Widok
CYFROWO CZY TRADYCYJNIE?
No wlasnie...moze ktorys ze specjalistow, ale tych ktorzy choc troche znaja sie na fotografii wypowie sie na ten temat. Bo kazda z firm ma co innego w ofercie. jedni zachwalaja cyfrowe zdjecia a inni te tradycyjne robione na negtywach. Co w takim razie wybrac??
Bo ja w tej kwestii jestem laikiem, a slyszalam reozne opinie. Ze z ejdnej strony na cyfrowym nie ma ograniczen ilosciowych, ale z drugiej strony fotograf wtedy nie zastanawia sie nad kazdym ujeciem (to chyba sie tak fachpwo nazywa). Jeszcze inni mowia ze wciaz lepsze sa zdjecia z negatywow.
NO TO JAK TO W KONCU JEST???
Bo ja w tej kwestii jestem laikiem, a slyszalam reozne opinie. Ze z ejdnej strony na cyfrowym nie ma ograniczen ilosciowych, ale z drugiej strony fotograf wtedy nie zastanawia sie nad kazdym ujeciem (to chyba sie tak fachpwo nazywa). Jeszcze inni mowia ze wciaz lepsze sa zdjecia z negatywow.
NO TO JAK TO W KONCU JEST???
Bania78 napisał(a):
> No wlasnie...moze ktorys ze specjalistow, ale tych ktorzy choc
> troche znaja sie na fotografii wypowie sie na ten temat. Bo
> kazda z firm ma co innego w ofercie. jedni zachwalaja cyfrowe
> zdjecia a inni te tradycyjne robione na negtywach. Co w takim
> razie wybrac??
> Bo ja w tej kwestii jestem laikiem, a slyszalam reozne opinie.
> Ze z ejdnej strony na cyfrowym nie ma ograniczen ilosciowych,
> ale z drugiej strony fotograf wtedy nie zastanawia sie nad
> kazdym ujeciem (to chyba sie tak fachpwo nazywa). Jeszcze inni
> mowia ze wciaz lepsze sa zdjecia z negatywow.
> NO TO JAK TO W KONCU JEST???
Jeśli chodzi o jakość - to teoretycznie cały czas lepsza jest technologia tradycyjna, ale w rzeczywistości jednak fotki z lustrzanki cyfrowej wyglądają lepiej, gdyż większość fotografów zanosi i tak zdjęcia do punktów foto i wywołuje na minilabie. Cyfrówki są bardziej czułe, lepiej przenoszą cienie - zdecydowanie łatwiej skorygować kolory - co ma znaczenie przy zdjęciach z światłem zastanym, natomiast gorzej przenoszą kontrasty - temat rzeka. To, że cyfrówką można zrobić więcej zdjęć wcale nie znaczy, że zdjęcia będą gorsze bo ktoś będzie pstrykał bez opamiętania, daje to możliwość zrobienia 10 zdjęć tego samego motywu i wybrania najlepszej fotki - np. podczas spontanicznej sesji plenerowej, albo zdjęć reportażowych z zabawy weselnej, wszystko zależy od fotografa.
pozdrawiam
Michał Czacharowski AV MEDIA
> No wlasnie...moze ktorys ze specjalistow, ale tych ktorzy choc
> troche znaja sie na fotografii wypowie sie na ten temat. Bo
> kazda z firm ma co innego w ofercie. jedni zachwalaja cyfrowe
> zdjecia a inni te tradycyjne robione na negtywach. Co w takim
> razie wybrac??
> Bo ja w tej kwestii jestem laikiem, a slyszalam reozne opinie.
> Ze z ejdnej strony na cyfrowym nie ma ograniczen ilosciowych,
> ale z drugiej strony fotograf wtedy nie zastanawia sie nad
> kazdym ujeciem (to chyba sie tak fachpwo nazywa). Jeszcze inni
> mowia ze wciaz lepsze sa zdjecia z negatywow.
> NO TO JAK TO W KONCU JEST???
