Widok
ankieta portalu trójmiasta
Zastanawiam się czy administrator portalu nie potarwfi zadawac pytań, redagując ankietę. Odnosze wrazenie, że postawione pytania jak i tematyka ankiet w dziwny sposób są stronnicze. NIe posądzam admina o brak inteligencji, a raczej o sztuczne kreowanie rzeczywistości. Prosił bym aby wpierw zadał sobie pytanie czemu te ankiety maja służyć. Nie mam zamiaru wdawać się w szczególy. inteligentnym internautom nie trzeba tłumaczyć. Innych zainteresowanych odsyłam do lektury wyników. Administrator na pewno będzie wiedział o co chodzi. Pozdrawiam!
Z cyklu "Klasyka Słupska przedstawia".
Z cyklu "Klasyka Słupska przedstawia".
Jak wywabić nadzianego frajera z lasu, czyli
po co się studiuje resocjalizację na Słupskiej WSP...
Rozważmy taką sytuację... Mamy pogadać z frajerem przy
kasie ale palant się w chałupie zabunkrował... Co robimy?
Ja miałem z tym problem, dopóki nie bzyknąłem studentki
Słupskiej WSP po resocjalizacji... Od tamtej pory lacha mi
doradza i nieźle na tym wychodzę... Otóż trzeba zacząć od zwrucenia uwagi
na siebie... Wchodząc do klatki w bloku frajera, trzaskamy drzwiami, głosno
śmiejemy się i rozmawiamy, najlepiej o czymś zajmującym uwagę np. : no i zaczęli
ją bzykać jak dokładnie obmacali ale trzeciemu gumka pękła no i laska zaczęła się
bać że znowu skrobanie, a za co... A oni an to - no to otwieraj ryj mała... Jak skumamy, że
zwierz zwrócił na nas uwagę (wystawia łeb przez okno) to trzeba przykumać, czy podsłuchuje pod drzwiami (pod grubasami skrzypi podłoga)... No i jak przykumamy, to mówimy do lachy głośno tak:
Dupa? To tu mieszka ten zboczeniec co lubi dymać zdechłe wiewiórki i konie? A lacha powinna odpowiedzieć: Tak miły ale nie mów tak głośno bo on gotów jeszcze wybiec i zrobic ci krzywdę mój ty kotku z wypudrowaną dupcią... (W tym momencie mamy już w kieszeni kastet na ręce)... No i nie ma mocni! Frajer wyskakuje jak bomba z chałupy a my mu w tym momencie szlifujemy twarz... Jak już leży to lacha powinna płakać (przy policji też, najlepiej przez cały czas) to pukamy do sąsiadów i mówimy: czy może pan/pani/ono zadzwonić po policję bo tu jakiś furiat nas zaatakował a teraz leży i smierdzi na podłodze... Dobrze jest mieć umówionego sąsiada (np. znajomego znajomych) żeby wiedział jak zeznawać... To będzie też alibi dla nas, dlaczego tu wogóle jesteśmy (alibi w takich sytuacjach kosztuje tyle co złoto)... Kamerą nie filmujemy bo ktoś zakuma, że to nie przypadek... Ale np. kmórkę z nagrywaniem możemy mieć (ale nagrywamy jak już ciot wyskoczy)... Są oczywiście pewne niuanse i tajemnice sztuki: np. mówimy tak głośno żeby tylko kocmołuch przez drzwi usłyszał i nikt inny ale to już we własnym zakresie trzeba wyczuć... No i papierkowej roboty jest bo klawisz musi protokól nagryzmolić... No ale za takę robotę kasujemy tyle, że lacha przez rok dupe w jedwabiach trzyma to niedogodności się nam opłacą... cdn
Jak wywabić nadzianego frajera z lasu, czyli
po co się studiuje resocjalizację na Słupskiej WSP...
Rozważmy taką sytuację... Mamy pogadać z frajerem przy
kasie ale palant się w chałupie zabunkrował... Co robimy?
