Widok
poród w REDŁOWIE
Witam, wiem jak to było gdy zbliżał się termin mojego porodu...szukałam informacji o porodówce w tym szpitalu więc sama po urodzeniu synka postanowiłam podzielić się moimi spostrzeżeniami...
Mój poród trwał kilkanaście godzin więc nie należał do tych łatwiejszych ale jestem bardzo zadowolona z opieki jaką mnie tam otoczono..
Na izbie przyjęć pani prosi o książeczkę w której są informacje o przebiegu ciąży, książeczkę RUM oraz info. o ubezpieczeniu...poźniej zadaje kilka pytań a raczej dostaje się w rękę papier z pytaniami typu "czy chorowała pani na...."po załatwieniu tych formalności idzie się za izbe przyjęć i pani podłącza na 20 minut pod ktg a następnie przychodzi lekarz i bada pacjentkę, poźniej usg i powrót do pani z izby która robi lewatywę (przed nią byłam przerażona że ktoś mi będzie w... patrzył ale jak przychodzi akcja porodowa to na prawde człowiek o tym nie myśli i nie czuje skrępowania więcv Dziewczyny nie ma czym się martwić :)).
Poźniej pani położna zabiera już do sali porodowej :)
Ja rodziłam w sali z wanna - polecam ja. Gdy miałam już dość silne skurcze to relaks w takiej wannie był zbawienny - usiadłam sobie w niej i olewałam brzuch wodą co przynosiło OGRONĄ ulgę.
Czytałam rózne opinie na temat tego szpitala i śmiesza mnie te złe gdzie dziewczyny piszą że poród ich trwał bardzo dłogu, ze miały wywołany poród oxydocyna itp...ale przecież jak akcja porodowa ma trwać 10 h to będzie trwała i nie ważne czy to będzie szpital w redłowie czy w wejherowie...
kontynuując...panie położne są bardzo pomocne, lekarze tez przychodzą i z uśmiechem pytają jak przebiega akcje porodowa..
przez cały czas jest się podłączonym do ktg - widać na nim tętno dzidzi i siłę skurczy ale bez problemu można z tym sobie chodzić po sali czy na jakiś czas ściągnąć pasy od ktg aby wskoczyć do wanny :)
jak macie jakieś pytania związane z porodem w tym szpitalu to piszcie...teraz musze uciekać do synka
pozdrawiam
Mój poród trwał kilkanaście godzin więc nie należał do tych łatwiejszych ale jestem bardzo zadowolona z opieki jaką mnie tam otoczono..
Na izbie przyjęć pani prosi o książeczkę w której są informacje o przebiegu ciąży, książeczkę RUM oraz info. o ubezpieczeniu...poźniej zadaje kilka pytań a raczej dostaje się w rękę papier z pytaniami typu "czy chorowała pani na...."po załatwieniu tych formalności idzie się za izbe przyjęć i pani podłącza na 20 minut pod ktg a następnie przychodzi lekarz i bada pacjentkę, poźniej usg i powrót do pani z izby która robi lewatywę (przed nią byłam przerażona że ktoś mi będzie w... patrzył ale jak przychodzi akcja porodowa to na prawde człowiek o tym nie myśli i nie czuje skrępowania więcv Dziewczyny nie ma czym się martwić :)).
Poźniej pani położna zabiera już do sali porodowej :)
Ja rodziłam w sali z wanna - polecam ja. Gdy miałam już dość silne skurcze to relaks w takiej wannie był zbawienny - usiadłam sobie w niej i olewałam brzuch wodą co przynosiło OGRONĄ ulgę.
Czytałam rózne opinie na temat tego szpitala i śmiesza mnie te złe gdzie dziewczyny piszą że poród ich trwał bardzo dłogu, ze miały wywołany poród oxydocyna itp...ale przecież jak akcja porodowa ma trwać 10 h to będzie trwała i nie ważne czy to będzie szpital w redłowie czy w wejherowie...
kontynuując...panie położne są bardzo pomocne, lekarze tez przychodzą i z uśmiechem pytają jak przebiega akcje porodowa..
przez cały czas jest się podłączonym do ktg - widać na nim tętno dzidzi i siłę skurczy ale bez problemu można z tym sobie chodzić po sali czy na jakiś czas ściągnąć pasy od ktg aby wskoczyć do wanny :)
jak macie jakieś pytania związane z porodem w tym szpitalu to piszcie...teraz musze uciekać do synka
pozdrawiam
Ja tylko dodam od siebie ze z tyk ktg to myślałam że mnie coś strzeli!!! Ni kija nie chciał działać a jak zmieniałam pozycje to przestawał działać. Generalnie masakra bo bałam się ruszać żeby tylko nie stracić zapisu a wiadomo jak to jest przy skór czach - człowiek wychodzi z siebie. Skończyło się tak że mój mąż musiał cały poród trzymać ktg żeby działało:)
Poza tym wszystko super - położne rewelacyjne!!!
