Widok
zawistne baby w pracy
Mam problem w pracy. Pewne towarzystwo kobiet- zawistnych plotkarek wzajemnej adoracji mnie nie lubi i tylko czeka aż zrobię coś nie tak.
Kilka miesięcy temu potkneła mi się noga, pewne rzeczy trochę zlekceważyłam - przyznaje, a one doniosły od razu szefowi wyolbrzymiając. W dodatku mam wybuchowego szefa, który - wogóle nie wysłuchał racji mojej strony - tylko niemiłym tonem oznajmił mi, że jak jeszcze raz coś takiego się przydaży to mnie zwolni.
Wróciłam po urlopie szeg patrzy na mnie nieprzyjaznym wzrokiem, a one tak jakbym kogoś zabiła.
NIe mogę zmienić pracy, a źle się czuje pracując w takiej atmosferze.
Oczywiście są też osoby normalne w mojej pracy, z którymi mam dobre kontakty.
Nie wiem jaką taktykę psychologiczną przybrać, żęby to szacowne grono odczepiło się ode mnie i znalazło sobie inny obiekt do obgadywania.
Bo mam wrażenie, że one muszą kogoś mieć na języku non stop.
Lekceważyć je,unikać jak ognia, być miła jakby nigdy nic, być niemiła.
Perfekcyjnie wykonywać obowiązki ..., ale ale nobody is perfect, każdy ma drobne wpadki.
Poradcie coś
Przepraszam za chaotycznośc wypowiedzi
Kilka miesięcy temu potkneła mi się noga, pewne rzeczy trochę zlekceważyłam - przyznaje, a one doniosły od razu szefowi wyolbrzymiając. W dodatku mam wybuchowego szefa, który - wogóle nie wysłuchał racji mojej strony - tylko niemiłym tonem oznajmił mi, że jak jeszcze raz coś takiego się przydaży to mnie zwolni.
Wróciłam po urlopie szeg patrzy na mnie nieprzyjaznym wzrokiem, a one tak jakbym kogoś zabiła.
NIe mogę zmienić pracy, a źle się czuje pracując w takiej atmosferze.
Oczywiście są też osoby normalne w mojej pracy, z którymi mam dobre kontakty.
Nie wiem jaką taktykę psychologiczną przybrać, żęby to szacowne grono odczepiło się ode mnie i znalazło sobie inny obiekt do obgadywania.
Bo mam wrażenie, że one muszą kogoś mieć na języku non stop.
Lekceważyć je,unikać jak ognia, być miła jakby nigdy nic, być niemiła.
Perfekcyjnie wykonywać obowiązki ..., ale ale nobody is perfect, każdy ma drobne wpadki.
Poradcie coś
Przepraszam za chaotycznośc wypowiedzi
Ja tez mam podobną sytuację
U mnie w pracy baby kablują jedna na drugą, teraz jest chyba 5 sobota kiedy pracujemy (praca niby od poniedziałku do piątku), ja nie chodzę w sobote bo studiuję to te tylko chodzą i mnie obgadują i jeszcze kierownikowi mówią, że dlaczego ja nie chodzę kiedy one muszą a jak ze mną rozmawiają to takie milutkie fałszywe suki
U mnie w pracy baby kablują jedna na drugą, teraz jest chyba 5 sobota kiedy pracujemy (praca niby od poniedziałku do piątku), ja nie chodzę w sobote bo studiuję to te tylko chodzą i mnie obgadują i jeszcze kierownikowi mówią, że dlaczego ja nie chodzę kiedy one muszą a jak ze mną rozmawiają to takie milutkie fałszywe suki
Swego czasu ty baby też były dla mnie miłe, a potem dowiedziałam się, że obgadują mnie kiedy mnie nie ma. Teraz ja okazałam wymownym spojrzeniem, ze wiem o tym, to patrzą na mnie wściekłym wzrokiem. NIe wiem jak się zachować, chyba trzeba rzeczywiście być twardy i nie dać wogóle po sobie poznac, żę się przejmuje tym.
