Widok
2021-07-10 17:34:36
Uczestniczenie w wydarzeniach kulturalnych jest jednak dość wyczerpujące. Festiwal nalewek 2021. W Rajtuzach Znaczy się, Kartuzach chciałem powiedzieć. Otóż. O godzinie 15.30 stół, który wydawał się być ekspozycją muzealną, stał się przybytkiem degustowania. Kurde, trudne słowa wystukuję więc chyba veni vidi i leonardo da vinci A Gibraltar? No problemo. Jest i Gibraltar. Za to wracając do domu i mając zmysł obserwacji +10, zaniepokoiłem się. Bo oni już w tych wysokich sądach coś wiedzą. Że przyjdzie i zaleje, na co czekam z utęsknieniem (kolejne trudne słowo). Pamiętajcie. Arkę budował amator, a Titanica profesjonaliści. A niech spłynie, ,bo ile można się przejmować nie swoimi problemami. Ale na laurach nie spocząłem. Dalej pani umieściła ogłoszenie, które też byłem sfotografowałem
Szanowna Pani, to jest siódme. Na litość boską, siódme, nie piąte! Pani coś się wydawało. Nie żebym ja był jakimś wybitnym specjalistą, ale piątego to akurat nigdy nie złamałem. A wszystkie inne to jak każdy. Durne baby, rosyjski na religii odrabiały i się numeracji nie nauczyły
Aaa. Piosenka być musi Bo wątek muzyczny. Gruzin śpiewający po rosyjsku t est idealność idealna. Idę, bo bób gotuję na obiad i nie wiem czy już się nie sfajczył
https://youtu.be/Pdl_zfzwXkU
Uczestniczenie w wydarzeniach kulturalnych jest jednak dość wyczerpujące. Festiwal nalewek 2021. W Rajtuzach Znaczy się, Kartuzach chciałem powiedzieć. Otóż. O godzinie 15.30 stół, który wydawał się być ekspozycją muzealną, stał się przybytkiem degustowania. Kurde, trudne słowa wystukuję więc chyba veni vidi i leonardo da vinci A Gibraltar? No problemo. Jest i Gibraltar. Za to wracając do domu i mając zmysł obserwacji +10, zaniepokoiłem się. Bo oni już w tych wysokich sądach coś wiedzą. Że przyjdzie i zaleje, na co czekam z utęsknieniem (kolejne trudne słowo). Pamiętajcie. Arkę budował amator, a Titanica profesjonaliści. A niech spłynie, ,bo ile można się przejmować nie swoimi problemami.

Ale na laurach nie spocząłem. Dalej pani umieściła ogłoszenie, które też byłem sfotografowałem

Szanowna Pani, to jest siódme. Na litość boską, siódme, nie piąte! Pani coś się wydawało. Nie żebym ja był jakimś wybitnym specjalistą, ale piątego to akurat nigdy nie złamałem. A wszystkie inne to jak każdy. Durne baby, rosyjski na religii odrabiały i się numeracji nie nauczyły

Aaa. Piosenka być musi Bo wątek muzyczny. Gruzin śpiewający po rosyjsku t est idealność idealna. Idę, bo bób gotuję na obiad i nie wiem czy już się nie sfajczył
https://youtu.be/Pdl_zfzwXkU
Ale na laurach nie spocząłem. Dalej pani umieściła ogłoszenie, które też byłem sfotografowałem
Szanowna Pani, to jest siódme. Na litość boską, siódme, nie piąte! Pani coś się wydawało. Nie żebym ja był jakimś wybitnym specjalistą, ale piątego to akurat nigdy nie złamałem. A wszystkie inne to jak każdy. Durne baby, rosyjski na religii odrabiały i się numeracji nie nauczyły
Aaa. Piosenka być musi Bo wątek muzyczny. Gruzin śpiewający po rosyjsku t est idealność idealna. Idę, bo bób gotuję na obiad i nie wiem czy już się nie sfajczył
https://youtu.be/Pdl_zfzwXkU
Zasłyszane w pociągu.
- Chcesz naleśnika?