Poza tym wszystko super - położne rewelacyjne!!!
ja tez sie zdecydowlam rodzic w Redlowie, chyba ze zmiana nastapi w ostatniej chwili, bo mam lekarza z innego szpitala i jak bedzie akurat jego dyzur to moze pojade na Zaspę. Redlowo wyglada przyjaźnie, może dlatego,ze mailam mozliwosc zobaczyc sale porodowe i poporodowe i jest bardzo ladnie i nowoczesnie, a innych szpitali nie widzilam i nie wiem czego sie spodziewac.
Poza tym do Redlowa mam najblizej jakies 5 min samochodem.
Jedene co mnie martwi, ze jakby działo sie cos zlego ze mna lub dzieckiem to lepiej byloby rodzic na Zaspie, bo tam jest super sprzet i specjaliści, no ale chyba za bardzo panikuje.
Poza tym do Redlowa mam najblizej jakies 5 min samochodem.
Jedene co mnie martwi, ze jakby działo sie cos zlego ze mna lub dzieckiem to lepiej byloby rodzic na Zaspie, bo tam jest super sprzet i specjaliści, no ale chyba za bardzo panikuje.
hej Dziewczyny,
nie prowadził mnie lekarz z Redłowa.
Na prawdę z czystym sumieniem mogę polecić ten szpital. Ja przez całą ciążę chciałam rodzić w Wejherowie i w ostatniej chwili zdecydowałam się na Redłowo.
Ja miałam 20 minut do szpitala samochodem a jak Wy macie 5minut to jeszcze lepiej - na piechotę można się przejść :) - jak zaczynają się skurcze to na prawdę lepiej iść niż siedzieć :)
nie prowadził mnie lekarz z Redłowa.
Na prawdę z czystym sumieniem mogę polecić ten szpital. Ja przez całą ciążę chciałam rodzić w Wejherowie i w ostatniej chwili zdecydowałam się na Redłowo.
Ja miałam 20 minut do szpitala samochodem a jak Wy macie 5minut to jeszcze lepiej - na piechotę można się przejść :) - jak zaczynają się skurcze to na prawdę lepiej iść niż siedzieć :)
odległość jest niewątpliwą zaletą, bo nawet jak czegoś mi zabraknie to rodzina dowiezie w ciągu kilku minut. a ostanio slyszę tylko dobre opinie o Redłowie. a dziś jak powiedziłam lekarzowi o moich obawach co do sprzetu, to powiedział, że jedyne co może sie przydać to nóż jakby trzeba było przeprowadzić cięcie cesarskie:)
musisz być pozytywnej myśli że wszystko będzie dobrze i z Toba i z Bobaskiem. Ja tak do tego podeszłam, nawet przez myśl mi nie przeszło że będzie coś źle :)
ale wiem jak to jest przed porodem...choćby 10000 osób by mi mówiło nie przejmuj się to i tak w głębi duszy człowiek myśli jak to będzie...
ja akurat rodziłam dość długo ale ze mną na sali leżały dziewczyny które urodziły jednak w 1,5 druga w 2 h :)
więc zyczę Wam właśne takich prodów..a no i dodam że wsparcie bliskiej osoby jest bardzo przydatne..był ze mną mąż którego obecność wiele mi dała...nawet do zabicia nudy ;) bo na początku skurcze są regularne ale mało bolesne i może to trwać dość długo i samej by było mi trochę nudno a tak miałam kompana do rozmów...
Poźniej jak już troszkę bardziej boli to mąż się przydaje do podania wody, przetarcia czoła chłodnym ręcznikiem czy do dodania otuchy.. :)
ale wiem jak to jest przed porodem...choćby 10000 osób by mi mówiło nie przejmuj się to i tak w głębi duszy człowiek myśli jak to będzie...
ja akurat rodziłam dość długo ale ze mną na sali leżały dziewczyny które urodziły jednak w 1,5 druga w 2 h :)
więc zyczę Wam właśne takich prodów..a no i dodam że wsparcie bliskiej osoby jest bardzo przydatne..był ze mną mąż którego obecność wiele mi dała...nawet do zabicia nudy ;) bo na początku skurcze są regularne ale mało bolesne i może to trwać dość długo i samej by było mi trochę nudno a tak miałam kompana do rozmów...
Poźniej jak już troszkę bardziej boli to mąż się przydaje do podania wody, przetarcia czoła chłodnym ręcznikiem czy do dodania otuchy.. :)
ja tez polecam redlowo, polozne i lekarze super (moj lekarz nie byl z redlowa). Wkurzalo mnie , jak jednej z moich przedmowczyc, ktg - ciagle sie przekrecalo i trzeba bylo je trzymac.
