Widok

wątpliwości przed ślubem czy przeczucie...?

Wesele bez ogłoszeń Temat dostępny też na forum:
nigdy wczesniej nie odwazylabym sie pisac o tak osobistej sprawie na forum ale juz tak bardzo szukam odpowiedzi na dreczace pytania ze postanowilam zapytac Was dziewczyny czy czujecie cos podobnego.Jeszcze kilka miesiecy do slubu i przygotowania pelna para a je nie jestem pewna czy to TEN jedyny.Absolutnie nie ma nikogo innego i do tego zawsze marzylam o slubie...ale przestalam sie tym wszystkim cieszyc,czepiam sie Narzeczonego o wszystko,denerwuje mnie wiekszosc jego wad momo ze juz sie do nich przyzwyczailam dawno...zaczelam mu sie uwaznie przygladac.Boje sie do tego przyznac ale nie jest taki cudowny jak byl...nie robimy prawie nic wspólnie,czesto sie ostatnio przekomarzamy,wogóle przestalam sie smiac i cieszyc z czeogkolwiek...przeszlismy juz kiedys rozstanie bardzo bolesne dla mnie i bylam szczesliwa gdy wrocil...teraz nie wiem czego chce naprawde...czasami wydaje mi sie ze nie powinnam podejmowac decyzji o slubie majac tyle watpliwosci.nie pytam o porade ale moze jakas wskazowke-czy to tzw.stres przed slubem?Czy która z Was miala podobne watpliwosci?
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 2
Aga - nie wiem, ale z tego co wyczytałam to nie ma między nimi pożądania więc wynika to może z samego zaznaczenia na wstępie, że sprawy fizycznie/cielesne nie wchodzą w grę.. ludzie są różni i mają różne temperamenty.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
damilola
każdy powinien się wyszaleć przed ślubem i nie mówię tu o seksie - ewidentnie Tobie tego brakuje..

to, czego nie daje Ci Twój mężczyzna bardzo łatwo jest odnaleźć u innych, bo zawsze znajdziesz przystojniejszego, bardziej elokwentnego itp, itd. Ale.. ci faceci z pozoru lepsi, jako całość nie pasowaliby nam tak bardzo, jak ten z którymi jesteśmy już tyle lat w związku. Oczywiście, uwzględniając to, że sama napisałaś, że on jest dobry. Bo gdyby nie był, to z pewnością znajdą się faktycznie lepsi;)
Lubimy bajerantów, czarusiów, ale nie chciałybyśmy takich za mężów, bo nie chciałybyśmy, żeby czarował wszystkie panie w okolicy, np:) A poza tym może oni tylko potrafią czarować, a do życia domowego się nie nadają, bo w końcu są mężczyznami, a dom to kobieca sprawa. Naturalnie upraszczam pewne sprawy, ale myślę, że wiesz, o co mi chodzi. Ty go kochasz za wiele cech, jakie ma - za jego całego. I nie znajdziesz takiego samego z jedną cechą ulepszoną - to tak nie działa.
Natomiast jeśli chodzi o pożycie, to faktycznie przy układzie kumplowskim, to często trudno to sobie wyobrazić, ale.. dajcie sobie czas, nawet jeśli pierwszy raz nie będzie jak w romansach. Zróbcie sobie dzień w łóżku i poznawajcie się. Myślę, że to normalne, że masz obawy i jakoś trudno mi uwierzyć, że dziewczyny nie myślą przed ślubem, że może ktoś inny pasowałby nam bardziej, a teraz nie będzie nam dane się przekonać. Ale takie myśli zazwyczaj szybko przechodzą i uzmysławiamy sobie, co jest ważne, czego szukamy u partnera i wówczas okazuje się, że ten nasz to wszystko ma:)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Modra - uwielbiam cię!:) nie potrafilabym sama lepiej swoich mysli ubrac w slowa i poukładać sobie w głowie;p ja tez czasem mysle o roznych rzeczach, czasem sie boje, w koncu dobieramy sie w pare na cale zycie. Gdy ktos mowi ze wcale nie ma wątpliwosci to dla mnie troche dziwne. To znaczy ze: albo jest bardzo zakochany i nie potrafi trzezwo ocenic sytuacji, albo ze samego siebie troszke oszukuje. Przepraszam jesli kogos urazilam, moze sie myle?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Zgadzam się z Modrą.
