Widok
zaparcia w ciąży
Dziewczyny jak to u Was wygląda podczas ciązy? Ja mam straszne zaparcia i nie wiem już co mam robić, próbuwałam już chyba wszystkiego czopków glicerynowych, piję dużo wody, jem dużo owoców, kiwi, śliwki sudszone, piłam też jakiś syrop który przepisał mi lekarz i nic.....jedyne co mi pomaga to Xenna extra (2 tabletki) ale boję się ciągle brać Xenne, chociaz pytałam swojego ginekologa i nie widzi przeciwskazań.
rodzynki w czekoladzie i moim zdaniem to zmien wode na inne napoje typu soki owocowe
hm...... moz ezmue wodę na soki??
ja mamsposób taki - kawa na czczo, ale w ciazy mzona wypić tylko 1 filiżanke słabej kawy dziennie
ja mamsposób taki - kawa na czczo, ale w ciazy mzona wypić tylko 1 filiżanke słabej kawy dziennie
POLIGRAFIA ŚLUBNA - Zaproszenia Menu Tablice Winietki Zawieszki http://doriart.ucoz.com

Tu taj masz sprawdzone sposoby nie ktorych forumek a przypomnialam sobie ze na mnie rewelacyjni dzialala kapusta kiszona chociaz zaparc nie mialam :)
http://www.forum.e-mama.pl/viewtopic.php?t=276
http://www.ginekologia.med.pl/forum/viewtopic.php?t=2818&view=next
http://www.mediweb.pl/forums/viewtopic.php/p=28313.html
http://starania.webd.pl/zaparcia-w-ciazy-vt2998.htm
http://www.forum.e-mama.pl/viewtopic.php?t=276
http://www.ginekologia.med.pl/forum/viewtopic.php?t=2818&view=next
http://www.mediweb.pl/forums/viewtopic.php/p=28313.html
http://starania.webd.pl/zaparcia-w-ciazy-vt2998.htm
oj napewno :) a to co pan doktor tam jednej zalecal tez probowalas??
a basen probowalas ?? znaczy chodzic na basen ale najpierw sprobuj kapuste:)
Doskonale cię rozumiem,ja normalnie też cierpię na zaparcia,a moja ciąża omal nie skończyła się tragicznie właśnie z powodu zaparć. Też próbowałam wszystkiego,jadłam rodzynki,kiwi,suszone morele,jabłka,piłam sok z czerwonej porzeczki. Danone activia dwa razy dziennie też nie przynosił rezultatów. Laktulozy mogłam wypić całą butelkę,jadłam tylko ciemne pieczywo,nawet Wasa i naprawdę zero słodyczy. I zupełnie NIC mi nie pomagało. Normalnie to bym sobie Figurę 1 na noc wypiła a w ciąży nie można. Nie załatwiałam się czasem 2 tygodnie,a jeśli już się udało to po półgodzinnej męczarni w toalecie. Potem bałam się jeść...żeby nie musieć się wypróżniać.
Dobrze,że nie bagatelizujesz problemu. W 30 tygodniu ciąży,gdy w końcu się załatwiłam po całodziennej próbie,zobaczyłam mnóstwo krwi w toalecie i krwawiłam jak przy miesiączce. To był póżny wieczór i mąż expresem zawiózł mnie do szpitala. Miałm rozwarcie na półtora palca,poród udało się zatrzymać,bo przecież jeszcze czasu miałam ponad dwa miesiące! Leżałam pięć dni w szpitalu pod kroplówkami i nie mogłam wstawać. Oczywiście przez ten czas miałam zaparcie,żadne czopki nie pomagały. Po wyjściu ze szpitala szwagierka polecila mi zioła dostępne w aptece bez recepty-ISPAGUL-łupina babki lancetowatej zawierającej błonnik. Mi pomagały na trochę,ale pomagały. W 32 tygodniu ciąży sytuacja się powtórzyła, męczyłam się na kibelku,udało się,lecz znów zobaczyłam krew. Nie było jej tak dużo więc stwierdziłam,że poczekam do rana.
Rankiem wstałam by zrobić siusiu i ku mojemu przerażeniu odeszły mi wody. Wczorajsze parcie spowodowało pewnie pęknięcie pęcherza płodowego. Pojechałam do szpitala i znów walka by zatrzymać poród. Leżałam tydzień na patologii ciąży pod kroplówkami,bez wód płodowych z rozwarciem na trzy palce.To był koszmar,jakiego nikomu nie życzę. Dostawałam antybiotyki by dziecko nie złapało infekcji,lekarstwa na szybki rozwój płócek,ciągle byłam podłączana do ktg.W końcu lekarze zadecydowali o cesarskim cięciu gdyż urosło mi CRP we krwi świadczące o tym,że życiu dziecka zagraża infekcja i nie mogłam urodzić bez wód płodowych. Może odważę sie kiedyś i opiszę swe bolesne przeżycia z mojej cesarki,dziewczyny które chcą mieć cięcie na życzenie,nie wiedzą o czym mówią. Ja pierwsze dziecko urodziłam naturalnie więc mam porównanie.
Najdziwniejsze jest to,że po operacji na drugi dzień załatwiłam się...bez żadnego problemu (nie mówiąc o bólu spowodowanym cięciem). Potem normalnie codziennie. Wnioskuję,że moje dziecko było tak ułożone,że uciskało na jelita co powodowało mój problem. Mam żal do lekarzy,że zbagatelizowali mnie mówiąc,że urodziłam szybciej bo mam niewydolną szyjkę,że to przez inne moje dolegliwości,o których nie chcę pisać. Mówiłam lekarzom,że nie mogę się załatwić,chciałam nawet lewatywę,lecz pielęgniarki stwierdziły że już się jej nie robi. Ja wiem jedno-urodziłam dziecko dwa miesiące wczesniej,ważące 1900 gram właśnie z powodu zaparć. Dziękuję Bogu,że mimo przedwczesnego porodu mój synek jest zdrowy i pielęgniarkom z oddziału neonatologii,że przez trzy tygodnie opiekowały sie moim wcześniaczkiem. Dziś mój synuś ma 2 miesiące i dopiero teraz wygląda jak niemowlę a nie jak kruszyna...cóż na lipiec miałam termin,a urodziłam w maju. Pewnie urodziłabym jeszcze szybciej przez te zaparcia ale brałam leki przeciwskurczowe przez całą ciążę.