Sali nie mialam z wanna ale poszlam raz pod prysznic - nalepsza dla mnie pozycja to kucanie pod prysznicem w trakcie skorczu i lanie sobie woda po podbrzuszu. Mniej tez bolalo jak siedzialam na kibelku (lewatywy nie mialam) ;)
Poza tym porod mialam tragiczny, jakbym byla sama to chyba wyskoczylabym przez okno z bólu. Jednak chce miec kolejne bobo i rodzic je bede rowniez w redlowie:)
Sali nie mialam z wanna ale poszlam raz pod prysznic - nalepsza dla mnie pozycja to kucanie pod prysznicem w trakcie skorczu i lanie sobie woda po podbrzuszu. Mniej tez bolalo jak siedzialam na kibelku (lewatywy nie mialam) ;)
Poza tym porod mialam tragiczny, jakbym byla sama to chyba wyskoczylabym przez okno z bólu. Jednak chce miec kolejne bobo i rodzic je bede rowniez w redlowie:)
Dziewczyny, ja ciągle nie urodziłam, ale byłam dziś w szpitalu i naprawdę super zostałam potraktowana. Pojchłam na ktg, wiadomo jak to jest z ktg, nie bardzo chcą je wykonywac i zawsze marudzą, tak miałam na zaspie jak kiedyś pojechłam. Powiedizlam, ze jestem po terminie i lekarz powiedzil ze mam dziś zrobić ktg i ze jakoś tak mały spokojny dziś i mnie to martwi. Pani powiedziała tylko, że w szpitalu już nie ma miejsc i raczej mnie nie przyjma, bo wszystko od patologi po położnictwo jest zawalone, a sale porodowe zajęt. JAk jej powiedziałam ze zależy mi tylko na kontroli czy wszytko jest ok,od razu kazała iśc sie podłączyć do ktg, byłam z mamą i poprosiła ją by sobie ze mną na ktg siedziała. JAk byłam na Zaspie to panie wyprosiły mojego męża z korytarza położniczej izby przyjęć. Potem dość długo czekłam na lekarza, bo mają tam straszny kocioł i tez był bardzo miły i powiedział, że w jeżeli nie urodzę w ciągu 3-4 dni to zaprasza mnie na patologię i uspokoił mnie że powili się ten tłok rozpakowuje. Wrażenia bradzo pozytywne, może trafilma na taką miło ekipę, bo słyszłam od kolezanek, że różnie były traktowane na izbie przyjęć.
ja już po, w piatek trafilam na patologię, w sobotę urodziłam. Ostatecznie miałam cc, bo główka dziecka była odgieta i położne jak to sparwdziły w badaniu, natychmiat wezwały lekarza i myślałam, że po to bo już za chwile urodzę, a lekarz podjął decyzję o cc. Po cc opieka była różna, a wszystko zależy od sióstr na zmianie. Ogółnie wrażenie pozytywne, tylko jak sie dłużej leży jak ja no to jest wieksza szansa na to ze się trafi na zołzy, a niestety takie też się zadarzyły.Bardzo przeżyłam tą całą sytuację z cc i dość dużo płakałam i były takie położne, którym mogłam się wyżalić i popłakać i bardzo mnie pocieszały. A co do lekarzy to mam super wrażenia, ale może dlatego, że z nimi się mało obcuje- chwile przy przyjeciu i przy porodzie, na obchodzie zamienia sie dwa slowa.
szpital daje podkłady dla mam w formie ligniny, poza tym to ewentualnie rozki dla dzieci, ale to wiadomo jakie te szpitalne są. No i można poprosić o koszulę dla siebie u pielęgniarek - mają ich dość sporo w przedziwnych kolorach i wariantach - kolezanka nie miała co ubrac bo jej się wszystkie wyświniły i dostała do wyboru cały stos - tylko, że wszystkie były za małe;) ale to szczegół :D
No i codziennie dzieci są "parafinowane" rano przez położne od noworodków także oliwki ani innych mazideł nie potrzeba zabierać. Na pewno musisz miec swoje pieluchy ( i tetrowe i jednoraz.) i chusteczki nawilż.