Ja miałem z tym problem, dopóki nie bzyknąłem studentki
Słupskiej WSP po resocjalizacji... Od tamtej pory lacha mi
doradza i nieźle na tym wychodzę... Otóż trzeba zacząć od zwrucenia uwagi
na siebie... Wchodząc do klatki w bloku frajera, trzaskamy drzwiami, głosno
śmiejemy się i rozmawiamy, najlepiej o czymś zajmującym uwagę np. : no i zaczęli
ją bzykać jak dokładnie obmacali ale trzeciemu gumka pękła no i laska zaczęła się
bać że znowu skrobanie, a za co... A oni an to - no to otwieraj ryj mała... Jak skumamy, że
zwierz zwrócił na nas uwagę (wystawia łeb przez okno) to trzeba przykumać, czy podsłuchuje pod drzwiami (pod grubasami skrzypi podłoga)... No i jak przykumamy, to mówimy do lachy głośno tak:
Dupa? To tu mieszka ten zboczeniec co lubi dymać zdechłe wiewiórki i konie? A lacha powinna odpowiedzieć: Tak miły ale nie mów tak głośno bo on gotów jeszcze wybiec i zrobic ci krzywdę mój ty kotku z wypudrowaną dupcią... (W tym momencie mamy już w kieszeni kastet na ręce)... No i nie ma mocni! Frajer wyskakuje jak bomba z chałupy a my mu w tym momencie szlifujemy twarz... Jak już leży to lacha powinna płakać (przy policji też, najlepiej przez cały czas) to pukamy do sąsiadów i mówimy: czy może pan/pani/ono zadzwonić po policję bo tu jakiś furiat nas zaatakował a teraz leży i smierdzi na podłodze... Dobrze jest mieć umówionego sąsiada (np. znajomego znajomych) żeby wiedział jak zeznawać... To będzie też alibi dla nas, dlaczego tu wogóle jesteśmy (alibi w takich sytuacjach kosztuje tyle co złoto)... Kamerą nie filmujemy bo ktoś zakuma, że to nie przypadek... Ale np. kmórkę z nagrywaniem możemy mieć (ale nagrywamy jak już ciot wyskoczy)... Są oczywiście pewne niuanse i tajemnice sztuki: np. mówimy tak głośno żeby tylko kocmołuch przez drzwi usłyszał i nikt inny ale to już we własnym zakresie trzeba wyczuć... No i papierkowej roboty jest bo klawisz musi protokól nagryzmolić... No ale za takę robotę kasujemy tyle, że lacha przez rok dupe w jedwabiach trzyma to niedogodności się nam opłacą... cdn
Z cyklu "Klasyka Słupska przedstawia".
Z cyklu "Klasyka Słupska przedstawia".
Jak wywabić nadzianego frajera z lasu, czyli
po co się studiuje resocjalizację na Słupskiej WSP...
Rozważmy taką sytuację... Mamy pogadać z frajerem przy
kasie ale palant się w chałupie zabunkrował... Co robimy?
