Widok
Ogony!!! Pamiętam jak za dzieciaka babcia gotowała wieprzowe ogonki. Przepadałam za nimi :) ale ja to w ogóle jestem nauczona jeść takie rzeczy, których większość się brzydzi...wątróbki, serca, móżdżki, ozorki (a te w sosie chrzanowym opanowałam do perfekcji!).
A bigos... Z rzadka robię ale jak już robię to 3 dni gotuję ;) i na porządnej wiejskiej wędzonce. Po czym część wekuję, część mrożę, część rozdaję po znajomych xD
A bigos... Z rzadka robię ale jak już robię to 3 dni gotuję ;) i na porządnej wiejskiej wędzonce. Po czym część wekuję, część mrożę, część rozdaję po znajomych xD
Okropna jesteś :D
Ale ciutkę w temacie. Mam przeczulicę węchową. Zajrzałem do sąsiada: "Kiełbasę na cebulce smażyłeś?" Jop. Skąd wiesz? Wyczułem.
Właże do siebie do chaty i wali mi po nosie smród, Kurcze... suki nie podejrzewam a ja sie ostro z rańca zmacerowałem w wannie, zatem błedny trop.
Suka tematu nie podjęła. Musiałem sam latać po chacie z nosem przy podłodze. Aż znalazłem.
Jeden słoik mi się rozsczalnił. Ogony w kapuście. Aromat Centralki to przy tym pikuś :)
Ale ciutkę w temacie. Mam przeczulicę węchową. Zajrzałem do sąsiada: "Kiełbasę na cebulce smażyłeś?" Jop. Skąd wiesz? Wyczułem.
Właże do siebie do chaty i wali mi po nosie smród, Kurcze... suki nie podejrzewam a ja sie ostro z rańca zmacerowałem w wannie, zatem błedny trop.
Suka tematu nie podjęła. Musiałem sam latać po chacie z nosem przy podłodze. Aż znalazłem.
Jeden słoik mi się rozsczalnił. Ogony w kapuście. Aromat Centralki to przy tym pikuś :)
ooo dziadek sadyl, nawet ci to pasuje :) przyjmij gratulacje !
może jakieś bobo-party zorganizuj ;) ?
Przypomniał mi się kawał
Wraca tata z trasy i od progu woła radośnie :
"dzieci! dzieci! przywiozlem wam kotka!"
dzieci zachwycone pytają "a gdzie go masz"?
tata odpowiada "aaa trochę na zderzaku, resztę w nadkolu"
może jakieś bobo-party zorganizuj ;) ?
Przypomniał mi się kawał
Wraca tata z trasy i od progu woła radośnie :
"dzieci! dzieci! przywiozlem wam kotka!"
dzieci zachwycone pytają "a gdzie go masz"?
tata odpowiada "aaa trochę na zderzaku, resztę w nadkolu"
Byłem kiedyś naocznym świadkiem, jak kocur wpadł pod auto. Przekręcił się pod nim jak młynek, ze dwa pełne obroty.. po czy dał dyla.
Czy przeżył, czy stres tak zadziałał.. nie wiem.
Parę dni temu wyskoczyłem gościowi na czołówkę. Bo lis mi się wpatoczył. W mieście, nie na trasie.
Głowy nie dam, ale chyba na Stoczniowców.
Lis przeżył, Ja też.
Parę lat temu gadałęm z gościem, który akurat robił C+E. Dobra szkoła musiała być, bo uczyli opanowania pierwszego odruchu.
Mając kilkanaście (czy więcej) ton na plecach nie da się bezkarnie.
Czy przeżył, czy stres tak zadziałał.. nie wiem.
Parę dni temu wyskoczyłem gościowi na czołówkę. Bo lis mi się wpatoczył. W mieście, nie na trasie.
Głowy nie dam, ale chyba na Stoczniowców.
Lis przeżył, Ja też.
Parę lat temu gadałęm z gościem, który akurat robił C+E. Dobra szkoła musiała być, bo uczyli opanowania pierwszego odruchu.
