Widok
wspominkowo.
Kiedys, lata temu (2002-2006 z pewnoscia) na terenie mariny w Gdyni (na granicy basenu jachtowego i plazy),lekko ukryta w krzakach stala buda, w ktorej sprzedawali m. in. smazona kaszanke. Była najlepsza, jaka jadlam.
Choc ostatnimi czasy, na ryneczku w Orlowie odkrylam bardzo podobna (choc trzeba ja w domu samemu usmazyc). Jest z kaszy gryczanej wymiesznej z jeczmienna i ma w srodku watrobke.. Jest pyszna.
Kiedys, lata temu (2002-2006 z pewnoscia) na terenie mariny w Gdyni (na granicy basenu jachtowego i plazy),lekko ukryta w krzakach stala buda, w ktorej sprzedawali m. in. smazona kaszanke. Była najlepsza, jaka jadlam.
Choc ostatnimi czasy, na ryneczku w Orlowie odkrylam bardzo podobna (choc trzeba ja w domu samemu usmazyc). Jest z kaszy gryczanej wymiesznej z jeczmienna i ma w srodku watrobke.. Jest pyszna.
A nie wątróbkę?
Przyznam, że Milczenie Owiec, to była jedna z ostatntich fabuł, jakie czytałem. Sporo przed filmem.
Jest w niej wątek kompletnie w filmie przemilczany, czyli burza w mózgu Clarice. Bo z jednej strony.. fajna zagadka. I Lecter... a z drugiej.. szkoła i egzaminy
Jak oglądałem film, to z nastawieniem, że taką fabułę można wyłacznie skaszanić. Ale nieprawda.
Foster i Hopkins wydźwignęli to na mistrzostwo.
Przyznam, że Milczenie Owiec, to była jedna z ostatntich fabuł, jakie czytałem. Sporo przed filmem.
Jest w niej wątek kompletnie w filmie przemilczany, czyli burza w mózgu Clarice. Bo z jednej strony.. fajna zagadka. I Lecter... a z drugiej.. szkoła i egzaminy
Jak oglądałem film, to z nastawieniem, że taką fabułę można wyłacznie skaszanić. Ale nieprawda.
Foster i Hopkins wydźwignęli to na mistrzostwo.
Dobrze pamiętam.
Pierwszy z brzegu naprzykład, jaki wujek Gugiel mi podsunął:
https://plus.dziennikbaltycki.pl/magia-kina-magia-wina/ar/11755558
Pierwszy z brzegu naprzykład, jaki wujek Gugiel mi podsunął:
https://plus.dziennikbaltycki.pl/magia-kina-magia-wina/ar/11755558
Jeszcze wtedy te żydowskie nagrody filmowe były miarodajne i coś warte. Zgarnęli wielkiego szlema jako jedni z trzech w historii. Lotowi nad kukułczym gniazdem też się to udało i jeszcze czemuś tak staremu, że już zapomniałem tytułu, mimo że minutę temu sprawdzałem w wikipedii. Szkoda, ze Foster nie zagrała w kontynuacji. Bo film był przyzwoity i też na podstawie książki tego samego autora. Nie cierpię jak inny aktor gra tę samą postać. Ford w Blade Runnerze zagrał i zrobili dzieło wybitne. Zaskoczenie roku jak dla mnie. Spodziewałem się luźnego nawiązania albo w ogóle remake'u w stylu nowego Robocopa i nawet nie wiedziałem, że Forda tam zobaczę. A jest to coś pięknego, pomysłowego i z bardzo ładną dziewczyną-hologramem.
Edit. Grasica u dra też się pojawiała. Bo tak mi się tylko ten gruczoł kojarzy. Może w innym miejscu, może kwestia tłumaczenia....
Edit. Grasica u dra też się pojawiała. Bo tak mi się tylko ten gruczoł kojarzy. Może w innym miejscu, może kwestia tłumaczenia....
Blade Runner to dla mnie majstersztyk. Nie za względu na rolę Forda. Odegrał ją przyzwoicie.
Nie też ze względu na prześliczną Sean Young.
Jakbym miał wskazać aktora, który tam "zabłysnął" to byłby to Rutger Hauer.