masakra... ja mam takie wredne baby... obgaduja mnie, ale gdy ja je obgaduje to sa wsciekle i sie po mnie dra. nie moge sie nawet usmiechnac bo mysla ze sie smieje z nich... poradzcie cos bo mysle nad zwolnieniem sie z pracy na ktorej bardzo mi zalezy, jest dobrze platna i dobrze mi sie pracuje, gdyby nie te baby
Aniu - taka zawiść się bierze stąd, że te baby z pracy mają tak nudne swoje życiorysy, że potrzebują wpier....lać się w czyjeś życie aby mieć o czym pogadać. Mąż w domu siedzi tylko przed telewizorem, bzykali się ostatnio 365 dni temu a rozmawiali niby dzisiaj rano ale w klimacie "ile jeszcze będziesz siedzieć w tej łazience". Ponad to może jesteś atrakcyjniejsza od nich i są po prostu zawistne. Rada na to jest taka - OLAĆ. Nie zwracać uwagi zupełnie, że są podśmiewki, że mniejsze lub większe zawiści. Wiem, że to trudne ale może poskutkować tym, że przestaną. Możesz spróbować do nich z uśmiechem, im ktoś bardziej jest wrzodem w Twoim życiu to tym bardziej się do niego zwracaj z uśmiechem, miło - zobaczysz jak to zaowocuje. To akurat mogę polecić bo sam taką praktykę zastosowałem kiedyś i podziałało. Nie wiem na ile jesteś pyskata ale ekstremalnym posunięciem byłoby pobawienie się w cięte riposty w stylu dr House-a, tyle, że mogłoby to pogorszyć jeszcze bardziej tą i tak chorą relację między wami. Jak będą wyolbrzymiać problemy przed szefem to utnij temat krótko: "proszę, skoro to wg pani taki problem to niech to pani jeszcze raz powie szefowi przy mnie". Jak się babsko będzie pruło to zrób stanowczy gest ręką mówiąc konkretnym głosem "przepraszam, widzę to inaczej" lub " a teraz przedstawię jak to wygląda z mojego punktu widzenia" ....
Trzym się dziewczyno i głowa do góry!
Trzym się dziewczyno i głowa do góry!
..o jeżu! jakbym czytałam o mojej poprzedniej firmie tam też w "babińcu" aż się gotowało jak tylko jakikolwiek samiec pojawił się na horyzoncie...niezdrowe relacje występują tam gdzie nie ma mieszanego środowiska pracy a są tylko np. pracownice (same kobiety) i szef mężczyzna (albo odwrotnie)
ja w końcu wymiękłam i jak tylko dowiedziałam się, że jestem w ciaży- za pracę w takim stresogennym środowisku podziękowałam.
No cóż...3 z 5 koleżanek będących w ciaży poroniły i to bedąc w pracy- nie chciałam być następną
jedyne co mogę doradzić- robić swoje, ale starać sie być najbadziej neutralną osobą jaką koleżanki widziały...ani nie okazywać sympatii ani złości- nic...jakakolwiek reakcja na ich zaczepki/złośliwości doprowadzi do cichej wojny(jesli zareagujesz negatywnie) lub do obśmiania cię i stwierdzenia, że "ta laska to totalna dooopa wołowa, skoro jedzie się po niej a ona mimo to się usmiecha i jest miła"
poza tym podejrzewam, że one tam pracują dłużej niż ty, to mają juz doświadczenie w tej firmie- jeśli spróbujesz grać w otwarte karty najpewniej cię zaorzą psychicznie.
ja w końcu wymiękłam i jak tylko dowiedziałam się, że jestem w ciaży- za pracę w takim stresogennym środowisku podziękowałam.
No cóż...3 z 5 koleżanek będących w ciaży poroniły i to bedąc w pracy- nie chciałam być następną
jedyne co mogę doradzić- robić swoje, ale starać sie być najbadziej neutralną osobą jaką koleżanki widziały...ani nie okazywać sympatii ani złości- nic...jakakolwiek reakcja na ich zaczepki/złośliwości doprowadzi do cichej wojny(jesli zareagujesz negatywnie) lub do obśmiania cię i stwierdzenia, że "ta laska to totalna dooopa wołowa, skoro jedzie się po niej a ona mimo to się usmiecha i jest miła"
poza tym podejrzewam, że one tam pracują dłużej niż ty, to mają juz doświadczenie w tej firmie- jeśli spróbujesz grać w otwarte karty najpewniej cię zaorzą psychicznie.
Dzięki człowieku z Trapeziku. :)
One jednak donoszą do szefa - niejawnie - dodając swoje trzy nieprawdziwe grosze często.
Szef jest cholerykiem i mam wrażenie, że chce mieć święty spokój, żeby nie było o mnie plotek i żeby miała opinie dobrego pracownika.
Będę sie starać, jednak muszę wyzwolić w sobie duże siły emocjonalne, bo na dzien dzzisiejszy nie spie po nocach.