Mając kilkanaście (czy więcej) ton na plecach nie da się bezkarnie.
Kiedyś mi zwierzątko futerkowe też wybiegło. Usłyszałem tylko dwa stuknięcia w podwozie, a jak spojrzałem w lusterko, to ze zdziwieniem spostrzegłem, że pobiegło dalej. Mam duże wątpliwości, czy wylizało się z tego.
Wstydziliby się tak ścigać ludzi, jak im zdjęcie nie wyszło. To nie są aparaty za 50 zł tylko profesjonalne sprzęty. Flesz powinien dobrze podświetlić twarz kierowcy. Kiedyś mi przysłali bez zdjęcia. Wykorzystałem to, że nieco wcześniej zgubiłem tablicę rejestracyjną i miałem w dowodzie stempel potwierdzający to. Napisałem, że ani się nie przyznaję ani nie zaprzeczam, lecz po prostu prosze o zdjęcie. Już się nie odezwali. To było ITD. O dziwo wcale nie jechałem z żadną Kasią. A, jak wiadomo, to z Kasią ci się upiecze,
Wstydziliby się tak ścigać ludzi, jak im zdjęcie nie wyszło. To nie są aparaty za 50 zł tylko profesjonalne sprzęty. Flesz powinien dobrze podświetlić twarz kierowcy. Kiedyś mi przysłali bez zdjęcia. Wykorzystałem to, że nieco wcześniej zgubiłem tablicę rejestracyjną i miałem w dowodzie stempel potwierdzający to. Napisałem, że ani się nie przyznaję ani nie zaprzeczam, lecz po prostu prosze o zdjęcie. Już się nie odezwali. To było ITD. O dziwo wcale nie jechałem z żadną Kasią. A, jak wiadomo, to z Kasią ci się upiecze,
> Mr Sadyl też ponoć potrafi ogarniać wszystko katem oka. Całą psychologię szlag by trafił, gdyby anegdotycznie zacząć się z nią rozprawiać
Bo ja "wzorcowym" facetem nie jestem. Odróżniam turkus od seledynu :)
Jeśli chodzi o jazdę nocną, moje oko działa jak musze czy inne owadzie. Widzę z daleka wyłacznie lampki czy odblaski, ale wystarczy, że coś mi w cieniach nie zagra, jakiś minimalny ruch dostrzeżony kątem oka i deptam hamulec. Parę żyć (ludzkich i zwierzęcych) dzięki temu ocaliłem.
BTW:
Przed chwilą był u mnie najbardziej znienawidzony przez sukę gość. Czyli listonosz.
Przyniósł mi pocztówkę z Bzowa. Prawie całą czarna.
Widać tylko światła reflektorów i nr rej. Gęby kierowcy ni chu chu...
I jak mam się do niej ustosunkować, wskazując kierowcę? ;>
Bo ja "wzorcowym" facetem nie jestem. Odróżniam turkus od seledynu :)
Jeśli chodzi o jazdę nocną, moje oko działa jak musze czy inne owadzie. Widzę z daleka wyłacznie lampki czy odblaski, ale wystarczy, że coś mi w cieniach nie zagra, jakiś minimalny ruch dostrzeżony kątem oka i deptam hamulec. Parę żyć (ludzkich i zwierzęcych) dzięki temu ocaliłem.
BTW:
Przed chwilą był u mnie najbardziej znienawidzony przez sukę gość. Czyli listonosz.
Przyniósł mi pocztówkę z Bzowa. Prawie całą czarna.
Widać tylko światła reflektorów i nr rej. Gęby kierowcy ni chu chu...
I jak mam się do niej ustosunkować, wskazując kierowcę? ;>
Namówilista mnie na tę chińszczyznę.
Kolanka poczekają. Zresztą sedno dobrej kapusty kiszonej tkwi w zasmażaniu jej do tego poziomu, ż zaczyna się lekko przypalać, potem szybkie wymieszanie, deglasacja i proces przypalania na nowo. Dlatego najlepszy bigos to taki, co się go podgrzewa, a potem zamraża. Ale bigos to będę robić jak przyjdą mrozy, bo wtedy parujący gar wstawiam do sieni i nazajutrz wyjmuję zamrożoną bryłę.
