Widok
żółty szalik
a teraz spokojnie i cichutko
siedzę sobie
zasłuchana w "beekeeper"
w kielichu o ściankach jak siarczysty mróz na szybach
ulubione węgierskie szekszardi
na dębowym, przedwojennym lotnisku świeczki
za otwartym oknem
drogę na skróty przemierza pazur luny
w pokoju papierosowy dym
miesza się z muzyką
wyciągając wygodnie nogi
rzucam na ścianę slajdy z dzieciństwa
rozmawiałam o północy z moimi psami
prosiły, żebym przestała się wygłupiać
i przychodzić do nich nad ranem
spać w kojcu
...a taką mają wygodną budę :)
mam dzisiaj pozabierać swoje rzeczy z ich domku
brakuje mi śniegu skrzypiącego pod butami
tego powietrza ostrego jak brzytwa
brakuje zmarzniętych dłoni
i płatków wpadających za kołnierz
ale najbardziej brak mi tych ważnych dla mnie ludzi
którzy odeszli
siedzę sobie
zasłuchana w "beekeeper"
w kielichu o ściankach jak siarczysty mróz na szybach
ulubione węgierskie szekszardi
na dębowym, przedwojennym lotnisku świeczki
za otwartym oknem
drogę na skróty przemierza pazur luny
w pokoju papierosowy dym
miesza się z muzyką
wyciągając wygodnie nogi
rzucam na ścianę slajdy z dzieciństwa
rozmawiałam o północy z moimi psami
prosiły, żebym przestała się wygłupiać
i przychodzić do nich nad ranem
spać w kojcu
...a taką mają wygodną budę :)
mam dzisiaj pozabierać swoje rzeczy z ich domku
brakuje mi śniegu skrzypiącego pod butami
tego powietrza ostrego jak brzytwa
brakuje zmarzniętych dłoni
i płatków wpadających za kołnierz
ale najbardziej brak mi tych ważnych dla mnie ludzi
którzy odeszli
...
wiesz. tak naprawdę to szkoda mi tylko jednego listu. miał być kubłem zimnej wody, ale nie zadziałał od razu. tak to już jest, że do słusznych wniosków zawsze trzeba dojść samemu. dopiero wtedy odkrywa się celność i przenikliwość rad przyjaciół.
adekwatnego radia poszukam zaraz w sieci. sporo jest tego
adekwatnego radia poszukam zaraz w sieci. sporo jest tego
...
czytałam i już chciałam napisać Tobie słowa otuchy, że nie martw się, trudno, stało się i nawet zazdroszczę, że w nowy rok wejdziesz z pewnego rodzaju carte blanche.że sama chciałabym wykasować wiele wiadomości, ale niektórych mi szkoda przez sentyment, a poza tym przeraża mnie ta ilość do przejrzenia, że włącz sobie rmf classic :) na pocieszenie, taka piękna muza teraz tam leci, że będzie Tobie tak lekko i nowo w nowym roku.
ale jak dojechałam wzrokiem do puenty, to się okazało, że sam doszedłeś do podobnych wniosków.
no i classic w gdyni nie odbiera, czego szczerze współczuję.
ale jak dojechałam wzrokiem do puenty, to się okazało, że sam doszedłeś do podobnych wniosków.
no i classic w gdyni nie odbiera, czego szczerze współczuję.
katharsis czyli humanista przy komputerze
zainstalowałem sobie program do obsługi poczty o groźnie brzmiącej nazwie thunderbird. ściągnąłem wszystkie (jakieś 420) wiadomości ze swojej skrzynki. potem skasowałem je z dysku żeby nie zajmowały cennego miejsca. wydawało mi się, że w skrzynce zostaną nadal bo co ma piernik do wiatraka?
wydawało mi się...