One jednak donoszą do szefa - niejawnie - dodając swoje trzy nieprawdziwe grosze często.
Szef jest cholerykiem i mam wrażenie, że chce mieć święty spokój, żeby nie było o mnie plotek i żeby miała opinie dobrego pracownika.
Będę sie starać, jednak muszę wyzwolić w sobie duże siły emocjonalne, bo na dzien dzzisiejszy nie spie po nocach.
To jest mobbing. Współczuję, taka atmosfera w pracy na dłuższą metę staje się męcząca. Pewnie jesteś atrakcyjną kobietą a one nie mogą znieść że przyciągasz uwagę ich kolegów
Tak już czasem jest że w niektórych zakładach tworzą się zamknięte kliki, które nie przyjmują do swego grona "nowych". Nie sil się na rozmowę z nimi bo to chyba nie ma sensu. Jedynie znów będą miały powód do śmiechów i używania. Jednocześnie nie daj sobą pomiatać, walcz o swoje. Nie unoś się przy tym, pokaż że Cię te zaczepki nie wzruszają. Najważniejsze że masz tam kilka życzliwych osób, które są po Twojej stronie.
Tak już czasem jest że w niektórych zakładach tworzą się zamknięte kliki, które nie przyjmują do swego grona "nowych". Nie sil się na rozmowę z nimi bo to chyba nie ma sensu. Jedynie znów będą miały powód do śmiechów i używania. Jednocześnie nie daj sobą pomiatać, walcz o swoje. Nie unoś się przy tym, pokaż że Cię te zaczepki nie wzruszają. Najważniejsze że masz tam kilka życzliwych osób, które są po Twojej stronie.
szef choleryk, czy niecholeryk - powinnaś z nim porozmawiać. Żaden facet, włączając w to moją osobę, nie trawi damskich gier i zabaw, złośliwości i tym podobnym "szpileczek". Jeśli taka osoba jak Ty, przyszłaby do mnie z takim problemem - to poustawiałbym dziewoje po kątem i zapowiedział, że jeśli mają ochotę odstawiać tutaj jakieś damski rozgrywki, to mogą już składać wypowiedzenia. Firma to nie plac zabaw.
No tak, ale jakby nie było obgadywanie za plecami konkretnej osoby nie jest w porządku.
Dlaczego nie powiedzą mi wprost o co im chodzi.
Poza tym, jak się w pracy staram.
Zdarzyła mi się jakaś tam wpadka, ale przecież "nobody is perfect" i mam prawo poprawić błąd.
Poza tym ja nie obgaduje tutaj nikogo imiennie. Poprostu przytaczam sytuację.
Myślę, żę najlepszym rozwiązaniem jest spróbować z nimi trochę się zakolegować, tzn. być miłym. Może im przejdzie?
pozdrawiam
Ania
Dlaczego nie powiedzą mi wprost o co im chodzi.
Poza tym, jak się w pracy staram.
Zdarzyła mi się jakaś tam wpadka, ale przecież "nobody is perfect" i mam prawo poprawić błąd.
Poza tym ja nie obgaduje tutaj nikogo imiennie. Poprostu przytaczam sytuację.
Myślę, żę najlepszym rozwiązaniem jest spróbować z nimi trochę się zakolegować, tzn. być miłym. Może im przejdzie?
pozdrawiam
Ania
Kiedy jest konflikt, jedynym mądrym sposobem rozwiązania go, jest konfrontacja i rozmowa o konflikcie. Jeśli mam do kogoś pretensje, mówię to tej osobie.
Rut bardzo słusznie zauważyła, że to moralność Kalego. Na miejscu koleżanek z pracy poczułabym się urażona, że miesza się do całej sytuacji osoby trzecie, za ich plecami na dodatek. Wielka tajemnica - opowiem na forum co zrobiły, one się nie dowiedzą, więc jestem w porządku. traktujmy innych tak jak byśmy chcieli, żeby nas traktowano. Niezła hipokryzja tu wychodzi.
Rut bardzo słusznie zauważyła, że to moralność Kalego. Na miejscu koleżanek z pracy poczułabym się urażona, że miesza się do całej sytuacji osoby trzecie, za ich plecami na dodatek. Wielka tajemnica - opowiem na forum co zrobiły, one się nie dowiedzą, więc jestem w porządku. traktujmy innych tak jak byśmy chcieli, żeby nas traktowano. Niezła hipokryzja tu wychodzi.