Widok
marynial..ktora by z nas nie chciala?;-)
jeszcze 13 dni...ehh..chce juz miec polowe pazdziernika..jakby sie okazalo,ze nie ma @ i na tescie bylyby 2 kreski to cudowny prezent mialabym dla meza na urodzinki..okolo 13stego mam dostac @...ale jesli by nie bylo to zrobie test..a jakby sie okazalo,ze sa 2 kreski to lece od razu do gin i na 15stego dam cudowny prezent:-))
jeszcze 13 dni...ehh..chce juz miec polowe pazdziernika..jakby sie okazalo,ze nie ma @ i na tescie bylyby 2 kreski to cudowny prezent mialabym dla meza na urodzinki..okolo 13stego mam dostac @...ale jesli by nie bylo to zrobie test..a jakby sie okazalo,ze sa 2 kreski to lece od razu do gin i na 15stego dam cudowny prezent:-))
stokrotka ładny plan, oby się powiódł :) masz sobie ciężko z tymi nieregularnymi. ja mam prawie idealnie regularne, czasem zdarzy się dzień wcześniej czy później, że dostanę @, ale przeważnie równo co 28 dni. mój ma urodziny w grudniu, ale ja nie chcę tak długo czekac :) teraz czekam na 3 paźdz na @ ( oby nie ), a na 11 paźdz jestem umówiona do gina. Zobaczę, czy zleci mi jakieś badania, tylko, że idę prywatnie i zapłacę fortunę za samą wizytę, a teraz jeszcze badania ( ale czego się nie robi dla dziecka :) ) Ja mam dodatkowy problem, że mam niedoczynnośc tarczycy, a wizyta dopiero 3 grudnia...i myślę, że to też utrudnia zajście, chociaż biorę regularnie tabletki i mam dobre wyniki.
Ja też miałam taki plan i się powiódł ,14 września mój mąż miał urodzinki i w tym dniu byłam na wizycie u lekarza byłam wówczas w 5 tygodniu dostałam pierwsze zdjęcie co prawda widać na nim niewielki punkcik ale szczęście ogromne i piękny prezent dla męża , wszystko zaplanowałam: jak tylko @ nie przyszła po test , później badanie hcg, a później wizyta oczywiście specjalnie zaplanowana w dniu urodzin, mąż o niczym nie wiedział trochę musiałam nieźle do tego czasu się nakłamać ale to oczywiście jest usprawiedliwione. Tak więc Stokrotko może to będzie jakaś magiczna data :) tak przy okazji moja mama też ma 15.10 urodzinki . Dziewczęta życzę wam żebyście zobaczyły w końcu na teście te dwie upragnione kreseczki:))))
Dziewczyny, przepraszam że ja tak całkowicie z innej beczki..
Ale nie chce zakładać nowego wątku..
Słuchajcie mam jutro lekarza w przychodni na Morenie.
Jadę z Gdyni i kompletnie nie orientuje się w tych rejonach.
Pomózcie mi.. słyszałam że z Wrzeszcza jest dobry dojazd.
W jaki autobus wsiąść i na jakim przystanku wysiąść?
Ale nie chce zakładać nowego wątku..
Słuchajcie mam jutro lekarza w przychodni na Morenie.
Jadę z Gdyni i kompletnie nie orientuje się w tych rejonach.
Pomózcie mi.. słyszałam że z Wrzeszcza jest dobry dojazd.
W jaki autobus wsiąść i na jakim przystanku wysiąść?
Kobritta super wiesci, trzymam mocno kciuki :)
u mnie pupa przyslowiowa, wracam do Dostinexu na prolaktyne no i w pon musze powtorzyc wynik progesteronu bo moja ginka nie moze uwierzyc ze taki niski...ehhh :)
ale malz i tak na statku, wiec nici ze starn, przynajmniej zaczne lykac juz leki to zacznie sie to wszystko wyregulowywac znowu, poza tym mam babcie w spzitalu i wiecznie jestem w biegu, wiec mam o czym myslec..
posmecilam to ide sprzatac ;)
u mnie pupa przyslowiowa, wracam do Dostinexu na prolaktyne no i w pon musze powtorzyc wynik progesteronu bo moja ginka nie moze uwierzyc ze taki niski...ehhh :)
ale malz i tak na statku, wiec nici ze starn, przynajmniej zaczne lykac juz leki to zacznie sie to wszystko wyregulowywac znowu, poza tym mam babcie w spzitalu i wiecznie jestem w biegu, wiec mam o czym myslec..
posmecilam to ide sprzatac ;)
hey, a u mnie hm...
te testy owu sa do d... przez 3 ost dni pokazuje mi sie owu..a przeciez to niemozliwe..no ale..albo ja jestem inna albo testy..:P
bylismy wczoraj na weselu..bylo super..fajnie sie wybawilismy...jutro do pracy..ehh..a czeka mnie duzo roboty:/ no ale bynajmniej czas mi szybko zleci..oby..przyjemnego wieczorku:*
te testy owu sa do d... przez 3 ost dni pokazuje mi sie owu..a przeciez to niemozliwe..no ale..albo ja jestem inna albo testy..:P
bylismy wczoraj na weselu..bylo super..fajnie sie wybawilismy...jutro do pracy..ehh..a czeka mnie duzo roboty:/ no ale bynajmniej czas mi szybko zleci..oby..przyjemnego wieczorku:*
monika czyli mamy cos prawie razem dostac @..ja tez licze,ze w sumie to powinnam dostac 1.10ale ze testy pokazaly dopiero niedawno owu to wyszlo mi, ze okolo 10-13 pazdziernik powinnam dostac..13 mam wizyte u gin...zobaczymy co powie itd...no i chcialanym dac mezowi piekny prezent na urodzinki:-)
milusiego dnia:-)
milusiego dnia:-)
stokrotka może i nam się uda w tym miesiącu :):). Ja dzisiaj fatalnie się czuję. Mam zawroty głowy i niedobrze mi od rana, nie spodziewam się że to jakieś objawy bo już nic mnie nie zaskoczy...Ja też 11 idę do gin i zobaczymy albo pójdę z okresem i du... z badania albo :) zobaczymy. Zapytam o ten złoty środek starań jak to zrobić żeby się nie narobić:) ażeby się udało :)
Pozdrawiam :*
Pozdrawiam :*
gratulacje:):):)
marynial - trochę długo czekasz na tego endokrynologa:(
ale - nie martw się - niedoczynność się leczy i przy kontroli można bez większych problemów zajść w ciążę
ja mam usunięty jeden płat tarczycy, niedoczynność "na bazie" Hashimoto... udało nam się zajść w 2 cyklu!!! (nawet moja mama była przekonana, że coś dodatkowo poza staraniami robiłam, by zajść)
Najważniejsze to teraz "ustawić" tarczycę - może to potrwać kilka miesięcy na zasadzie - "testujemy" dawkę leku - po miesiącu robimy badania i zmieniamy dawkę...
ale to jest do ogarnięcia:)
i starań nie trzeba wstrzymywać;)
marynial - trochę długo czekasz na tego endokrynologa:(
ale - nie martw się - niedoczynność się leczy i przy kontroli można bez większych problemów zajść w ciążę
ja mam usunięty jeden płat tarczycy, niedoczynność "na bazie" Hashimoto... udało nam się zajść w 2 cyklu!!! (nawet moja mama była przekonana, że coś dodatkowo poza staraniami robiłam, by zajść)
Najważniejsze to teraz "ustawić" tarczycę - może to potrwać kilka miesięcy na zasadzie - "testujemy" dawkę leku - po miesiącu robimy badania i zmieniamy dawkę...
