Widok
ćma
nie przeczę. chociaż ostatnią podróż stopem odbyłem dwa lata temu na... przystanek woodstock (haha, popatrzec z ciekawościa zoologa jak sie młodzież bawi. i dla faceta (nawet o nieco zniewieściałej wrażliwości) jest to ciągle bezpieczne. a takie covery faktycznie powinny byc zakazane. kiedyś jak golden life zrobiło cover maanamu to wyszlo to lepiej niż oryginał. albo bema pamięci... w wykonaniu homo twist... to se ne wrati
jedwab
kilka dni temu o mało nie trafił mnie epizod wieńcowy,
gdy usłyszałam w radio ten kawałek
w wykonaniu discopolowego wieśniaka stachurskiego
(czy jak to się tam pisze...arrgh)
realizacja niektórych pomysłów powinna być zabroniona
motyla noga, to były czasy :)
ostatnie bezpieczne (no może nie do końca ;)
do samotnych autostopowych podróży po polsce
takie mam fantastyczne wspomnienia z tamtych lat
byłam chyba bardziej hobo
niż hobo jest :)
...no i ogólnie dużo się działo ;)
gdy usłyszałam w radio ten kawałek
w wykonaniu discopolowego wieśniaka stachurskiego
(czy jak to się tam pisze...arrgh)
realizacja niektórych pomysłów powinna być zabroniona
motyla noga, to były czasy :)
ostatnie bezpieczne (no może nie do końca ;)
do samotnych autostopowych podróży po polsce
takie mam fantastyczne wspomnienia z tamtych lat
byłam chyba bardziej hobo
niż hobo jest :)
...no i ogólnie dużo się działo ;)
Kochanie, pamiętasz?
Jesienny erotyk
Mam na języku słony smak niespokojnej skóry.
Nie wiem co będzie jutro. Nie wiem czy będzie jutro.
Wnikasz we mnie gwałtownie. Zamknięta w łuku ramion
opieram się przeczuciom. Jest jesień. Drzewa płoną
rdzawo-czerwonym blaskiem, a może to świat płonie
i kiedy się zbudzimy nie będzie już niczego.
Takie masz ciepłe dłonie. Jak niewidomy uważnie
poznajesz mnie dotykiem. Czy palce widzą więcej?
Czy zanim wiatr się zerwie zdążymy zapamiętać
dojrzały obraz września? Słony smak twojej skóry?
Zapach perfum zza ucha zmieszany z mchu wilgocią?
Słońce liśćmi pocięte układa się na twarzach
w marmuru drżące wzory. Jest jesień. Dzień miodowy.
Jutro nas tu nie będzie. Jutro nas tu nie będzie.
Mam na języku słony smak niespokojnej skóry.
Nie wiem co będzie jutro. Nie wiem czy będzie jutro.
Wnikasz we mnie gwałtownie. Zamknięta w łuku ramion
opieram się przeczuciom. Jest jesień. Drzewa płoną
rdzawo-czerwonym blaskiem, a może to świat płonie
i kiedy się zbudzimy nie będzie już niczego.
Takie masz ciepłe dłonie. Jak niewidomy uważnie
poznajesz mnie dotykiem. Czy palce widzą więcej?
Czy zanim wiatr się zerwie zdążymy zapamiętać
dojrzały obraz września? Słony smak twojej skóry?
Zapach perfum zza ucha zmieszany z mchu wilgocią?
Słońce liśćmi pocięte układa się na twarzach
w marmuru drżące wzory. Jest jesień. Dzień miodowy.
Jutro nas tu nie będzie. Jutro nas tu nie będzie.
*
Ledwo się wywinąłem z weekendowej opresji a tu już na 2 dni przed birthday o 5 rano dochodzą teksty "siema Franciszku, chudy byku, stary dziki wariacie..."
Tak zaczynające się smsy zawsze wróżą ciężkie knajpiane dni i noce.
Zawieszam plan tego tygodnia na drewniany kołek.
Może narodzę się na nowo jeszcze jeden raz.
Ps. Adaś. Kaszubi nie palą-oni wciągają do nosa.
Tak zaczynające się smsy zawsze wróżą ciężkie knajpiane dni i noce.
Zawieszam plan tego tygodnia na drewniany kołek.
