Widok
Akurat. Nie brzmi to wiarygodnie, skoro w jednym momencie hurtowo wrzucasz wpisy w różnych wątkach w tym samym czasie, ale różnie się podpisujesz. Ip pokazuje, że to wszystko to działanie jednej i tej samej osoby, obojętnie jak się podpiszesz. To nie zachęca, tylko odpycha od chamskiej nachalnej reklamy.
Jeżeli chcesz zadbać o zdrowie swojego maluszka zapraszam na https://eko-point.pl/produkty/dla-dzieci/ w 100% ekologiczne produkty bez dodatków czy konserwantów.
Według zalecenie WHO, dziecko powinno być karmione mlekiem mamy do 6 miesiąca życia - i to na żądanie. Czasem jest to niemożliwe np. ze względu na problemy ze zdrowie mamy, ale w innych przypadkach powinno się stosować do tych zaleceń. Brzuszek dziecka jest wrażliwy i rozwija się we własnym, ale bardzo dynamicznym tempie i potrzebuje do tego odpowiedniego "paliwa". Dlatego trzeba dobrze przemyśleć, zanim zacznie się rozszerzać dietę juniora. Najlepiej zapytać o wszystko pediatrę, a jeśli chcesz wcześniej o tym poczytać to wybieraj strony, gdzie wypowiadają się fachowcy. Ja podpowiadam ci np. dobra mamę. Jak coś, to pytaj ,chętnie pomogę :)
Do roku podstawa jest mleko czy to kp czy mm. Na poczatku podajesz po 1-2 lyzeczki najlepiej warzywa zeby dziecko sprobowalo i obserwujesz czy nie ma alergii. Po wprowadzeniu warzyw mozesz je laczyc i robix zupki. Potem owoce. :) Do picia najlepeij woda. Kleikow nie polecam bo tylko zapychaja zoladek nie maja zadnych wartosci odzywczych. Jesli juz chcesz to podaj kaszke ale nie te slodzone tylko np zwykla kasze manna, jaglana itp. Sa tez z holle lub nominala.
Moje dziecko jest przykładem że karmienie piersią nie zawsze chroni przed infekcją. Synek ma 6 tygodni a już 2 raz leżę z nim w szpitalu. Obecnie ma zapalenie płuc i włączony antybiotyk. Uparlam się żeby karmic piersią właśnie po to żeby dostarczyć dziecku przeciwciała bo w domu mam jeszcze przedszkolaka i efek tego mizerny bo łapie wszystko.
Facepalm i jak byłam głupia tak pozostałam :) usilnie próbuje sobie przypomniec jak to było z pierwszym ale poporstu totalna pustka :(
Nie chciałam już odstawiać mu mleka ( mm ) i wstawić w te miejsce papek :) miały być jako dodatek ( bo w sumie to taki mały żarłok:)) . Miałam takie nie jasne wrażenie że lepiej będzie zacząć od kleiku a nie od warzyw i w tym tkwi mój problem :):)Generalnie nie wierze w instytucje WHo , jak dla mnie najlepiej to oni prowadza statystki :)
Nie chciałam już odstawiać mu mleka ( mm ) i wstawić w te miejsce papek :) miały być jako dodatek ( bo w sumie to taki mały żarłok:)) . Miałam takie nie jasne wrażenie że lepiej będzie zacząć od kleiku a nie od warzyw i w tym tkwi mój problem :):)Generalnie nie wierze w instytucje WHo , jak dla mnie najlepiej to oni prowadza statystki :)
o właśnie, jeśli chodzi o gluten to jest łatwiej bo ostatnie badania mówią, że nie ma znaczenia czy wprowadzi się go w 6,7,8 miesiącu czy później. nie zmiejsza to ani nie zwiększa to prawdopodobieństwa zachorowania na celiakię wiec można dawać gluten kiedy się chce - to informacja dla tych co chcą rozszerzać dietę wg najnowszych badań a nie ludowych mądrości
Ja karmiłam swoje maluchy w krzesełku, które miało kilka pozycji regulowanego oparcia. Dzięki temu dziecko nie leciało ani do przodu ani na boki, nie jadło tez na leząco. I w razie plucia jedzeniem nie dławiło się. Dzieci jadły chętnie, bez problemów.
Znam jeden przypadek u mnie w rodzinie gdzie bobas 4,5 miesięczny sam siedział, bez żadnego podparcia i wcale sie nie przewracał. To rzadkość, ale są takie zdolniachy. Lekarz kuzynce powiedział, że skoro mały ma siłę siadać to ma mu pozwalać i zaszokował wszystkich tak szybkim opanowaniem sprawy. Ale widziałam taki przypadek tylko raz.
Znam jeden przypadek u mnie w rodzinie gdzie bobas 4,5 miesięczny sam siedział, bez żadnego podparcia i wcale sie nie przewracał. To rzadkość, ale są takie zdolniachy. Lekarz kuzynce powiedział, że skoro mały ma siłę siadać to ma mu pozwalać i zaszokował wszystkich tak szybkim opanowaniem sprawy. Ale widziałam taki przypadek tylko raz.