Jeśli chodzi o jakość - to teoretycznie cały czas lepsza jest technologia tradycyjna, ale w rzeczywistości jednak fotki z lustrzanki cyfrowej wyglądają lepiej, gdyż większość fotografów zanosi i tak zdjęcia do punktów foto i wywołuje na minilabie. Cyfrówki są bardziej czułe, lepiej przenoszą cienie - zdecydowanie łatwiej skorygować kolory - co ma znaczenie przy zdjęciach z światłem zastanym, natomiast gorzej przenoszą kontrasty - temat rzeka. To, że cyfrówką można zrobić więcej zdjęć wcale nie znaczy, że zdjęcia będą gorsze bo ktoś będzie pstrykał bez opamiętania, daje to możliwość zrobienia 10 zdjęć tego samego motywu i wybrania najlepszej fotki - np. podczas spontanicznej sesji plenerowej, albo zdjęć reportażowych z zabawy weselnej, wszystko zależy od fotografa.
pozdrawiam
Michał Czacharowski AV MEDIA
Zdjęcia czarno-białe wykonywane lustrzanką na profesjonalnych flmach negatywowych nie dość, że dadzą Ci niesamowity klimat, który nigdy nie osiągniesz robiąc zdjęcia "syfrą", poza tym niezastąpioną jakość...nie jestem przeciwna cyfrowym zdjęciom, jednak jeśli już Fotograf robi także lustrzanką to nie tylko trzeba liczyć się z tym, że jego koszty rosną (profesjonalne filmy są drogie dochodzi wywołanie i skanowanie), ale też sam wkład pracy ma większy.
Negatyw ma jedną ogromną zaletę, której nie dopracowały się jeszcze cyfrówki - jest o wiele bardziej tolerancyjny na błędy naświetlania.
Cyfra jest wrażliwa niczym slajd i trzeba naprawdę sporo wiedzy i doświadczenia, aby efekty były zadowalające.
Jeśli chcesz skorzystać z niezależnego źródła zajrzyj na http://www.jrgeoffrion.com
Myślę, że ten fotograf wie o czym mówi, wyznając, że matryca lustrzanki cyfrowej jest w stanie zarejestrować do 16 razy więcej informacji o świetle niż negatyw. Czyli masz więcej odcieni, niuansów, detali kolorystycznych.
Fotografia tradycyjna ma niewątpliwie klimat, szczególnie rysy na kliszach, kurz i paluchy. Świetnie się komponują na odbitkach.. ;))
Takie artefakty są nie do uniknięcia w przypadku kliszy - wystarczy, że jest suchy letni dzień (kurz fruwa aż miło i nie ma na niego siły), negatyw jest wywoływany, skanowany, przeglądany itp. Każdy znajomy laborant może długo i namiętnie opowiadał Ci o tym, jak złożony jest ten problem. W końcu negatyw to tylko kawałek żelatyny i celulozy..
Nie wnikam już w teorię, czyli negatywy cz-b ortochromatyczne, panchromatyczne itp. Krótko tylko:, kolorowe zdjęcia z lustrzanki cyfrowej można w Photoshopie zamieniać na czarno-białe i swobodnie sterować mieszaniem kanałów (RGB), kontrastem, jasnością..
Efekty do osiągnięcia? Daleko przewyższają to, co możesz wyciągnąć ze zwykłego negatywu..
Cyfra jest wrażliwa niczym slajd i trzeba naprawdę sporo wiedzy i doświadczenia, aby efekty były zadowalające.
Jeśli chcesz skorzystać z niezależnego źródła zajrzyj na http://www.jrgeoffrion.com
Myślę, że ten fotograf wie o czym mówi, wyznając, że matryca lustrzanki cyfrowej jest w stanie zarejestrować do 16 razy więcej informacji o świetle niż negatyw. Czyli masz więcej odcieni, niuansów, detali kolorystycznych.
Fotografia tradycyjna ma niewątpliwie klimat, szczególnie rysy na kliszach, kurz i paluchy. Świetnie się komponują na odbitkach.. ;))
Takie artefakty są nie do uniknięcia w przypadku kliszy - wystarczy, że jest suchy letni dzień (kurz fruwa aż miło i nie ma na niego siły), negatyw jest wywoływany, skanowany, przeglądany itp. Każdy znajomy laborant może długo i namiętnie opowiadał Ci o tym, jak złożony jest ten problem. W końcu negatyw to tylko kawałek żelatyny i celulozy..
Nie wnikam już w teorię, czyli negatywy cz-b ortochromatyczne, panchromatyczne itp. Krótko tylko:, kolorowe zdjęcia z lustrzanki cyfrowej można w Photoshopie zamieniać na czarno-białe i swobodnie sterować mieszaniem kanałów (RGB), kontrastem, jasnością..
Efekty do osiągnięcia? Daleko przewyższają to, co możesz wyciągnąć ze zwykłego negatywu..