- Nie, wolę na misjonarza
Ja nie wiem, co ja myślę
https://youtu.be/1VPkmiU3mHs
- Chcesz naleśnika?
- Nie, wolę na misjonarza
Ja nie wiem, co ja myślę
https://youtu.be/1VPkmiU3mHs
No no. Debiut reżyserski Ridleya Scotta jest takim fajnym tchnieniem geniuszu. Potem było często u tego faceta wcale nie lepiej, ale równie dobrze.Bo lepiej być nie mogło, to jest film kompletny. Czyli to jest tak. W nieco ponad stuletniej historii kina dwóch jest najlepszych reżyserów. Ridley Scott i Andriej Tarkowski. A nie. W sumie nie przemyślana teza. Muszę to sobie jeszcze poukładać. Ale autobus mi sperdoli więc czołem towarzystwu. Idę w tango.
https://youtu.be/y3hVuwo0B-U
https://youtu.be/y3hVuwo0B-U
Oj, proszę by nikt tu nie brał nic do siebie. Takie na przykład znalazłem gdzieś na krańcach internetów.

Psed scęściem zywić obawę
Z nadzieją, ze mi ja skradnies
Wlokę ten ból pzez Włoclawek
Kochając cię jak Irlandie
A ty się biskupie dziwisz...
https://youtu.be/5gSroh2XP-0
Psed scęściem zywić obawę
Z nadzieją, ze mi ja skradnies
Wlokę ten ból pzez Włoclawek
Kochając cię jak Irlandie
A ty się biskupie dziwisz...
https://youtu.be/5gSroh2XP-0
Dzień dobry, nazywam się Kiff i jestem po szkole muzycznej. Klasa kotów. Specjalizacja niebieskie rosyjskie.
https://youtu.be/kG2JvYSqGR4
https://youtu.be/kG2JvYSqGR4
Toż jakby on całkiem nie pił, to by raz dwa na wsi się zmarnował...
żadnego by poważania nie miał, choć troszkę...
https://youtu.be/WuOjCWRGP4o
żadnego by poważania nie miał, choć troszkę...
https://youtu.be/WuOjCWRGP4o
Monty Python. Najśmieszniejszy kawał świata.
- My dog's got no nose
- How does he smell?
- Awfull!
Samobójca wcale nie był tak dobrym tłumaczem, jak mu się wydawało. Za to tłumaczenie powinno mu się po premii polecieć
- Mój pies nie ma nosa.
- Jak śmierdzi?
- Okropnie!
Bez sensu. To powinno być:
- Mój pies nie ma nosa
- Jak sobie radzi z zapachami?
- Okropnie śmierdzi!
A, nieważne zresztą. Zadzwońcie do mamy (bo chciałem być obrazoburczy i szukałem skeczu w zakładzie pogrzebowym, ale nie było, to przynajmniej wykryłem ten niebywały błąd w tłumaczeniu)
https://youtu.be/fpK3q6NSwi8
- My dog's got no nose
- How does he smell?
- Awfull!
Samobójca wcale nie był tak dobrym tłumaczem, jak mu się wydawało. Za to tłumaczenie powinno mu się po premii polecieć
- Mój pies nie ma nosa.
- Jak śmierdzi?
- Okropnie!
Bez sensu. To powinno być:
- Mój pies nie ma nosa
- Jak sobie radzi z zapachami?
- Okropnie śmierdzi!
