Widok
Tak sami, tz najpierw musimy wymyslec menu z kucharzem, potem razem z nim na zakupy, moze on sam pojedzie, ale ja chyba za bardzo lubie mieć kontrolę i wolę patrzeć na co ida nasze pieniadze. Ewentualnie którys z rodzicow z nim pojedzie.
Ale całą resztę: napoje, ciasta, świece, serwetki to juz sami.
Ale całą resztę: napoje, ciasta, świece, serwetki to juz sami.
A przygotowania spokojnie. W czwartek odebralismy papier na zaproszenia i okazało się, ze gilotyna, ktora pozyczyłam od koleżanki jest za mała, kartka A4 nie wejdzie. Więc albo jeszcze poszukamy albo damy do jakiegoś zakładu, aby nam pocieli, albo w nastepnym tygodniu zaczniemy cięcie, bo jade do domu i sobie przywiozę.
Sukienka juz się szyje. W końcu sie zdecydowałam, na 25 sierpnia mam I przymiarkę, butow jak nie bylo dla mnie fajnych tak nie ma.
Reszta pozałatwiana, wiec poki co luzki
Sukienka juz się szyje. W końcu sie zdecydowałam, na 25 sierpnia mam I przymiarkę, butow jak nie bylo dla mnie fajnych tak nie ma.
Reszta pozałatwiana, wiec poki co luzki
Własnie zdązyłam już odszukać info, ze masz w Młyńcu. Dekorujemy sami, tz z pomoca moich dwoch fantastycznych artystycznych koleżanek, które przystroja nam kościoł i salę, pewnie auto też.
Ona mają pomysł, my dajemy kasę pomagamy rzecz jasna.
Też mam pewne pomysły i jakoś mi szkoda kasy na firmę. Sami też damy radę to zrobić i bedzie to takie nasze. Materiały sa dostępne, trzeba tylko trochę czasu na to poświęcić i gotowe....
Ona mają pomysł, my dajemy kasę pomagamy rzecz jasna.
Też mam pewne pomysły i jakoś mi szkoda kasy na firmę. Sami też damy radę to zrobić i bedzie to takie nasze. Materiały sa dostępne, trzeba tylko trochę czasu na to poświęcić i gotowe....
:))))))
Nooooo, to na pewno (nie jesteś osamotniona). Kiedyś był tu taki wątek o zaangażowaniu przyszłych mężów. Nasi nie są wyjątkami. „Spokojnie, mamy na wszystko czas” to chyba ich ulubione sformułowania dotyczące przygotowań.
Ale cóż……..?????
Wszystko im wybaczamy, mają w końcu tyle innych zalet…….. :)))))
Podziwiam Was, ja to bym się chyba nigdy nie zdecydowała na takie rozwiązanie. Na pewno będzie fajnie, będziesz miała co wspominać, to z pewnością będą największe zakupy w Waszym życiu :)
Nooooo, to na pewno (nie jesteś osamotniona). Kiedyś był tu taki wątek o zaangażowaniu przyszłych mężów. Nasi nie są wyjątkami. „Spokojnie, mamy na wszystko czas” to chyba ich ulubione sformułowania dotyczące przygotowań.
Ale cóż……..?????
Wszystko im wybaczamy, mają w końcu tyle innych zalet…….. :)))))
Podziwiam Was, ja to bym się chyba nigdy nie zdecydowała na takie rozwiązanie. Na pewno będzie fajnie, będziesz miała co wspominać, to z pewnością będą największe zakupy w Waszym życiu :)
ooo no to widzę, że nie jestem osamotniona ;))
moja połówka też luuuzik
mówi, że mamy salę, orkiestrę, kamerzystę i fofografa, ja mam sukienkę więc czym tu się martwić ;))
we wrześniu mina mu zrzednie ;) robimy wesele na sali w domu kultury ze swoją kuccharką ale zakupy musimy zrobic sami ,................ i wtedy się zacznie ;)))
moja połówka też luuuzik
mówi, że mamy salę, orkiestrę, kamerzystę i fofografa, ja mam sukienkę więc czym tu się martwić ;))
we wrześniu mina mu zrzednie ;) robimy wesele na sali w domu kultury ze swoją kuccharką ale zakupy musimy zrobic sami ,................ i wtedy się zacznie ;)))
Sama nie wiem jak do tego podejdę we wrześniu. Jak na razie zupełny luz. Czasami się tylko wkurzę, że muszę się wszystkim sama zajmować. U mojej drugiej połowy toootaaalny luz:)
Faceci chyba tak mają, niczym się nie przejmuje i uważają do tego, że na wszystko jest jeszcze czas. Gdyby nie mój upór, to pewnie jeszcze nic nie byłoby załatwione:)
Faceci chyba tak mają, niczym się nie przejmuje i uważają do tego, że na wszystko jest jeszcze czas. Gdyby nie mój upór, to pewnie jeszcze nic nie byłoby załatwione:)
Niestety nie:(
Jakoś nie miałam do tego głowy. Myślałam, że opowiesz mi wrażenia.
Mam nadzieję, że Pani Basia, tak jak obiecała na naukach nie będzie nas za długo męczyć (może na jednym spotkaniu się skończy). My też już chcemy mieć to z głowy także pewnie w przyszłym tygodniu zadzwonię do niej i się umówię.
Jakoś nie miałam do tego głowy. Myślałam, że opowiesz mi wrażenia.
Mam nadzieję, że Pani Basia, tak jak obiecała na naukach nie będzie nas za długo męczyć (może na jednym spotkaniu się skończy). My też już chcemy mieć to z głowy także pewnie w przyszłym tygodniu zadzwonię do niej i się umówię.
my chcielismy ale uslyszelismy od Pani Basi ze mamy sie zglosic 2 m-ce przed slubem nie wczesniej. To bylo jakos po naukach. Teraz niedlugo bede do niej dzownila poniewaz mamy oboje czas i chcemy miec juz to z glowy. Powiem ze pozniej bedzie ciezko u Nas z wolnym czasem i moze uda mi sie ja przekonac zeby to poradnictwo w lipcu zalatwic. Anita a wy macie juz zalatwione ??