Może narodzę się na nowo jeszcze jeden raz.
Ps. Adaś. Kaszubi nie palą-oni wciągają do nosa.
w obronie drobnych posiadaczy
W OBRONIE DROBNYCH POSIADACZY
Zaczelo sie bardziej od kolezenskiej pomocy niz od typowej dzialalnosci spolecznej czy politycznej.
Nasz kolega Leszek poprosil nas o pomoc w swojej walce z wladzami miasta Sopotu, ktore odmowily jego
mamie realizacji jej ustawowego prawa do zamiany prawa uzytkowania wieczystego na wlasnosc
nieruchomosci. Uwlaszczenie uzytkownikow wieczystych, ktorzy za komuny nabyli swoje prawo na
Ziemiach Odzyskanych, gwarantowala ustawa z roku 2002. Niestety jej wykonanie zostalo zboj-
kotowane przez wladze wiekszosci gmin, dzialajace wspolnie i w porozumieniu z administracja
rzadowa, prokuratura i elitami politycznymi.
Kilku przyjaciol zaczelo pomagac koledze Leszkowi w jego administracyjnej walce. Stwierdzilismy
jednak, ze sprawa jest grubymi nicmi szyta i samo pisanie podan i odwolan nie wystarczy.
Trzeba zalozyc stowarzyszenie. Na poczatku mialo byc to stowarzyszenie na rzecz obrony
uzytkownikow wieczystych. Potem stwierdzilismy, ze skoro robimy z tego sprawe publiczna, to
powinnismy spojrzec poza czubek wlasnego nosa, stworzyc cos szerszego. Zaczelismy myslec
o czyms co bedzie mialo w nazwie "uwlaszczenie", ale po namysle stwierdzilismy, ze to juz troche
skompromitowane i osmieszone okreslenie.
W koncu wymyslilismy cos nowego i uniwersalnego - STOWARZYSZENIE OBRONY DROBNYCH
POSIADACZY. Bylo to troche na wyrost, bo przeciez wiadomo bylo ze wszystkich nie obronimy ani
nawet nie wlaczymy do aktywnosci stowarzyszenia, ale od czegos trzeba bylo zaczac. Zajmowalismy
sie wieloma aspektami obrony praw szeroko rozumianych polskich drobnych posiadaczy, czyli
wiekszosci Polakow. Jednak glownym frontem naszej walki byla walka o uwlaszczenie uzytkownikow
wieczystych na Ziemiach Odzyskanych.
Leszka podnioslo na duchu zaangazowanie sie Prokuratury Okregowej i Apelacyjnej w Gdansku po jego
stronie (prokuratura ma prawo wlaczenia sie w wyjatkowych wypadkach do postepowania administracyjnego
i w przypadku mamy Leszka skorzystala z tego prawa). Ja bylem od poczatku sceptyczny. Czulem w tym
element jakiejs rozgrywki politycznej, jakiegos "zbierania hakow" a nie rzeczywistego zaangazowania
prokuratorow po stronie obywateli. I niestety to ja mialem racje. Co prawda Leszek wygral sprawe w NSA,
ale w miedzyczasie ustawa uwlaszczajaca uzytkownikow wieczystych zostala znowelizowana a wladze
miejskie uznaly, ze prawo dziala wstecz i kazaly ma sie ubiegac o uwlaszczenie od nowa, na mniej
korzystnych warunkach. Prokuratura zaakceptowala takie postepowanie wladz miejskich.
Podobny los spotkal innych uzytkownikow wieczystych, ubiegajacych sie o uwlaszczenie. Mozna wiec
powiedziec, ze stowarzyszenie konkretnego sukcesu nie odnioslo. Ot - kolejna "heroiczna kleska" Polakow.
Jednak nie jest to do konca prawda. Stowarzyszenie odnioslo jeden wielki polityczny sukces - chociaz raczej
niezamierzony. Obnazylismy cala hipokryzje rzadzacych elit - wladz miejskich, prokuratury i politycznych
elit roznych zabarwien. WSZYSTKICH ELIT - BEZ WYJATKU.