Ja miałem z tym problem, dopóki nie bzyknąłem studentki
Słupskiej WSP po resocjalizacji... Od tamtej pory lacha mi
doradza i nieźle na tym wychodzę... Otóż trzeba zacząć od zwrucenia uwagi
na siebie... Wchodząc do klatki w bloku frajera, trzaskamy drzwiami, głosno
śmiejemy się i rozmawiamy, najlepiej o czymś zajmującym uwagę np. : no i zaczęli
ją bzykać jak dokładnie obmacali ale trzeciemu gumka pękła no i laska zaczęła się
bać że znowu skrobanie, a za co... A oni an to - no to otwieraj ryj mała... Jak skumamy, że
zwierz zwrócił na nas uwagę (wystawia łeb przez okno) to trzeba przykumać, czy podsłuchuje pod drzwiami (pod grubasami skrzypi podłoga)... No i jak przykumamy, to mówimy do lachy głośno tak:
Dupa? To tu mieszka ten zboczeniec co lubi dymać zdechłe wiewiórki i konie? A lacha powinna odpowiedzieć: Tak miły ale nie mów tak głośno bo on gotów jeszcze wybiec i zrobic ci krzywdę mój ty kotku z wypudrowaną dupcią... (W tym momencie mamy już w kieszeni kastet na ręce)... No i nie ma mocni! Frajer wyskakuje jak bomba z chałupy a my mu w tym momencie szlifujemy twarz... Jak już leży to lacha powinna płakać (przy policji też, najlepiej przez cały czas) to pukamy do sąsiadów i mówimy: czy może pan/pani/ono zadzwonić po policję bo tu jakiś furiat nas zaatakował a teraz leży i smierdzi na podłodze... Dobrze jest mieć umówionego sąsiada (np. znajomego znajomych) żeby wiedział jak zeznawać... To będzie też alibi dla nas, dlaczego tu wogóle jesteśmy (alibi w takich sytuacjach kosztuje tyle co złoto)... Kamerą nie filmujemy bo ktoś zakuma, że to nie przypadek... Ale np. kmórkę z nagrywaniem możemy mieć (ale nagrywamy jak już ciot wyskoczy)... Są oczywiście pewne niuanse i tajemnice sztuki: np. mówimy tak głośno żeby tylko kocmołuch przez drzwi usłyszał i nikt inny ale to już we własnym zakresie trzeba wyczuć... No i papierkowej roboty jest bo klawisz musi protokól nagryzmolić... No ale za takę robotę kasujemy tyle, że lacha przez rok dupe w jedwabiach trzyma to niedogodności się nam opłacą... cdn
Jak wywabić nadzianego frajera z lasu, czyli
po co się studiuje resocjalizację na Słupskiej WSP...
Rozważmy taką sytuację... Mamy pogadać z frajerem przy
kasie ale palant się w chałupie zabunkrował... Co robimy?
Ja miałem z tym problem, dopóki nie bzyknąłem studentki
Słupskiej WSP po resocjalizacji... Od tamtej pory lacha mi
doradza i nieźle na tym wychodzę... Otóż trzeba zacząć od zwrucenia uwagi
na siebie... Wchodząc do klatki w bloku frajera, trzaskamy drzwiami, głosno
śmiejemy się i rozmawiamy, najlepiej o czymś zajmującym uwagę np. : no i zaczęli
ją bzykać jak dokładnie obmacali ale trzeciemu gumka pękła no i laska zaczęła się
bać że znowu skrobanie, a za co... A oni an to - no to otwieraj ryj mała... Jak skumamy, że
zwierz zwrócił na nas uwagę (wystawia łeb przez okno) to trzeba przykumać, czy podsłuchuje pod drzwiami (pod grubasami skrzypi podłoga)... No i jak przykumamy, to mówimy do lachy głośno tak:
Dupa? To tu mieszka ten zboczeniec co lubi dymać zdechłe wiewiórki i konie? A lacha powinna odpowiedzieć: Tak miły ale nie mów tak głośno bo on gotów jeszcze wybiec i zrobic ci krzywdę mój ty kotku z wypudrowaną dupcią... (W tym momencie mamy już w kieszeni kastet na ręce)... No i nie ma mocni! Frajer wyskakuje jak bomba z chałupy a my mu w tym momencie szlifujemy twarz... Jak już leży to lacha powinna płakać (przy policji też, najlepiej przez cały czas) to pukamy do sąsiadów i mówimy: czy może pan/pani/ono zadzwonić po policję bo tu jakiś furiat nas zaatakował a teraz leży i smierdzi na podłodze... Dobrze jest mieć umówionego sąsiada (np. znajomego znajomych) żeby wiedział jak zeznawać... To będzie też alibi dla nas, dlaczego tu wogóle jesteśmy (alibi w takich sytuacjach kosztuje tyle co złoto)... Kamerą nie filmujemy bo ktoś zakuma, że to nie przypadek... Ale np. kmórkę z nagrywaniem możemy mieć (ale nagrywamy jak już ciot wyskoczy)... Są oczywiście pewne niuanse i tajemnice sztuki: np. mówimy tak głośno żeby tylko kocmołuch przez drzwi usłyszał i nikt inny ale to już we własnym zakresie trzeba wyczuć... No i papierkowej roboty jest bo klawisz musi protokól nagryzmolić... No ale za takę robotę kasujemy tyle, że lacha przez rok dupe w jedwabiach trzyma to niedogodności się nam opłacą... cdn
Anegdota zasłyszana od Lenn
Czasem, w cięższych chwilach ludzie wierzący zasięgają porady Biblii. Niektórzy ją czytają szukając wskazówek, lecz inni wybierają łatwiejsze wyjście. Zdają się na łaskę "przypadku" otwierają Biblię w miejscu losowym i z zamkniętymi oczami palcem wybierają zdanie. Człowiek, o którym będzie mowa był z tej drugiej grupy. Za pierwszym razem jego palec zatrzymał sie przy zdaniu: "I Judasz poszedł i powiesił się". Postanowił spróbować drugi raz. Spróbował. "Idź i czyń podobnie" - rzekła Księga.
