Widok
CO JEST Z MOIM DZIECKIEM?
Kiedy była mniejsza, ciężko było coś zauważyć. Jednak teraz, kiedy chodzi do szkoły, ma już 10 lat, widzę u niej opóźnienie. Na tle innych dzieci (szczególnie koleżanek i to młodszych) wypada słabo z myśleniem, ogarnięciem. Myli wyrazy, źle wymawia słowa typu reklama, kolory. Jest słaba w czytaniu i pisaniu. Do nauki nie można jej zagonić, najlepsza rozrywka to komputer i bajki w tv. Oczywiście ograniczam to do granic możliwości ale czasem ręce opadają. Nie myśli do przodu, nie potrafi sama podjąć decyzji. Czy to opóźnienie umysłowe?Co robić????
Ja też mieszkałam na wsi i powiem Ci szczerze że przez takich nauczycieli musiałam iść do szkoły specjalnej bo Dyrektorowi nie chciało się specjalnie zatrudniać nauczyciela dodatkowego ... idź pogadaj z psychologiem niech da ci zaświadczenie do poradni lepiej żeby mała nie szłą do takiej szkoły bo później wyśmiewanie ... ehhh a po co ma cierpieć przez nauczycieli później
Na to pytanie jest bardzo ciężko odpowiedzieć bez konkretnych badań. Jednak to właśnie rodzić najlepiej zna swoje dziecko i może pierwszy zauważyć nieprawidłowości, a im wcześniej tym lepiej. Pracuję w szkole i wiem, że rodzice, którzy zaobserwowali podobne objawy, udają się do Poradni Psychologiczno -Pedagogicznej. Nie trzeba mieć skierowania, a końcowa opinia jest wydawana tylko i wyłącznie rodzicom dziecka, więc nikt z otoczenia się nie dowie jeśli rodzic tego sobie nie życzy. Życzę wszystkiego dobrego.
Mój syn jest taki sam, powtarzał pierwszą klasę bo nie można go było do niczego zagonić. Jest dzieckiem nadpobudliwym psychoruchowo i ma dysleksję . Ma 10 lat a czasem mi się wydaje że 6. Dwa lata mu zajęło nauczenie się czytać, ma problemy z adaptacją w grupie, ciągle coś komuś robi, niechcący...
Z tego się wyrasta, ja też taka byłam, miałam problemy z uczeniem w podstawówce, później było już ok. Skończyłam studia więc chyba wyszłam na ludzi :)
Wiem tyle że takie dzieci potrzebują więcej uwagi, i adaptacji, nie wolno ich poniżać, wyśmiewać i mówić że nic nie umieją, bo to nie ich wina że takie są. A je to jeszcze bardziej zniechęca.
U nas w szkole jest terapia dla takich dzieci. Może u Pani tez jest. Trzeba tylko dać mu szansę dogonienia do reszty....
Powodzenia i wytrwałości życzę.. :)
Z tego się wyrasta, ja też taka byłam, miałam problemy z uczeniem w podstawówce, później było już ok. Skończyłam studia więc chyba wyszłam na ludzi :)
Wiem tyle że takie dzieci potrzebują więcej uwagi, i adaptacji, nie wolno ich poniżać, wyśmiewać i mówić że nic nie umieją, bo to nie ich wina że takie są. A je to jeszcze bardziej zniechęca.
U nas w szkole jest terapia dla takich dzieci. Może u Pani tez jest. Trzeba tylko dać mu szansę dogonienia do reszty....
Powodzenia i wytrwałości życzę.. :)
Właśnie najważniejsze to udać się do Poradni. Ja też mieszkam poza miastem, ale u mojego Syna w klasie są dwie Panie, ponieważ dwóch chłopców ma problemy z nauką. Ponadto jest cała masa zajęć wyrównawczych, terapii itp. Warto porozmawiać z dyrektorem szkoły, ponieważ nawet jeśli nauczyciel lekceważy problem, to może dyrektor znajdzie inne rozwiązanie. Poza tym może warto pokazać córce, że nauka może też być zabawą. Jest teraz tyle ciekawych książeczek i innych materiałów do nauki. Z jeszcze innej strony nie wszyscy musimy być "orłami". Może warto zachęcić dziecko do jakiejś pasji? Szycie, robótki na drutach, sport? Niech rozwija inne umiejętności.