Poza tym wydaje mi się, że związek Damioli może być trochę "przechodzony". Zawsze zdawało mi się, że gdy ludzie za długo czekają kończy się namiętność. Za dużo "powstrzymywania się" i próby patrzenia na drugą osobę jak tylko na przyjaciela. Ale mogę się mylić.
Może wystarczy właśnie dać sobie czas - obudzić trochę namiętność, wyobraźnię. Damiola - jeżeli chcesz czekać do ślubu to może przed ślubem zacznij trochę kusić swojego przyszłego. Ubierz czasem mini dla niego. Uruchom wyobraźnię, spróbuj sobie powyobrażac was razem w sytuacji intymnej - poprzytulaj się trochę odważniej, pocałuj bardziej namiętnie. Może coś się obudzi. Może oboje zaczniecie niecierpliwie czekać na noc poślubną.
Wątpliwości... pewnie trochę ich będzie.
I myślę, że Marta 1985 ma rację - trzeba być bardzo zaślepionym by ich nie mieć. Ale gdy rozum mówi, że to dobry człowiek oraz gdy jest to przyjaciel w każdym względzie i gdy jest odrobina namiętności... Warto zaryzykować i postawić na taki związek.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
jestem ze swoim chłopakiem od ponad 6 lat, narzeczenstwem od 2 mam slub juz niedlugo ppod koniec kwietnia.. i tak cos w tym jest nie potrafimy sie juz dogadac, tak bardzo chcialam slubu ze nie zastanowilam sie czy faktycznie go chce... Kluce sie o wszystko nie ma takiej rzeczy ktora mnie nie drazni.. A jego wady staly sie tak olbrzymie ze tylko je widze. nie kochamy sie wogole.... jesst jedna porazka.... byw naprawde wszystko odwolala bo nie mam sil walczyc z osoba ktora kocham a jednoczesnie nie potrafie powiedziec ze chce byc wlasnei z nim... naprawde jestem w takiej rozsypce... ze glowa mala...... pomozcie doradzcie cos /.......
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Tak sobie czytam te wszystkie opinie i zastanawiam sie jak to odnieść do siebie... Wychodzę za mąż za 3miesiące, czas leci, a ja zaczynam się bać. Kiedy ustaliliśmy datę w kościele, miałam takie myśli, że może zbyt pochopnie itd. Ale to szybko minęło i cieszyłam sie jak dziecko. Te wszystkie przygotowania sprawiały mi wielką frajdę, nadal sprawiają, tylko mam świadomość, że sprawy biegną do przodu, coraz więcej załatwione, ale co będzie potem?? To że ślub będzie piękny, to wiadomo, ale jakie będzie nasze wspólne życie? Moj narzeczony nie jest idealny, zawsze to wiedziałam, czekalam aż się zmieni. W niektórych sprawach się rzeczywiście zmienił, poprawił. To mnie bardzo cieszy, wiem że zrobił to specjalnie dla mnie. Jest jednak rzecz z której nie potrafi zrezygnowac... od 3 lat obiecuje mi ze rzuci palenie. Wiele razy probowal i sie nie udalo. Nadal obiecuje, ale ja juz w to nie wierze. Moze ktos powie, ze to nie jest wielka wada, ze to glupota. Tyle ze ja jestem zdeklarowana przeciwniczka nalogow, nigdy nie palilam i strasznie mnie to wkurza, ze on niszczy swoje zdrowie. Bardzo go kocham, ale tej jednej rzeczy nie moge mu odpuscic. To sie zreszta przeklada na inne sprawy: nie mam juz pelnego zaufania, skoro nie porafi dotrzymac slowa, czy zawsze tak bedzie? Czy będą obietnice bez pokrycia? Skoro mnie kocha, to dlaczego nie może rzucic? Wydaje mi sie, że to nie jest 100% miłości jeśli nie moze dla mnie poswiecic tej jednej rzeczy. Wszystko kreci sie wokol tego tematu, jesli sie klocimy, to wlasnie o to. Zadne prosby, zadne grozby nie dzialaja. Ciagle mowi ze rzuci, bo obiecal, ale na tym koniec. Słyszalam, ze jesli facet nie zmieni sie przed slubem, to potem wcale. Kocham go bardzo, ale nie chce meza palacza, czuje ze mnie oszukuje. I co teraz?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
sama piszesz ze palenie to nałóg - wiec trudno jest z tego zrezygnować jeżeli nawet jesli sie chce.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
a moja ciocia poszła na "odtrucie" fakt zapłaciła 1000zł ale teraz nie może patrzeć na papierosy. a kiedyś je po prostu "zjadała".może to by Wam pomogło, też jestem przeciwniczką palenia, u mnie i mojego P. w domu nie pali nikt, ale chyba bardziej bym była skłonna się rozstać gdyby nadużywał alkoholu niż papierosów. pomóż mu, dacie radę :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Tak naprawdę każdy czuje przed ślubem stres i jest poddenerwowany, ale jeżeli jest tak jak opisujesz, że on np. Cię denerwuje, że zaczynasz mu się przyglądać i nie jest taki cudowny itd. To może jednak to przemyśl, bo niestety wszystko po ślubie staje się bardziej wyraziste...Czasem wydaje mi się, że ślub to taka lupa powiększająca i nie ma na to rady.