Wiesz co chyba nie wiesz co piszesz, po pierwsze negatyw a tym bardziej pozytyw ma większa rozpiętość tonalną, co szczegolnie widac przy duzych powiększeniach, przy zdeciach kolorowych z ktorych zdejmiesz kolor w szopie , nie uzyskasz takej glębi czarni jak z negatywu, nie wspominając juz o negatywach sredniformatowych. Pozatym przy dobrym skanie nie ma problemu z retuszem negatywu. Poztym ciekawa jestem np jak uzyskać z cyfry kolory np velvi 50. Czy tez fotografii na materialach podczerwonych. Widzialam kiedys takie fotografie slubne i byly rewelacujne. Tego juz cyfrą nie osiagniesz. Pozatym dlaczego we wszystkich galeriach, prace wisza na tradycyjnych papierach powiększane z negatywow. Nie pisze stronniczo bo to i to ma wielkie zalety. Ale nie wolno byc tak zapatrzonym tylko w cyfre. Bo niektoruch efektow na cyfrze nie uzyskasz: chocby crossu. Jestem z zawodu grafikiem i wiem co pisze.Pozdrawiam.
Nie pomyliłaś przypadkiem forum?
Mówimy o Reportażu i Portrecie ślubnym, a nie architekturze do powiększeń wielkoformatowych.
Średni format średnio się nadaje do tego typu zdjęć. Chyba, że fotograf ma 2 asystentów i 2 korpusy (jeden pomocnik biega ze światłami, a drugi w międzyczasie zmienia rolki filmu i mierzy światło).
Tutaj (reportaż) króluje mały obrazek, a matryce lustrzanek cyfrowych (od 6MPx) spokojnie konkurują z negatywami. Szczególnie, że są to zazwyczaj tradycyjne materiały z ISO 400 i więcej.
Skanowanie to dodatkowa praca i koszty, a efekt pod znakiem zapytania - każda operacja/medium wprowadza swoje zakłócenia (błona światłoczuła, wywoływacz, skaner i dopiero obróbka w komputerze tego, co zostało..)
Ooo, kocham takich grafików, którzy nie widzą kolorów.
Zdjęcia ślubne na Velvii? Świetną sobie wystawiłaś laurkę. Dziwne, ale nie słyszałem o ani jednym szanującym się artyście, który robi portrety z użyciem tego slajdu.
OK, jest wyjątek, gdy ktoś chce uzyskać artystyczny efekt nienaturalnych kolorów. Ale tak przez całe wesele? "Lekka" przesada..
Dla tych, którzy nie w temacie:
Velvia jest najbardziej kontrastowym, nasyconym kolorystycznie i zupełnie nie ustawionym na prawidlowe odwzorowanie ludzkiej skory materiałem. Wybitnie odwzorowuje przyrodę (świetna zieleń, ale przesterowna czerwień), nadaje się też do architektury.
Jeśli nie potrafisz odtworzyć krzywej nasycenia Velvii w Photoshopie, efektu zdjęć w podczerwieni, ani crossu - to przepraszam, ale z trudnem przychodzi mi nazywanie Cię grafikiem. Właściwie wcale mi nie przychodzi.
Określenie "syfra" to pewnie efekt frustracji spowodowanej nieudanym rzeźbieniem w - jak to określasz - "szopie".
Nic jednak straconego - internet jest pełen darmowych lekcji. Podpowiedzi na powyższe zagadnienia znajdziesz bez trudu. Do Velvii można nawet ściągnąć gotowe charakterystyki. Nie będę podpowiadał gdzie - jeśli znasz angielski, sama odszukasz.
Nigdzie nie twierdziłem, że "tylko cyfra" więc nie rozumiem dlaczego się gotujesz. Napisałem wręcz: "Cyfra jest wrażliwa niczym slajd i trzeba naprawdę sporo wiedzy i doświadczenia, aby efekty były zadowalające."
Biorąc pod uwagę możliwości i elastyczność techniki cyfrowej - ogólnie można z niej wycisnąć więcej niż z negatywu.
Szczególnie, że w fotografii reportażowej bardziej chodzi o rejestarację ruchu, impresji, wrażenia, a nie krańcowej rozdzielczości materiału osiąganej w warunkach laboratoryjnych.