ale to jest do ogarnięcia:)
i starań nie trzeba wstrzymywać;)
AgaB pocieszyłaś mnie trochę. Ja się leczę na niedoczynnośc jakieś 3 lata i już mam ustawioną dawkę leków. Biorę jednego dnia euthyrox 100, a następnego 75 i tak w kółko. Wyniki mam ostatnio zawsze dobre. Ale te kolejki są masakryczne. Umawiałam się w czerwcu i dostałam się dopiero na grudzień. I tak miałam "szczęście", bo gdybym już się u tej babki nie leczyła, to mogłabym się umówic dopiero po nowym roku. Byłam kiedyś prywatnie, ale to było dla mnie absolutnie bez sensu. Facet był tak nieuprzejmy, wizyta była krótsza niż w szpitalu (w Kartuzach), badanie niedokładne i skasował za to 70 zł. Jeden plus, że czekałam miesiąc, a nie ponad pół roku.
kurcze, rzeczywiście nieciekawie, rzeczywiście mam szczęście...
ja w zasadzie nigdy na nfz u endokrynologa chyba nie byłam
najpierw nie dostawałam skierowania (bo moje wyniki były raz dobre, raz złe, usg w "normie" - tylko, że jak sie porównało usg rok po roku, to wyszło, że tarczyca przez 3 lata zmniejszyła się o 30%!!!, ale na usg było ok)
do endokrynologa na serio wysłał mnie dermatolog i zaczęłam prywatnie w sopocie (wtedy, z 10 lat temu) kosztowało to 50zł/wizytę - po ustawieniu hormonów wizyta raz na kwartał wystarczała - a babka od razu porównała stare usg i się przeraziła...
później wyszła sprawa z hashimoto i też zostałam ustawiona do pionu, a później... guzek na usg, biopsja, patolog stwierdził nowotwór, operacja, rak okazał sie hashimoto (patolog do końca szedł w zaparte!!!) a ja "dostałam" ubezpieczenie medyczne w pracy obejmujące endokrynologa...
teraz, szukając ubezpieczenia medycznego na ciążę (bo to pracowe to taka bida, 80% badań nie ma w cenie, kolejki miesieczne) też szukałam z naciskiem na endokrynologa - płacę 150zł/m-c ale mam resztę (i kolejki) z głowy
choć do endokrynologa w 3mieście ponoć nadal jest problem żeby się umówić także prywatnie szybciej niż na za miesiąc...
ja w zasadzie nigdy na nfz u endokrynologa chyba nie byłam
najpierw nie dostawałam skierowania (bo moje wyniki były raz dobre, raz złe, usg w "normie" - tylko, że jak sie porównało usg rok po roku, to wyszło, że tarczyca przez 3 lata zmniejszyła się o 30%!!!, ale na usg było ok)
do endokrynologa na serio wysłał mnie dermatolog i zaczęłam prywatnie w sopocie (wtedy, z 10 lat temu) kosztowało to 50zł/wizytę - po ustawieniu hormonów wizyta raz na kwartał wystarczała - a babka od razu porównała stare usg i się przeraziła...
później wyszła sprawa z hashimoto i też zostałam ustawiona do pionu, a później... guzek na usg, biopsja, patolog stwierdził nowotwór, operacja, rak okazał sie hashimoto (patolog do końca szedł w zaparte!!!) a ja "dostałam" ubezpieczenie medyczne w pracy obejmujące endokrynologa...
teraz, szukając ubezpieczenia medycznego na ciążę (bo to pracowe to taka bida, 80% badań nie ma w cenie, kolejki miesieczne) też szukałam z naciskiem na endokrynologa - płacę 150zł/m-c ale mam resztę (i kolejki) z głowy
choć do endokrynologa w 3mieście ponoć nadal jest problem żeby się umówić także prywatnie szybciej niż na za miesiąc...
Jak to się dzieje... czemu tak jest... razem z Mżonkiem staramy się od siedmiu miesięcy, większość z Was stara się dłużej lub krócej, ale chcecie i jesteście "świadome", a moja "koleżanka" (choć określenie znajoma lepiej by tu pasowało) 11 września została po raz trzeci mamą, każde dziecko innego faceta i z żadnym facetem nie jest.... i gdzie tu sprawiedliwość?? ech.... :/
Ja po owulacji jestem, w piątek na monitoringu pani Dr powiedziała że pęcherzyk pękł :D teraz w środę idę na badanie progesteronu i prolaktyny +prolaktyny z obciążeniem, zobaczymy jak wyjdą wyniki. Oddałam się w ręce dr Olszewskiej i liczę że i ja pod opieką tej dr od razu zajdę w upragnioną ciążę :) a jak się nie uda to 2 dnia cyklu będę musiała zrobić cała serię badań hormonalnych :) ale na razie głęboko wierzę że czarodziejski wpływ dr na mnie też zadziała :D:D:D
Ja po owulacji jestem, w piątek na monitoringu pani Dr powiedziała że pęcherzyk pękł :D teraz w środę idę na badanie progesteronu i prolaktyny +prolaktyny z obciążeniem, zobaczymy jak wyjdą wyniki. Oddałam się w ręce dr Olszewskiej i liczę że i ja pod opieką tej dr od razu zajdę w upragnioną ciążę :) a jak się nie uda to 2 dnia cyklu będę musiała zrobić cała serię badań hormonalnych :) ale na razie głęboko wierzę że czarodziejski wpływ dr na mnie też zadziała :D:D:D
stokrotka moja dawna koleżanka z pracy leczyła się na nadczynnośc i jej endo kategorycznie zabroniła jej zachodzic w ciążę, póki wszystko nie było w idealnej normie. trwało to jakiś rok. a potem zaszła w ciążę bez większego problemu i niedługo urodzi :) a to ty masz tą nadczynnośc? leczysz się w tym kierunku?
słoneczko taki ten świat już niesprawiedliwy. ale ja ciągle wierzę, że skoro dzieci rodzą się tam gdzie są niechciane, że mają je alkoholicy itd to my też będziemy miały.
słoneczko taki ten świat już niesprawiedliwy. ale ja ciągle wierzę, że skoro dzieci rodzą się tam gdzie są niechciane, że mają je alkoholicy itd to my też będziemy miały.
AgaB widzę, że przeszłaś długą i ciężką drogę z tą tarczycą. No ale na szczęście wszystko się szczęśliwie zakończyło. Ja o mojej dowiedziałam się dosyc szybko. Szłam do lekarza, bo od dłuższego czasu ciągle źle się czułam, serce mi kołatało, nie byłam w ogóle do życia. Myślałam, że to przemęczenie, brak witamin czy coś. Dostałam skierowanie na morfologię i na echo serca. Wszystko było ładnie, pięknie. Potem dostałam na TSH i wyszło szydło z worka. Po otrzymaniu tabletek przeszło po krótkim czasie jak ręką odjął. Dopiero wtedy uwierzyłam jakim ważnym organem jest tarczycza. USG nie wykazało żadnych guzów :)
oj, tarczyca jest ważna, jest, jest;)
po operacji, póki nie było wiążących wyników, nie mogłam wspomagać się lekami, to nie byłam w stanie funkcjonowac dłużej niż 2 godziny - później zasypiałam...
zresztą, teraz też, jak rano zapomnę tabletki, to koło 16 już czuję, że nie wzięłam - senność, rozproszenie itd...
na szczęście z niedoczynnością dużo prościej żyć (i ją trzymać pod kontrolą) niż z nadczynnością...
ale jak sobie przypomnę lekarza I kontaktu te 10-12 lat temu, który na widok moich wyników tarczycowych powiedział(a): "proszę jeść wiecej ryb i spacerować nad morzem" to mnie jeszcze telepie...
po operacji, póki nie było wiążących wyników, nie mogłam wspomagać się lekami, to nie byłam w stanie funkcjonowac dłużej niż 2 godziny - później zasypiałam...
zresztą, teraz też, jak rano zapomnę tabletki, to koło 16 już czuję, że nie wzięłam - senność, rozproszenie itd...
na szczęście z niedoczynnością dużo prościej żyć (i ją trzymać pod kontrolą) niż z nadczynnością...
ale jak sobie przypomnę lekarza I kontaktu te 10-12 lat temu, który na widok moich wyników tarczycowych powiedział(a): "proszę jeść wiecej ryb i spacerować nad morzem" to mnie jeszcze telepie...
odebralam dzis wynik kolejnego progesterony, w zeszlym tygodniu w 22dc mialam 0,76, teraz w 28dc mam 1,5 czyli rosnie - to moje cykle teraz beda mialy kuzwa po 35 dni albo i wiecej? zalamalam sie...oczywiscie jesli skoczy ten rpogesteron tak, ze bedzie owu bo cholera wie..jestem czysto glupia :)
w piatek zrobie kolejny raz a w pon do ginki...
w piatek zrobie kolejny raz a w pon do ginki...