Co do politykow PO i SLD to, co prawda
wiadomo bylo, ze sa przeciwko powszechnemu uwlaszczeniu obywateli, przeciwko interesom drobnych
posiadaczy. Dzieki nam pokazali, ze w tym celu potrafia nawet ZBOJKOTOWAC USTAWE i wyroki sadow
administracyjnych. Tak czesto podcieraja sobie geby "panstwem prawa", gdy chodzi np. o obrone
roznych kanalii, ale w tym przypadku potrafili zbojkotowac wykonanie obowiazujacej ustawy i kpic z wyrokow
sadowych. Ale i rozni PISiacy i im podobni takze sie skompromitowali - nie robiac nic, poza jalowym gadaniem,
czesto totalnie zaciemniajacym rzeczywiste problemy. A niektorzy jak sam wodz Kaczynski po prostu klamali.
No, chocby o tym, ze nie pozwola aby Polska weszla do Unii Europejskiej z nieuregulowanymi kwestiami
wlasnosciowymi na Ziemiach Odzyskanych. Przeciez wejscie Polski do UE Kaczory poparly a kwestia uwlaszczen
Ziemiach Odzyskanych nie jest uragulowana do dzis! Wladze miejskie pokazaly, ze sa manipulowane lub
troszcza sie tylko o budzet a nie o interesy mieszkancow miasta.
No i prokuratura pokazala, ze jest dziwka do wynajecia, ktora nagina sie tam gdzie wiatr zawieje.
A wiec warto bylo dzialac w Stowarzyszeniu Obrony Drobnych Posiadaczy, chocby po to, by obnazyc prawde
o polskich elitach. Szkoda tylko, ze wiekszosc ludzi nie chce zauwazyc, ze krol jest nagi.
Klaudiusz Wesolek
Zaczelo sie bardziej od kolezenskiej pomocy niz od typowej dzialalnosci spolecznej czy politycznej.
Nasz kolega Leszek poprosil nas o pomoc w swojej walce z wladzami miasta Sopotu, ktore odmowily jego
mamie realizacji jej ustawowego prawa do zamiany prawa uzytkowania wieczystego na wlasnosc
nieruchomosci. Uwlaszczenie uzytkownikow wieczystych, ktorzy za komuny nabyli swoje prawo na
Ziemiach Odzyskanych, gwarantowala ustawa z roku 2002. Niestety jej wykonanie zostalo zboj-
kotowane przez wladze wiekszosci gmin, dzialajace wspolnie i w porozumieniu z administracja
rzadowa, prokuratura i elitami politycznymi.
Kilku przyjaciol zaczelo pomagac koledze Leszkowi w jego administracyjnej walce. Stwierdzilismy
jednak, ze sprawa jest grubymi nicmi szyta i samo pisanie podan i odwolan nie wystarczy.
Trzeba zalozyc stowarzyszenie. Na poczatku mialo byc to stowarzyszenie na rzecz obrony
uzytkownikow wieczystych. Potem stwierdzilismy, ze skoro robimy z tego sprawe publiczna, to
powinnismy spojrzec poza czubek wlasnego nosa, stworzyc cos szerszego. Zaczelismy myslec
o czyms co bedzie mialo w nazwie "uwlaszczenie", ale po namysle stwierdzilismy, ze to juz troche
skompromitowane i osmieszone okreslenie.
W koncu wymyslilismy cos nowego i uniwersalnego - STOWARZYSZENIE OBRONY DROBNYCH
POSIADACZY. Bylo to troche na wyrost, bo przeciez wiadomo bylo ze wszystkich nie obronimy ani
nawet nie wlaczymy do aktywnosci stowarzyszenia, ale od czegos trzeba bylo zaczac. Zajmowalismy
sie wieloma aspektami obrony praw szeroko rozumianych polskich drobnych posiadaczy, czyli
wiekszosci Polakow. Jednak glownym frontem naszej walki byla walka o uwlaszczenie uzytkownikow
wieczystych na Ziemiach Odzyskanych.
