Widok

zonki marynazy i nie tylko

Rodzina i dziecko Rodzina i dziecko bez ogłoszeń Temat dostępny też na forum:
wlasnie zostaje zupelnie sama... w trakcie budowy domu i w trakcie organizacji slubno -weselnej .... jak przetrwac tą rozlake?mam nadzieje ze nawal zajec sprawi ze... ale dla mnie tydzien to juz dlugo.. a tu sie zapowiada kilka dlugich miesiecy.. napewno zonki marynazy wiedzą jak to jest.. mimo ze moj ukochany nie wyplywa ... ale dla mnie to to samo...

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Wiper moj maz jest `78 i byl na ESO jesli chodzi ci o szkole. A twoj jaki rocznik moze sie znaja.

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
sylvia napisał(a):

> nie chcialybsyscie zony marynarzy zeby wasz maz zmienil prace?
> i byl w domku
>
Ciezko powiedziec ja w sumie jestem przyzwyczajona do tego ze plywa. Latwo mowic ze milosc jest najwazniejsza, ale jak nie ma pieniedzy to sa klopoty, a nie da sie ukryc ze na ladzie tyle nie zarobi. Poza tym jakby podliczyc ile godzin przecietny czlowiek ze soba spedza pracujac 8 godzin dziennie to tez nie wychodzi za duzo. A ja nie pracuje wiec po jego przyjezdzie widzimy sie calymi dniami. 8 tyg na 8 tyg. to dobry system. Na razie nie jest nam zle.

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
77' nawigacja
a ja 79' administracja ;)

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Jak `77 nawigacja to prawdopodobnie się nie znaja. A ja jestem `82 wiec raczej Ciebie nie poznalam, no chyba ze mieszkalas w akademiku. Ja tez jestem prawie po administracji (prawie bo strasznie ociagam sie z praca magisterska).

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
uhhh, ja Gdynianka wiec w Akademiku tylko na imprezach bywałam :)

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Choc powiem Ci ze moj kochany mezus puki mnie nie spotkal to strasznie rozrabial wiec jest razem ze swoimi kumplami z pokoju chodzaca legenda tej szkoly.

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
he he he...mój też :)

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
jak tam wam pasuje to wszystko ok. ja bym wolała zyc skromnie ale z nim u boku a jakos zawsze mozna cos pokombinowac.nawet u nas tz w tym kraju.

Nie przeprasam za bledy
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
miec a byc....odwieczny dylemat...

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Oczywiście że mój mąż zrezygnowałby z pracy którą wykonuje-chociaż lubi to co robi. Jeżeli znalazłoby się coś ciekawego w porcie to czemu nie, jednak narazie nie szuka bo pieniądze które "wypływa" sa pewne a b. je teraz potrzebujemy.

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Sylvia wiesz co masz racje. Też tak zawsze myślałam. Ale poznałam mojego męża jak już pływał więc musiałam się z tym pogodzić lub nie być z nim. Nigdy nie myślałam że zakocham się w marynarzu, no ale tak wyszło. Oni zawsze mowią że gdyby na lądzie były takie pieniądze to by nie pływali. Tęsknią ogromnie i jak są z dala od rodziny to obiecują że będą szukać , więcej nie wypłyną i takie tam. Ale pieniądze pieniędzmi. Nie oszukujmy się , oni to kochają. Mój mąż nie widzi się w innym zawodzie. On się tam sprawdza, czuje się tam potrzebny, doceniany i choć się nie przyznaje ale chyba stworzony do takiej pracy ;-). Daje mu ogromną satysfakcje i spełnienie zawodowe. A ja go kocham nie potrafie mu tego zabrać i zabronić pływać. Tego zawodu nie da się wykonywać nie kochając tej pracy. Wiedzą Ci którzy nie pływają bo takie podjeli decyzje. Może moj mąż też kiedyś przestanie pływać ale myśle że każda praca którą będzie wykonywał będzie związana z morzem, czy za takie pieniądze czy inne. I mam nadzieje że kiedyś znajdzie taką prace na lądzie , stacjonarną a do tego taką która będzie związana z jego pasją i miłościa jaką jest morze. Więc we wszystkim trzeba szukać pozytywów i powiem tak są i plusy tego zawodu. Ale wiem że innym trudno jest to zrozumieć. Pozdrawiam ;-)

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
mój mężuś zrezygnował z pływania przez przypadek, przez błąd kogoś z agencji; na szczęście dostał rewelacyjną pracę na lądzie i teraz nie myśli już o powrocie
ale morze i pływanie kocha nadal, 2 razy w roku jest w rejsie, albo na Mazurach albo na morzu Śródziemnym

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Moj mezus tez kocha ta prace. Zawsze sie smieje jak przyplywa i spotykamy sie nasza paczka i dziweczyny gadaja o pierdach a chlopaka wlaczaja sie morskie opowiesci, bo tam jakis silnik taki, tloki takie. I tak caly wieczor moga pozniej spotyka sie z innym i znow to samo sie zaczyna. Swoja droga moj maz chwali sobie tez to ze przynajmniej 2 miesiace moze sobie od tego odpoczac i nie myslec o zadnej pracy ma czas dla siebie, w jakim innym zawodzie by tak mial.

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
ja tez podziwiam WAs dziewczyny, ale miloosc pokona kzda odleglosc;)
ja bym tak nie potrafila, porzebuje mezusia. Kiedys pracowal jakos kierowca i tylko w weekendy sie widzielismy i dla nas to byl dramat,ale zmienil prace nadal jest kierowca tylo jest codziennie w domu,a kasa taka sama jak nie lepsza;)

narazie nie mieszkamy razem tylko czasami w weekendy wpadnie na nocke, a dla mne samotne wieczory sa straszne a jak Wy to znosiscie?

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
ja staram sie nie miec samotnych weczorów..ide z kims na bilarda,na lyzwy,szoruje podloge i tp :):)

Nie przeprasam za bledy
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Czytam książki, sprzątam, oglądam tv, wychodzę z 3 dużymi pieskami. Mam wokół siebie dużo serdecznych ludzi a przede wszystkim rodzinę, która nie odstępuje mnie samej na krok.

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
ja mam jednego duzego psiaka wiec nie bedzie tak zle ;-)) ale tez mam taki plan zeby sie zajac masa rzeczy i nie miec czasu na myslenie...

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
człowiek jest taką istotą że się zaadoptuje w każdej sytuacji
a na duży plus to tylko wolny czas dla rodziny jak marynarz przypływa:)

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
i jak tam "samotne" ?? ja sie dosyc dobrze dostossowałam do sytuacji juz,co nie zmienia faktu ze jest mi z****iscie smutno i placze do poduszki ( ale zadko) ale na cale szczescie juz bdezie przysiega i bedziemy sie dosyc czesto widywac !!


Nie przeprasam za bledy
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
A tu wiosna na horyzoncie... i dnie coraz dłuższe... i aż chce się żyć...

Ostatnio mam coraz większe wyrzuty do siebie, że nie chudne (tak jak to sobie założyłam), zreszto jak mogę mieć wyrzuty skoro nic w tym kierunku nie robię. Teraz przy tej wiosennej pogodzie będzie inaczej. Pobiegam z pieskami, pojeżdżę na rowerku i mam nadzieję, że do powrotu męża będzie w biodrach kilka cm mniej...

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0