1985sloneczko szczerze polecam dr Olszewską, miesiąc temu miałam poronienie samoistne, a dziś na wizycie potwierdziła, że jestem w 5tyg3d;
od dziś biorę zapobiegawczo zastrzyki w brzuch, luteinę (już drugi tyd.) i za tydzień kolejna wizyta, więc na razie wybaczcie ale puki nie usłyszę serduszka mojego maleństwa wstrzymam się z nowym wątkiem; pozdrawiam serdecznie:)
od dziś biorę zapobiegawczo zastrzyki w brzuch, luteinę (już drugi tyd.) i za tydzień kolejna wizyta, więc na razie wybaczcie ale puki nie usłyszę serduszka mojego maleństwa wstrzymam się z nowym wątkiem; pozdrawiam serdecznie:)
Nulka poki co jestem bez zadnych lekow, tylko wczoraj zaczelam znowu Dostinex
moze po prostu wychodzi na to, ze od czasu poronienia mam takie p****.ane za przeproszeniem cykle bo wczesniej nic takiego nie mialo miejsca..
zobaczymy czy progesteron skoczy dalej no i ciekawa jestem czy ginka bedzie chciala cos wlaczyc na te cykle, chyba powinna?
marynial powodzenia :)
moze po prostu wychodzi na to, ze od czasu poronienia mam takie p****.ane za przeproszeniem cykle bo wczesniej nic takiego nie mialo miejsca..
zobaczymy czy progesteron skoczy dalej no i ciekawa jestem czy ginka bedzie chciala cos wlaczyc na te cykle, chyba powinna?
marynial powodzenia :)
co do nadczynnosci tarczycy to w wieku 17 lat bedac na wizycie u rodzinnego lekarza zapytal mnie jak z moja tarczyca a ja ze co? bo skad moge wiedziec i wyslal mnie do endy..no i tez wyslal na usg..i badanie krwi i wyszlo,ze wyniki sa w normie,ale w wieku 17 lat moja tarczya wygladala jak u dojrzalej 40 letniej kobiety i bralam jakies tabletki przez jakies 2 lata..potem endo powiedzial,ze jest ok..ze to wole mlodziencze tak wygladaly..no a teraz sie zastanawiam..bo w sumie nigdy pozniej juz nikt nie pytal o moja tarczyce..
i mysle sobie,ze mzoe mam nadczynnosc czy cos..moja siostra ma niedoczynnosc i pod tym wzgledem badali i leczyli ja by mogla zajsc..a za dobre 3-4 tyg bede ciocia:-))
wczoraj zrobilam sobie kolejny tet owu i wyszla tylko jedna kreska a druga byla tak blada,ze lewdo ja widzialam.. wiec podjerzewam,ze jestem po owu..a zaluje,ze tak slabo wykorzystalismy ten czas..maz byl zmeczony,pomagal przy remoncie, pozniej ja pomagalam sprzatac po remoncie siostrze( nie chcialam by urodzila przed czasem wiec szorowalam te okna itd) no i bylismy na weselu itd nie chcialo sie nam..a z drugiej str..nie chcialabym by nasz seks byl pod dyktando testow czy dni plodnych..krotko sie staramy wiec na razie nie chce panikowac..co ma byc to bedzie..
ale oczywiscie chcialabym ujrzec te 2 kreseczki..jeszcze tydzien..dlugi tydzien i zrobimy test:-))
3mam kciuki za pozostale przyszle mamusie:-)
i mysle sobie,ze mzoe mam nadczynnosc czy cos..moja siostra ma niedoczynnosc i pod tym wzgledem badali i leczyli ja by mogla zajsc..a za dobre 3-4 tyg bede ciocia:-))
wczoraj zrobilam sobie kolejny tet owu i wyszla tylko jedna kreska a druga byla tak blada,ze lewdo ja widzialam.. wiec podjerzewam,ze jestem po owu..a zaluje,ze tak slabo wykorzystalismy ten czas..maz byl zmeczony,pomagal przy remoncie, pozniej ja pomagalam sprzatac po remoncie siostrze( nie chcialam by urodzila przed czasem wiec szorowalam te okna itd) no i bylismy na weselu itd nie chcialo sie nam..a z drugiej str..nie chcialabym by nasz seks byl pod dyktando testow czy dni plodnych..krotko sie staramy wiec na razie nie chce panikowac..co ma byc to bedzie..
ale oczywiscie chcialabym ujrzec te 2 kreseczki..jeszcze tydzien..dlugi tydzien i zrobimy test:-))
3mam kciuki za pozostale przyszle mamusie:-)
a co do "mojej" nadczynnosci to nie mialam i nie mam zadnych objawow.. no procz niereguralnych cykli miesiaczkowych,ale nie wiem czyto mzoe miec zwiazek..no jak pojde 13.10 do gin to wezme skierowanie na badanie tych hormonow i wtedy bedziemy wszystko wiedziec:-) na razie nie panikuje..
dowiedzialam sie,ze moja znajoma (bo kolezanka nie moge jej nazwac) jest w ciazy..szybko im sie udalo..miesiac po slubie..a my nadal nic..ehh..zycie..
dowiedzialam sie,ze moja znajoma (bo kolezanka nie moge jej nazwac) jest w ciazy..szybko im sie udalo..miesiac po slubie..a my nadal nic..ehh..zycie..
Hej Dziewczyny Dawno mnie tu nie było.. gratulacje dla nowej mamusi..
Ja robiłam test w niedziele bo okres się spóźniał prawie tydzień.. II kreski.. ale się na razie nie cieszę, bo z pozytywnym testem przyszły niepozytywne plamienia i ból brzucha.. wczoraj udało mi się dostac do lekarza..dostałam sporą dawkę luteiny i mam leżeć.. w czwartek powtórka Bhcg i wtedy się wyjaśni czy są szanse.. trzymajcie i za mnie kciuki bo chyba nie zniosę ponownej straty.. mam nadzieję, że i ja będę mogła założyć nowy wątek, ale na to muszę chwile poczekać, żeby się upewnić, że będzie dobrze...
Ja robiłam test w niedziele bo okres się spóźniał prawie tydzień.. II kreski.. ale się na razie nie cieszę, bo z pozytywnym testem przyszły niepozytywne plamienia i ból brzucha.. wczoraj udało mi się dostac do lekarza..dostałam sporą dawkę luteiny i mam leżeć.. w czwartek powtórka Bhcg i wtedy się wyjaśni czy są szanse.. trzymajcie i za mnie kciuki bo chyba nie zniosę ponownej straty.. mam nadzieję, że i ja będę mogła założyć nowy wątek, ale na to muszę chwile poczekać, żeby się upewnić, że będzie dobrze...
