Widok
A ja polecam Ustroń, a konkretnie te wille http://www.willapodczantoria.pl/.
Bylismy tam jak synek mial pol roku i teraz wracamy tam znowu bo juz z wszystkich atrakcji skorzysta.
Bylismy tam jak synek mial pol roku i teraz wracamy tam znowu bo juz z wszystkich atrakcji skorzysta.
Niestety z dziećmi nie byliśmy w Sudetach, to czasy przed rodzinne kiedy codziennie spało się gdzie indziej. Z dzieciakami jednak warto mieć stałą bazę noclegową. Przed każdym wyjazdem kopię w internecie poszukując blogów rodziców zakręconych tak jak my którzy często dzielą się doświadczeniami z wycieczek czy tras. Mam niestety nowy komputer w którym nie mam swojej bazy z linkami do zapodania, ale warto porostu wrzucić hasło w google http://dzieciochatki.pl/wakacje_z_dziecmi/44/gory_z_dzieckiem_gdzie_jechac.html
Może w tym roku męża namówię na zmianę kierunku..... Tylko łatwiej by było gdyby trasa tour de pologne tamtędy przebiegała.
W Zakopanem jesteśmy zawsze przy okazji tej imprezy
Może w tym roku męża namówię na zmianę kierunku..... Tylko łatwiej by było gdyby trasa tour de pologne tamtędy przebiegała.
W Zakopanem jesteśmy zawsze przy okazji tej imprezy
Hej
My jeździmy co roku, albo do Zakopanego, albo okolice i kiedy najmłodsza miała 9-10 miesięcy to pomimo, że mieliśmy na polecane trasy wózek to jednak go porzuciliśmy na rzecz chusty, dało to nam jednak pewną niezależność w wyborze tras już w trakcie wyjścia w góry.
Kiedy miała niespełna dwa latka mieliśmy nosidło turystyczne (wypożyczone tam na miejscu, w którym mogła z ramion taty swobodnie podziwiać świat zdrzemnąć się kiedy była pora spania i które było świetne nawet na złą pogodę bo była możliwość okrycia jej i nosidła pokrowcem przeciwdeszczowym.
Polecam też mieć ze sobą dowód osobisty dla dziecka, bo już będąc tam można za grosze wyjechać na Słowację, Czechy....
Ach jadąc z dziećmi wybieramy się latem, nie mając dzieci jeździliśmy wiosną, tylko warunki były wtedy czasami gorsze ze względu na roztapiający się śnieg, błoto
Można wybrać się też w Sudety tam warunki do przechadzek dużo łatwiejsze.
My jeździmy co roku, albo do Zakopanego, albo okolice i kiedy najmłodsza miała 9-10 miesięcy to pomimo, że mieliśmy na polecane trasy wózek to jednak go porzuciliśmy na rzecz chusty, dało to nam jednak pewną niezależność w wyborze tras już w trakcie wyjścia w góry.
Kiedy miała niespełna dwa latka mieliśmy nosidło turystyczne (wypożyczone tam na miejscu, w którym mogła z ramion taty swobodnie podziwiać świat zdrzemnąć się kiedy była pora spania i które było świetne nawet na złą pogodę bo była możliwość okrycia jej i nosidła pokrowcem przeciwdeszczowym.
Polecam też mieć ze sobą dowód osobisty dla dziecka, bo już będąc tam można za grosze wyjechać na Słowację, Czechy....
Ach jadąc z dziećmi wybieramy się latem, nie mając dzieci jeździliśmy wiosną, tylko warunki były wtedy czasami gorsze ze względu na roztapiający się śnieg, błoto
Można wybrać się też w Sudety tam warunki do przechadzek dużo łatwiejsze.
mysmy byli na litwie, bralismy paszport bo wolelismy nie ryzykowac.ale sprawdzala nas policja i nie chcieli naszych dokumentow tylko prawojazdy m a na granicy zatrzymali bo mielismy plecak przypiety na przednim siedzeniu i fajki na wierzchu ale spojrzeli po samochodzie i se poszli.
jedyne ryzyko to jak akurat by w czechach porwali dziecko i trzepali by wszystkie wozy - tak mi sie wydaje.
sprobuj o wydanie paszportu/dowodu w trybie przyspieszonym moze zdaza.
jedyne ryzyko to jak akurat by w czechach porwali dziecko i trzepali by wszystkie wozy - tak mi sie wydaje.
sprobuj o wydanie paszportu/dowodu w trybie przyspieszonym moze zdaza.
dziewczyny doradzcie czy pojechaly byscie do Czech z dwulatka bez paszportu i dowodu?? trafila sie okazja zebysmy wyjechali w ten weekend na zaproszenie znajomych, ale mala nie ma zadnego dokumentu i nie wiem czy ryzykowac, czy akt urodzenia wystarczy?
prosze o odp. bo weekend juz blisko a ja jestem w kropce;/
prosze o odp. bo weekend juz blisko a ja jestem w kropce;/
A co do jazdy samochodem na południe, to jechaliśmy w nocy. Mała zasnęła w domu, zapakowaliśmy ją w fotelik i ruszyliśmy w drogę. Obudziła się na karmienie - dostała cyca i poszła spać dalej. O 7 byliśmy w Krakowie, tam się najpierw zatrzymaliśmy. Gorzej było z drogą z Krakowa do Zakopanego - jechaliśmy 6godzin!!!!!!!! taki był meega korek a wyjechaliśmy tak o 7 z Krakowa.
Ach Bieszczady... :) To była nasza pierwsza opcja, tak mi szkoda, że nie pojedziemy ale Inga lepiej będzie się bawić w Kudowie. My w Bieszczady jeszcze nie raz pojedziemy ;)
Ja osobiście do Karpacza mam uraz :) Wybraliśmy się tam jak byłam na początku ciąży i jedyne szczyt który zdobyłam, to szczyt muszli w toalecie hehe - niestety męczyły mnie tam wymioty i nudności. W związku z tym chyba szybko tam nie wrócimy.
Ja osobiście do Karpacza mam uraz :) Wybraliśmy się tam jak byłam na początku ciąży i jedyne szczyt który zdobyłam, to szczyt muszli w toalecie hehe - niestety męczyły mnie tam wymioty i nudności. W związku z tym chyba szybko tam nie wrócimy.