A, nieważne zresztą. Zadzwońcie do mamy (bo chciałem być obrazoburczy i szukałem skeczu w zakładzie pogrzebowym, ale nie było, to przynajmniej wykryłem ten niebywały błąd w tłumaczeniu)
https://youtu.be/fpK3q6NSwi8
Nie wiem nic o New Order. Zdaje się, że to popłuczyny po Joy Division, w których żywe instrumenty zostały zastąpione prymitywną, z dzisiejszego punktu widzenia, elektroniką. O nowym ładzie też nic nie wiem. Zdaje się, że to takie popłuczyny po PRLu, w których państwowe przedsiębiorstwa (które BYŁY i nikt tego nam nie odbierze, a Ursusy nadal radośnie orzą nasze pola) zostaną zastąpione filiami wielkich korpo. Czy pozwolą mi w spokoju uprawiać ogródek i czy ludzie będą mogli mieć kury - to mnie już tylko zastanawia. Los wyszczepianej memowo obrazkowej wspólnoty plemiennej jak również los wielkiej nierządnicy jest mi już całkiem obojętny. Ci, co wiedzą niech uśmiechają się do siebie, mówią sobie dzień dobry i tak dalej. No ja nie będę, bo ja rondo kapelusza opuszczam coraz nizej, ale duchowo jeszcze źródło wyczuwam. Tylko że teraz New Order być musi. A Habakuk zaraz potem, bo tak mi się zaimprowizowało. Baaaj
https://youtu.be/c1GxjzHm5us
https://youtu.be/c1GxjzHm5us
Wyrobiłam się jeszcze przed południem. Przerwa na papieroska i kawę. Tylko, że ja nie palę i nie piję kawy ha ha :]
Nie ma co za bardzo przeżywać bredni tego świata. Toż to "marność nad marnościami".
Trzeba wznieść się ponad to i transformować co się da, ku lepszemu.
http://www.youtube.com/watch?v=ftjEcrrf7r0
Nie ma co za bardzo przeżywać bredni tego świata. Toż to "marność nad marnościami".
Trzeba wznieść się ponad to i transformować co się da, ku lepszemu.
http://www.youtube.com/watch?v=ftjEcrrf7r0
Film jest właśnie o niej głównie.
Kontynuując trafność przypadkowo skleconej na kolanie pointy. Jechałem gdańskim tramwajem. Pojazd ten szynowy nosił imię Sat-okha czyli Stanisława Supłatowicza. Była tam tabliczka z jego życiorysem głosząca wszem i wobec, iż patron był synem indiańskiego wodza. Otóż - nie był. Wszystko sobie wymyślił. Zupełnie, od a do zet, wszystko to jedna wielka blaga. Taki hochsztaplerski kit wciskany dawno temu widzom teleranka i czytelnikom Świata Młodych. W sumie romantyczna, błękitnooka dusza, która spędziła całe dzieciństwo w Radomiu, potem ganiała się po lasach z Niemcami a potem była marynarzem z Gdyni, mogła sobie wymyślić, że jest synem indiańskiego wodza. Kto facetowi zabroni? Dlaczego jednak dorośli ludzie się na to łapią, to pozostaje dla mnie zagadką. Rzekomo autobiograficzną "Ziemię Słonych Skał" kiedyś czytałem. Grafomania znacznie bardziej naiwna niż dzieła Karola Maya.
A dobra i słuszna wersja Chenko jest tylko jedna. Ta druga nie powinna nigdy powstać. Tango Sekretango - tak to śpiewałem dawno temu, w ubiegłym stuleciu.
https://youtu.be/BHvN1s5XdE8
Kontynuując trafność przypadkowo skleconej na kolanie pointy. Jechałem gdańskim tramwajem. Pojazd ten szynowy nosił imię Sat-okha czyli Stanisława Supłatowicza. Była tam tabliczka z jego życiorysem głosząca wszem i wobec, iż patron był synem indiańskiego wodza. Otóż - nie był. Wszystko sobie wymyślił. Zupełnie, od a do zet, wszystko to jedna wielka blaga. Taki hochsztaplerski kit wciskany dawno temu widzom teleranka i czytelnikom Świata Młodych. W sumie romantyczna, błękitnooka dusza, która spędziła całe dzieciństwo w Radomiu, potem ganiała się po lasach z Niemcami a potem była marynarzem z Gdyni, mogła sobie wymyślić, że jest synem indiańskiego wodza. Kto facetowi zabroni? Dlaczego jednak dorośli ludzie się na to łapią, to pozostaje dla mnie zagadką. Rzekomo autobiograficzną "Ziemię Słonych Skał" kiedyś czytałem. Grafomania znacznie bardziej naiwna niż dzieła Karola Maya.