Ania- 3mam mocno kciuki za Ciebie i to nowe małe życie, które kiłkuje w tobie:-) badz dobrej wiary..nie wolno tracic nadziei, nie martw sie..my tu na forum wszystkie bedziemy kibicowaly Wam i trzymaly kciuki by sie tym razem Wam udalo..:-) :***
co do nadczynnosci to myslalam,ze ma sie ja cale zycie :/ jaki to czlowiek glupiutki:P
no "slabe" te nasze starania..ale pociszylas mnie Aga..moze i nam sie uda:-)
ciezko wytrzymac caly tydzien w niepewnosci..tym bardziej,ze nie wiem czy tylko tydzien czy dluzej..bo niewiadomo kiedy dokladnie byla owu.. ale za tydzein zrobie test..a potem do gin...na kontrole..albo bede szla potwierdzic cudowna nowine, albo pojde z @..albo i bez 2kresek i bez @..:/
co do nadczynnosci to myslalam,ze ma sie ja cale zycie :/ jaki to czlowiek glupiutki:P
no "slabe" te nasze starania..ale pociszylas mnie Aga..moze i nam sie uda:-)
ciezko wytrzymac caly tydzien w niepewnosci..tym bardziej,ze nie wiem czy tylko tydzien czy dluzej..bo niewiadomo kiedy dokladnie byla owu.. ale za tydzein zrobie test..a potem do gin...na kontrole..albo bede szla potwierdzic cudowna nowine, albo pojde z @..albo i bez 2kresek i bez @..:/
Dzięki dziewczyny wsparcie bardzo mi się przyda..
nulka faktycznie obrzydliwa ta luteina ale skoro od niej ma zależeć powodzenie mojego dziecka to mogłabym ją pod językiem trzymać nawet cały dzień..
stoktotko moja szwagierka cierpi na nadczynność tarczycy a bez problemu zaszła i donosiła 3 ciąże więc głowa do góry..
nulka faktycznie obrzydliwa ta luteina ale skoro od niej ma zależeć powodzenie mojego dziecka to mogłabym ją pod językiem trzymać nawet cały dzień..
stoktotko moja szwagierka cierpi na nadczynność tarczycy a bez problemu zaszła i donosiła 3 ciąże więc głowa do góry..
ja na plamienia też brałam puphaston, ale jednak i tak one występowały więc zdecydowałam się zrobić badania hormonalne, ale nie zdążyłam, bo test wyszedł pozytywny...jak bierzesz już pół roku i było wszystko ok to może skontaktuj się z ginem...może to jeden taki cykl po prostu...z tymi plamieniami to ciężko dojść skąd i dlaczego
dziewczyny, w ogóle delikatne plamienia mogą się trafiać - jasne, dla naszej psychiki lepiej by nie...
a owu stwierdziłaś? bo to też może być owu (plamienie + kłucie jajników)
zresztą, spokojnie, zobaczysz, co jutro, pojutrze będzie:)
do 11tego już tuż-tuż
a ja coś czuję, że zaraz nam się wątki jak szalone posypią - niektóre już po testach, nulkę mdli :P, teraz roli... ;P i porodówki się zapchają w maju/czerwcu:)
a owu stwierdziłaś? bo to też może być owu (plamienie + kłucie jajników)
zresztą, spokojnie, zobaczysz, co jutro, pojutrze będzie:)
do 11tego już tuż-tuż
a ja coś czuję, że zaraz nam się wątki jak szalone posypią - niektóre już po testach, nulkę mdli :P, teraz roli... ;P i porodówki się zapchają w maju/czerwcu:)
marynial jak dasz rade to poczekaj bedzie mila niespodzianka n poczatek dnia:))
AgaB to Twoje fluidki tak na nas dzialaja:) z ta owulka to zbieralam sie juz 2 cykle zeby temp mierzyc i zawsze mialam lenia wiec nigdy to nie doszlo do skutku, ale w zeszlyn tyg mialam sluz owulacyjny pierwszy raz od 6 miesiecy:)
AgaB to Twoje fluidki tak na nas dzialaja:) z ta owulka to zbieralam sie juz 2 cykle zeby temp mierzyc i zawsze mialam lenia wiec nigdy to nie doszlo do skutku, ale w zeszlyn tyg mialam sluz owulacyjny pierwszy raz od 6 miesiecy:)
czesc Dziewczyny
ja juz wiem, ze kolejny raz sie nam nie udalo..nie nie dostalam @ ale od wczoraj wieczora, podczas kapieli..zauwazylam znowu bolesne, takie jakby wrazliwe sutki.. jak ostatnio..takie cos..nie umiem tego nzawac, jak dotknelam podczas kapieli to nie tyle,ze mnie zabolalo co razczej takie dziwne uklucie, jakby byly podraznione..
pewnie przyjdzie @...ost. tez mnie tak pobolewaly..no i tydzien pozniej przyszla glupia malpa:/ teraz tez ma gdzies za tydzien przyjsc..wrr..nie chce jej:((
ja juz wiem, ze kolejny raz sie nam nie udalo..nie nie dostalam @ ale od wczoraj wieczora, podczas kapieli..zauwazylam znowu bolesne, takie jakby wrazliwe sutki.. jak ostatnio..takie cos..nie umiem tego nzawac, jak dotknelam podczas kapieli to nie tyle,ze mnie zabolalo co razczej takie dziwne uklucie, jakby byly podraznione..
pewnie przyjdzie @...ost. tez mnie tak pobolewaly..no i tydzien pozniej przyszla glupia malpa:/ teraz tez ma gdzies za tydzien przyjsc..wrr..nie chce jej:((
stokrotka nie nastawiaj się tak - okresu jeszcze nie ma to że cycki cię bolą o niczym nie świadczy. Dużo razy jest tak że dziewczyny piszą że mają objawy jak na okres potem się dowiadują o ciąży. Nie ma co świrować i cały czas o tym myśleć - trzeba mieć nadzieję :):):) Ja też czekam i nie wiem czego się doczekam... Cycki i sutki tak mnie bolą że ciężko mi oddychać - nigdy przed okresem tak nie mam nie wiem czy sobie coś wkręcam czy okres idzie wielkimi krokami...
Miłego dzionka życzę :)
Miłego dzionka życzę :)
hm..chcialabym sie zaskoczyc oczywiscie pozytywnie,ale nie mysle o tym..w pracy mam urwanie glowy..czasami tylko..tak wieczorem sobie mysle jakby to bylo jakby w czerwcu byl z nami malusi czlowieczek..
objawow innych nie mam procz tej nadrwazliwosci sutkow..ktore tez mialam miesiac temu..ehh..wytrzymam ten tydzien..boy tylko szybko zlecial:-)
objawow innych nie mam procz tej nadrwazliwosci sutkow..ktore tez mialam miesiac temu..ehh..wytrzymam ten tydzien..boy tylko szybko zlecial:-)
ja też staram się nie wkręcać się za bardzo...ale się nie da!!!
teraz mamy 3 cykl starań i zobaczymy, coś mi się zdaje że znowu nic z tego nie będzie, niby skok temp. był, ale chyba tego śluzu płodnego nie było;(
myślałam że będzie łatwiej. miałam wszystko obliczone co do miesiąca a teraz troche moje plany się komplikują...
teraz mamy 3 cykl starań i zobaczymy, coś mi się zdaje że znowu nic z tego nie będzie, niby skok temp. był, ale chyba tego śluzu płodnego nie było;(
myślałam że będzie łatwiej. miałam wszystko obliczone co do miesiąca a teraz troche moje plany się komplikują...
stokrotka uszy do góry!!! mnie też strasznie bolą sutki jak na okres, ale ponoc na początku ciąży też można się czuc jak by się miało normalne PMS.
A ja głupieje. Okres spóźnia mi się trzeci dzień, rano zrobiłam test i co? I nic. Jedna kreska :( To jest naprawdę dziwne, bo mam cykle jak w zegarku, góra mi się o jeden dzień @ spóźnia. Na wtorek mam wizytę u gina, moje miesiączki trwają 5-7 dni i co będzie jak dostanę np w sobotę, albo w sam wtorek? Będę musiała to przełożyc i znowu miesiąc czekac. Ten test, który robiłam to był Amil, ma czułośc 20 mlU/ml. Powinien chyba już coś "wykryc" nie?