No i codziennie dzieci są "parafinowane" rano przez położne od noworodków także oliwki ani innych mazideł nie potrzeba zabierać. Na pewno musisz miec swoje pieluchy ( i tetrowe i jednoraz.) i chusteczki nawilż.
jeśli chodzi o pępek to niby teraz jest nowa "moda", że niczym się go nie pielęgnuję. Zaraz po narodzinach jednak smarują gencjaną - jest fioletowa wiec moze pobrudzić. a potem już niczym, ale u nas skończyło się to o dzień dłuższym pobytem bo pępek był za wilgotny mimo, że ja go wietrzyłam i nie zakrywałam pieluszką. Ale to do nich należało w szpitalu dbanie o to, także jedna połozna przyniosła mi późnej Octenispet i tym pryskałam i w jeden dzień od razu się wysuszył! Także warto zwrócić na to uwagę i pilnować jak się goi. Jesli chodzi o "mycie" to wygląda to tak, że co rano przychodzi obchód noworodkowy i każde dziecko wycierają chusteczkami jakie im mama da. trudno nazwac to myciem, ale niech im będzie, potem natłuszczają parafiną (ona jest wszedzie nawet w ustach i oczach). Kupiłam sobie sól fizjol. i gaziki i po ich parafinowaniu przemywałam małej oczka bo sama nie chciałabym mieć takiej mazi w oku:/
Koleżanka z pokoju miała pierwszy raz dziecko w rękach więc poprosiła pielęgniarki żeby jej dziecko przewijały na początku i nie były tym wcale zdziwione ( o dziwo:)) także pielęgnacją, poza ubraniem i przewijaniem zajmą się pielęgniarki :)
Koleżanka z pokoju miała pierwszy raz dziecko w rękach więc poprosiła pielęgniarki żeby jej dziecko przewijały na początku i nie były tym wcale zdziwione ( o dziwo:)) także pielęgnacją, poza ubraniem i przewijaniem zajmą się pielęgniarki :)
w ogóle z pobytu w szpitalu mało pamiętam. Poród tak, ale kolejne 2 dni jakby przez mgłe. Chyba w jakimś amoku byłam, hehe ;) Pamietam jak kazali mi zrobić siku, pamiętam parówki, wysokie łóżko na które musiałam się wdrapywać i strasznie kombinowałam zeby tak sie położyć żeby nie usiąść ;), i że co chwile przychodzili różni ludzie robić różne rzeczy....
Daria parówki pamiętasz? :D
Jako, że jestem tydzień po porodzie w Redłowie, to dostarczam najświeższe wiadomości.
Po pierwsze jeśli chodzi o mycie, to rano przed obchodem przychodzą babeczki i kąpią dzieciaczki pod kranem, oliwkują i spryskują pępuszki spirytusem. Wtedy również ważą maluchy. Później jest obchód noworodkowy a następnie ginekologiczny.
Co, do samej opieki ja nie mam żadnych zastrzeżeń. Wprawdzie mój poród trwał niespełna 25 minut, więc o opiece w pierwszej fazie porodu się nie wypowiadam.
Bardzo często chodzą położne zarówno te zajmujące się opieką nad noworodkami jak i te od kobiet, pytają, są pomocne i wykazują duże zainteresowanie. Nie miałam ani przez chwilę wrażenia, że jestem pozostawiona sama sobie.
Ja wyszłam po dwóch dniach, kiedy było wiadomo, że mały nie ma żółtaczki ani nie stracił dużo na wadze. Lecz nikt nikogo nie wypycha, jeżeli dzieciaczek jest chory, to mama pozostaje z nim. Tylko w przypadku wcześniaków mamy wychodzą same.
Jak ktoś ma jakieś pytania, to chętnie podzielę się tym co wiem:)
Po pierwsze jeśli chodzi o mycie, to rano przed obchodem przychodzą babeczki i kąpią dzieciaczki pod kranem, oliwkują i spryskują pępuszki spirytusem. Wtedy również ważą maluchy. Później jest obchód noworodkowy a następnie ginekologiczny.
Co, do samej opieki ja nie mam żadnych zastrzeżeń. Wprawdzie mój poród trwał niespełna 25 minut, więc o opiece w pierwszej fazie porodu się nie wypowiadam.
Bardzo często chodzą położne zarówno te zajmujące się opieką nad noworodkami jak i te od kobiet, pytają, są pomocne i wykazują duże zainteresowanie. Nie miałam ani przez chwilę wrażenia, że jestem pozostawiona sama sobie.
Ja wyszłam po dwóch dniach, kiedy było wiadomo, że mały nie ma żółtaczki ani nie stracił dużo na wadze. Lecz nikt nikogo nie wypycha, jeżeli dzieciaczek jest chory, to mama pozostaje z nim. Tylko w przypadku wcześniaków mamy wychodzą same.
Jak ktoś ma jakieś pytania, to chętnie podzielę się tym co wiem:)
moja przyjaciolka rodzila tam dokladnie tydzien temu i ma zle wspomnienia, a ja, majac za soba porod w prywatnej klinice, dziwilam sie, ze w publicznym szpitalu mozna jeszcze kultywowac takie starodawne metody jak zaprezentowano mojej przyjaciolce.
sam porod, wywolany oksytocyna i przebiciem pecherza (tydz po terminie) odbyl sie w miare sprawnie (nacisk ze strony znajomego lekarza). natomiast opieka poporodowa, zarowno nad moja przyjaciolka, jak i jej coreczka, sa ponizej krytyki.