Spróbuj proszę ten ISPAGUL,może ci pomoże. Życzę ci tego z całego serca. www.ispagul.pl
Dobrze,że nie bagatelizujesz problemu. W 30 tygodniu ciąży,gdy w końcu się załatwiłam po całodziennej próbie,zobaczyłam mnóstwo krwi w toalecie i krwawiłam jak przy miesiączce. To był póżny wieczór i mąż expresem zawiózł mnie do szpitala. Miałm rozwarcie na półtora palca,poród udało się zatrzymać,bo przecież jeszcze czasu miałam ponad dwa miesiące! Leżałam pięć dni w szpitalu pod kroplówkami i nie mogłam wstawać. Oczywiście przez ten czas miałam zaparcie,żadne czopki nie pomagały. Po wyjściu ze szpitala szwagierka polecila mi zioła dostępne w aptece bez recepty-ISPAGUL-łupina babki lancetowatej zawierającej błonnik. Mi pomagały na trochę,ale pomagały. W 32 tygodniu ciąży sytuacja się powtórzyła, męczyłam się na kibelku,udało się,lecz znów zobaczyłam krew. Nie było jej tak dużo więc stwierdziłam,że poczekam do rana.
Rankiem wstałam by zrobić siusiu i ku mojemu przerażeniu odeszły mi wody. Wczorajsze parcie spowodowało pewnie pęknięcie pęcherza płodowego. Pojechałam do szpitala i znów walka by zatrzymać poród. Leżałam tydzień na patologii ciąży pod kroplówkami,bez wód płodowych z rozwarciem na trzy palce.To był koszmar,jakiego nikomu nie życzę. Dostawałam antybiotyki by dziecko nie złapało infekcji,lekarstwa na szybki rozwój płócek,ciągle byłam podłączana do ktg.W końcu lekarze zadecydowali o cesarskim cięciu gdyż urosło mi CRP we krwi świadczące o tym,że życiu dziecka zagraża infekcja i nie mogłam urodzić bez wód płodowych. Może odważę sie kiedyś i opiszę swe bolesne przeżycia z mojej cesarki,dziewczyny które chcą mieć cięcie na życzenie,nie wiedzą o czym mówią. Ja pierwsze dziecko urodziłam naturalnie więc mam porównanie.
Najdziwniejsze jest to,że po operacji na drugi dzień załatwiłam się...bez żadnego problemu (nie mówiąc o bólu spowodowanym cięciem). Potem normalnie codziennie. Wnioskuję,że moje dziecko było tak ułożone,że uciskało na jelita co powodowało mój problem. Mam żal do lekarzy,że zbagatelizowali mnie mówiąc,że urodziłam szybciej bo mam niewydolną szyjkę,że to przez inne moje dolegliwości,o których nie chcę pisać. Mówiłam lekarzom,że nie mogę się załatwić,chciałam nawet lewatywę,lecz pielęgniarki stwierdziły że już się jej nie robi. Ja wiem jedno-urodziłam dziecko dwa miesiące wczesniej,ważące 1900 gram właśnie z powodu zaparć. Dziękuję Bogu,że mimo przedwczesnego porodu mój synek jest zdrowy i pielęgniarkom z oddziału neonatologii,że przez trzy tygodnie opiekowały sie moim wcześniaczkiem. Dziś mój synuś ma 2 miesiące i dopiero teraz wygląda jak niemowlę a nie jak kruszyna...cóż na lipiec miałam termin,a urodziłam w maju. Pewnie urodziłabym jeszcze szybciej przez te zaparcia ale brałam leki przeciwskurczowe przez całą ciążę.
Spróbuj proszę ten ISPAGUL,może ci pomoże. Życzę ci tego z całego serca. www.ispagul.pl
Ło matko.....ale mnie wystraszyłaś :( wczoraj spróbowałam kapuchy kiszonej i myślalam, że się przekręcę, jelita i brzuch mnie tak bolały, że nie mogłam wyrobić, cały wieczór walczyłam z bólami, mąż skakał przy mnie z herbatkami, wypiłam czarną herbatkę i mi przeszło, NIGDY WIECEJ KAPUCHY !!! Dzisiaj rano na czczo wypiłam szklankę wody przygotowanej i zjadłam kilka śliwek suszonych i BINGO !!!! POMOGŁO !!! Mam nadzieję, że znalazłam swój złoty środek.
no to ja w ciazy i po ciazy tez nie moglam jesc kapusty tez mialam straszne bule ale twardo siedzialam ta kibelku i masowalam sobie brzuch a maz plecy
Jestem przerażona!!! Wszystko co słyszałam o sesarskim cięciu było pozytywne. Poza tym, że wiadomo, boli brzuch i trzeba dłużej w szpitalu leżeć. Proszę powiedzcie, co takiego strasznego może się zdażyć w związku z cięciem. Koleżanka na życzenie chce mieć cesarkę, a miała ją już przy pierwszym dziecku, bo nie mogła urodzić. Ja, nie ukrywam, też nie wyobrażam sobie rodzić na żywca. Od swojej ginekolożki wiem że nawet poród w znieczuleniu, a właściwie parcie podczas niego, może spowodować różne urazy ciała matki. Lekarka nie mówiła o żadnych strasznych rzeczach związanych z cesarką. No bo chyba nie robili ci tego na żywca!!!! Proszę oświećcie mnie dziewczyny, bo już sama nie wiem co myśleć!