Leszka podnioslo na duchu zaangazowanie sie Prokuratury Okregowej i Apelacyjnej w Gdansku po jego
stronie (prokuratura ma prawo wlaczenia sie w wyjatkowych wypadkach do postepowania administracyjnego
i w przypadku mamy Leszka skorzystala z tego prawa). Ja bylem od poczatku sceptyczny. Czulem w tym
element jakiejs rozgrywki politycznej, jakiegos "zbierania hakow" a nie rzeczywistego zaangazowania
prokuratorow po stronie obywateli. I niestety to ja mialem racje. Co prawda Leszek wygral sprawe w NSA,
ale w miedzyczasie ustawa uwlaszczajaca uzytkownikow wieczystych zostala znowelizowana a wladze
miejskie uznaly, ze prawo dziala wstecz i kazaly ma sie ubiegac o uwlaszczenie od nowa, na mniej
korzystnych warunkach. Prokuratura zaakceptowala takie postepowanie wladz miejskich.
Podobny los spotkal innych uzytkownikow wieczystych, ubiegajacych sie o uwlaszczenie. Mozna wiec
powiedziec, ze stowarzyszenie konkretnego sukcesu nie odnioslo. Ot - kolejna "heroiczna kleska" Polakow.
Jednak nie jest to do konca prawda. Stowarzyszenie odnioslo jeden wielki polityczny sukces - chociaz raczej
niezamierzony. Obnazylismy cala hipokryzje rzadzacych elit - wladz miejskich, prokuratury i politycznych
elit roznych zabarwien. WSZYSTKICH ELIT - BEZ WYJATKU.
Co do politykow PO i SLD to, co prawda
wiadomo bylo, ze sa przeciwko powszechnemu uwlaszczeniu obywateli, przeciwko interesom drobnych
posiadaczy. Dzieki nam pokazali, ze w tym celu potrafia nawet ZBOJKOTOWAC USTAWE i wyroki sadow
administracyjnych. Tak czesto podcieraja sobie geby "panstwem prawa", gdy chodzi np. o obrone
roznych kanalii, ale w tym przypadku potrafili zbojkotowac wykonanie obowiazujacej ustawy i kpic z wyrokow
sadowych. Ale i rozni PISiacy i im podobni takze sie skompromitowali - nie robiac nic, poza jalowym gadaniem,
czesto totalnie zaciemniajacym rzeczywiste problemy. A niektorzy jak sam wodz Kaczynski po prostu klamali.
No, chocby o tym, ze nie pozwola aby Polska weszla do Unii Europejskiej z nieuregulowanymi kwestiami
wlasnosciowymi na Ziemiach Odzyskanych. Przeciez wejscie Polski do UE Kaczory poparly a kwestia uwlaszczen
Ziemiach Odzyskanych nie jest uragulowana do dzis! Wladze miejskie pokazaly, ze sa manipulowane lub
troszcza sie tylko o budzet a nie o interesy mieszkancow miasta.
No i prokuratura pokazala, ze jest dziwka do wynajecia, ktora nagina sie tam gdzie wiatr zawieje.
A wiec warto bylo dzialac w Stowarzyszeniu Obrony Drobnych Posiadaczy, chocby po to, by obnazyc prawde
o polskich elitach. Szkoda tylko, ze wiekszosc ludzi nie chce zauwazyc, ze krol jest nagi.
Klaudiusz Wesolek
w obronie drobnych posiadaczy
W OBRONIE DROBNYCH POSIADACZY
Zaczelo sie bardziej od kolezenskiej pomocy niz od typowej dzialalnosci spolecznej czy politycznej.
Nasz kolega Leszek poprosil nas o pomoc w swojej walce z wladzami miasta Sopotu, ktore odmowily jego
mamie realizacji jej ustawowego prawa do zamiany prawa uzytkowania wieczystego na wlasnosc
nieruchomosci. Uwlaszczenie uzytkownikow wieczystych, ktorzy za komuny nabyli swoje prawo na
Ziemiach Odzyskanych, gwarantowala ustawa z roku 2002. Niestety jej wykonanie zostalo zboj-
kotowane przez wladze wiekszosci gmin, dzialajace wspolnie i w porozumieniu z administracja
rzadowa, prokuratura i elitami politycznymi.
Kilku przyjaciol zaczelo pomagac koledze Leszkowi w jego administracyjnej walce. Stwierdzilismy
jednak, ze sprawa jest grubymi nicmi szyta i samo pisanie podan i odwolan nie wystarczy.