Ja nie żałuję swojego kroku i zrobiłabym to raz jeszcze i jeszcze ale też prawda jest taka, że nie miałam wątpliwości...

http://www.doslubujaguar.pl
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
A teraz moja historia. Zaczęło się zupełnie niespodziewanie. Przeżyliśmy bolesne rozstanie. Nie potrafiłam żyć bez niego, cierpiałam, jak pomyślała, ze mogłabym być z kims innym, żle mi się robiło. Wróciliśmy do siebie. Wszystko się wreszcie ułożyło. Wreszcie było tak jak powinno być. Byliśmy szczęśliwi, zaręczyliśmy się. Zaczęliśmy planować ślub. Nagle w listopadzie (slub planowany na sierpień) coś przerażającego mnie dopadło, tak z dnia na dzień. Nagle wszystko się jakby zmieniło. Zaczęłam zastanawiać się czy to napewno on, jak to będzie po ślubie. Czy oby napewno dobrze robię. zaczęło mnie wszystko boleć - głowa, klatka piersiowa. Trwa to do tej pory. Czasami to wszystko znika, jest jak dawniej. Czasami mnie dopada. Nie potrafię z tym żyć. Co robić? Doradźcie czy to stres przed slubem? niedługo ślub, a ja nie wiem co robiC?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
jeżeli masz jakiekolwiek wątpliwości to dla mnie sprawa jest jasna.... jeżeli się kogoś naprawdę kocha nie powinno być żadnych wątpliwości... zastanów się jeszcze żebyś później nie żałowała że wyszłaś za kogoś z kim tak naprawdę nie chcesz spędzić reszty Twego życia..
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
O, mamy podobny staż związku. Pod koniec czerwca będzie 6 lat. To wszystko jest takie pogmatwane. Wczoraj nie widziałam go - teskniłam. Chyba sama sie nakręcam. Jak nie myślę o tym moim strachu i nie wmawiam sobie glupot, jest dobrze. Najgorsze jest to, że czekam na kolejne spotkanie z nim i zastanawiam się co będę czuła. Czy bedę zestresowana, czy bedzie ok? Jak jest dobrze, myślę sobie, ze to poprostu stres i sama się nakręcam, jak znów jest jakoś dziwnie, myślę, ze nie wiem co zrobić.