Nie warto chodzić na łatwiznę ;)
Nie warto chodzić na łatwiznę ;)
Shaigan
Witam po przerwie.
Dlaczego akurat takie pytanie?
Cóż, moim zdaniem ta nienawiść bierze się z przed wszystkim dwóch powodów. Po pierwsze z tego, że są inni. Swoją inność utrzymywali przez całe wieki, mieszkając wśród innych nacji (i innej religii, bo zwykle w otoczeniu Chrześcijan) nie stacili swojej odrębności, jej utrzymanie było/jest jednym z najwyższych priorytetów. A inny, wiadomo - podejrzany.
Nie bez znaczenia wydaje mi się również kwestia przedstawienia Żydów w Biblii, jako morderców Chrystusa i tych, którzy odrzucili Go jako Boga, co wpłynęło na określony do nich stosunek Kościoła Katolickiego.
Dlaczego akurat takie pytanie?
Cóż, moim zdaniem ta nienawiść bierze się z przed wszystkim dwóch powodów. Po pierwsze z tego, że są inni. Swoją inność utrzymywali przez całe wieki, mieszkając wśród innych nacji (i innej religii, bo zwykle w otoczeniu Chrześcijan) nie stacili swojej odrębności, jej utrzymanie było/jest jednym z najwyższych priorytetów. A inny, wiadomo - podejrzany.
Nie bez znaczenia wydaje mi się również kwestia przedstawienia Żydów w Biblii, jako morderców Chrystusa i tych, którzy odrzucili Go jako Boga, co wpłynęło na określony do nich stosunek Kościoła Katolickiego.
Morderstwo
Wybaczenie, pusty smiech.
Zaluje-coz to za slowo.
Gdzie prawda w zyciu Twym,
gdzie zar ciepla i milosci.
Klamstwo wypelnia cale Twoje zycie.
Mordujesz mnie,
codziennie zabijasz swa obecnoscia.
Czy pamietasz jak ja blagalam?
Czy pamietasz jak ja plakalam?
A Ty?
Ty dobijales i zabijales.
Teraz Ty blagasz i prosisz,
lecz Ty nie zaslugujesz.
Teraz ja zabije Ciebie,
zabije Twa dusze i serce.
Wpadniesz w odchlan bolu i cierpienia...
Zaluje-coz to za slowo.
Gdzie prawda w zyciu Twym,
gdzie zar ciepla i milosci.
Klamstwo wypelnia cale Twoje zycie.
Mordujesz mnie,
codziennie zabijasz swa obecnoscia.
Czy pamietasz jak ja blagalam?
Czy pamietasz jak ja plakalam?
A Ty?
Ty dobijales i zabijales.
Teraz Ty blagasz i prosisz,
lecz Ty nie zaslugujesz.
Teraz ja zabije Ciebie,
zabije Twa dusze i serce.
Wpadniesz w odchlan bolu i cierpienia...