"Poza tym dlaczego we wszystkich galeriach, prace wisza na tradycyjnych papierach powiększane z negatywow"
Mówisz o polskich galeriach, albo posługujesz się danymi historycznymi. Szczególnie, że lustrzanki osiągalne cenowo dla przeciętnego (czyt. "bidnego jak mysz") artysty pojawiły się dopiero rok temu...
National Geographic (chyba najbardziej konserwatywne technologicznie i wymagające technicznie pismo) już dawno ma za sobą pierwszą okładkę i ilustracje z cyfry. Jakoś się przekonali. A może ktoś ich zmusił?..
Mówimy o Reportażu i Portrecie ślubnym, a nie architekturze do powiększeń wielkoformatowych.
Średni format średnio się nadaje do tego typu zdjęć. Chyba, że fotograf ma 2 asystentów i 2 korpusy (jeden pomocnik biega ze światłami, a drugi w międzyczasie zmienia rolki filmu i mierzy światło).
Tutaj (reportaż) króluje mały obrazek, a matryce lustrzanek cyfrowych (od 6MPx) spokojnie konkurują z negatywami. Szczególnie, że są to zazwyczaj tradycyjne materiały z ISO 400 i więcej.
Skanowanie to dodatkowa praca i koszty, a efekt pod znakiem zapytania - każda operacja/medium wprowadza swoje zakłócenia (błona światłoczuła, wywoływacz, skaner i dopiero obróbka w komputerze tego, co zostało..)
Ooo, kocham takich grafików, którzy nie widzą kolorów.
Zdjęcia ślubne na Velvii? Świetną sobie wystawiłaś laurkę. Dziwne, ale nie słyszałem o ani jednym szanującym się artyście, który robi portrety z użyciem tego slajdu.
OK, jest wyjątek, gdy ktoś chce uzyskać artystyczny efekt nienaturalnych kolorów. Ale tak przez całe wesele? "Lekka" przesada..
Dla tych, którzy nie w temacie:
Velvia jest najbardziej kontrastowym, nasyconym kolorystycznie i zupełnie nie ustawionym na prawidlowe odwzorowanie ludzkiej skory materiałem. Wybitnie odwzorowuje przyrodę (świetna zieleń, ale przesterowna czerwień), nadaje się też do architektury.
Jeśli nie potrafisz odtworzyć krzywej nasycenia Velvii w Photoshopie, efektu zdjęć w podczerwieni, ani crossu - to przepraszam, ale z trudnem przychodzi mi nazywanie Cię grafikiem. Właściwie wcale mi nie przychodzi.
Określenie "syfra" to pewnie efekt frustracji spowodowanej nieudanym rzeźbieniem w - jak to określasz - "szopie".
Nic jednak straconego - internet jest pełen darmowych lekcji. Podpowiedzi na powyższe zagadnienia znajdziesz bez trudu. Do Velvii można nawet ściągnąć gotowe charakterystyki. Nie będę podpowiadał gdzie - jeśli znasz angielski, sama odszukasz.
Nigdzie nie twierdziłem, że "tylko cyfra" więc nie rozumiem dlaczego się gotujesz. Napisałem wręcz: "Cyfra jest wrażliwa niczym slajd i trzeba naprawdę sporo wiedzy i doświadczenia, aby efekty były zadowalające."
Biorąc pod uwagę możliwości i elastyczność techniki cyfrowej - ogólnie można z niej wycisnąć więcej niż z negatywu.
Szczególnie, że w fotografii reportażowej bardziej chodzi o rejestarację ruchu, impresji, wrażenia, a nie krańcowej rozdzielczości materiału osiąganej w warunkach laboratoryjnych.
"Poza tym dlaczego we wszystkich galeriach, prace wisza na tradycyjnych papierach powiększane z negatywow"
Mówisz o polskich galeriach, albo posługujesz się danymi historycznymi. Szczególnie, że lustrzanki osiągalne cenowo dla przeciętnego (czyt. "bidnego jak mysz") artysty pojawiły się dopiero rok temu...
National Geographic (chyba najbardziej konserwatywne technologicznie i wymagające technicznie pismo) już dawno ma za sobą pierwszą okładkę i ilustracje z cyfry. Jakoś się przekonali. A może ktoś ich zmusił?..
Jak czytam te zachwyty nad aparatami cyfrowymi, którymi reklamują się fotografowie wykonujący śluby to ogarnia mnie pusty śmiech.
Podejrzewam że większość z nich po prostu nie umie fotografować na filmach, nie wie jakie filmy nadają się do fotografii ślubnej i nie potrafi tych filmów odpowiednio wywołać.