A dzisiaj gęsia wątróbka smażona na krótko z kapustą pekińską, cebulą, marchwią i żółtą tajską papryczką, na słodko-kwaśno. Do tego ryż.
A w temacie kobiet i mężczyzn to Szuroczka zawsze mówiła, że nam się inaczej układają bruzdy na czole. Kobiecie pionowo ("Gdzie masz wypłatę?"), a facetowi poziomo ("Jaką wypłatę?") xD
Kolanka poczekają. Zresztą sedno dobrej kapusty kiszonej tkwi w zasmażaniu jej do tego poziomu, ż zaczyna się lekko przypalać, potem szybkie wymieszanie, deglasacja i proces przypalania na nowo. Dlatego najlepszy bigos to taki, co się go podgrzewa, a potem zamraża. Ale bigos to będę robić jak przyjdą mrozy, bo wtedy parujący gar wstawiam do sieni i nazajutrz wyjmuję zamrożoną bryłę.
A dzisiaj gęsia wątróbka smażona na krótko z kapustą pekińską, cebulą, marchwią i żółtą tajską papryczką, na słodko-kwaśno. Do tego ryż.
A w temacie kobiet i mężczyzn to Szuroczka zawsze mówiła, że nam się inaczej układają bruzdy na czole. Kobiecie pionowo ("Gdzie masz wypłatę?"), a facetowi poziomo ("Jaką wypłatę?") xD
We dworkach kobiety nie musiały pracować. Wszystko, co istotne jest zawarte w Panu Tadeuszu. U chłopów było ciężko, ale dawali sobie radę. Podatki były kilkukrotnie niższe. Zresztą, jeśli dzieci było dziesięcioro to kobieta lekko nie miała. Musiałbym przemyśleć sprawę, żeby odpowiedzieć, jakie to miało przełożenie na kuchnię. Weim, że na pewno miało wpływ na sposób widzenia świata. Mężczyzna widzi tunelowo, a kobieta szerokokątnie. Facet musiał zmierzać do celu, jelenia tropić, z pługiem iść przed siebie do upatrzonego punktu itp. A kobieta musiała ogarniać całą gromadę dzieciaków, co razłaziły się na wszystkie strony. Dlatego mężczyźni dużo lepiej prowadzą w nocy. Jadą jak przecinaki, widząc drogę oświetloną przez reflektory i fosforyzujące znaki. A kobieta ma wieczne stres, czy coś z boku nie wybiegnie. Chciałaby widzieć wszystko, a nie może. Jak facet szuka sera w lodówce, to nie ma co mu potem awantury robić, ze nie zapercepował braku mleka albo spleśniałego pomidora. Nie wolno też się na niego wściekać, że odwraca głowę za zgrabną d*pcią. Bo kobieta tak samo zwraca uwagę na mijanych facetów, tylko że widzi całą panoramę, a nie jeden punkt i nie musi nawet głowy obracać. Jak się komuś związki porozpadały przez takie nieporozumienia to trudno. Było się uczyć.
Wieprzowina dobra jest w a-dongu w postaci golonki. Nie przypomina naszej polskiej, bo jest w plasterkach i wymieszana z dodatkami. Jadłem niedawno na ostro i było ok. Zastrzegam, ze nie jestem smakoszem i nie mam dużej bazy porównawczej.
Wieprzowina dobra jest w a-dongu w postaci golonki. Nie przypomina naszej polskiej, bo jest w plasterkach i wymieszana z dodatkami. Jadłem niedawno na ostro i było ok. Zastrzegam, ze nie jestem smakoszem i nie mam dużej bazy porównawczej.
Wołowina, to była zdecydowanie wołowina.
Wieprzowinę Manson poważa tylko tradycyjnie. Na przykład w postaci kolanek zakopanych w kiszonej kapuście z garścią suszonych grzybów i śliwek oraz owocami jałowca, nawalonych na skwarki z świeżego boczku przetopione z cebulą. Dokładnie takich jakie pyrkają od przedwczoraj na jego kuchni.