Trzeba zalozyc stowarzyszenie. Na poczatku mialo byc to stowarzyszenie na rzecz obrony
uzytkownikow wieczystych. Potem stwierdzilismy, ze skoro robimy z tego sprawe publiczna, to
powinnismy spojrzec poza czubek wlasnego nosa, stworzyc cos szerszego. Zaczelismy myslec
o czyms co bedzie mialo w nazwie "uwlaszczenie", ale po namysle stwierdzilismy, ze to juz troche
skompromitowane i osmieszone okreslenie.
W koncu wymyslilismy cos nowego i uniwersalnego - STOWARZYSZENIE OBRONY DROBNYCH
POSIADACZY. Bylo to troche na wyrost, bo przeciez wiadomo bylo ze wszystkich nie obronimy ani
nawet nie wlaczymy do aktywnosci stowarzyszenia, ale od czegos trzeba bylo zaczac. Zajmowalismy
sie wieloma aspektami obrony praw szeroko rozumianych polskich drobnych posiadaczy, czyli
wiekszosci Polakow. Jednak glownym frontem naszej walki byla walka o uwlaszczenie uzytkownikow
wieczystych na Ziemiach Odzyskanych.
Leszka podnioslo na duchu zaangazowanie sie Prokuratury Okregowej i Apelacyjnej w Gdansku po jego
stronie (prokuratura ma prawo wlaczenia sie w wyjatkowych wypadkach do postepowania administracyjnego
i w przypadku mamy Leszka skorzystala z tego prawa). Ja bylem od poczatku sceptyczny. Czulem w tym
element jakiejs rozgrywki politycznej, jakiegos "zbierania hakow" a nie rzeczywistego zaangazowania
prokuratorow po stronie obywateli. I niestety to ja mialem racje. Co prawda Leszek wygral sprawe w NSA,
ale w miedzyczasie ustawa uwlaszczajaca uzytkownikow wieczystych zostala znowelizowana a wladze
miejskie uznaly, ze prawo dziala wstecz i kazaly ma sie ubiegac o uwlaszczenie od nowa, na mniej
korzystnych warunkach. Prokuratura zaakceptowala takie postepowanie wladz miejskich.
Podobny los spotkal innych uzytkownikow wieczystych, ubiegajacych sie o uwlaszczenie. Mozna wiec
powiedziec, ze stowarzyszenie konkretnego sukcesu nie odnioslo. Ot - kolejna "heroiczna kleska" Polakow.
Jednak nie jest to do konca prawda. Stowarzyszenie odnioslo jeden wielki polityczny sukces - chociaz raczej
niezamierzony. Obnazylismy cala hipokryzje rzadzacych elit - wladz miejskich, prokuratury i politycznych
elit roznych zabarwien. WSZYSTKICH ELIT - BEZ WYJATKU.
Co do politykow PO i SLD to, co prawda
wiadomo bylo, ze sa przeciwko powszechnemu uwlaszczeniu obywateli, przeciwko interesom drobnych
posiadaczy. Dzieki nam pokazali, ze w tym celu potrafia nawet ZBOJKOTOWAC USTAWE i wyroki sadow
administracyjnych. Tak czesto podcieraja sobie geby "panstwem prawa", gdy chodzi np. o obrone
roznych kanalii, ale w tym przypadku potrafili zbojkotowac wykonanie obowiazujacej ustawy i kpic z wyrokow
sadowych. Ale i rozni PISiacy i im podobni takze sie skompromitowali - nie robiac nic, poza jalowym gadaniem,
czesto totalnie zaciemniajacym rzeczywiste problemy. A niektorzy jak sam wodz Kaczynski po prostu klamali.
No, chocby o tym, ze nie pozwola aby Polska weszla do Unii Europejskiej z nieuregulowanymi kwestiami
wlasnosciowymi na Ziemiach Odzyskanych. Przeciez wejscie Polski do UE Kaczory poparly a kwestia uwlaszczen
Ziemiach Odzyskanych nie jest uragulowana do dzis! Wladze miejskie pokazaly, ze sa manipulowane lub
troszcza sie tylko o budzet a nie o interesy mieszkancow miasta.
No i prokuratura pokazala, ze jest dziwka do wynajecia, ktora nagina sie tam gdzie wiatr zawieje.