1. zero pomocy przy pielegnacji dziecka, co dla swiezo upieczonej mamy bez szkoly rodzenia i kontaktu z innymi maluchami wczesniej, bylo czarna magia.
2. nacisk na karmienie piersia, ublizanie, krytykowanie i wyzywanie od wyrodnych matek przy checi karmienia butelka - karygodne
3. budzenie rowno co 2 godziny na karmienie!!! anwetw nocy!!! gdzie teraz kazdy wie, ze dziecko przynajmiej przez pierwszy miesiac zycia je na zadanie!!! - karygodne
5. dokarmianie nowonarodzonych dzieci najtanszym mlekiem bebiko, nawet nie ha, co jest norma w innych szpitalach. nikt nie stosuje w szpitalu na neonatologi bebiko, bo jest to "najciezsze mleko", najbardziej ciezkostrawne bo jest mega geste, a przy tym ma najmniej wartosciowych skladnikow. brak mozliwosci przygotowywania wlasnego mleka, zakupionego wczesniej.
4. brak informacji o podawaniu wit. od 8 doby po wyjsciu ze szpitala, instruowania dot. zgloszenia dziecka (w klinice sami zgalszaja).
po tych wszystkich opowiesciach, szczegolnie dot karmienia, budzenia, mleka, mam wrazenie, ze tamtym pielegniarkom nie chce sie za wiele pracowac.
nie wspomne juz o tym, ze ponoc ojciec moze zobaczzyc dziecko przez szybe!!! prl jak dla mnie.
sam porod, wywolany oksytocyna i przebiciem pecherza (tydz po terminie) odbyl sie w miare sprawnie (nacisk ze strony znajomego lekarza). natomiast opieka poporodowa, zarowno nad moja przyjaciolka, jak i jej coreczka, sa ponizej krytyki.
1. zero pomocy przy pielegnacji dziecka, co dla swiezo upieczonej mamy bez szkoly rodzenia i kontaktu z innymi maluchami wczesniej, bylo czarna magia.
2. nacisk na karmienie piersia, ublizanie, krytykowanie i wyzywanie od wyrodnych matek przy checi karmienia butelka - karygodne
3. budzenie rowno co 2 godziny na karmienie!!! anwetw nocy!!! gdzie teraz kazdy wie, ze dziecko przynajmiej przez pierwszy miesiac zycia je na zadanie!!! - karygodne
5. dokarmianie nowonarodzonych dzieci najtanszym mlekiem bebiko, nawet nie ha, co jest norma w innych szpitalach. nikt nie stosuje w szpitalu na neonatologi bebiko, bo jest to "najciezsze mleko", najbardziej ciezkostrawne bo jest mega geste, a przy tym ma najmniej wartosciowych skladnikow. brak mozliwosci przygotowywania wlasnego mleka, zakupionego wczesniej.
4. brak informacji o podawaniu wit. od 8 doby po wyjsciu ze szpitala, instruowania dot. zgloszenia dziecka (w klinice sami zgalszaja).
po tych wszystkich opowiesciach, szczegolnie dot karmienia, budzenia, mleka, mam wrazenie, ze tamtym pielegniarkom nie chce sie za wiele pracowac.
nie wspomne juz o tym, ze ponoc ojciec moze zobaczzyc dziecko przez szybe!!! prl jak dla mnie.


Haniu,
Ad. 1
Czy koleżanka poprosiła o pomoc w pielęgnacji maluszka? Czy po prostu czekała na obsługę? Pielęgniarki się z tym nie wyrywają, sama słyszałam jak pierworódka (! - ale "doświadczona, bo ma młodsze rodzeństwo") po tym jak pielęgniarka zwróciła jej uwagę, że coś tam trzeba trochę inaczej robić, skomentowała "nie ucz ojca dzieci robić!"
Ad.2
Sama karmiłam piersią, ale inne dziewczyny nie i nigdy nie usłyszałam złego słowa (ubliżanie?!?!)
Ad. 3
Budzenie w nocy owszem jest, ale tylko w przypadku gdy dziecko dużo traci na wadze - mój synek stracił prawie 500g, przez co zostalismy w szpitalu 4 dni
Ad. 5
Nie wiem czym teraz karmią, ale z tym brakiem możliwości dokarmiania przywiezionym mlekiem to chyba przesada. Przy dyżurującej pielęgniarce jest czajnik, z którego każda dziewczyna korzysta bez ograniczeń. Mozliwości więc są...
Ad.4
Koleżanka nie dostała karty wypisowej ze szpitala? Tam takie informacje ja miałam podane. Szpital zgłasza urodzenie dziecka do urzędu, na wypisie jest też pouczenie o potrzebie skontaktowania się z położną i to ona wszystko dalej wyjaśnia - co więcej zrobiła dla Ciebie klinika? Załatwiła PESEL i książeczkę RUMowską?