Wieprzowinę Manson poważa tylko tradycyjnie. Na przykład w postaci kolanek zakopanych w kiszonej kapuście z garścią suszonych grzybów i śliwek oraz owocami jałowca, nawalonych na skwarki z świeżego boczku przetopione z cebulą. Dokładnie takich jakie pyrkają od przedwczoraj na jego kuchni.
Nie wiem jak u Ciebie, ale na siedzenie w domu i tylko pichcenie stać było tylko nieliczne, bogate rodziny
Większość znanych mi kobiet orała i w domu i w zagrodzie a nawet w polu
Tu raczej chodzi o klimat, warzywa i małą ilość mięsa używanego do gotowania
Z azjatyckich dań wymagających więcej niż jednego dnia przygotowania mamy pieczonego świniaka zwanego na filipinach "lachon" i słynną kaczkę po pekińsku co najmniej doba roboty
nie mówiąc już o wspomnianej przez Mansona wieprzowinie , która powinna być odpowiednio zamarynowana
po prostu kuchnia azjatycka to całkiem inne smaki, całkiem inny sposób obróbki i całkiem inne składniki
po prostu ta hata jest w co innego bogata bo z innej strony świata jest
Większość znanych mi kobiet orała i w domu i w zagrodzie a nawet w polu
Tu raczej chodzi o klimat, warzywa i małą ilość mięsa używanego do gotowania
Z azjatyckich dań wymagających więcej niż jednego dnia przygotowania mamy pieczonego świniaka zwanego na filipinach "lachon" i słynną kaczkę po pekińsku co najmniej doba roboty
nie mówiąc już o wspomnianej przez Mansona wieprzowinie , która powinna być odpowiednio zamarynowana
po prostu kuchnia azjatycka to całkiem inne smaki, całkiem inny sposób obróbki i całkiem inne składniki
po prostu ta hata jest w co innego bogata bo z innej strony świata jest
Dzielnia jak dzielnia. Słynna z patologii, ale tak naprawdę więcej w tym legendy niż prawdy. To coś w klatce obok, to pierwszy tak poważny przypadek :)
Kuchnię azjatycką lubię za krótką obróbkę termiczną. Coś kompletnie różnego od naszej, gotowanej godzinami.
Tłumaczę to tym, że u nas baba zostawała w domu i miała czas na pichcenie. A tam wszyscy szli na pole ;)
Kuchnię azjatycką lubię za krótką obróbkę termiczną. Coś kompletnie różnego od naszej, gotowanej godzinami.
Tłumaczę to tym, że u nas baba zostawała w domu i miała czas na pichcenie. A tam wszyscy szli na pole ;)
Nie wiem @sadyl na jakiej dzielni mieszkasz ale zazdraszczam :)
I nie sądziłam że aż tak wiele osób lubi kuchnię azjatycką, chociaz Polska jest uboga w pelni azjatyckie skladniki...bardzo ciezko o świeże przyprawy dobrej jakości :( generalnie cienko u nas z lokalnymi produktami nawet swojskimi przez brak sieci małej, detalicznej dystrybucji
jak kiedyś zrobiłam sos z papryczką habanero, to tylko ja byłam w stanie to zjeść
reszta rodziny odmówiła współpracy, co więcej do tej pory mi wypomina próbę zamachu na ich życie
I nie sądziłam że aż tak wiele osób lubi kuchnię azjatycką, chociaz Polska jest uboga w pelni azjatyckie skladniki...bardzo ciezko o świeże przyprawy dobrej jakości :( generalnie cienko u nas z lokalnymi produktami nawet swojskimi przez brak sieci małej, detalicznej dystrybucji
jak kiedyś zrobiłam sos z papryczką habanero, to tylko ja byłam w stanie to zjeść
reszta rodziny odmówiła współpracy, co więcej do tej pory mi wypomina próbę zamachu na ich życie