Kurcze nie wiem naprawdę skąd to się wszystko wzięło. Wcześniej nigdy tego nie czułam. Fakt, może przez chwilę, po naszym powrocie. Ale bardzo to rozstanie mnie bolało i może strach nie obleciał. Potem wszystko wróciło do normy. Było tak jak zawsze chciałam żeby było. I nagle bum! Te głupie myśli. Czuję, że go kocham, ale ten cały stres i zamieszanie z tym związane sprawiają, że jakoś blokuje sie na niego, spinam się. Jakoś nie chce mi się wierzyć w to co przychodzi mi do głowy. Jak patrzę na niego chce go przytulić, jak jestem sama nakręcam się. Podświadomie wiem, że nie mogłabym się z nim rozstać, a co wiecej nie mogłabym być z kimś innym - o nie! Momentami chciałabym uciec od tego wszystkiego. Czasami mam wrażenie, ze to zły sen, który się zaraz skończy.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
a ja nie wierze ze ktos nie ma zadnych watpliwosci , watpliwosci mniejsze czy wieksze zawsze sa, nikt nie jest idealny i zawsze bedzie nam cos przeszkadzac . Ja mam watpliwosci ,raz czuje ze to ten jedyny , czasami nie moge na niego patrzec, samo jego towarzystwo mnie irytuje . I wiem ze tak bedzie i wiem ze nie znalazlabym nigdy idealnego ksiecia z bajki jakiego zawsze sobie wyobrazalam , nie wierze w taka milosc na zaboj. Dla mnie wazne jest to ze mam w moim narzeczonym przyjaciela i czuje sie przy nim bezpieczna , szanuje mnie i kocha tak jak ja jego, ale tez ma mnie czesto dosc, dosc moich humorow czepiania sie o byle g. czasami mam ochote to wszystko skonczyc , poszalec sobie jeszcze, ale to jest chwilowe i wiem ze jakbysmy sie rozstali to nie potrafila bym szalec , nie wyobrazam sobie zycia bez niego i wydaje mi sie ze to wlasnie jest milosc, milosc nie jest idealna , bo ludzie nie sa idealni . ale to oczywiscie tylko moje zdanie :)
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0
No nie wiem dziewczyny... czy to zwykły stres. Moja historia jest podobna do hostorii autorki - no może z małym wyjątkiem - ja nie mam wątpliwości. Z moim narzeczonym poznaliśmy się jak mieliśmy 18 i 19 lat. To była wielka, wielka miłość. Byliśmy ze soba 3 lata, ale po tym czasie rozstalismy się, bo niestety spotkałam na swojej drodze kogoś, kto miał na mnie wielki wpływ i kto przekonał mnie, że białe jest czarne.
Po prozstaniu czułam, że popełniłam błąd swojego życia, że strasznie za nim tęsknię itd, jednak duma i poczucie wstydu nie pozwalałaby mi do niego wrócić. To się jednak zmieniło... po 3 latach znowu się zeszliśmy i muszę powiedzieć, że jest niesamowicie. Po "wielkim powrocie" jesteśmy już z sobą ponad rok i właśnie planujemy ślub. Nie mam najmniejszych wątpliwości, czas który spędziliśmy osobno (a powtarzam, że było to aż 3 lata) był najgorszym w moim życiu. Miałam wrażenie, że brakuje mi jakiejś ważnej części ciała i byłam po prostu bardzo nieszczęśliwa. Obecnie nie mam najmniejszych wątpliwości. Owszem, czasem oblatuje mnie strach i mojego narzeczonego również (szczerze o tym rozmawiamy), ale jest to strach jak to będzie i strach przed wielką odpowiedzialnością.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Już sama nie wiem co to jest - te moje teraźniejsze odczucia. Ja też po rozstaniu nie mogłam sobie znaleźć miejsca, czułam się tak jakbym staciła najważniejszego człowieka w swym życiu, próbowałam sobie sztucznie zapełniać czas, ile razy ja nie bylm w kinie! Ileż ja balangowałam, tylko po to żeby nie siedzieć w domu i nie myśleć. Wszystkich mężczyzn wysyłałam na księżyc, a jak umówiłam się z jednym, myśłałam, że po 15 minutach ucieknę z knajpy. Podczas rozłąki dużo sobie uśwadomiłam, że kocham go ponad wszystko. On też. Wróciliśmy do siebie, wszystko zaczęło układać się tak jak zawsze oboje tego chcieliśmy. Wiem, ze on mnie kocha ponad wszystko, dba o mnie, jest troskliwy. czuję się przy nim bardzo bezpiecznie. Ale skąd te głupoty w głowie. Sama nie wiem? Fakt jest faktem, że zawsze jak dochodziło do podjecia jakiejś ważnej decyzji w różnych dziedzinach życia, albo coś sie nagłego wydarzyło - reagowałam stresem, najchętniej bym uciekła i zamkneła się w pokoju. Jak miałam zdać jakiś egzamin ustny na studiach - myślałm, ze zemdleję podczas czekania na odpytkę. Coś potwornego. Nie wyobrażam sobie byc bez niego, nie przytulić, nie pocałować. Ale wiem że jest coś. Jestem ciekawa kiedy to zniknie i wreszcie będę normalnie się czuła.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