Nie chcę przesądzać, ale mam wrażenie, że niektóre dziewczyny czekają na hotel z superobsługą i nie przejawiają jakiejkolwiek woli współpracy z personelem. Czasem wystarczy po prostu zapytać...
PS. Rodziłam w Redłowie 2 (naturalny) i 3 lata temu (nagła cesarka dla ratowania dziecka), w kwietniu następny poród. Żaden nie był prowadzony przez lekarza z Redłowa, nie miałam tam położnej.
Ad. 1
Czy koleżanka poprosiła o pomoc w pielęgnacji maluszka? Czy po prostu czekała na obsługę? Pielęgniarki się z tym nie wyrywają, sama słyszałam jak pierworódka (! - ale "doświadczona, bo ma młodsze rodzeństwo") po tym jak pielęgniarka zwróciła jej uwagę, że coś tam trzeba trochę inaczej robić, skomentowała "nie ucz ojca dzieci robić!"
Ad.2
Sama karmiłam piersią, ale inne dziewczyny nie i nigdy nie usłyszałam złego słowa (ubliżanie?!?!)
Ad. 3
Budzenie w nocy owszem jest, ale tylko w przypadku gdy dziecko dużo traci na wadze - mój synek stracił prawie 500g, przez co zostalismy w szpitalu 4 dni
Ad. 5
Nie wiem czym teraz karmią, ale z tym brakiem możliwości dokarmiania przywiezionym mlekiem to chyba przesada. Przy dyżurującej pielęgniarce jest czajnik, z którego każda dziewczyna korzysta bez ograniczeń. Mozliwości więc są...
Ad.4
Koleżanka nie dostała karty wypisowej ze szpitala? Tam takie informacje ja miałam podane. Szpital zgłasza urodzenie dziecka do urzędu, na wypisie jest też pouczenie o potrzebie skontaktowania się z położną i to ona wszystko dalej wyjaśnia - co więcej zrobiła dla Ciebie klinika? Załatwiła PESEL i książeczkę RUMowską?
Nie chcę przesądzać, ale mam wrażenie, że niektóre dziewczyny czekają na hotel z superobsługą i nie przejawiają jakiejkolwiek woli współpracy z personelem. Czasem wystarczy po prostu zapytać...
PS. Rodziłam w Redłowie 2 (naturalny) i 3 lata temu (nagła cesarka dla ratowania dziecka), w kwietniu następny poród. Żaden nie był prowadzony przez lekarza z Redłowa, nie miałam tam położnej.
też jestem zdziwiona tym "zmuszaniem" do karmienia piersią, w moim przypadku było wręcz odwrotnie, miałam bardzo duże problemy z początku z karmieniem, położne widziały że się męczę, i ja i dziecko, oczywiście mnie wspierały jak mogły i pomagały, ale same pytały czy nie chcę się jednak zdecydować na butelkę, bo jak coś to one mogą dać w każdej chwili bez żadnego problemu...
kolezankę w pokoju wręcz namówily położne, żeby dała butelkę dziecku bo jej krew się lała z brodawek a inna od razu oznajmiła, że karmi sztucznie i nawet nie tłumaczyła się a nikt tego nie komentował, o ubliżaniu (!?) nie wspomnę. W ogóle cała ta opinia powyższa jest mocno podkoloryzowana i pierwsza taka, jaką słyszałam o tej porodówce w ostatnich 2 latach.
Ja nie byłam podpięta do ktg cały czas - myślałam, że nie pamiętam, ale mój mąż właśnie mi potwierdził, że podpinano mnie tylko od czasu do czasu - nie wiem, z czego to wynika...
bardzo dobrze mi się rodziło w Redłowie + byłam zachwycona tym, że nie ma wstępu dla obcych na położnictwo :)
Położne to po prostu anioły, bardzo mi pomogły. No i poród rodzinny jest fantastyczną opcją :)
Też nie miałam lekarza z Redłowa, ale nie czułam się przez to gorszą pacjentką.
bardzo dobrze mi się rodziło w Redłowie + byłam zachwycona tym, że nie ma wstępu dla obcych na położnictwo :)
Położne to po prostu anioły, bardzo mi pomogły. No i poród rodzinny jest fantastyczną opcją :)
Też nie miałam lekarza z Redłowa, ale nie czułam się przez to gorszą pacjentką.
po przeczytaniu tego co napisała HANIAB troszeczkę się zdziwiłam....
nie zgodzę się z tym wszystkim...
rodziłam w lipcu i otrzymałam bardzo dobrą opiekę!!nikt mnie nie wyzywał od wyrodnych matek jak na początku mało karmiłam piersią wręcz zachęcano mnie spokojnie i tłumaczono jak mam przystawiac małego do piersi...