A wiec warto bylo dzialac w Stowarzyszeniu Obrony Drobnych Posiadaczy, chocby po to, by obnazyc prawde
o polskich elitach. Szkoda tylko, ze wiekszosc ludzi nie chce zauwazyc, ze krol jest nagi.
Klaudiusz Wesolek
Zaczelo sie bardziej od kolezenskiej pomocy niz od typowej dzialalnosci spolecznej czy politycznej.
Nasz kolega Leszek poprosil nas o pomoc w swojej walce z wladzami miasta Sopotu, ktore odmowily jego
mamie realizacji jej ustawowego prawa do zamiany prawa uzytkowania wieczystego na wlasnosc
nieruchomosci. Uwlaszczenie uzytkownikow wieczystych, ktorzy za komuny nabyli swoje prawo na
Ziemiach Odzyskanych, gwarantowala ustawa z roku 2002. Niestety jej wykonanie zostalo zboj-
kotowane przez wladze wiekszosci gmin, dzialajace wspolnie i w porozumieniu z administracja
rzadowa, prokuratura i elitami politycznymi.
Kilku przyjaciol zaczelo pomagac koledze Leszkowi w jego administracyjnej walce. Stwierdzilismy
jednak, ze sprawa jest grubymi nicmi szyta i samo pisanie podan i odwolan nie wystarczy.
Trzeba zalozyc stowarzyszenie. Na poczatku mialo byc to stowarzyszenie na rzecz obrony
uzytkownikow wieczystych. Potem stwierdzilismy, ze skoro robimy z tego sprawe publiczna, to
powinnismy spojrzec poza czubek wlasnego nosa, stworzyc cos szerszego. Zaczelismy myslec
o czyms co bedzie mialo w nazwie "uwlaszczenie", ale po namysle stwierdzilismy, ze to juz troche
skompromitowane i osmieszone okreslenie.
W koncu wymyslilismy cos nowego i uniwersalnego - STOWARZYSZENIE OBRONY DROBNYCH
POSIADACZY. Bylo to troche na wyrost, bo przeciez wiadomo bylo ze wszystkich nie obronimy ani
nawet nie wlaczymy do aktywnosci stowarzyszenia, ale od czegos trzeba bylo zaczac. Zajmowalismy
sie wieloma aspektami obrony praw szeroko rozumianych polskich drobnych posiadaczy, czyli
wiekszosci Polakow. Jednak glownym frontem naszej walki byla walka o uwlaszczenie uzytkownikow
wieczystych na Ziemiach Odzyskanych.
Leszka podnioslo na duchu zaangazowanie sie Prokuratury Okregowej i Apelacyjnej w Gdansku po jego
stronie (prokuratura ma prawo wlaczenia sie w wyjatkowych wypadkach do postepowania administracyjnego
i w przypadku mamy Leszka skorzystala z tego prawa). Ja bylem od poczatku sceptyczny. Czulem w tym
element jakiejs rozgrywki politycznej, jakiegos "zbierania hakow" a nie rzeczywistego zaangazowania
prokuratorow po stronie obywateli. I niestety to ja mialem racje. Co prawda Leszek wygral sprawe w NSA,
ale w miedzyczasie ustawa uwlaszczajaca uzytkownikow wieczystych zostala znowelizowana a wladze
miejskie uznaly, ze prawo dziala wstecz i kazaly ma sie ubiegac o uwlaszczenie od nowa, na mniej
korzystnych warunkach. Prokuratura zaakceptowala takie postepowanie wladz miejskich.
Podobny los spotkal innych uzytkownikow wieczystych, ubiegajacych sie o uwlaszczenie. Mozna wiec
powiedziec, ze stowarzyszenie konkretnego sukcesu nie odnioslo. Ot - kolejna "heroiczna kleska" Polakow.
Jednak nie jest to do konca prawda. Stowarzyszenie odnioslo jeden wielki polityczny sukces - chociaz raczej
niezamierzony. Obnazylismy cala hipokryzje rzadzacych elit - wladz miejskich, prokuratury i politycznych
elit roznych zabarwien. WSZYSTKICH ELIT - BEZ WYJATKU.
