Widok
Armageddon tuż za rogiem ?
Wszyscy zajęci zmaganiami o samorząd lokalny, ignorują szerszy kontekst, a tam się dzieją rzeczy ciekawe, które mogą wywrzeć wpływ na nasz los, więc trzeba umiejętnie działać na poziomie lokalnym, by te niebezpieczne zagrożenia z zewnątrz zminimalizować i ograniczyć jak się da. Potrzebna jest silna przeciwaga.
https://www.salon24.pl/u/zetjot/904830,armageddon-tuz-za-rogiem
https://www.salon24.pl/u/zetjot/904830,armageddon-tuz-za-rogiem
Choczijaojotl - tak się to nazywało w języku autochtonów.
Onegdaj przyszła olbrzymia susza. Nie było plonów. Kapłani wpadli więc na jedyne możliwe rozwiązanie - trzeba bogom złożyć ofiarę z ludzi, nagrodzą wyznawców deszczem.
Można było - rzecz jasna - sieknąć swoich, ale to z różnych przyczyn było słabe rozwiązanie. Dlatego najlepiej było wyprawić się na obcych i pojmać ofiary wśród nich.
Powstał oczywiście problem techniczny - pojmani musieli być z przyczyn obiektywnych żywi. Natomiast wojna z obcymi polega generalnie na eksterminacji, co stałoby niejako w sprzeczności z celem jej wywołania.
Rozsądni i światli znaleźli rozwiązanie. Otóż umówili się między sobą, że będą się lać, ale tak, żeby nie pozabijać, tylko pojmać nawzajem. My pojmiemy waszych i ich siekniemy dla bogów, a wy pojmiecie naszych i tez ich siekniecie dla bogów. Tym sposobem nie siekamy swoich, przez co swoi nas lubią, ale dzięki umowie zapewniamy sobie stały dopływ nowych do siekania, obcych. Oczywiście koszty są takie, że jacyś nasi też zostaną pojmani i posiekani, ale to zrobi nasz wróg, a czego innego można po wrogu oczekiwać?
Historia chciała, że po pierwszej ustawce przyszły obfite deszcze, co umocniło przekonanie, że kapłani dobrze rozkminili potrzeby bogów. Do tego stopnia, że wojny celem pojmania ofiar weszły do stałego kalendarza wojen i odbywały się corocznie wiosną.
Dlaczego, jak patrzę na tasowanie po wyborach przychodzą mi do głowy azteckie wojny kwietne? Dziwaczeję do reszty w tym moim bomblu poza społeczeństwem, chyba będę musiał nazbierać na telewizor, żeby nie zdziwaczeć do reszty.
p.s. jak przyszli Hiszpanie, to zagrali z Aztekami jak należy, na śmierć. Byli obcy, spoza układu, i mieli gdzieś reguły kwietnych wojen.
Onegdaj przyszła olbrzymia susza. Nie było plonów. Kapłani wpadli więc na jedyne możliwe rozwiązanie - trzeba bogom złożyć ofiarę z ludzi, nagrodzą wyznawców deszczem.
Można było - rzecz jasna - sieknąć swoich, ale to z różnych przyczyn było słabe rozwiązanie. Dlatego najlepiej było wyprawić się na obcych i pojmać ofiary wśród nich.
Powstał oczywiście problem techniczny - pojmani musieli być z przyczyn obiektywnych żywi. Natomiast wojna z obcymi polega generalnie na eksterminacji, co stałoby niejako w sprzeczności z celem jej wywołania.
Rozsądni i światli znaleźli rozwiązanie. Otóż umówili się między sobą, że będą się lać, ale tak, żeby nie pozabijać, tylko pojmać nawzajem. My pojmiemy waszych i ich siekniemy dla bogów, a wy pojmiecie naszych i tez ich siekniecie dla bogów. Tym sposobem nie siekamy swoich, przez co swoi nas lubią, ale dzięki umowie zapewniamy sobie stały dopływ nowych do siekania, obcych. Oczywiście koszty są takie, że jacyś nasi też zostaną pojmani i posiekani, ale to zrobi nasz wróg, a czego innego można po wrogu oczekiwać?
