Widok
Apocalypse
"To ja doradzam ci odrzucać z własnej świadomości treści przekazywane przez innych które nie zgadzają się z twym własnym światopoglądem" A ty podałeś jakikolwiek kontrargument na moje argumenty. Moje teksty chyba nie odpowiadają twojemu światopoglądowi.
To żałosna insynuacja. Czytam i odpowiadam na to co nie jest obelgą a stwierdzeniem.
To żałosna insynuacja. Czytam i odpowiadam na to co nie jest obelgą a stwierdzeniem.
Apocalypse
"Buta i megalomania" to przede wszystkim twoje cechy. Przedstawinie się za siłe ponadnaturalną, kierującą wszystkimi mającą wpływ na cały świat jest wyrażnym przejawem megalomanii. Ja się nie stawiam nad tobą w przeciwieństwie do ciebie, nie wyzywam cię.
Nie chcę wiedzieć co za osoba kryje się za tą ksywką. Nie będę robił dalszych spekulacji na ten temat. Odkrycie tego mogłoby spowodować, że będę tą osobę oszczędzał. Nie mam prawdziwych wrogów przez to. Czasem jest to kłopotliwe. Więc bądź anonimową apokalipsą.
Czy uświadomiłeś sobie że między innymi znieksztłacając moją ksywkę obrażasz mnie. Czy robisz to celowo?
Nie chcę wiedzieć co za osoba kryje się za tą ksywką. Nie będę robił dalszych spekulacji na ten temat. Odkrycie tego mogłoby spowodować, że będę tą osobę oszczędzał. Nie mam prawdziwych wrogów przez to. Czasem jest to kłopotliwe. Więc bądź anonimową apokalipsą.
Czy uświadomiłeś sobie że między innymi znieksztłacając moją ksywkę obrażasz mnie. Czy robisz to celowo?
Apocalypse
Brzydko z twojej strony że wkładasz kłamstwa w moje usta: "Galileusz też odmówił by prawa istnienia fotonom. I kwarkom i neutrino i czarnym dziurom." Ja temu nie zaprzeczam, choć twierdzę , że sposób w jaki jest to powszechnie pojmowane przez laików jest w dużej mierze rozbieżny z tym co przedstawiają naukowcy. Często przenośnia zastosowana by łatwiej temat zrozumieć wprowadza błędy spowodowane przeniesieniem pozostałych cech obiektu przenośni na podstawowe zagadnienie.
Apocalypse
"To ja zachęcam cię do dyskusji z innymi." przede wszystkim z sobą, na pozostałe dyskusje wywierasz nieduży wpływ. "Nie po to żeby rozwijać cię" rozwija mnie to "lecz po to by umacniać twoją sztukę sofizmu" choćby poprzez trening wypowiedzi i stosowanie sofizmów " i nietolerancji dla przekonań innych" a to wręcz przeciwnie, potrzebuję dyskusji by móc skonfrontować swoje POGLĄDY z czyimiś, by móc dopracować światopogląd i uzupełnić dziury. Co do niektórych to masz rację, tych wewnętrznie sprzecznych.
Apocalypse
Od długiego już czasu (kilku lat) nie kieruje się poczuciem wyższości w przeciwieństwie do niektórych osób dobrze mnie znających. Rozumiem sporo z postawy Kiwdula jak i wielu osób dookoła. Na pewno nie rozumiem wszystkiego a rozumiem jedynie pewne aspekty. Nigdy nie twierdziłem inaczej, w przeciwieństwie do osób...
Apocalypse
A propo miłości. Przedstawiłem moją definicję, i jedno z kryteriów, które spełniam (w tej chwili przyznaję się do spełniania tego kryterium czego nie zrobiłem wcześniej). Jest to wystarczający dowód dla mnie. Nie będę dla nikogo (może z wyjątkiem osoby kochanej) organizował przedstawień, które mialyby na celu udowodnienie tej osobie że kogoś kocham.
Czy masz jakąś odpowiedź na to. Nastepnym razem czytaj uważnie. Podany przeze mnie tekst zawierał wystarczającą treść by przypuszczać że jest to dowód. :)TWOJE STWIERDZENIA MAJĄ NA CELU JEDYNIE UDOWODNIENIE TWOICH TEZ, MOJA ODPOWIEDŹ NIE MA DLA CIEBIE ŻADNEGO ZNACZENIA, MOGŁABY NIE ISTNIEĆ. NIE CZYTASZ TEGO CO PISZĘ.
Czy masz jakąś odpowiedź na to. Nastepnym razem czytaj uważnie. Podany przeze mnie tekst zawierał wystarczającą treść by przypuszczać że jest to dowód. :)TWOJE STWIERDZENIA MAJĄ NA CELU JEDYNIE UDOWODNIENIE TWOICH TEZ, MOJA ODPOWIEDŹ NIE MA DLA CIEBIE ŻADNEGO ZNACZENIA, MOGŁABY NIE ISTNIEĆ. NIE CZYTASZ TEGO CO PISZĘ.