Ale w tym filmie głównie zagrał doskonały scenriusz i świetna reżyseria.
PS: z grasicą jest coś na rzeczy, bo mi się też telepie w głowie, że Lecter o niej mówił.
Może -jak piszesz- w innym miejscu a może kwestia tłumaczenia.
Nie też ze względu na prześliczną Sean Young.
Jakbym miał wskazać aktora, który tam "zabłysnął" to byłby to Rutger Hauer.
Ale w tym filmie głównie zagrał doskonały scenriusz i świetna reżyseria.
PS: z grasicą jest coś na rzeczy, bo mi się też telepie w głowie, że Lecter o niej mówił.
Może -jak piszesz- w innym miejscu a może kwestia tłumaczenia.
To obejrzyj Blade Runner 2049. Film teoretycznie skazany na hejt nie tylko się broni, ale dorównuje pierwszej części. I nie rozstrzyga najważniejszego dylematu, który pojawił się po wypuszczeniu wersji reżyserskiej.
To już wszyscy wiedzą, na czym polega geniusz wersji reżysreskiej? Jak nie to uwaga: spoiler alert!
Tam są dodane właściwie tylko dwie sceny. Dodane są subtelnie, łatwo w ogóle je przegapić a przynajmniej zignowować. Łowcy Androidów śni się jednorożec. A pod koniec filmu jego partner zostawia mu origami - jednorożca właśnie. Ergo: firma zna sny Decarda, czyli on sam musi być replikantem. I ten dylemat, czy Decard jest replikantem czy nie na nowo odkurzył i wyciągnął na światło dzienne ten film. Reżyser stwierdził, że tak. W opowiadaniu Dicka nic o tym nie było. A fani są podzieleni. Z jednej strony film dostaje ogromną głębię, a z drugiej motywacje Rutgera Hauera spłycają się i stają się banalne. Jeśli chodzi o BR 2049 to tyle tylko zdradzę, że tego jednoznacznie nie rozstrzyga. I to jest piękne. Dyskusja może trwać i trwa mać!
To już wszyscy wiedzą, na czym polega geniusz wersji reżysreskiej? Jak nie to uwaga: spoiler alert!
Tam są dodane właściwie tylko dwie sceny. Dodane są subtelnie, łatwo w ogóle je przegapić a przynajmniej zignowować. Łowcy Androidów śni się jednorożec. A pod koniec filmu jego partner zostawia mu origami - jednorożca właśnie. Ergo: firma zna sny Decarda, czyli on sam musi być replikantem. I ten dylemat, czy Decard jest replikantem czy nie na nowo odkurzył i wyciągnął na światło dzienne ten film. Reżyser stwierdził, że tak. W opowiadaniu Dicka nic o tym nie było. A fani są podzieleni. Z jednej strony film dostaje ogromną głębię, a z drugiej motywacje Rutgera Hauera spłycają się i stają się banalne. Jeśli chodzi o BR 2049 to tyle tylko zdradzę, że tego jednoznacznie nie rozstrzyga. I to jest piękne. Dyskusja może trwać i trwa mać!
Z pewnością wersję reżyserską oglądałem ale scenę z jednorożcem musiałm przegapić.
Ale to nieistotne, bo poddanie "autentyczności" Dekardta w wątpliwość nastąpiło wcześniej, w trakcie rozmowy Dekartda z Rachel.
Jak to sprawdzi? Może se oczywiście flaki wypruć, żeby sprawdzić, czy nie sztuczne.Ale nawet jeśli?... Może być świetna imitacja.
A przede wszystkim... czy sztuczydło, obarczone całym życiem we wspomnieniach, nie jest człowiekiem?
Film pyta o definicję człowieczeńśwa... i odpowiedzi nie znajduje.
Nawet nie wiedziałem, że sequel nakręcili. Obejrzę z pewnością.
Ale to nieistotne, bo poddanie "autentyczności" Dekardta w wątpliwość nastąpiło wcześniej, w trakcie rozmowy Dekartda z Rachel.
Jak to sprawdzi? Może se oczywiście flaki wypruć, żeby sprawdzić, czy nie sztuczne.Ale nawet jeśli?... Może być świetna imitacja.
A przede wszystkim... czy sztuczydło, obarczone całym życiem we wspomnieniach, nie jest człowiekiem?