A ja głupieje. Okres spóźnia mi się trzeci dzień, rano zrobiłam test i co? I nic. Jedna kreska :( To jest naprawdę dziwne, bo mam cykle jak w zegarku, góra mi się o jeden dzień @ spóźnia. Na wtorek mam wizytę u gina, moje miesiączki trwają 5-7 dni i co będzie jak dostanę np w sobotę, albo w sam wtorek? Będę musiała to przełożyc i znowu miesiąc czekac. Ten test, który robiłam to był Amil, ma czułośc 20 mlU/ml. Powinien chyba już coś "wykryc" nie?
Ja dzisiaj mam 25 dzień cyklu, dzisiaj nerwówka wszystko mnie wkurza, boli dół pleców, sutki i cycki tak mnie bolą jak nigdy. Wczoraj robiłam test też Amil i nic nie było.... Też wariuję. To też 3 cykl starań i nie wiadomo czego się spodziewać i też mam wizytę u ginekologa 11.10. Albo pójdę z okresem i sobie pogadam, albo... się okaże. Mam nadzieje że żadna z nas nie dostanie okresu :):):)
tylko, że ja nie jestem z trójmiasta i to nie jest u mnie takie proste...poczekam do soboty, jeśli nie dostanę do tego czasu @ to powtórzę test, jeśli znów wyjdzie negatywny to będę czekac do wtorku co powie mi gin.
Ja nie miałam nigdy żadnych plamień, więc w tej kwestii nie pomogę :)
mój mąż dziś powiedział "jesteś w ciąży czy co? wytrzymac z Tobą nie idzie". Heh, faktycznie o wszystko się wydzieram :)
Ja nie miałam nigdy żadnych plamień, więc w tej kwestii nie pomogę :)
mój mąż dziś powiedział "jesteś w ciąży czy co? wytrzymac z Tobą nie idzie". Heh, faktycznie o wszystko się wydzieram :)
a ja jestem ciagle spiaca,ale to pewnie przez to,ze w pracy mam mase roboty i jestem po prostu zmeczona..dzisiaj zasnelam okolo 17 i wlasnie maz mnie obudzil zebym mogla w nocy spac..chociaaz ja to nie mam z tym problemu..gdzie leze tam spie od razu..no i te sutki..
zastanawialam sie nad testem juz teraz bo w sumie to moj 31dc..ale mam niereguralne wiec nie wiem..
niby pokazuje juz od 5 dni od zaplodnienia..ale kto ich tam wie..
przez caly m-c powiedzmy jest u mnie ok, nie mysle o tym, nie narecam sie..a zbliza sie termin @ i juz mnie bierze..mysle, snuje domysly,plany..ehh..kobiety:/
zastanawialam sie nad testem juz teraz bo w sumie to moj 31dc..ale mam niereguralne wiec nie wiem..
niby pokazuje juz od 5 dni od zaplodnienia..ale kto ich tam wie..
przez caly m-c powiedzmy jest u mnie ok, nie mysle o tym, nie narecam sie..a zbliza sie termin @ i juz mnie bierze..mysle, snuje domysly,plany..ehh..kobiety:/
stokrotka jeśli Twoje cykle trwają dłużej niż te 31 dni, to może lepiej poczekaj z tym testem. Ja wiem jak to korci, ale ja dziś zrobiłam i zonk. Tak, pisze, że wykaże ciążę nawet 5 dni, 6, 7 po zapłodnieniu, ale gadałam dziś ze szwagierką i jej test wykazał ciążę dopiero dwa tyg po dniu spodziewanej @. A wcześniej zrobiła dwa i były neg. Dlatego ja jeszcze nie tracę nadziei, bo mój też mógł się pomylic. masz rację "kobiety" :)
ja mam cykle 34 dniowe, pierwszy test robiłam w 31 dniu bo tak kazała ginka, wyszedł negatywny więc odstawiłam luteinę, potem w dzień spodziewanej miesiączki powtórzyłam i była już 2 bardzo blada kreska więc znów zaczęłam brać luteinę, 2 dni później znów robiłam test i druga kreska była już wyraźna (testy z superpharmu za 5,99)
moje cykle sa hm..34-38-39-43 dniowe..wiec nie wiem czy to juz czas by zrobic test czy nie,ale poki co (kurcze mysle o tym od 2 dni za kazdym razem jak ide siusiu...) pewnie gdybym miala taki tescik w domku to byl juz dawno zrobila..
co do tych testow..to mojej siostrze pokazywal,ze nie jest..i nie jest..a poszla na bete i byla..no i jest:-) jeszcze troche i urodzi:-)))
mykam za chwile na top model..
wiem,ze na pewno test zrobie (o ile nie przyjdzie małpiszon) przed wizyta u gin..a to juz za tydzien:-)
dobrej nocki i mykajcie sie starac te,ktore jeszcze nie sa w ciazy..a te ktore sa..tez niech ida sie poprzytulac:-) :*
co do tych testow..to mojej siostrze pokazywal,ze nie jest..i nie jest..a poszla na bete i byla..no i jest:-) jeszcze troche i urodzi:-)))
mykam za chwile na top model..
wiem,ze na pewno test zrobie (o ile nie przyjdzie małpiszon) przed wizyta u gin..a to juz za tydzien:-)
dobrej nocki i mykajcie sie starac te,ktore jeszcze nie sa w ciazy..a te ktore sa..tez niech ida sie poprzytulac:-) :*
dzien dobry Kobietki:-))
spac mi sie chce, sutki bola i sa mega wrazliwe..
snilo mi sie,ze spadl snieg ale nieduzo choc wszystko bylo biale..no i glaskalam sie po brzuchu..a byl maly ale ciazowy:-) hehe a ja bylam zadowolona i taka jakas rozmarzona..ale to tylko sen..sniegu nie ma a ja brzuszka ciazowego tez nie mam..
milusiego dzionka:-)
spac mi sie chce, sutki bola i sa mega wrazliwe..
snilo mi sie,ze spadl snieg ale nieduzo choc wszystko bylo biale..no i glaskalam sie po brzuchu..a byl maly ale ciazowy:-) hehe a ja bylam zadowolona i taka jakas rozmarzona..ale to tylko sen..sniegu nie ma a ja brzuszka ciazowego tez nie mam..
milusiego dzionka:-)
po ostatnich moich przezyciach i nakrecaniu sie na ciaze, na wmawianiu jej przez wszytkich do okola pozytywnych testach ciazowych, z ktorych nic nie wyszlo jak czytam jak wy sie tu nakrecacie dziewczyny to smiac mi sie chce.
moze i ja juz mam dziecko, ale drugiego napewno nie pragne mniej niz wy tego pierwszego.
nie nakreecajcie sie tak prosze, nie myslcie, nie kochajcie sie pod dyktanto a przede wszytkim nie mowcie, ze nie myslicie, bo myslicie, m in poprzez pisanie tutaj tego. nie mowie tego bo jestem jakas wredna czy cokolwiek innego. chce wam oszczedzic tylko rozczarowan jakich my z mezem doznalismy. rok czekamy juz na te 2 kredki- idzie zeswirowac, a nie o to przeciez chodzi.
mam nadzieje, ze mnie rozumiecie :)
maz ma dzisiaj wolne, takze lece zrobic badania hormownow (z ktorych pewnie nic nie wyniknie, ale ide, dla swietego spokoju).
pozdrawiam i zycze milego dzionka.
ps. ja tez mimo wszystko mam ciazowe sny :P
moze i ja juz mam dziecko, ale drugiego napewno nie pragne mniej niz wy tego pierwszego.
nie nakreecajcie sie tak prosze, nie myslcie, nie kochajcie sie pod dyktanto a przede wszytkim nie mowcie, ze nie myslicie, bo myslicie, m in poprzez pisanie tutaj tego. nie mowie tego bo jestem jakas wredna czy cokolwiek innego. chce wam oszczedzic tylko rozczarowan jakich my z mezem doznalismy. rok czekamy juz na te 2 kredki- idzie zeswirowac, a nie o to przeciez chodzi.
