Odnośnie drobiu to miałem ostatnio długą wieczorno - nocną rozmowę z działkowym Krzychem w ogrodzie. Wypaliliśmy paczkę fajek, spiliśmy po parę browców. Krzych powiedział, że jego ojciec nie lubił drobiu. Tyle, że jego ojciec (i pół rodziny) to w łagrach siedzieli. Jego ojciec, oprócz kilku lat Archangielska to dostał jeszcze 2 lata Kołymy. Przeżył Kołymę i wrócił do Polski !! Tak, tak. Oprócz złota, jeszcze złoża uranu tam eksplorowano. No ale on przy uranie robił. I w lesie przy wyrębie. No a tego drobiu nie lubił po powrocie jeść, bo tam na Kołymie rzekomo jak tylko dorwali srokę, albo wiewiórkę to zaraz je pałaszowali. A w smaku to ponoć podobnie smakuje do drobiu. Krzych nie ściemniał i wiewiórki i sroki bywają na tamtych terenach przynajmniej tak stoi na wiki. Bom sprawdził. Zresztą Krzych nie ściemnia mnie, ludzie w jego wieku i z jego bagażem nie muszą się uciekać do tego. Jest prostolinijny jak nastrojona struna gitarowa, dlatego ma zawsze u mnie browar jak nie ma siana. A czasem zwyczajnie nie ma.
Poza tym i już na marginesie w ostatnich czasach to się zastanawiam bardzo poważnie nad przejściem na wege. Po prostu ta padlina w sklepach jest kompletnie nie z mojej bajki, a znajomy myśliwy co mi dostarczał świeże mięcho i wędzone swoje wyroby niestety zmarł niedawno. A wiecie jaka jest największa rzeźnia na świecie? Otóż znajduje się w Stanach w Karolinie Północnej należy do giganta Smithfield. No i ubija się tam 32tysiące świń dziennie!!!!!!1333 na godzinę, czyli 22 na minutę. Non stop całą dobę. Aha żeby było jasne krowy w Usa w zdecydowanej większości dzisiaj są karmione nie trawą bo za droga jest, ale soja i kukurydzą (GMO of course) które to są przez rząd dotowane zresztą. A są dotowane bo największe korporacje się o to postarały. Nie ma ich wiele bo tylko 4, co rynkową wieprzowinę i wołowinę w 85% trzymają w garści czyli olbrzymie korporacje typu Tyson, Cargill, Swift i National Beff Packing. I rzecz jasna jest Smithfield. I może parę innych.
A wiesz Manson, że w Stanach jak rolnik podpisze umowę na odbiór nasion i środków ochrony roślin z gigantem takim jak na przykład Monsanto to nie może już zbierać nasion z zeszłorocznej uprawy pod groźbą dużej kary finansowej. Nie ma. Jak się bierze od wielkiego brata to już trzeba brać. Dużo i systematycznie. A wielki brat to ma nawet szpiegów i policję co to sprawdza "nieprawidłowości" i skutecznie egzekwuje należności.
No nic. Bo chyba cierpię dzisiaj na słowotok. Widziałem dziś kosa i sójkę jak walczyły na skraju lasu. Pewno chodziło jak zwykle albo o papu, albo o pannę, albo o przestrzeń życiową. Albo o wszystko na raz.
Ale najlepsze co dziś odkryłem to to że mój kot to nie głupek jest. Kundził się całą noc to około 10 rano wylazłem na balkon na fajurkę i nawołuję drania. I lipa. Pod tujami pusto, za bukszpanem z lewej też, pod samochodami też hula wiatr. I nagle beka na maxa. ale trochę przez łzy, bo ja mu tam zabraniam łazić. Otóż przeszedł sobie przez ulicę (a ma zakaz i wie o tym) i siedział na metalowej skrzyni (co w niej piasek trzymają) wygrzewał kości w słońcu i gapił się w niebo jakby co tam widział. Taka kocia zawiecha. Słowo. Po co mu micha i chata jak ma rozgrzaną skrzynię i się może gapić w niebo. Jak huknąłem to się zreflektował, ale udał, że mnie nie widzi.
"Niektóre rzeczy są dokładnie tym, czym są, i niczym innym."
Charles Bukowski.