Apocalypse
"Nie możesz udowodnić nieskończoności odwołując się inaczej niż do argumentów które inni musieli by przyjąć na wiarę" Jeżeli zbiór liczba całkowitych nie byłby nieskończony to znaczyłoby , że jest skończony. Z tego wynika że istniała by największa liczba całkowita x .Jeżeli do największej liczby całkowitej x dodamy 1 to uzyskujemy liczbę większą od x. Sprzeczność. Z tego wynika zbiór liczb całkowitych jest nieskończony.
Czy jest to dla ciebie zrozumiałe?
Czy masz jakieś wątpliwości co do tego dowodu?
Nieskończoność jest określeniem. Zdanie ma sens gdy określenie coś określa.
Nie ma obiektów nieskończonych? A co powiesz na wymiar odległości? Jest spore prawdopodobieństwo że jest nieskończony.
Z jakich pobudek wysuwasz przypuszczenie że czas jest skończony. Nie możemy także określić czy całkowita energia i masa jest nieskończona. Możemy to przypuszczać jedynie a propo znanego wszechświata. Poza tym nie wiadomo czy któregoś dnia nie okaże się że prawo zachowania energii czy pędu na których zbdowana jest cała obecna fizyka nie zostanie podważone. Możemy jedynie OPISYWAĆ rzeczywistość którą postrzegamy a nie wysówać generalizujące stwierdzenia.
Ja jestem naukowcem, ty nie.
Czy jest to dla ciebie zrozumiałe?
Czy masz jakieś wątpliwości co do tego dowodu?
Nieskończoność jest określeniem. Zdanie ma sens gdy określenie coś określa.
Nie ma obiektów nieskończonych? A co powiesz na wymiar odległości? Jest spore prawdopodobieństwo że jest nieskończony.
Z jakich pobudek wysuwasz przypuszczenie że czas jest skończony. Nie możemy także określić czy całkowita energia i masa jest nieskończona. Możemy to przypuszczać jedynie a propo znanego wszechświata. Poza tym nie wiadomo czy któregoś dnia nie okaże się że prawo zachowania energii czy pędu na których zbdowana jest cała obecna fizyka nie zostanie podważone. Możemy jedynie OPISYWAĆ rzeczywistość którą postrzegamy a nie wysówać generalizujące stwierdzenia.
Ja jestem naukowcem, ty nie.
Apocalypse
Jeśli się znamy, a tak przypuszczam z przedstawionych przez ciebie faktów (niewiele osób wie tyle by tak o mnie napisać) to mogłeś mieć jedynie pewin wpływ na mnie ale nie był on w większości świadomym ukierunkowaniem mnie lecz wynikiem długotrwałego procesu znajomości i WZAJEMNEGO wpływu. Sądzę więc , że mógłbym tak samo napisać o tobie że "cię ukształtowałem" (w znaczeniu wywarcia wpływu na Twoją psychikę w większości nie świadomego)
Apocalypse
Odpowiedziałem na wszystkie powazne zarzuty i większość twoich stwierdzeń. Pominąłem odpowiedzi na twoją sofistykę. Ty niepodjąłeś żadnego mojego tematu, nie odpowiedziałeś na żadne z moich stwierdzeń. Jedynie oceniasz stawiając się z nadżędnej pozycji. Czyżbyś wszystko wiedział i jedynie mnie egzaminujesz?
