Widok
wielkie postanowienie...
Dzis koleżanka w pracy mówi do mnie tak: no pani....(...), chyba musi pani troszkę schudnąć przed tym slubem, aby miło było popatrzeć...I wiecie co?? wcale się nie obraziłam, a wręcz przeciwnie postanowiłam jakoś zadbać o siebie, w sumie ma kobietka rację, chociaż nie muszę być wieszakiem, ale trzeba jakoś "wypieknieć", wypracować sobie jakiś swój styl, fryzurę, ładną cerę. Czy wy też robicie ze sobą jakieś "generalne porządki"???
do tego nie są potrzebne koleżanki, tylko samozaparcie
ja chodzę na aerobik, 2 razy w tygodniu, powiem ci, że gdybym miała za każdym razem wziąć 5 złotych i iść to bym nie poszła, mam takiego lenia w tyłku
a że płacę za miesiąc z góry, i nikt mi kasy za niechodzenie nie zwróci, to chodzę, i ćwiczę i mam już super łydki i coraz lepszy brzuszek,
ale nic to: muszę schuść :)
ja chodzę na aerobik, 2 razy w tygodniu, powiem ci, że gdybym miała za każdym razem wziąć 5 złotych i iść to bym nie poszła, mam takiego lenia w tyłku
a że płacę za miesiąc z góry, i nikt mi kasy za niechodzenie nie zwróci, to chodzę, i ćwiczę i mam już super łydki i coraz lepszy brzuszek,
ale nic to: muszę schuść :)