jest to moje pierwsze dziecko wiec tez na poczatku bałam sie nawet przebrać dziecko - wystarczyło ze poprosiłam położną o pomoc i pomogłam mi w tym...
ja z czystym sumieniem polecam ten szpital
a co do bebiko...pierwszy raz w zyciu szlysze ze jest to "cięzkie" mleko :)
bardzo prosze o podanie mi oficjalnej informacji że tak jest...
dodam jeszcze że szpital to nie hotel i tam po pierwsze dbaja o zdorwie nasze i naszych dzieci a nie o luksusy w czasie pobytu...
nie zgodzę się z tym wszystkim...
rodziłam w lipcu i otrzymałam bardzo dobrą opiekę!!nikt mnie nie wyzywał od wyrodnych matek jak na początku mało karmiłam piersią wręcz zachęcano mnie spokojnie i tłumaczono jak mam przystawiac małego do piersi...
jest to moje pierwsze dziecko wiec tez na poczatku bałam sie nawet przebrać dziecko - wystarczyło ze poprosiłam położną o pomoc i pomogłam mi w tym...
ja z czystym sumieniem polecam ten szpital
a co do bebiko...pierwszy raz w zyciu szlysze ze jest to "cięzkie" mleko :)
bardzo prosze o podanie mi oficjalnej informacji że tak jest...
dodam jeszcze że szpital to nie hotel i tam po pierwsze dbaja o zdorwie nasze i naszych dzieci a nie o luksusy w czasie pobytu...
Hania B, dziwie się, naprawde. Jakbyś o zupełnie innym szpitalu opowiadała.
Najbardziej sie zdziwiłam o tym karmieniu co 2 godz. i budzeniu w nocy. Moja Madzia po porodzie pierwsze 24 h praktycznie przespała. I pytam sie czy to dobrze, że ona tak śpi, że martwię się że ona nie je. Na to mi odpowiedziały, że "to całkowicie normalne, że te 24 h po porodzie to czas na asymilację i dziecko może nie jeść. Jakby nie chciała jeść po 24 h to wtedy bedziemy się martwić".
Koleżanka z pokoju miała problem z karmieniem piersią, pielęgniarki proponowały herbatki pobudzajace laktację, co chwile przychodziły jakieś specjalistki od laktacji i cos tam próbowały wykombinować, ale się nie udało i bez bólów, bez słów krytyki przeszły na butelkę.
Pomocne też były to nie powiem. Zaprowadziły mnie do łazienki, bo mi było słabo. Potem same przewijały i ubierały Madzie po obchodzie bo nie mogłam ustać. Tylko, że trzeba poprosić. To nie jest "w pakiecie" ;)
Bede obstawać przy tym, że opieka w szpitalu była super.
Najbardziej sie zdziwiłam o tym karmieniu co 2 godz. i budzeniu w nocy. Moja Madzia po porodzie pierwsze 24 h praktycznie przespała. I pytam sie czy to dobrze, że ona tak śpi, że martwię się że ona nie je. Na to mi odpowiedziały, że "to całkowicie normalne, że te 24 h po porodzie to czas na asymilację i dziecko może nie jeść. Jakby nie chciała jeść po 24 h to wtedy bedziemy się martwić".
Koleżanka z pokoju miała problem z karmieniem piersią, pielęgniarki proponowały herbatki pobudzajace laktację, co chwile przychodziły jakieś specjalistki od laktacji i cos tam próbowały wykombinować, ale się nie udało i bez bólów, bez słów krytyki przeszły na butelkę.
Pomocne też były to nie powiem. Zaprowadziły mnie do łazienki, bo mi było słabo. Potem same przewijały i ubierały Madzie po obchodzie bo nie mogłam ustać. Tylko, że trzeba poprosić. To nie jest "w pakiecie" ;)
Bede obstawać przy tym, że opieka w szpitalu była super.
Ja rodziłam 3 lata temu naturalnie i też jestem zdziwiona ta opinią. Nie miałam lekarza z Redłowa i nie czułam się gorzej traktowana.
Mała schudła 400gram, ale wypuścili nas do domu i mowili, że jak będą problemy z karmieniem naturalnym, mała nie miała odruchu ssania to dokarmiać z kieliszka. W sumie z kieliszka dokarmiłam ja tylko dwa razy w szpitalu, a właściwie zrobiły to pielęgniarki bo ja sobie z tym nie radziłam, nikt na mnie nie krzyczał. Za to pani Iwona od laktacji, anioł, nie kobieta, dzięki niej udało się i mała zaczęła ssać pierś.
Dziękuję bardzo koleżance rodzącej tydzień temu za świeże newsy.