[b]Lista 2009 - http://buninka.dobrynet.pl/sluby2009.php[/b]


[b]Lista 2009 - http://buninka.dobrynet.pl/sluby2009.php[/b]
to miejscowe to zewnatrz oponowe kluja cie w kregoslup ja je mialam i bardzo polecam anestezjolog i ginekolog tez mi doradzal bo przy ogolnym jest problem z natury bolu bardziej boli po przebudzeniu no i masz mniejszy kontakt z dzieckiem od razu po operacji
a co do lezenia dluzej no to jest tylko jest 5 dob ale sobie mozesz w szpitalu wypoczac przynajmniej i jeszcze dowiedziec sie wielu rzeczy brzuch raczej nie boli musisz tylko bardziej uwazac na siebie i nie nosic np wozka po schodach przez co najmniej pol roku
No właśnie takie opinie słyszałam. Na tych wszystkich znieczuleniach jestem obeznana. Ale dalej nie wiem co było takiego strasznego, co przeżyła koleżanka. Szczerze mówiąc, to pierwsza negatywna opinia jaką usłyszałam. No powiedzcie mi w końcu bo zgłupieje ze strachu!!!


[b]Lista 2009 - http://buninka.dobrynet.pl/sluby2009.php[/b]


[b]Lista 2009 - http://buninka.dobrynet.pl/sluby2009.php[/b]