Co do politykow PO i SLD to, co prawda
wiadomo bylo, ze sa przeciwko powszechnemu uwlaszczeniu obywateli, przeciwko interesom drobnych
posiadaczy. Dzieki nam pokazali, ze w tym celu potrafia nawet ZBOJKOTOWAC USTAWE i wyroki sadow
administracyjnych. Tak czesto podcieraja sobie geby "panstwem prawa", gdy chodzi np. o obrone
roznych kanalii, ale w tym przypadku potrafili zbojkotowac wykonanie obowiazujacej ustawy i kpic z wyrokow
sadowych. Ale i rozni PISiacy i im podobni takze sie skompromitowali - nie robiac nic, poza jalowym gadaniem,
czesto totalnie zaciemniajacym rzeczywiste problemy. A niektorzy jak sam wodz Kaczynski po prostu klamali.
No, chocby o tym, ze nie pozwola aby Polska weszla do Unii Europejskiej z nieuregulowanymi kwestiami
wlasnosciowymi na Ziemiach Odzyskanych. Przeciez wejscie Polski do UE Kaczory poparly a kwestia uwlaszczen
Ziemiach Odzyskanych nie jest uragulowana do dzis! Wladze miejskie pokazaly, ze sa manipulowane lub
troszcza sie tylko o budzet a nie o interesy mieszkancow miasta.
No i prokuratura pokazala, ze jest dziwka do wynajecia, ktora nagina sie tam gdzie wiatr zawieje.
A wiec warto bylo dzialac w Stowarzyszeniu Obrony Drobnych Posiadaczy, chocby po to, by obnazyc prawde
o polskich elitach. Szkoda tylko, ze wiekszosc ludzi nie chce zauwazyc, ze krol jest nagi.
Klaudiusz Wesolek
czekam
będę czekać i odliczać dni
nie chcę już zawisać ze łzami w oczach
na nierdzewnych barierkach lotniska
nie chcę podawać tobie dłoni przez szybę
jak w kosmosie
nie chcę przytulać
tak jakby to miał być ostatni raz
nie chcę wyrywać z życia kilku tętniących chwil
i zamykać za tobą drzwi rodzinnego domu
biec ulicą za odjeżdżającym samochodem
czekać na koniec tej abstrakcyjnej życiowej lekcji
niech ta kara się już zakończy
nie chcę już zawisać ze łzami w oczach
na nierdzewnych barierkach lotniska
nie chcę podawać tobie dłoni przez szybę
jak w kosmosie
nie chcę przytulać
tak jakby to miał być ostatni raz
nie chcę wyrywać z życia kilku tętniących chwil
i zamykać za tobą drzwi rodzinnego domu
biec ulicą za odjeżdżającym samochodem
czekać na koniec tej abstrakcyjnej życiowej lekcji
niech ta kara się już zakończy
.
dni odliczam do chwili
gdy wyrwę się stąd
skasuję gdańsk
i z dreszczem niepokoju stanę na suchej przełęczy
gigantowym długim skrętem
rozetnę grzbiet beskidu
a wieczorem, oparta o granitową ścianę murowańca
z wiśnióweczką w ręku
spokojnie będę patrzeć na przełęcz liliowe
marzą mi się
te nieodpowiedzialne nocne rajdy sprinterskie
do kuźnic na szybkiego browca
(albo dwa)
zapomniałam już, jak to jest
nielegalnie szlakiem kłusowników
z duszą na ramieniu
(czy podetnie się lawinkę, czy nie?)
gnać do mojego najukochańszego chyba
malutkiego drewnianego schroniska
pod upadłym żlebem
gdy wyrwę się stąd
skasuję gdańsk
i z dreszczem niepokoju stanę na suchej przełęczy
gigantowym długim skrętem
rozetnę grzbiet beskidu
a wieczorem, oparta o granitową ścianę murowańca
z wiśnióweczką w ręku
spokojnie będę patrzeć na przełęcz liliowe
marzą mi się
te nieodpowiedzialne nocne rajdy sprinterskie
do kuźnic na szybkiego browca
(albo dwa)
zapomniałam już, jak to jest
nielegalnie szlakiem kłusowników
z duszą na ramieniu
(czy podetnie się lawinkę, czy nie?)
gnać do mojego najukochańszego chyba
malutkiego drewnianego schroniska
pod upadłym żlebem