Widok

zonki marynazy i nie tylko

Rodzina i dziecko Rodzina i dziecko bez ogłoszeń Temat dostępny też na forum:
wlasnie zostaje zupelnie sama... w trakcie budowy domu i w trakcie organizacji slubno -weselnej .... jak przetrwac tą rozlake?mam nadzieje ze nawal zajec sprawi ze... ale dla mnie tydzien to juz dlugo.. a tu sie zapowiada kilka dlugich miesiecy.. napewno zonki marynazy wiedzą jak to jest.. mimo ze moj ukochany nie wyplywa ... ale dla mnie to to samo...

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
podziwiam wszystkie zony marynarzy. ja jestem sama juz tydzien-dzis mija 7 dni:( gdyby nie znajomi,rodzina to niewiem co by bylo.jezdze co tydzien w odwiedziny,ale to przecierz nie to samo.jeszcze 9 miesiecy ,to jest dla mnie niewyobrazalnie dlugo.
tydzien ciagnie sie jak miesiac.szok.

Nie przeprasam za bledy
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Moj maz juz 3 rok jest poza domem.... bylo cizko, chodz widywalismy sie bardzo czesto, a wakacje spedzamy zawsze razem, cale 4 m-ce. Mimo to, gdybym miala jeszcze raz podjac decyzje o wyjezdzie, nie zgodzilabym sie. Ale jescze miesiac i koniec bycia sama i czekania. Pozdrawiam ;-)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Dziewczyny napewno dacie rade, Jak człowiek musi to zawsze to sobie jakoś wytłumaczy, rozstanie też. Kamienna a gdzie twoj mężczyzna wyjechał i na ile ?

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
ja jestem żonką marynarza...na szczęście już nie pływa i nie dane mi było doświadczyć takiej rozłąki

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
mój mąż to żołnierz marynarki, nie pływa, ale wyjeżdża co jakiś czas na szkolenia, których nie cierpię, bo to nie na 2-3 dni, ale często są to długie tygodnie :/ nie cierpię tych wyjazdów :/ jestem wtedy nie do życia :/

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
moj jeszcze nie maz.. jedzie do pracy... to dla niego szansa ogromna.. ale po prostu wiem jak jest strasznie jak nie ma go tydzien.. a co dopiero 4 miesiace.. pozatym fajnie jest razem organizowac weselne rzeczy... a tak to mi zadnej przyjemnosci to nie przynosi.. nie mowiac juz o tysiacu decyzji jakie trzeba samemu podjac... nie chce... ale co zrobic... wciaz powtarzam sobie ze to kilka miesiecy... ale pozniej moze byc tak ze wogole jego praca bedzie taka ze w tygodniu bedzie 2 dni w domu a reszte gdzies... daleko....

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
kochane podziwniam wszystkie marynażowe bo ja powiedziałam nigdy
a dlaczego bo mój wójek jest
moja ciotka do tego przywykła i mówi że każda kobita po czasie przywyka i to prawda ale ja nie chciałam bo ja nie chce przez życie sama iść i dźwigać problemy za dwójke i chce się cieszyć razem:)
ale kochane dacie rade:)

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
ja tez sobie tego nie wyobrazam, kiedys powiedzialam sobie zadnych marynarzy;)

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
ja ten czas gdy go nie ma staram sie wykorzystac. męża nie ma to nie ma tez obiadków,kolacyjek poznym wieczorem,hamburgerów i tp :) no wiec wiadomo ze schudnie sie do lata troche.a i nadrobie spotkania ze znajomymi

Nie przeprasam za bledy
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
No widzisz zawsze trzeba szukac pozytywnych stron ;-). Ja też zawsze chudne jak mojego męża nie ma.

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Trzymaj się. Jeszcze niedawno ja pisałam do dziewczyn na weselniku z tym samym problemem. Teraz jestem sama już drugi raz. Minęły już 2 miesiące, zostały jeszcze 2:) Wszystko będzie ok:) Czasami jest ciężko ale chyba naprawdę można się przyzwyczaić - nie wierzę że to piszę:)

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
ale ja nie chce sie przyzwyczajac... mam nadzieje ze bedziemy sie czesto widywac...

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Nie, no ja dłuższą metę też nie. U nas to raczej tymczasowe. Kiedy będziemy małżeństwem Tomek raczej nie będzie pływał.

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
nasz slub jest tuz tuz....wiec troche jestem przerazona tym wyjazdem....

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
nam sie takie rozstanie pierwszy raz zdarzyło nigdy wiecej ! zycie jest na to za krótkie.

Nie przeprasam za bledy
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
haj ja jestem żoną marynarza. Wiadomo cięzko jest się rozstawać ale teraz są to kontrakty 8 tyg na 8 tyg. wiec nie jest źle. Poza tym mam córeczkę która zapełnia mi czas:) Ja nie narzekam bo gdy maż wraca spędzamy 2 miesiące razem całe dnie bo nie musze pracować na razie więc możemy się sobą nacieszyć. A jak go nie ma to mam sporo przyjaciół w tej samej sytuacji więc się nawzajem wspieramy.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
wlasnie licze na przyjaciol...

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Dołącza kolejna marynarzowa...
Ach taki nasz los. Nie rozumiem tych, które piszą-nigdy marynarza! Jeżeli się kogoś bardzo pokocha to nieważne jaki zawód wykonuje...
Na codzień mam zajęcie, bo pracuję. W czerwcu ruszamy z budową naszego domu, więc tymbardziej jestem zajęta. Jak wraca z kontraktu to zawsze ruszamy na podbój świata i przebywamy tylko ze sobą i cieszymy się każdą chwilą-dosłownie jak dzieci!
MIŁOŚĆ jest najważniejsza!

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
cudownie....

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0