Widok
zanim odlecisz
No w mordę, czy to logistycznie takie trudne, czy finansowo nie podołali z zakupem większej ilości siedzisk na naszym lotnisku? Na piętrze, w miejscu oczekiwania na wejście do odprawy naliczyłam czternaście siedzisk. 14!!! Oczywiście jest jeszcze restauracja, ale nic za darmo..
Miejsce na większą liczbę siedzeń pewnie by się znalazło, ale nie.... tam stoi to, co zabiera miejsce i zarabia. Dwa przestronne moduły reklamowe z wizualizacjami drogich apartamentów i przyszłego lux lotniska. I jakieś GIE do zabawy (chyba) dla dzieciorów. W łapie młot i napierdzielasz w wyłażące coś. Może to przemyślany manewr dyrekcji lotniska. Dla sfrustrowanych podróżnych do rozładowania emocji.
A najbliższe miejsca do siedzenia (i taras widokowy) pewnie we Wrocławiu. Heh.
Miejsce na większą liczbę siedzeń pewnie by się znalazło, ale nie.... tam stoi to, co zabiera miejsce i zarabia. Dwa przestronne moduły reklamowe z wizualizacjami drogich apartamentów i przyszłego lux lotniska. I jakieś GIE do zabawy (chyba) dla dzieciorów. W łapie młot i napierdzielasz w wyłażące coś. Może to przemyślany manewr dyrekcji lotniska. Dla sfrustrowanych podróżnych do rozładowania emocji.
A najbliższe miejsca do siedzenia (i taras widokowy) pewnie we Wrocławiu. Heh.
Nic mi Ranny Pantofelku nawet o tym nie pisz.
Lepiej spuścić na to zasłonę milczenia, a w zaciszu przygotować koktajle Mołotowa wraz z spychaczami i zaorać ten terminal przy okazji rozliczając ludzi zawodowo odpowiedzialnych za obecny stan rzeczy pod tytułem lotnisko w Gdańsku im. ech... to też lepiej pominę.
Zawsze kiedy tam jestem wcielam się w skórę kogoś kto przylatuje do Gda z Kopenhagi lub Amsterdamu po czym wnioski są takie, że idę na piwo.
ps. (fajno, że... ekhm przyfrunęłaś :))
Lepiej spuścić na to zasłonę milczenia, a w zaciszu przygotować koktajle Mołotowa wraz z spychaczami i zaorać ten terminal przy okazji rozliczając ludzi zawodowo odpowiedzialnych za obecny stan rzeczy pod tytułem lotnisko w Gdańsku im. ech... to też lepiej pominę.
Zawsze kiedy tam jestem wcielam się w skórę kogoś kto przylatuje do Gda z Kopenhagi lub Amsterdamu po czym wnioski są takie, że idę na piwo.
ps. (fajno, że... ekhm przyfrunęłaś :))
"Niektóre rzeczy są dokładnie tym, czym są, i niczym innym."
Charles Bukowski.
Charles Bukowski.
Można.
4 dni i 4 noce nawet.
Albo 2 lub 3 tyg. Trza mieć tylko silny organizm i chęci.
Mówię o piciu a nie o popijaniu, co by jasne było.
Tyle, że później po odstawieniu przy kresce to kicha rzeczywiście jest.
Tylko płyny, zupki więzienne i ewentualnie jajka (w moim przypadku) można przełknąć.
O czymś w stylu mięso, ziemniaczki, czy inne dobrodziejstwa to zapomnieć można.
Do tego bezsenność, niepokój i takie tam...:)
4 dni i 4 noce nawet.
Albo 2 lub 3 tyg. Trza mieć tylko silny organizm i chęci.
Mówię o piciu a nie o popijaniu, co by jasne było.
Tyle, że później po odstawieniu przy kresce to kicha rzeczywiście jest.
Tylko płyny, zupki więzienne i ewentualnie jajka (w moim przypadku) można przełknąć.
O czymś w stylu mięso, ziemniaczki, czy inne dobrodziejstwa to zapomnieć można.
Do tego bezsenność, niepokój i takie tam...:)
"Niektóre rzeczy są dokładnie tym, czym są, i niczym innym."
Charles Bukowski.
Charles Bukowski.