Historia chciała, że po pierwszej ustawce przyszły obfite deszcze, co umocniło przekonanie, że kapłani dobrze rozkminili potrzeby bogów. Do tego stopnia, że wojny celem pojmania ofiar weszły do stałego kalendarza wojen i odbywały się corocznie wiosną.
Dlaczego, jak patrzę na tasowanie po wyborach przychodzą mi do głowy azteckie wojny kwietne? Dziwaczeję do reszty w tym moim bomblu poza społeczeństwem, chyba będę musiał nazbierać na telewizor, żeby nie zdziwaczeć do reszty.
p.s. jak przyszli Hiszpanie, to zagrali z Aztekami jak należy, na śmierć. Byli obcy, spoza układu, i mieli gdzieś reguły kwietnych wojen.
Z tymi Aztekami to nie było tak. Państwa indian Połudnowych były dobrze zorganizowane, więć Hiszpanie uderzyli tylko punktowo i zajęli miejsce starej indiańskiej elity zachowując cała strukturę administracyjną i społeczną, wykorzystując ją do eksploatacji ludu - nic się tu ludowi nie polepszyło, poza wprowadzeniem lepszych, mniej krwawych obyczajów opartych na katolicyzmie. A sąsiednie plemiona gnębione przez Azteków, chętnie z Hiszpanami współpracowały.
Więc przestań snuć tą wydumaną przez propagandę lewicową z d---y wziętą narrację o krwawych Hiszpanach, bo to w końcu zakonnicy franciszkańscy zorganizowali na terenie obecnego Pawgwaju państwo niezwykle rozwinięte i czysto indiańskie zwane redukcją., któremu kres położyła chciwość ośćiennych watażków hiszpańskich skuszonych łupami. Rzeczywistość okazuje się całkiem odmienna od popularnych miejskich legend. Znacznie gorszy był los plemion północnoamerykańskich, które nie posiadały własnych państw, które można było przechwycić, trzeba było z tymi plemionami stale walczyć.
Więc przestań snuć tą wydumaną przez propagandę lewicową z d---y wziętą narrację o krwawych Hiszpanach, bo to w końcu zakonnicy franciszkańscy zorganizowali na terenie obecnego Pawgwaju państwo niezwykle rozwinięte i czysto indiańskie zwane redukcją., któremu kres położyła chciwość ośćiennych watażków hiszpańskich skuszonych łupami. Rzeczywistość okazuje się całkiem odmienna od popularnych miejskich legend. Znacznie gorszy był los plemion północnoamerykańskich, które nie posiadały własnych państw, które można było przechwycić, trzeba było z tymi plemionami stale walczyć.
Film Misja jest na faktach. Tam jezuci odegrali bardzo dobrą rolę, ale był też kardynał czy biskup-idiota, który wszystko zepsuł. Montezuma został zabity przez uduszenie albo zmarł na skutek ran w bitwie. Indian zdziesiątkowały też wirusy. Znaczy się głównie wirusy. Oni dali białym syfilis, a biali im śmierć.
U nas jest dziwna komitywa. W dniu ogłoszenia sondaży w województwach niezależna, czyli tuba części PiSu skupionej wokół Antoniego zaczęła walić po oczach artykułem, ze prokuratura sprawdzi jeszcze raz majątek Kwaśniewskich. Jakby przez 3 lata ich rządów nie mogła tego zrobić. Tak teraz przypadkiem z tragarzami Ziobro przechodził wokół willi i kont Kwacha. Wg mnie to może być sygnał. Weź Olek pogadaj z Włodkiem, bo dostaliście tam kilka mandatów w sejmikach a koalicje wiszą na włosku. Jak się z nami dogadacie, to nie dość że rady nadzorcze czekają, to jeszcze parę twoich spraw ulegnie magicznemu przedawnieniu.