Film pyta o definicję człowieczeńśwa... i odpowiedzi nie znajduje.
Nawet nie wiedziałem, że sequel nakręcili. Obejrzę z pewnością.
No. Dość dużo o tym teraz piszę, ale takie fantastyczne zaskoczenia to mi się często nie zdarzają. Wpadła mi w ręce płyta DVD, jako człowiek z lekką prozopagnozją nie zwróciłem nawet uwagi, że na okładce jest Harrison Ford mimo że każdy wie ;), że najfajniejsi aktorzy ever to są pan Ford i pan Eastwood, a potem to już tylko szczenoopad, wygaszenie świateł i nalanie całej szklanki nalewki żeby nie przerywać oglądania i nie psuć klimatu. Zrobili po prostu całkiem nową jakość, w której jest wszystko: psychodela, muzyka, efekty, ważne pytania i dobrzy aktorzy.
Widać, że znasz kuchnię tylko od "zachrystii" :D
Na 3 kg bigosu wchodzi przynajmniej z 3-4 kg ogonów wołowych. Coś koło 20 zł/hg.
Po obraniu większość trafia z sucze kły albo do śmietnika. Wywar zostaje, jako baza.
Kiełbasa za 10 zł nie ma racji bytu w mojej kuchni. Sensowna zaczyna się od 30 ... a i tu nie ma 100% pewności.
Kapusta, koncentrat pom. czy przyprawy już dużo nie wnoszą do ceny.
Na 3 kg bigosu wchodzi przynajmniej z 3-4 kg ogonów wołowych. Coś koło 20 zł/hg.
Po obraniu większość trafia z sucze kły albo do śmietnika. Wywar zostaje, jako baza.
Kiełbasa za 10 zł nie ma racji bytu w mojej kuchni. Sensowna zaczyna się od 30 ... a i tu nie ma 100% pewności.
Kapusta, koncentrat pom. czy przyprawy już dużo nie wnoszą do ceny.
Też nie wierzę ile kilo czego jestem w stanie wpakować do gara... a potem raptem kilka słoików wyłazi.
Ale Ci, co mieli okazję jeść, wiedzą, że rzeczywiście tak jest. I nikt poza mną nie podżera po drodze :)
Koleżanka, której czasami jakiś słoik podrzucam, bo sama nie ma czasu pichcić, od wejścia go rozcieńcza. Zna już moją kuchnię. I jej słoik mojej np. zupy styka na trzy dni obiadów.
Ale Ci, co mieli okazję jeść, wiedzą, że rzeczywiście tak jest. I nikt poza mną nie podżera po drodze :)
Koleżanka, której czasami jakiś słoik podrzucam, bo sama nie ma czasu pichcić, od wejścia go rozcieńcza. Zna już moją kuchnię. I jej słoik mojej np. zupy styka na trzy dni obiadów.
Ze 2-3 lata temu miałem warunki ku temu. Ugotowałem wówczas bodaj 8 słoików meduzy bazowej.
Poszło na to ze 20 kg nóżek, golonek itp.
I dwa dni obróbki. Jeden gotowania, drugi (letko z 8h) obierania.
Ale z 1 słoika meduzy bazowej wychodzi mi, po dorzucenia mięcha i warzyw, przynajmniej ze 2 kg meduzy docelowej.
Teraz już nie mam dostępu do "fachowej" kuchni z dużymi garami. Ale jak kilka m-cy temu we własnej kuchni zrobiłem bodaj 4 słoiki meduzy bazowej, to i tak wykorzystałem wszystkie dostępne gary i palniki :)
Poszło na to ze 20 kg nóżek, golonek itp.
I dwa dni obróbki. Jeden gotowania, drugi (letko z 8h) obierania.
Ale z 1 słoika meduzy bazowej wychodzi mi, po dorzucenia mięcha i warzyw, przynajmniej ze 2 kg meduzy docelowej.
Teraz już nie mam dostępu do "fachowej" kuchni z dużymi garami. Ale jak kilka m-cy temu we własnej kuchni zrobiłem bodaj 4 słoiki meduzy bazowej, to i tak wykorzystałem wszystkie dostępne gary i palniki :)