mam nadzieje, ze mnie rozumiecie :)
maz ma dzisiaj wolne, takze lece zrobic badania hormownow (z ktorych pewnie nic nie wyniknie, ale ide, dla swietego spokoju).
pozdrawiam i zycze milego dzionka.
ps. ja tez mimo wszystko mam ciazowe sny :P
no wlasnie...
ten watek sie tak bardzo jakos ostatnio zmienil albo ja sie zrobilam wiekszym dziwakiem, nie wiem..
ale chyba bede tu zagladac rzadziej bo szczerze mowiac jak czytam wciaz te posty osob, ktore dopiero co zaczely sie starac o sutkach, o objawach, o robieniu testu w 25 dc itd to jakos tak zaczyna mnie to wpedzac w depresje
kiedys bylo tak, ze ten watek zawsze sluzyl mi pomoca :/
oczywiscie zycze wszystkim powodzenia, bez wzgledu na dlugosc staran
pozdrawiam :)
ten watek sie tak bardzo jakos ostatnio zmienil albo ja sie zrobilam wiekszym dziwakiem, nie wiem..
ale chyba bede tu zagladac rzadziej bo szczerze mowiac jak czytam wciaz te posty osob, ktore dopiero co zaczely sie starac o sutkach, o objawach, o robieniu testu w 25 dc itd to jakos tak zaczyna mnie to wpedzac w depresje
kiedys bylo tak, ze ten watek zawsze sluzyl mi pomoca :/
oczywiscie zycze wszystkim powodzenia, bez wzgledu na dlugosc staran
pozdrawiam :)
poczulam sie troche hm..nie wiem jak to nazwac..czuje jakbyscie na mnie naskoczyly.."te posty osob, ktore dopiero co zaczely sie starac o sutkach, o objawach.."
dziwnie mi z tym bo chyba po to jest to forum starajace sie LIV by moc pisac o swoich doznaniach, myslach i podzielac sie uwagami z innymi starajacymi sie, czy tez juz "zaciążonymi" kobietkami..
czy ktos kto stara sie juz rok nie mial takich samych poczatkow jak te pary,ktore staraja sie 2,3 czy 5 cykl? czy Wy tez nie biegałyście co chwile zrobic test, albo kazde wasze objawy,czy to mdlosci,badz brak @ czy bol piersi nie byl przypisywany nadziei o dziecku? mysel, ze tak..wiem,ze chcecie zaoszczedzic rozczarowania tym,ktore teraz tak wlasnie sie zachowuja,ale to i tak nic nie zmieni bo np. ja bede zyla nadzieja tak jak wy kilka m-cy temu.. tego sie nie da zmienic dobrze o tym wiecie..
myslalam,ze forum jest dla kazdego / kazdej ktora chce sie wypowiedziec..opowiedziec o swoich myslach,czy roznych innych sytuacjach..ale chyba sie pomylilam..
mimo wszystko zycze dobrego dnia, tym, ktorzy jeszcze maja szanse na dobry dzien..bo niektorzy maja juz ochote by sie skonczyl..
dziwnie mi z tym bo chyba po to jest to forum starajace sie LIV by moc pisac o swoich doznaniach, myslach i podzielac sie uwagami z innymi starajacymi sie, czy tez juz "zaciążonymi" kobietkami..
czy ktos kto stara sie juz rok nie mial takich samych poczatkow jak te pary,ktore staraja sie 2,3 czy 5 cykl? czy Wy tez nie biegałyście co chwile zrobic test, albo kazde wasze objawy,czy to mdlosci,badz brak @ czy bol piersi nie byl przypisywany nadziei o dziecku? mysel, ze tak..wiem,ze chcecie zaoszczedzic rozczarowania tym,ktore teraz tak wlasnie sie zachowuja,ale to i tak nic nie zmieni bo np. ja bede zyla nadzieja tak jak wy kilka m-cy temu.. tego sie nie da zmienic dobrze o tym wiecie..
myslalam,ze forum jest dla kazdego / kazdej ktora chce sie wypowiedziec..opowiedziec o swoich myslach,czy roznych innych sytuacjach..ale chyba sie pomylilam..
mimo wszystko zycze dobrego dnia, tym, ktorzy jeszcze maja szanse na dobry dzien..bo niektorzy maja juz ochote by sie skonczyl..
a ja popieram stokrotkę :) to jest forum dla starających się... i nawet jak ktoś piszę o poradę czy można już coś wykryć po 5,6 dniach od owulacji to jego sprawa i chce się tym podzielić czy ma słuszne domyślenia czy nie.. Każdy ma prawo do swoich odczuć na forum ale poprostu taka już natura kobiety że jest niecierpliwa i chciałaby już wszystko wiedzieć odrazu :)
ta która się stara miesiąc wogóle się nie włacza do forum, ja naprzykład jestem po pronieniu i jakoś drugi raz zajście w ciąże mi nie wychodzi więc też jestem niecierpliwa z każdym innym objawem jak dotychczas. Gdyby testy ciążowe były sprzedawane w czteropakach i supermarkecie po cenie na którą każdą byłoby stać to zapewne każda z nas co miesiąc robiłaby po kilka....i nie ma co się oszukiwać każda z nas pragnie tych dwóch kresek dlatego piszę na tym forum
ta która się stara miesiąc wogóle się nie włacza do forum, ja naprzykład jestem po pronieniu i jakoś drugi raz zajście w ciąże mi nie wychodzi więc też jestem niecierpliwa z każdym innym objawem jak dotychczas. Gdyby testy ciążowe były sprzedawane w czteropakach i supermarkecie po cenie na którą każdą byłoby stać to zapewne każda z nas co miesiąc robiłaby po kilka....i nie ma co się oszukiwać każda z nas pragnie tych dwóch kresek dlatego piszę na tym forum
stokrotka ale ty się nie denerwuj od razu; niestety osób z dłuższym stażem starań śmieszą trochę takie przeżywanie i nakręcanie się, ale to nie znaczy że życzymy komuś źle; piszesz że pewnie każda z nas na początku też tak "wariowała" no nie wiem, ale ja akurat nie, choć staram się już 5 lat robiłam może w życiu 5 testów ciążowych, może dwa razy wkręcałam sobie objawy ciąży, a pragnę jej wciąż tak bardzo jak każda z nas starających, może jestem zbyt racjonalna nie wiem; ale wiem doskonale jak to jest jak się bardzo chce, a nie idzie...
