Widok
Apocalypse
Jesteś człowiekiem i bez względu na to jak silne jest twoje pragnienie bycia "wyższym" bytem człowiekiem pozostaniesz. Jesteś pusta skorupą , która nie zawiera żadnej własnej treści. Potrafisz jedynie oceniać i komentować. Nie stać cię na to by podwarzyć jakikolwiek argument, możesz jedynie go ocenić według twojego sztywno ustalonego i niezmiennego światopoglądu. Prawdopodobnie nawet nie jest on określony przez ciebie świadomie a jedynie twoje ukształtowanie. Przypisujesz swoje cechy tym którzy z tobą korespondują i potępiasz w nich to. Spójrz w siebie i porozmawiaj ze sobą, jeśli masz tyle do powiedzenia tu to będzie to długa rozmowa.
Jam jest ten który jest w sobie i jest świadom swej niewiedzy i niedoskonałości tenktóry podąża złotą ścieżką poprzez zdeterminowany świat w jedyny możliwy sposób. Jam jest skrócona drogą
Jam jest ten który jest w sobie i jest świadom swej niewiedzy i niedoskonałości tenktóry podąża złotą ścieżką poprzez zdeterminowany świat w jedyny możliwy sposób. Jam jest skrócona drogą
ULICA MARIACKA
(erotyk przyjezdny)
Wiec jestem
Więc teraz, wiec tutaj, więc z tobą
A nie gdziekolwiek indziej, z kimś cokolwiek innym
Jutro lub pojutrze lub trzy lata temu
Kotka zazdrośnie patrzy na mnie, bezbronna wobec marca
Kto zakreślał granice: ja, ty, czy brzeg tkaniny
Czy ty też
Nie byłeś tutaj nigdy
Chwilowo
Nie ma większego bluźnierstwa, niż skończyć pocałunek przy słowie
Amen
Na Mariackiej nie ma zasłon w oknach
A niebo jest bezchmurne i nic nie zasłania Mu widoku
na Nas
Bruk zalany słońcem, bursztyny w kieszeniach
W oknie na trzecim piętrze zostawiam dziewczynę w błękitnej koszulce
Wyłuskaną ze skorupy orzecha, w którym bezpiecznie wzrastała
Wiec jestem
Więc teraz, wiec tutaj, więc z tobą
A nie gdziekolwiek indziej, z kimś cokolwiek innym
Jutro lub pojutrze lub trzy lata temu
Kotka zazdrośnie patrzy na mnie, bezbronna wobec marca
Kto zakreślał granice: ja, ty, czy brzeg tkaniny
Czy ty też
Nie byłeś tutaj nigdy
Chwilowo
Nie ma większego bluźnierstwa, niż skończyć pocałunek przy słowie
Amen
Na Mariackiej nie ma zasłon w oknach
A niebo jest bezchmurne i nic nie zasłania Mu widoku
na Nas
Bruk zalany słońcem, bursztyny w kieszeniach
W oknie na trzecim piętrze zostawiam dziewczynę w błękitnej koszulce
Wyłuskaną ze skorupy orzecha, w którym bezpiecznie wzrastała
Ludzie!!!
A myslalam ze da sie pokonac czas i pominac lata uciekajac , zapomniec odwrocic sie i patrzec przed siebie. Jstem w tym samym miejscu jak wszyscy - zyje moze dluzj jak co niektorzy, ale czy to takie istotne, a specjalni gdy nie cialo jest tym "przekaznikiem" Kto jest tego zdania?? Czy starosc ma naprawde tak gozki smak?
Apocalypse
Nie moge dłużej ukrywać przed sobą kim jesteś. Ktoś mi musiał wskazać tekst z samego początku który mogła napisać tylko jedna osoba. Ten o bracie. Jedynie dwie osoby mogłyby to wiedzieć z grona piszącyhc a jedna z nich raczej nie wysunęła by takiego wniosku.
Jestem emocjoanlnie zmęczony. Od czasu gdy już nie ma potrzeby bycia naprawdę najlepszym, gdy już nie potrzebuję tej chwały by przejść na karty histori, gdy już to ode mnie odeszło wiele motywacji upadło. Teraz jedną z podstawowych motywacji dla mnie do działań na szerszą skalę jest akceptacja społeczna. To znaczy obietnice które im złożyłem oraz nadzieje które związali z tym co robię. Motyw panowania ograniczył się do walki o rzetelność pracy naukowej (będę potrzebował literatury na temat metody naukowej) czy samodoskonalenia (nie takie silne). Od ciebie (i od tej drugiej osoby co mogła by wiedzieć) OTRZYMUJĘ od lat (około 2-3) przede wszystkim emocjonalne wyrzuty, niekonstruktywną krytykę (poza ustrukturalizowanymi przypadkami) i prośby czy nawet wymaganie pomocy. Ludzie mają problemy, pomagam. Teraz ja mam problem, motywację do dalszej aktywności. Dużo tracę a niewiele zyskuję. Każde działanie ma na celu dążenie do szczęścia. Te działania dużo mnie kosztują a niewiele dają. Nie potrzebuje takiego poklasku jaki uzyskują szefowie wielkich organizacji, nie mam takiej potrzeby, starczy mi dobrze bawiąca się kilkunastoosobowa grupa, nie potrzebuję tysięcy wyznawców jak co poniektórzy. Jeśli mam coś robić to musi znaleźć się odpowiednia motywacja której nie zrujnują kompromisy na rzecz wizji (lub przerośniętych potrzeb) innych. Jeśli będzie inaczej zrezygnuję. Jeśli nie wyjdzie w tym miejscu, to nie wiem czy mi starczy sił na następne. Wątpie. Od lat cierpliwy
Jestem emocjoanlnie zmęczony. Od czasu gdy już nie ma potrzeby bycia naprawdę najlepszym, gdy już nie potrzebuję tej chwały by przejść na karty histori, gdy już to ode mnie odeszło wiele motywacji upadło. Teraz jedną z podstawowych motywacji dla mnie do działań na szerszą skalę jest akceptacja społeczna. To znaczy obietnice które im złożyłem oraz nadzieje które związali z tym co robię. Motyw panowania ograniczył się do walki o rzetelność pracy naukowej (będę potrzebował literatury na temat metody naukowej) czy samodoskonalenia (nie takie silne). Od ciebie (i od tej drugiej osoby co mogła by wiedzieć) OTRZYMUJĘ od lat (około 2-3) przede wszystkim emocjonalne wyrzuty, niekonstruktywną krytykę (poza ustrukturalizowanymi przypadkami) i prośby czy nawet wymaganie pomocy. Ludzie mają problemy, pomagam. Teraz ja mam problem, motywację do dalszej aktywności. Dużo tracę a niewiele zyskuję. Każde działanie ma na celu dążenie do szczęścia. Te działania dużo mnie kosztują a niewiele dają. Nie potrzebuje takiego poklasku jaki uzyskują szefowie wielkich organizacji, nie mam takiej potrzeby, starczy mi dobrze bawiąca się kilkunastoosobowa grupa, nie potrzebuję tysięcy wyznawców jak co poniektórzy. Jeśli mam coś robić to musi znaleźć się odpowiednia motywacja której nie zrujnują kompromisy na rzecz wizji (lub przerośniętych potrzeb) innych. Jeśli będzie inaczej zrezygnuję. Jeśli nie wyjdzie w tym miejscu, to nie wiem czy mi starczy sił na następne. Wątpie. Od lat cierpliwy