A dobra i słuszna wersja Chenko jest tylko jedna. Ta druga nie powinna nigdy powstać. Tango Sekretango - tak to śpiewałem dawno temu, w ubiegłym stuleciu.
https://youtu.be/BHvN1s5XdE8
Kawa. Pieczone gołąbki nie wlecą same do gąbki ;]
http://www.youtube.com/watch?v=o7WJOLR0Xuo
http://www.youtube.com/watch?v=o7WJOLR0Xuo
Dzień dobry,
W którymś wątku, urodziny Casha zostały przywołane przez sundog.
Tutaj Man in Black z drugą żoną. Piękna, skromna kobieta.
Miłego dnia :)
http://www.youtube.com/watch?v=m67eqm0mNCQ
W którymś wątku, urodziny Casha zostały przywołane przez sundog.
Tutaj Man in Black z drugą żoną. Piękna, skromna kobieta.
Miłego dnia :)
http://www.youtube.com/watch?v=m67eqm0mNCQ
Gdzieś tak w ubiegłym stuleciu ojciec maił takie dwukasetowe wydawnictwo. 40 country golden greats to się nazywało. I tam była piosenka Ring of Fire. Powiedziałem mu, że to z reklamy dżinsów. Ożywił się i rzekł, że to Johnny Cash. I że bardzo go lubi. I że w ogóle to jest Indianin. Wszystkie chłopaki lubią Indian, więc od wielu wielu lat też lubię Johnnego Casha.
A wczoraj i dzisiaj obejrzałem film Walk the Line. O Johnnym Cashu. W roli głównej aktor, którego imienia nigdy się nie nauczę wymawiać. Joaquin się to pisze. Zanim zacząłem oglądać, to się zastanawiałem, czemu ten Joaquin zagrał Indianina. Co prawda jego nieżyjący brat grał młodego Indianę Jonesa, ale dr Jones swój pseudonim zawdzięcza psu i nie ma nic wspólnego ani z Indianami ani nawet z motocyklami Indian. Fajne motocykle. W wersji policyjnej miały manetkę gazu z lewej strony, żeby szeryf mógł prawą strzelać. Tak słyszałem przynajmniej.
Tak.. O czym to ja. No, okazało się, że aktor o dziwnym imieniu wcale nie musiał grać Indianina, bo Johnny Cash nie był żadnym Indianinem tylko stuprocentowym przypadkiem jankeskiego rednecka. Coś się ojcu pochrzaniło. W sumie to mogło się pochrzanić, bo Cash zestarzał się wyjątkowo godnie i mógł być postrzegany jaki dostojny Indianin. Przez wiele wiele lat.
Pointa. Nie ma takiej. Albo będą dwie. W życiu nigdy nie jest za późno by zostać Indianinem. Ani by dostać oświecenia, że ktoś wcale Indianinem nie jest.
https://youtu.be/hbhxuoogpOg
A wczoraj i dzisiaj obejrzałem film Walk the Line. O Johnnym Cashu. W roli głównej aktor, którego imienia nigdy się nie nauczę wymawiać. Joaquin się to pisze. Zanim zacząłem oglądać, to się zastanawiałem, czemu ten Joaquin zagrał Indianina. Co prawda jego nieżyjący brat grał młodego Indianę Jonesa, ale dr Jones swój pseudonim zawdzięcza psu i nie ma nic wspólnego ani z Indianami ani nawet z motocyklami Indian. Fajne motocykle. W wersji policyjnej miały manetkę gazu z lewej strony, żeby szeryf mógł prawą strzelać. Tak słyszałem przynajmniej.
Tak.. O czym to ja. No, okazało się, że aktor o dziwnym imieniu wcale nie musiał grać Indianina, bo Johnny Cash nie był żadnym Indianinem tylko stuprocentowym przypadkiem jankeskiego rednecka. Coś się ojcu pochrzaniło. W sumie to mogło się pochrzanić, bo Cash zestarzał się wyjątkowo godnie i mógł być postrzegany jaki dostojny Indianin. Przez wiele wiele lat.
Pointa. Nie ma takiej. Albo będą dwie. W życiu nigdy nie jest za późno by zostać Indianinem. Ani by dostać oświecenia, że ktoś wcale Indianinem nie jest.
https://youtu.be/hbhxuoogpOg