nie ma się co obrażać, jedne mają potrzebę codziennie pisać o tym co czują i jak się czują (dziwne to wg. mnie ale każda z nas jest inna) włącznie z tym, że dziś będą bzykać się z mężem (przepraszam za określenie, ale różne rzeczy już tu czytałam) a inne troszkę spokojniej podchodzą do tematu; pewnie to wątek aby wymieniać się doświadczeniami, ale nie ma co panikować jak się nie udaje kilka pierwszych cykli bo najgorzej jest uzależnić swoje życie tylko od starań się o dziecko, kochania się tylko w Te dni i po każdym zbliżeniu wkręcania sobie objawów ciążowych i szybko robienie testu
dziewczyny więcej luzu, przecież na wszystko jest odpowiedni czas, trzeba sobie powiedzieć "co ma być to będzie" i cieszyć się życiem :)
nie ma się co obrażać, jedne mają potrzebę codziennie pisać o tym co czują i jak się czują (dziwne to wg. mnie ale każda z nas jest inna) włącznie z tym, że dziś będą bzykać się z mężem (przepraszam za określenie, ale różne rzeczy już tu czytałam) a inne troszkę spokojniej podchodzą do tematu; pewnie to wątek aby wymieniać się doświadczeniami, ale nie ma co panikować jak się nie udaje kilka pierwszych cykli bo najgorzej jest uzależnić swoje życie tylko od starań się o dziecko, kochania się tylko w Te dni i po każdym zbliżeniu wkręcania sobie objawów ciążowych i szybko robienie testu
dziewczyny więcej luzu, przecież na wszystko jest odpowiedni czas, trzeba sobie powiedzieć "co ma być to będzie" i cieszyć się życiem :)
za to ja np miałam już objawy ciążowe po 5-6 dniach po owulacji choć sobie to uświadomiłam dopiero jak wiedziałam już o ciąży, bo nie chciałam się nakręcać - więc wczesne objawy są możliwe, a to dzięki wysokiej becie po prostu, u niektórych ona wzrasta wolniej więc i objawy później
jeśli wątek starających się spada na 8 stroną to wtedy są pytania co się dzieje dziewczyny, gdzie jesteście itd....a jak dziewczyny się odzywają i piszą o swoich odczuciach w danej chwili też źle...ja tam nie widzę dużej różnicy, ale przecież starające się zmieniają więc i charakter wątku może być troszkę inny...poza tym każda starająca się nakręca i rady dłużej starającej się, aby tego nie robić są troszkę bezcelowe
miłego dnia:)
jeśli wątek starających się spada na 8 stroną to wtedy są pytania co się dzieje dziewczyny, gdzie jesteście itd....a jak dziewczyny się odzywają i piszą o swoich odczuciach w danej chwili też źle...ja tam nie widzę dużej różnicy, ale przecież starające się zmieniają więc i charakter wątku może być troszkę inny...poza tym każda starająca się nakręca i rady dłużej starającej się, aby tego nie robić są troszkę bezcelowe
miłego dnia:)
ja się nie obrazam...zrobiło mi sie przykro, bo nie ja jedna jedyna się tu wypowiadam o bolacych piersiach czy braku @..ale czulam,ze Wasze posty byly skierowane wprost do mnie..
no nic..nie ma co dyskutowac o tym..kazda jest inna i kazda ma swoje zdanie..nie wszystkim sie musi podobac..
mamy sie wspierac a nie krytykowac...
no nic..nie ma co dyskutowac o tym..kazda jest inna i kazda ma swoje zdanie..nie wszystkim sie musi podobac..
mamy sie wspierac a nie krytykowac...
stokrotka moja wypowiedz tez nie byla absolutnie skierowana bezposrednio do ciebie, ani do zadnej innej forumki. jakos tak sie poprostu zmienil ostatnio ten nasz watek.
chyba kazda z nas musi sobie cos odreagowac i pewnie wypada na forum.
przepraszam jesli ktoras z was urazilam, niemialam tego na celu.
chyba kazda z nas musi sobie cos odreagowac i pewnie wypada na forum.
przepraszam jesli ktoras z was urazilam, niemialam tego na celu.
według mnie to są dwie oddzielne sprawy: starające się świeżo ;) i weteranki ;))) dlatego kilka forumek już sie nie pojawia. bo inne są problemy tych z długim stażem. często za tymi osobami stoją ciężkie przeżycia i lata trudnych starań. miałam jakiś czas temu pomysł, żeby załozyć oddzielny wątek staraczek-wetranek, ale pomysł nie chwycił. nie udzielam się zbyt często na forum, nie mam tu znajomości i chyba jednak w tych długich staraniach nie ma chęci i zapału do dzielenia się problemami. poza tym ja nie zaliczam się już do żadnej grupy :) trzymam kciuki i kibicuję każdej starającej się. ale weterankom duuuuuzo mocniej :D
Mi się niestety nie udało beta spadła i czekam na krwawienie.. brzuch i plecy bolą.. smutno mi.. 1,5 roku starań i kolejne niepowodzenie.. myślałam, że już nigdy nie będę musiała tego przechodzić.. :(
Dziewczyny faktycznie nakręcanie się na początku swojej drogi może prowadzić do ciągłego doła- jeśli nie uda się przez kilka miesięcy... póki możecie i dopiero zaczynacie starania.. nie róbcie sobie krzywdy, a wyluzujcie się i cieszcie się bliskością z partnerem, bo ponoć gdy się o dziecku nie myśli to łatwiej się ono pojawia...mam nadzieję, że większość z Was nie będzie musiała przeżywać tego co te, które starają się już kilka lat (bo wierzcie mi lub nie ale jest różnica między staraniem się 2 miesiące a 2,3,5 lat) i że większość nie pozna uczucia kiedy się wyczekanego aniołka traci.. pozdrawiam was i życzę powodzenia tak samo Wam wszystkim jak i sobie..
Dziewczyny faktycznie nakręcanie się na początku swojej drogi może prowadzić do ciągłego doła- jeśli nie uda się przez kilka miesięcy... póki możecie i dopiero zaczynacie starania.. nie róbcie sobie krzywdy, a wyluzujcie się i cieszcie się bliskością z partnerem, bo ponoć gdy się o dziecku nie myśli to łatwiej się ono pojawia...mam nadzieję, że większość z Was nie będzie musiała przeżywać tego co te, które starają się już kilka lat (bo wierzcie mi lub nie ale jest różnica między staraniem się 2 miesiące a 2,3,5 lat) i że większość nie pozna uczucia kiedy się wyczekanego aniołka traci.. pozdrawiam was i życzę powodzenia tak samo Wam wszystkim jak i sobie..
tripgirl doskonale Cie rozumiem,strach jest, ale w końcu musi się udać..może jak odpuścisz to właśnie się uda, życzę Ci tego z całego serca..
ja straciłam już drugiego aniołka ale tym razem przeżywam to inaczej,choć może to zabrzmi dziwnie to rozpacz jest mniejsza.. może dlatego, że nie zdążyłam się przyzwyczaić i pokochać.. to 5 tydzień tamtym razem 12tydz i dowiedziałam się jak poszłam zrobić usg 3d..a potem szkok, szpital i łyżeczkowanie.. tym razem podejście było inne obiecałam sobie, że póki nie dotrwam do 13 tyg i nie zobaczę zdrowego dziecka, to nie będę się przyzwyczajać do myśli o tym, że jestem w ciąży.. bo II kreski to jeszcze nic pewnego.. chyba każda po tym traumatycznym przeżyciu otwiera nad sobą parasol ochronny, żeby nie zwariować.. ale będzie dobrze trzeba w to wierzyć ja wierzę i po @ znów zacznę starania...
ja straciłam już drugiego aniołka ale tym razem przeżywam to inaczej,choć może to zabrzmi dziwnie to rozpacz jest mniejsza.. może dlatego, że nie zdążyłam się przyzwyczaić i pokochać.. to 5 tydzień tamtym razem 12tydz i dowiedziałam się jak poszłam zrobić usg 3d..a potem szkok, szpital i łyżeczkowanie.. tym razem podejście było inne obiecałam sobie, że póki nie dotrwam do 13 tyg i nie zobaczę zdrowego dziecka, to nie będę się przyzwyczajać do myśli o tym, że jestem w ciąży.. bo II kreski to jeszcze nic pewnego.. chyba każda po tym traumatycznym przeżyciu otwiera nad sobą parasol ochronny, żeby nie zwariować.. ale będzie dobrze trzeba w to wierzyć ja wierzę i po @ znów zacznę starania...