Tak się robi politykę. Oficjalnie jest prikaz: do PiSu jak do trędowatych. Ale ktoś tam może rzucić legitymację partyjną i stac się nagle niezależnym. Ktoś tam może powiedzieć: sorry panie Kosiniak, ale ja mam kredyty nabrane a w ogóle to polubiłem swój standard życia.
Tak się robi politykę. Oficjalnie jest prikaz: do PiSu jak do trędowatych. Ale ktoś tam może rzucić legitymację partyjną i stac się nagle niezależnym. Ktoś tam może powiedzieć: sorry panie Kosiniak, ale ja mam kredyty nabrane a w ogóle to polubiłem swój standard życia.
raven
Są dwie sfery : sfera celów i sfera środków. Politycy dążą do realizacji swoich celów, ale środków dostarczają im wyborcy. Wtedy może się okazać, że dostarczone przez wyborców środki polityczne są wystarczające albo niewystarczające do realizacji obiecanych celów. Cele można zredukować, ale zejście poniżej pewnego pułapu może być politycznie rujnujące, wtedy pozostaje możliwość manipulacji dostępnymi na scenie politycznej środkami przechwytywanymi z innej opcji. Albo też można zarządzić ponowne wybory, ale kto na to pójdzie. Taka jest logika - to wyborcy decydują czy środki są adekwatne do celów.
Są dwie sfery : sfera celów i sfera środków. Politycy dążą do realizacji swoich celów, ale środków dostarczają im wyborcy. Wtedy może się okazać, że dostarczone przez wyborców środki polityczne są wystarczające albo niewystarczające do realizacji obiecanych celów. Cele można zredukować, ale zejście poniżej pewnego pułapu może być politycznie rujnujące, wtedy pozostaje możliwość manipulacji dostępnymi na scenie politycznej środkami przechwytywanymi z innej opcji. Albo też można zarządzić ponowne wybory, ale kto na to pójdzie. Taka jest logika - to wyborcy decydują czy środki są adekwatne do celów.
>Wg mnie to może być sygnał. Weź Olek pogadaj z Włodkiem, bo dostaliście tam kilka mandatów w sejmikach a koalicje wiszą na włosku. Jak się z nami dogadacie, to nie dość że rady nadzorcze czekają, to jeszcze parę twoich spraw ulegnie magicznemu przedawnieniu.
To jest myślenie w kategoriach science fiction.
Tuż przed wyborami, bolszewicki propagandzista Sakiewicz przypomniał hasło w czasów II Wojny Światowej, że "tylko świnie siedzą w kinie".
Tak, to prawda.
Nie wolno kolaborować z bolszewikami. Przecież to są ludzie, którzy będą postawieni przed Trybunałem Stanu. I po ustaniu przeszkód będą siedzieć. Dudzie o tym przypominają Polacy w Polsce i na świecie, gdziekolwiek się nie pojawi. Żaden prezydent nie słyszał non stop "będziesz siedzieć". Wie o tym Kwaśniewski, a Kosiniak-Kamysz w wywiadzie po wyborach wykluczył możliwość rozmów z PIS.
Bolszewicy wiedzą, że gdyby się zdecydowali na jakikolwiek ruch wobec Kwaśniewskiego, to mają pierwszą ofiarę martyrologii, a w świat idzie przekaz, że reżim zamyka do więzień poprzednich prezydentów, którzy wprowadzili Polskę do UE. Tak więc Kwaśniewski nie ma żadnych powodów osobistych aby musieć z nimi rozmawiać.
