przyczepić biurw z policji czy wojska, które po parunastu latach odchodzą na emerytury i podejmują dalszą pracę. Kasa z ich emerytur mogłaby spokojnie pójść na inne cele. Nie mówię oczywiście o tych działających w terenie
Pracuje w jednym z trojmiejskich szpitali. 2000-2200 zarabia pielegniarka po studiach. 40 godzin tygodniowo, w Swieta, weekendy, nocki.
To jest przykre...
Moja praca tez nie konczy sie po wyjsciu z miejsca pracy.
Czasami czlowiek krzata sobie glowe, czy wykonal wszystko dobrze, czy wlasciwie podal leki, czy biurokracje dobrze wykonal...
Jakis czas temu pewien starszy pacjent podszedl do mnie i mowi: niech pani sie nie lituje tak nad moim zdrowiem...sa ludzie bardziej chorzy.
W innym szpitalu na onkologii umiera moja corka ( ok.30 lat)
No i co mam zrobic? co mam powiedziec temu panu???
Nikt mi nie powie, ze praca pielegniarki w szpitalu nie jest obciazajaca psychicznie...
Rozumiem, ze nauczyciele maja ciezko... uczniowie i ich rodzice sa roszczeniowi, nieprzyjemni.
Ja tez mam pacjentow i ich rodziny tez potrafia sluzbe zdrowia zmieszac z blotem...
Sa pielegniarki z powolania...i sa takie, ktore nie powinny pracowac z pacjentami. Podobnie nauczyciele.
To jest przykre...
Moja praca tez nie konczy sie po wyjsciu z miejsca pracy.
Czasami czlowiek krzata sobie glowe, czy wykonal wszystko dobrze, czy wlasciwie podal leki, czy biurokracje dobrze wykonal...
Jakis czas temu pewien starszy pacjent podszedl do mnie i mowi: niech pani sie nie lituje tak nad moim zdrowiem...sa ludzie bardziej chorzy.
W innym szpitalu na onkologii umiera moja corka ( ok.30 lat)
No i co mam zrobic? co mam powiedziec temu panu???
Nikt mi nie powie, ze praca pielegniarki w szpitalu nie jest obciazajaca psychicznie...
Rozumiem, ze nauczyciele maja ciezko... uczniowie i ich rodzice sa roszczeniowi, nieprzyjemni.
Ja tez mam pacjentow i ich rodziny tez potrafia sluzbe zdrowia zmieszac z blotem...
Sa pielegniarki z powolania...i sa takie, ktore nie powinny pracowac z pacjentami. Podobnie nauczyciele.
Powinni.. Klienci(uczniowie) zaś powinni siedzieć jak trusie, nie robić zamieszania. Powinni mieć prawo jak w KacVegas powiedzieć do ucznia po wyjściu z pracy: "Jest weekend, nie znam cię".
Powinno się zrobić 10 osobowe klasy i outsourcing kartkówek, testów i sprawdzianów, tak by nauczyciel nie musiał siedzieć w domu do 23 sprawdzając wypociny z testu gimnazjalnego jakiegoś gimbusa z Warszawy.
Swoją drogą skandal że tak mało zarabiasz..
Powinno się zrobić 10 osobowe klasy i outsourcing kartkówek, testów i sprawdzianów, tak by nauczyciel nie musiał siedzieć w domu do 23 sprawdzając wypociny z testu gimnazjalnego jakiegoś gimbusa z Warszawy.
Swoją drogą skandal że tak mało zarabiasz..
Nauczyciele powinni pracowac po 40 godz tygodniowo,tak jak pozostali. Ja tez pracuje z ludzmi, nieraz obrzucano mnie o obelgami i opluwano. Ale wiem ze pracuje z ciezko chorymi ludzmi, ktorzy sami sobie nie radza. Kregoslupmam krzywy, zniszczony od dzwigania,narazona jestem na zakazenia i grozne choroby. Kogo to obchodzi, ze pracuje 40 godz tygodniowo, w wekendy, swieta i nocki za 2000 zl netto?
Ekhm.... 18 godzin w tygodniu 9 miesięcy w roku. Karta Nauczyciela dająca gigantyczne przywileje (urlopy zdrowotne itd.) Płace od kilku lat nie najgorsze (w przeliczeniu na godziny pracy). Itd.
Wiadomo dzieci coraz gorsze. Ale takie jest społeczeństwo.Nauczyciele dziś moim zdaniem nie powinni narzekać w porównaniu do większości społeczeństwa.
Wiadomo dzieci coraz gorsze. Ale takie jest społeczeństwo.Nauczyciele dziś moim zdaniem nie powinni narzekać w porównaniu do większości społeczeństwa.
W dzisiejszym ,,Dzieniku Bałtyckim'' napisano, że nauczyciel dyplomowany zarabia średnio 5000 zł. Uściślam - jestem nauczycielem dyplomowanym z 38. praktyką. Moje zarobki, to 3.740,80 zł brutto, tj. ok. 2634 zł netto.
Sądzę, że administracja w oświacie zawyża te kwoty, a to idzie na karb nauczycieli. I ludzie w to wierzą.
Sądzę, że administracja w oświacie zawyża te kwoty, a to idzie na karb nauczycieli. I ludzie w to wierzą.