My zaczęliśmy tak: ziemniak 3 dni, dynia 3 dni, marchewka 3 dni. Po każdym nowym produkcie obserwowałam, czy nie ma objawów alergii. Potem, jak było ok, to te warzywa mieszałam. Kleiku nie dawałam osobno, bo córce nie smakował (zresztą to naprawdę smakuje okropnie). Za to kasze różne najpierw na wodzie, a potem na mm zjadała ze smakiem. Dawałam też piętkę chleba do ciumkania, zamiast tego uciążliwego wprowadzania glutenu manną.
U nas wprowadzanie nowych produktów wcale nie było takie łatwe i na dobre rozkręciło się dopiero ok. 9 miesiąca. Myślę, że to, kiedy zacząć zależy od dziecka i to każda mama wie najlepiej, kiedy jest gotowe. Żadne WHO ani inne organizacje nie mają tu decydującego zdania.
U nas wprowadzanie nowych produktów wcale nie było takie łatwe i na dobre rozkręciło się dopiero ok. 9 miesiąca. Myślę, że to, kiedy zacząć zależy od dziecka i to każda mama wie najlepiej, kiedy jest gotowe. Żadne WHO ani inne organizacje nie mają tu decydującego zdania.
podstawowa zasada to - rozszerzamy dietę kiedy dziecko samodzielnie siedzi lub skończyło 6 miesięcy i potrafi siedzieć podparte a nie leci przy tym na boki czy do przodu.
chyba mało przyjemne jest dla dziecka kiedy kramimy je na leżąco albo kiedy nie może odwrócić głowy i "obronić się" przed łyżką bo w leżaczku ma ograniczone ruchy.
chyba mało przyjemne jest dla dziecka kiedy kramimy je na leżąco albo kiedy nie może odwrócić głowy i "obronić się" przed łyżką bo w leżaczku ma ograniczone ruchy.
Jak będą zalecenie żeby dziecko w ogień wrzucić na 30 sek bo bedzie zdrowsze to ślepo wierzące matki pewnie tak zrobią ;p
Każdy ma swój rozum i każda matka wybiera to, co uważa, że będzie lepsze dla jej dziecka. Przecież mówimy tu o marchewce czy jabłku a nie o schabowym i frytkach.
No to idę sie rzucicza mostu, bo moje maluchy od urodzenia karmione były MM, jadły marchewkę po 4tym miesiącu i piły MM do wieku 2 lat, a starszy do 3 lat. Masakra. Tylko sie zabić ;ppp
A jak przezyję to dzieci pewnie mnie znienawidzą za takie żywienie mimo, że są okazami zdrowia, odpornymi, szczęśliwymi dziećmi ;ppp
Każdy ma swój rozum i każda matka wybiera to, co uważa, że będzie lepsze dla jej dziecka. Przecież mówimy tu o marchewce czy jabłku a nie o schabowym i frytkach.
No to idę sie rzucicza mostu, bo moje maluchy od urodzenia karmione były MM, jadły marchewkę po 4tym miesiącu i piły MM do wieku 2 lat, a starszy do 3 lat. Masakra. Tylko sie zabić ;ppp
A jak przezyję to dzieci pewnie mnie znienawidzą za takie żywienie mimo, że są okazami zdrowia, odpornymi, szczęśliwymi dziećmi ;ppp
Jula nie wiem czy ze zrozumieniem przeczytałam mój wpis,ale zarzuciłam Tobie pisanie bzdur odnośnie obniżenia odporności niemowlaka z powodu wprowadzenia warzyw do diety . Nie wspominam nic o tym aby nie karmić piersia, a wiedzę mam z własnych studiów medycznych,poza tym moja mama jest pediatra od 30 lat i zapewniam Cię że zapoznaje się z wszystkimi nowinkami,co nie oznacza, że wszystkie je popiera bo ma swoje doświadczenia jak każdy inny lekarz.
Zgadza się, ze kiedyś zalecenia były inne, inne były też sposoby pielęgnacji dzieci, co nie znaczy ze były bezbłędne. Ale skoro mamy najnowsze, poparte badaniami zalecenia, zwłaszcza propagujące coś naturalnego jak kp, to się do nich stsujmy w miarę możliwości(bo jak ktoś nie ma pokarmu to wiadomo ze będzie karmił Mm).Sama piszesz ze stosowałas się do zaleceńz 2010 roku, aktualnych jak na czas w którym miałaś dziecko, a nie z np 1995 roku wiec nie każ stosować innym nieaktualnch metod. I zgadza się, ze łyżeczka marchewki może dziecka nie zabije ale rozważając korzyści wyłącznego kp myślę że nie warto tej łyżeczki tak wcześnie podawać. Marchewka nie zabije, ale wysoka odporność może trochę dzieci uratować, a jeśli weźmiesz pod uwagę ze choroba może dotknąć Twoje dziecko to nabiera to innego znaczenia. Pamiętajmy, że za statystykami kryją się dzieci.