specjaliści mówią mi teraz, że trzeba było przedtem zaznaczyć opcję "pozostawiaj kopię wiadomości na serwerze". a ja o tym nie miałem pojęcia, bo niby skąd mam takie rzeczy wiedzieć. efekt jest taki że cała moja korespondencja obróciła się w niebyt. wszystkie listy od wielkich miłości. wszystkie dokumenty, które w najbliższym czasie (od trzech lat w najbliższym czasie) planowałem zgrać na płytkę. wszystkie adresy (bo po co bawić się w jakieś głupie książki adresowe skoro można zostawić sobie meila). wszystkie śmieszne filmy i zdjęcia, którymi znudzeni pracą znajomi bez przerwy atakują (zostawiałem sobie same best of rzecz jasna). wszystko to zostało stuprocentowo zutylizowane. nawet nie w proch się obróciło ale w całkowitą próżnię.
i muszę przyznać, że bardzo się cieszę. wirtualne katharsis przepięknie wpisało się i w końcówkę roku i w święto Narodzenia i w ogólną tendencję rozpoczynania nowych rozdziałów. jest też dobrym pretekstem do radosnego odhaczenia palonego okocimia. lekko na duszy to i piwo lekko wchodzi.
pozdrawiam, zdrówko
wydawało mi się...
specjaliści mówią mi teraz, że trzeba było przedtem zaznaczyć opcję "pozostawiaj kopię wiadomości na serwerze". a ja o tym nie miałem pojęcia, bo niby skąd mam takie rzeczy wiedzieć. efekt jest taki że cała moja korespondencja obróciła się w niebyt. wszystkie listy od wielkich miłości. wszystkie dokumenty, które w najbliższym czasie (od trzech lat w najbliższym czasie) planowałem zgrać na płytkę. wszystkie adresy (bo po co bawić się w jakieś głupie książki adresowe skoro można zostawić sobie meila). wszystkie śmieszne filmy i zdjęcia, którymi znudzeni pracą znajomi bez przerwy atakują (zostawiałem sobie same best of rzecz jasna). wszystko to zostało stuprocentowo zutylizowane. nawet nie w proch się obróciło ale w całkowitą próżnię.
i muszę przyznać, że bardzo się cieszę. wirtualne katharsis przepięknie wpisało się i w końcówkę roku i w święto Narodzenia i w ogólną tendencję rozpoczynania nowych rozdziałów. jest też dobrym pretekstem do radosnego odhaczenia palonego okocimia. lekko na duszy to i piwo lekko wchodzi.
pozdrawiam, zdrówko
DWA w JEDNYM
Jeśli słoń w składzie porcelany
dwie pieczenie na jednym ogniu chce upiec
i jednocześnie nie jest zanadto zalany
to wcale nie jest takie głupie
bo obie pieczenie w jednej kupie.
Natomiast jeśli ma inne plany
to i tak wszystko ma w nosie.
„Nad Zamkami Polski”
„Polska mapa Zamków”
czuję się wolny
gdy zapada klamka.
Grzegorz Rymopis
dwie pieczenie na jednym ogniu chce upiec
i jednocześnie nie jest zanadto zalany
to wcale nie jest takie głupie
bo obie pieczenie w jednej kupie.
Natomiast jeśli ma inne plany
to i tak wszystko ma w nosie.
„Nad Zamkami Polski”
„Polska mapa Zamków”
czuję się wolny
gdy zapada klamka.
Grzegorz Rymopis
wasz wacuś
Zgoda, że przeciętnosć oddziałuje na przeciętność, ale jednak nie tylko. Zdarza się, że po prostu zastanawia. Daczego tak ktoś chce być postrzegany, czy moze chce, aby ludzie myśleli - on (ona) to taki ktos jak ja i ty i moi sąsiedzi... Może wśród młodych osób "przeciętność" już jest cnotą, ale nie mamy w polityce ludzi młodych takich do 30. A wystarczy popatrzeć na buziaczki naszych polityków - to ludzie wychowani w PRL. A wtedy przeciętność to była zaleta. I wcale niełatwo było przed tym uciec.Te osoby po prostu nie doceniają, że warto (pozytywnie) wyróżnić się. Oni nie dadzą się namówić nikomu z agencji reklamowej do zmiany zewnętrznego wizerunku - bo nie mówię już o tym, że w ogóle ich mentalność jest raczej ustabilizowana. Może to właśnie z tego wypływa? Ale może ich krzywdzę...
dzisiaj dzwońcie do wacusia
dzisiaj dzwońcie do wacusia