Mała schudła 400gram, ale wypuścili nas do domu i mowili, że jak będą problemy z karmieniem naturalnym, mała nie miała odruchu ssania to dokarmiać z kieliszka. W sumie z kieliszka dokarmiłam ja tylko dwa razy w szpitalu, a właściwie zrobiły to pielęgniarki bo ja sobie z tym nie radziłam, nikt na mnie nie krzyczał. Za to pani Iwona od laktacji, anioł, nie kobieta, dzięki niej udało się i mała zaczęła ssać pierś.
Dziękuję bardzo koleżance rodzącej tydzień temu za świeże newsy.
hmm... zatem widze, ze moja przyjaciolka musiala rzeczywiscie troche przesadzic... co prawda obecnie meiszkam 300km dalej, wiec nie bylam w stanie sama zweryfikowac tego, co mowi. sama dziwiliam sie, jak slyszalam co mowi i trudno bylo mi uwierzyc, ze moze istniec jeszcze taki szpital, w ktorym sa takie prehistoryczne warunki i podejscie...ale z tego co piszecie, nie potrzebnie napedzilam niektorym strachu.
powiedzcie mi tylko, czy tata rzeczywiscie moze zobaczyc dziecko tylko przez szybe i nie jest wpuszczany? bo o ile wczesniejsze rzeczy jeszcze wydawaly mi sie realne w szpitalu publicznym, o tyle bylam strasznie zdziwiona jak uslyszalam, ze ojcowie moga zobaczyc dziecko tylko przez szybe... a tak bylo jak rodzilam sie ja, prawie 30 lat temu...
powiedzcie mi tylko, czy tata rzeczywiscie moze zobaczyc dziecko tylko przez szybe i nie jest wpuszczany? bo o ile wczesniejsze rzeczy jeszcze wydawaly mi sie realne w szpitalu publicznym, o tyle bylam strasznie zdziwiona jak uslyszalam, ze ojcowie moga zobaczyc dziecko tylko przez szybe... a tak bylo jak rodzilam sie ja, prawie 30 lat temu...


Na położnictwo nikt nie wchodził, nawet tatusiowie- nie widziałam aby kogokolwiek wpuszczano, po za sytuacją, kiedy się wychodzi i trzeba zabrać torby, ale to ja poprosiłam mojego lubego by poczekał na korytarzu.
Tatuś może zostać dwie godziny po porodzie wraz z mamą i dzidziusiem na sali poporodowej.
Dla mnie osobiście taka sytuacja, że nikt się nie kręci po sali była bardzo komfortowa. Po porodzie człowiek różnie się czuje i jakoś tak łatwiej to przetrwać, kiedy nie odbywają się "pielgrzymki".
Tatuś może zostać dwie godziny po porodzie wraz z mamą i dzidziusiem na sali poporodowej.
Dla mnie osobiście taka sytuacja, że nikt się nie kręci po sali była bardzo komfortowa. Po porodzie człowiek różnie się czuje i jakoś tak łatwiej to przetrwać, kiedy nie odbywają się "pielgrzymki".
no z tym wpuszczaniem to różnie - na korytarz mojemu męzowi zawsze udało się wejśc, wpuscili nawet babcię z moją starsza córką - tylko jak robił się za duży tłum, wtedy pielęgniarki interweniowały, ale wiadomo, że chaos nikomu nie służy. Za to z tym wchodzeniem na salę to mi się trafił taki jeden tatuś, który siedział na sali (sic!) kiedy chciałam się przebrać - musiałam go prosić, by wyszedł.
Na korytarz też raczej nie wpuszczają, to zalezy własciwie ile jest ludzi. Niektórzy goście sie naprawde źle zachowywali, byli hałaśliwi, takim nie pozwalali wejść za szybę ;) Raz przyszedł facet z 4 rozkrzyczanych dzieci, biegały po tym korytarzu, krzyczały, nawet jeden chciał dotykać mojej Madzi, ale na szczęście go powstrzymałam. Były bardzo niegrzeczne. I tych pielęgniarka zaraz wyrzuciła na korytarz dla gości.
Ale mojemu męzowi i mojej mamie pozwolili wejść, ale zachowywali się cichutko.
A to, że goście nie wchodzą na sale dla położnic to jest bardzo dobre. Nie wyobrażam sobie siebie po porodzie przy jakichś obcych ludziach. Nie dość że co chwilę ktoś przychodzi, to obchód, to sprzątanie, to obiad... jeszcze gości by tam brakowało!
Ale mojemu męzowi i mojej mamie pozwolili wejść, ale zachowywali się cichutko.
A to, że goście nie wchodzą na sale dla położnic to jest bardzo dobre. Nie wyobrażam sobie siebie po porodzie przy jakichś obcych ludziach. Nie dość że co chwilę ktoś przychodzi, to obchód, to sprzątanie, to obiad... jeszcze gości by tam brakowało!