Jeżeli miałby z nimi rozmawiać, to przecież nie z jakimś Morawieckim, czy innym bolszewickim funkcjonariuszem, tylko z cappo di tutti cappi. Rozmowa z Kaczyńskim podczas której padłoby zdanie "to nie dość że rady nadzorcze czekają, to jeszcze parę twoich spraw ulegnie magicznemu przedawnieniu." na pewno byłoby gwoździem do trumny bolszewików w Polsce. Kwaśniewski powinien taką rozmowę nagrać i upublicznić jej treść.
Obaj panowie K. wiedzą, że takie handle to są dobre może pomiędzy handlarzami samochodów używanych, ale nie w tej sytuacji.
To jest myślenie w kategoriach science fiction.
Tuż przed wyborami, bolszewicki propagandzista Sakiewicz przypomniał hasło w czasów II Wojny Światowej, że "tylko świnie siedzą w kinie".
Tak, to prawda.
Nie wolno kolaborować z bolszewikami. Przecież to są ludzie, którzy będą postawieni przed Trybunałem Stanu. I po ustaniu przeszkód będą siedzieć. Dudzie o tym przypominają Polacy w Polsce i na świecie, gdziekolwiek się nie pojawi. Żaden prezydent nie słyszał non stop "będziesz siedzieć". Wie o tym Kwaśniewski, a Kosiniak-Kamysz w wywiadzie po wyborach wykluczył możliwość rozmów z PIS.
Bolszewicy wiedzą, że gdyby się zdecydowali na jakikolwiek ruch wobec Kwaśniewskiego, to mają pierwszą ofiarę martyrologii, a w świat idzie przekaz, że reżim zamyka do więzień poprzednich prezydentów, którzy wprowadzili Polskę do UE. Tak więc Kwaśniewski nie ma żadnych powodów osobistych aby musieć z nimi rozmawiać.
Jeżeli miałby z nimi rozmawiać, to przecież nie z jakimś Morawieckim, czy innym bolszewickim funkcjonariuszem, tylko z cappo di tutti cappi. Rozmowa z Kaczyńskim podczas której padłoby zdanie "to nie dość że rady nadzorcze czekają, to jeszcze parę twoich spraw ulegnie magicznemu przedawnieniu." na pewno byłoby gwoździem do trumny bolszewików w Polsce. Kwaśniewski powinien taką rozmowę nagrać i upublicznić jej treść.
Obaj panowie K. wiedzą, że takie handle to są dobre może pomiędzy handlarzami samochodów używanych, ale nie w tej sytuacji.
łowco (tzw. stary ruski), czy te sukcesy mają miejsce na Pomorzu, w Trójmieście? Przecież nawet taki stary komuch jak ty nie popiera waszego jedynie słusznego kandydata.
ja się zaczynam o was martwić. jak tak dalej pójdzie to będzie za rok powtórka z roku 89 i komuna znowu upadnie z hukiem.
po ostatnich wyborach wszyscy byli przekonani, że ty się powiesiłeś z rozpaczy.
a teraz 4.11 co zrobisz?
ja się zaczynam o was martwić. jak tak dalej pójdzie to będzie za rok powtórka z roku 89 i komuna znowu upadnie z hukiem.
po ostatnich wyborach wszyscy byli przekonani, że ty się powiesiłeś z rozpaczy.
a teraz 4.11 co zrobisz?
Aha. Już razem z bezpartyjnymi przejmują matecznik Schetyny, czyli Dolny Śląsk. Będzie się działo. Może ludzie zaczną ginąć, ale wątpie. Tam są podwójne bezpieczniki. Panowie Morawieccy to też jest układ wrocławski. Kurczę, ciągle ten Wrocław. To jest niesamowite. Musze tam pojechać znowu. Bo oprócz wszystkiego, o czym (nie) piszę to najpiękniejsze polskie miasto, w którym byłem. Ale nie byłem jeszcze w Sandomierzu i zielonym Białymstoku, więc ranking może się jeszcze zmienić.
Nich żyje pomarańczowa Rzeczpospolita Krasnoludowa!