A ja swojemu narzeczonemu nareszcie wszystko powiedziałam wprost! Powiedziałam mu, że nie chcę tego ślubu, bo nie ma przymusu. I ze po ślubie chcę być szczęśliwa, a nie zadręczać się tak jak teraz. Dałam mu wybór albo ja albo fajki. A jak nie rzuci, to ślubu nie będzie, bo już doszłam do tego etapu, że nie ma we mnie cierpliwości ani wyrozumiałości i wiem, że byłabym do tego zdolna. Czekałam 3lata, aż się zmieni i dłużej nie mogę. Myślę, że go to zabolało i może nareszcie poczuł, że traci grunt pod nogami. Kocham go bardzo, ale chcę być szczęśliwa, a wiem, że tak nie będzie jesli nie rzuci, będą za to same kłótnie. I po co tak ma wyglądać początek naszego małżeństwa?? Także dziewczyny bądźcie ze sobą szczere i mówcie narzeczonym co myślicie. Ja kiedyś się bałam, że jak postawię swojego przed takim wyborem, to odejdzie. A teraz kazałam mu wybierać i bardzo mi ulzyło! W końcu to dla naszego wspólnego dobra!
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Mi się wydaje że to jest stres przed ślubem, choć ciężko określić ponieważ nie wiem jak dlugo ze sobą jesteście i jakie są relacje między wami...A spróbuj się z nim nie widzieć przez tydzień/?? Wytrzymasz czy da ci to ulgę ???Sama sobie musisz odpowiedzieć jak będzie wyglądało życie z nim lub bez niego
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Smutna ---> doskonale Cię rozumiem, bo też kiedyś miałam faceta, który palił i ja nie byłam w stanie (mimo najlepszych chęci) tego zaakceptować, zać on nie chciał rzucić.
Bardzo dobrze zrobiłaś, bo dla osoby niepalącej palacz to mordęga i z tym nie da rady walczyć. Mnie po prostu odrzucało (zarówno zapach jak i ciągły dym w mieszkaniu).
Mam tylko nadzieję, że jeśli Twój narzeczony rzuci, to rzuci naprawdę, a nie tylko do ślubu... niestety z doświadczenia wiem, że jeśli sam nie chce rzucić, to takie rzucanie z przymusu zazwyczaj się nie udaje albo udaje się na chwilę... ale powodzenia! Dobrze zrobiłaś!
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
ja paliłam bardzo dużo i nie wyobrażałam sobie bez papierosów życia

Ja , mój narzyczony przyjaciółka i jej chłopak przestaliśmy palić dzięki książce

Allan Car Jak w łatwy sposób rzucić palenie
Paradoksalnie autor namawia do palenia jednocześnie przytacza takie argumenty że i najbardziej zagorzała osoba odstawi papierosy
może to mu pomoże...Spróbuj
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Witam, moja historia jest podobnej treści. Jestem z mezczyzną juz dobre 11 lat od 4lat mieszkamy razem, niedługo mamy ślub a ja nie wiem co mam robić. Kiedys podejrzewałam go o to że czuje coś wiecej do mojej dalekiej kuzynki. Powiedziałam o tych watpliwosciach, ale oboje się wypierają. Teraz dowiedziałam się że On się zwierzył komuś że faktycznie coś do siebie poczuli, a mnie ciągle oszukiwali. Teraz się nikt do tego nie przyznaje.Niedługo jest nasz ślub , a ja nie wiem co robić, on przekonuje płacze itp. Jak na nieszczeście odezwał się do mnie mężczyzna z którym kiedyś byłam, moja pierwsza miłość, mówi do mnie że to znak, znak od losu, że to my powienniśmy być razem, ze Bóg nam daję jeszcze jedną szanse. Ślub niedługo, a ja mam wątpliwości czy ta własnie ten mężczyzna, czy nie byłabym szczesliwasza tym drugim, i myśl, że On poczuł coś do mojej kuzynki...co mam robić pomóżcie błagam
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
do góry