K W I Z A C
Chaos przemawia przez ciebie w kolejnych twoich odpowiedziach. Ten chaos który ja stworzyłem. Tak jak przepowiedziałem, wybrałeś do odpowiedzi fragmenty najprostsze do zacytowania frazesami innych ludzi. Nie potrafiłeś wnieść w łamy swojej wypowiedzi treści które sam stworzyłeś w głębiach twojego zagmatwanego umysłu. Stało się tak jak przepowiedziałem. Zacząłeś od końca wypowiedzi a nie od początku. Niczego nie udowodniłeś, zbyt bardzo opanowałem twój umysł i duszę. Wsączyłem w nią truciznę lenistwa i lekceważenia. Buta i megalomania. Zamykam cię w hermetycznym kręgu twojej własnej wiedzy z którego nie możesz już przebić się na zewnątrz z własnymi oryginalnymi myślami. Proste pytania lecz jakże brak na nie twoich własnych słów. Typowa ucieczka w wyrażenia. Nie możesz udowodnić nieskończoności odwołując się inaczej niż do argumentów które inni musieli by przyjąć na wiarę. Nie ma rzeczy nieskończonych . nawet czas kiedyś się zaczął i kiedyś skończy. Skończona jest ilość atomów we wszechświecie. Ale spróbuj , zmarnuj tę odrobinę czasu którą posiadasz a którą nazywasz życiem. Albo i nie po co tracić czas na tych którzy cię nie zrozumieją . Nieskończoności nie da się zbadać empirycznie, przeczy temu jej sama teoria. Ale ty spróbuj odpowiedzieć na to pytanie inaczej niż zdaniem z podręcznika. I nie staraj się precyzyjnie czytać wypowiedzi innych. Szkoda na to czasu przeleć oczyma pobieżnie przez ich tekst. Wyrób sobie z zawczasu zdanie o tym co za chwile przeczytasz a następnie odpowiedz na pytanie które nie jest zawarte w tekście lecz na pytanie które ty myślisz iż ktoś ci zadał. Dlatego nigdy nie zrozumiesz Kwidula. Za bardzo skaziłem twoje oczy żebyś mógł odczytać prawdę. Świadectwem tego niech będzie pytanie „ udowodnij że kochasz” a nie zdefiniuj czym jest dla ciebie miłość. Nie przechwalaj się na niniejszych łamach że jesteś kochany lecz udowodnij że kochasz. Im dalej przesuwasz się na linii czasu twego życia tym głośniej słyszysz mój szept wbijający cię w dumę i samozadowolenie swej wiedzy. To ja Poszeptuję ci żeby kierować się w życiu niezachwianym poczuciem własnej wyższości. To ja doradzam ci odrzucać z własnej świadomości treści przekazywane przez innych które nie zgadzają się z twym własnym światopoglądem. To ja zachęcam cię do dyskusji z innymi. Nie po to żeby rozwijać cię lecz po to by umacniać twoją sztukę sofizmu i nietolerancji dla przekonań innych. To ja ukształtowałem cię na podobieństwo proroka i tchnąłem w ciebie świętą misję nawrócenia całej reszty świata na twój światopogląd. Dla tego nie chce ci się udowodnić nieistnienia Boga tak jak nie potrafiłbyś udowodnić jego istnienia. Wierzysz równocześnie w rzeczy które opierają się tylko na teoriach i do nie dawna nie można było sprawdzić ich empirycznie. A równocześnie te teorie w myśl Galileusza, któremu teoria boga nie była w niczym potrzebna do opisania świata, też były by niepotrzebne. Jak każdy pseudo naukowiec w swoim czasie odmawiasz przyjęcia do świadomości możliwości istnienia czegoś czego nie jest w stanie wytłumaczyć twój poziom wiedzy. Galileusz też odmówił by prawa istnienia fotonom. I kwarkom i neutrino i czarnym dziurom. Nie były by mu potrzebne do jego wizerunku świata. Po raz kolejny odpowiesz na powyższe stwierdzenia w sposób pobieżny i nie zechce ci się nawet sięgnąć do źródeł. Do Galileusza, bo szkoda ci będzie czasu na miernoty, do wnętrza samego siebie, bo bać się będziesz tego co odkryjesz. Odłamki ranią i padają do oczu by zawładnąć. Lecz tym razem nie będzie Gerdy żeby pocałunkiem rozgrzać zamarznięte serce. Dlatego choć oddychasz to jest to agonia twojego ducha. To ja upominam się o swoje dziedzictwo. Chaos cię dopadł. I ty to wiesz. Lecz już nawet się nie bronisz. Tak jest lepiej. Nie poranisz się już więcej o ostre krawędzie realności. Ułóż się wygodnie w moich ramionach i śnij. Śmierć we śnie podobno nie boli.
Wiecznie nieszczęśliwa
Nie sposób uszczęśliwić kogoś na siłę, zwłaszcza kiedy obarcza "ICH" całą winą, a swoich błędów nie widzi niestety. Są ludzie, którzy będą nam płakali w rękaw, będą pytali no i co ja mam teraz robić, będą z uwagą wysłuchiwali naszych mądrych rad i... będą bezustannie robili to co do tej pory. Tak w kółko. Ten sam błąd, potem płacz, potem szukanie u nas pomocy i porady i... znowu. Pierdolca dostać można. Czy ten ktoś może chce, żeby go po główce bez przerwy głaskać, litować się nad nim i mówić, że to nie jego wina, to "ONI" "ONI" są źli... Jasssne. Czemu, ludzi nie można uszczęśliwić chociaż by się chciało... Może niektórzy nie są warci uszczęśliwienia, albo uważają siebie za ofiary które i tak muszą być na straconej pozycji?? Może. Chyba się nie nauczę, że z takimi sprawami lepiej z daleka. Że niektórzy ludzie nie chcą słuchać, nawet jeśli mówią, że chcą. Ech, nieważne. Przepraszam, za ten chaos, ale musiałem.... nawet ryzykując, że ona może się obrazić...