dziewczyny odkopalam nas z 9 strony wstyd taka cisza... ja nie zaloze nowego watku bo z plamien wyszlo delikatne krwawienie wiec to chyba okres bedzie wczesniej aczkolwiek nie mam objawow okresowych wcale, h.....j mnie strzela bo chyba mam rozregulowany organizm nie wiem co sie dzieje nigdy takich rzeczy nie mialam i tylko jedno slowo mi sie nasuwa teraz k.....wa!!!! to sie wygadalam:) nie ma jak to nasze forum:) pozdrawiam was kochane i mam nadzieje ze ktoras nam zaraz wyskoczy z nowym watkiem:)))
Ania bardzo bardzo mi przykro, jejku dlaczego tak jest i tak się dzieje ja tego nigdy nie zrozumiem; niestety myślę, że każda kobieta po poronieniu boi się bardzo "powtórki z rozrywki", ja boję się panicznie... trzymaj się ciepło, wiem że to kiepskie pocieszenie, ale żona mojego kuzyna straciła ciąże 4 razy, a teraz ma synka zdrowego super, ale ja sobie nie wyobrażam przechodzić przez to tyle razy; jestem z Tobą myślami bo dokładnie wiem co czujesz
Karolinka mnie myslalam, ze wczoraj szlak trafi, jak czytalam jakie forum i dziewczyna na nim pisala ze po pierwszej niechcianej(usunietej)ciazy zaczela brac zastrzyki antykoncepcyjne. miala w sumie 4 usuniete ciaze brala te zastrzyki. od ostatniej aborcji minelo 11 i od tamtego czasu nie moze zajsc w ciaze, chcoiaz teraz z obecnym mezem bardzo by chciala.
pomyslalam sobie, ze dobrze takiej babie, najpierw 4 dzieci usunela nie majac jakichkolwiek skrupolow i jeszcze o tym pisze jakby to bylo cos normalnego, a teraz jak znalazla odpowiedniego faceta to im sie dziecko marzy. a niech sie namecza teraz w staraniach.
nie musze chyba pisac jak to sie ma do nas starajacych, po poronieniach pierwszego z kolejnego aniolka, a taka baba sobie poprostu usuwa. az sie we mnie gotuje.
pomyslalam sobie, ze dobrze takiej babie, najpierw 4 dzieci usunela nie majac jakichkolwiek skrupolow i jeszcze o tym pisze jakby to bylo cos normalnego, a teraz jak znalazla odpowiedniego faceta to im sie dziecko marzy. a niech sie namecza teraz w staraniach.
nie musze chyba pisac jak to sie ma do nas starajacych, po poronieniach pierwszego z kolejnego aniolka, a taka baba sobie poprostu usuwa. az sie we mnie gotuje.
adziula, jak ja słyszę coś takiego to tez się we mnie gotuje. Albo dzieci porzucane na śmietnikach. Raz czytałam jak jakaś kobieta zabiła dziecko w mikrofalówce, albo inna utopiła w pralce automatycznej. Jakby nie było już lepiej oddac te dzieci do adopcji. To jest straszne. No i nie mogę w takich chwilach pojąc czemu te ***** zachodzą w ciążę jak kocice, a te które bardzo by chciały, mają warunki itp to mają z tym takie trudności i to niektóre przez wiele lat :(
jak lezalam w Wejherowie w oczekiwaniu na zabieg - te ktore mialy w Wjherowie wiedza jak to przebiega - to mialam duzo czasu na myslenie i wlasnie myslalam o tych kobietach, ktore dokonuja aborcji, ze ja nie moge zrozumiec tego jak mozna 'sobie' wyrzadzac swiadomie taka krzywde - jaka trzeba miec psychike?
jezeli ktos by mi teraz powiedzial, ze mialabym przechodzic przez to raz jeszcze to chyba bym sie juz na ciaze nie zdecydowala
jezeli ktos by mi teraz powiedzial, ze mialabym przechodzic przez to raz jeszcze to chyba bym sie juz na ciaze nie zdecydowala
sloneczko trzymam kciuki, aby pokazały się te dwie kreski ;)
roli, nie robiłam, dziś obudził mnie okropny ból brzucha, dostałam normalny okres. wizyta u gina mi jednak przepadnie :( muszę to przełożyc i znowu miesiąc czekac...kurcze, a tak zależało mi na tej wizycie. porażka, ale cóż, bywa.
ciekawe co tam u stokrotki, długo się nie odzywa...
roli, nie robiłam, dziś obudził mnie okropny ból brzucha, dostałam normalny okres. wizyta u gina mi jednak przepadnie :( muszę to przełożyc i znowu miesiąc czekac...kurcze, a tak zależało mi na tej wizycie. porażka, ale cóż, bywa.
ciekawe co tam u stokrotki, długo się nie odzywa...
Byłam z wynikami u dr i nie mam co się nastawiać na udany ten cykl :/ progesteron jak najbardziej w normie, prolaktyna ta pierwsza też super, ale ta po obciążeniu... :/ 18-stokrotnie wyższa niż przed obciążeniem :/ na razie leków nie dostałam, bo w następnym cyklu (w sobotę w 2dc) mam badania - duuuużo i różnych i dopiero ze wszystkimi badaniami razem pani dr podejmie jakąś decyzję co dalej :( dobrze że nie czekałam aż mini rok od początku starań na NFZ tylko po 7cyklach poszłam prywatnie do dobrego lekarza :) przynajmniej cały zestaw badań będę miała i dobrze dobrane leki, szybko zacznę je brać i będzie ciąża i dzidziunia jak malowana :D:D:D:D
Roli ja chodze do dr Hanny Olszewskiej przyjmuje we Wrzeszczu na Grunwaldzkiej :)
http://www.pro-femina.com/index.htm
Kilka dziewczyn stąd które się stara, jak i które są w ciąży są pod skrzydłami tej dr :)
http://www.pro-femina.com/index.htm
Kilka dziewczyn stąd które się stara, jak i które są w ciąży są pod skrzydłami tej dr :)
hej Dziewczyny dziękuję Wam za wsparcie.. mi się już kończy krwawienie.. mam nadzieję, że pierwsza @ przyjdzie szybko i znów będziemy mogli się starać.. strach jest, ale jest i wielka nadzieja.. postaram się jednak podejść do starań bez emocji..
pozdrawiam Was i trzymam kciuki za testujące
stokrotka może zrób w końcu ten test..:)
pozdrawiam Was i trzymam kciuki za testujące
stokrotka może zrób w końcu ten test..:)
ja też do ostatniego dnia miałam nadzieje - nawet cycki mnie jakoś dziwnie bolały jak nigdy wcześniej. Wczoraj byłam u gin i sprawdziła wyniki badań - powiedziała żę wszystko jest ok i nie mam się nastawiać tak mocno bo problem może być w mojej głowie....zaczyna się 4 cykl starań a ja jestem tak niecierpliwa jakby to był już 4 rok... więc chyba trochę przystopuje - co będzie to będzie może do końca roku się uda :) najważniejsze że wyniki badań są ok
Różnie to bywa z tymi mdłościami.
Ja najwieksze miałam w pierwszym cyklu starań;)
A w ciąży prawie wcale, a na pewno nie tak dręcząco (na przyszłość - u mnie mdłości oznaczały głód chyba i wystarczyło, że zjadłam biszkopta czy krakersa).
Ja nie chciałabym nikogo wskazywać palcem, ale przydałby się Wam nowy wątek;)
Ja najwieksze miałam w pierwszym cyklu starań;)
A w ciąży prawie wcale, a na pewno nie tak dręcząco (na przyszłość - u mnie mdłości oznaczały głód chyba i wystarczyło, że zjadłam biszkopta czy krakersa).
Ja nie chciałabym nikogo wskazywać palcem, ale przydałby się Wam nowy wątek;)
Hej Kochane Moje :-) Ostatnio Was podczytuje,ale na razie nie mam sie czym chwalić to nie piszę na forum.Spokój ducha najważniejszy,gdy się staramy :-)
Mam do Was pytanko,czy Dostinex bierze się w ciąży?Bo np. na początku moge przez pewien czas nie wiedzieć,że jestem,a wiadomo nie chciałoby sie zaszkodzic dzieciątku,a musze brac 1/2 tabl. na tydzień???Dziewczynki podpowiedźcie... Pozdrawiam i życzę udanych starań :-)))
Mam do Was pytanko,czy Dostinex bierze się w ciąży?Bo np. na początku moge przez pewien czas nie wiedzieć,że jestem,a wiadomo nie chciałoby sie zaszkodzic dzieciątku,a musze brac 1/2 tabl. na tydzień???Dziewczynki podpowiedźcie... Pozdrawiam i życzę udanych starań :-)))