Nich żyje pomarańczowa Rzeczpospolita Krasnoludowa!
raven
Nie szalej, nie mnóż bytów nad potrzebę.
Uklad to jest sieć elementów powiązana konkretnymi relacjami, bazująca na eksploatacji konkretnych zasobów. W naszym polskim kontekście jest uklad rozumiany jako struktura nieformalna, więc nie wchodzą tu w grę struktury formalne . Nie próbuj zapisywać się do symetrystów, przynajmniej na razie, bo brak dowodów na symetrię, wręcz przeciwnie istnieją dowody na próby aranżowania fałszywych symetrii, więc uważaj żeby nie wyjść na frajera.
Nie szalej, nie mnóż bytów nad potrzebę.
Uklad to jest sieć elementów powiązana konkretnymi relacjami, bazująca na eksploatacji konkretnych zasobów. W naszym polskim kontekście jest uklad rozumiany jako struktura nieformalna, więc nie wchodzą tu w grę struktury formalne . Nie próbuj zapisywać się do symetrystów, przynajmniej na razie, bo brak dowodów na symetrię, wręcz przeciwnie istnieją dowody na próby aranżowania fałszywych symetrii, więc uważaj żeby nie wyjść na frajera.
No gdzieżbym śmiał symetrię stosować. Plecy Marylin Monroe są szersze niż jakieś tam układziki z Miasta Spotkań. Ja wszystko fersztejen. Zaś senior okazuje się zacnym panslawistą. I to jest bardzo, bardzo dobrze. Zaopiekowani jesteśmy od wschodu i od zachodu. Co ja będę wchodzil między wielkich szermierzy? Naczelnik rozkazał żeby ufać, to ja uff uff.
Ale jak lasy zaczną na mienie przeliczać, to my tam z Hagridem przyjdziemy!
https://www.youtube.com/watch?v=5zyIPRuo5HI
Ale jak lasy zaczną na mienie przeliczać, to my tam z Hagridem przyjdziemy!
https://www.youtube.com/watch?v=5zyIPRuo5HI
Czekaj, czekaj. Czy Ty się nie podpierasz taką książką, co to jej się nie da na trzeźwo czytać? To się nazywało chyba Teoria Demokracji i napisał to makaroniarz Sartori. Tam były podobne sformułowania. Systemy, zmienne, algorytmy... A moim ulubionym sformułowaniem było "sprzężenie zwrotne". Czy uwzględniach sprzężenie zwrotne w swoich algorytmach?
raven
Na tym poziomie makro sprzężenia zwrotne trudno ocenić, bo występują na poziomach niższych. Na pozomie makro widać przesuwanie się społeczno-politycznych płyt kontynentalnych. Sprzężenia zwrotne występują na poziomie trendów, marketingu i technologii. Rozwój wolnego rynku dprowadził do wzrostu znaczenia korporacji, rozwoju globalizmu, redukcji przemysłu w krajach rozwiniętych, wzrostu wpływów politycznych korporacji i narastania tendencji antysystemowych wśród zubożałuch wyborców, odwrotu państw szczególnie Ameryki od globalizmu, zwycięstwa Trumpa i można by tu cały taki łańcuszek sprzężeń ułożyć.
Na tym poziomie makro sprzężenia zwrotne trudno ocenić, bo występują na poziomach niższych. Na pozomie makro widać przesuwanie się społeczno-politycznych płyt kontynentalnych. Sprzężenia zwrotne występują na poziomie trendów, marketingu i technologii. Rozwój wolnego rynku dprowadził do wzrostu znaczenia korporacji, rozwoju globalizmu, redukcji przemysłu w krajach rozwiniętych, wzrostu wpływów politycznych korporacji i narastania tendencji antysystemowych wśród zubożałuch wyborców, odwrotu państw szczególnie Ameryki od globalizmu, zwycięstwa Trumpa i można by tu cały taki łańcuszek sprzężeń ułożyć.