Z drugiej strony każdy najlepszy nawet film oddany do wywołania w labie gdzie wykonywane są usługi dla amatorów bedzie nieodpowiednio wywołany.
Typowy, profesjonalny negatyw tzw. ślubny, Fuji NPH 400 daje na zdjęciach takie efekty jakich nie otrzymam z żadnej cyfrówki.
Sam też używam aparatu cyfrowego ale nie do zdjęć ślubnych.
Niestety, większość tzw. fotografów ślubnych znalazła się w tym zawodzie zupełnie przypadkowo, (tatuś kupił aparat), nie było innej pracy w wyuczonym zawodzie, itp.
Znam kilku hydraulików, szewca,murarza oraz absolwentów innych zawodówek, którzy dzisiaj pracuą jako "zawodowi" fotografowie ślubni.
Oni po prostu nigdy nie fotografowali na niczym innym poza cyfrówkami i nie znają możliwości filmów.
Podejrzewam że większość z nich po prostu nie umie fotografować na filmach, nie wie jakie filmy nadają się do fotografii ślubnej i nie potrafi tych filmów odpowiednio wywołać.
Z drugiej strony każdy najlepszy nawet film oddany do wywołania w labie gdzie wykonywane są usługi dla amatorów bedzie nieodpowiednio wywołany.
Typowy, profesjonalny negatyw tzw. ślubny, Fuji NPH 400 daje na zdjęciach takie efekty jakich nie otrzymam z żadnej cyfrówki.
Sam też używam aparatu cyfrowego ale nie do zdjęć ślubnych.
Niestety, większość tzw. fotografów ślubnych znalazła się w tym zawodzie zupełnie przypadkowo, (tatuś kupił aparat), nie było innej pracy w wyuczonym zawodzie, itp.
Znam kilku hydraulików, szewca,murarza oraz absolwentów innych zawodówek, którzy dzisiaj pracuą jako "zawodowi" fotografowie ślubni.
Oni po prostu nigdy nie fotografowali na niczym innym poza cyfrówkami i nie znają możliwości filmów.
czyli jednak tradyycjna fotografia lepsza...dobra, juz sie pogubilam.widze ze jednoznacznej odpowiedzi na moje pytanie nie dostane, bo co osoba to opinia :) oznacza to wiec, ze musze sie kierowac tym czy zdjecia danej firmy mi sie podobaja czy nie. i tyle. a to czy beda cyfra czy tradycyjnie to juz nie bede sie zaglebiac :) wazne zeby byly ladna.
Jak czytam te opisy kurczowego trzymania sie przy starej technologii, bo strach wejsc w cos nowego (niezrozumialego) to ogarnia mnie pusty smiech. Podejrzewam, ze wiekszosc z tych osob po prostu nie potrafi obslugiwac komputera i korzystac z zalet nowego medium.
Zdjecia zrobione nawet najlepsza cyfra nic nie pomoga, jesli robi je osoba, ktora zna sie na technologii w stopniu amatorskim. Niestety, wiekszosc tzw. profesjonalnych fotografow bierze do reki cyfre dopiero w sytuacji absolutnego musu. Efekty za mizerne, bo zdjecia trzeba potem UMIEJETNIE obrobic w komputerze, a to juz wyzsza szkola jazdy.
Zawsze jednak mozna pokrecic nosem, ze to przeciez wina medium.
Tymczasem to wlasnie cyfra zdjecia robi sie duzo trudniej ze wzgledu na duzo mniejsza w stosunku do negatywu tolerancje na bledy naswietlania.
Sam też używam aparatu analogowego ale nie do zdjec slubnych, tylko do specjalistycznych zastosowan (i to coraz rzadziej).
Niestety, większość tzw. fotografów ślubnych (i nie tylko!!!) znalazła się w tym zawodzie zupełnie przypadkowo, (tatuś kupił aparat), nie było innej pracy w wyuczonym zawodzie, itp.
Nie znam absolwentów zawodówek, którzy osiągnęli sukces w fotografii - także ślubnej. Definiowanie fotografa zawodowego to jeszcze inna para kaloszy.
Tradycjonaliści pozujący na ostateczna wyrocznie w sprawach technicznych po prostu nigdy nie fotografowali na niczym innym poza analogami i nie znają możliwości komputerow.
Jak widzisz, wojne na argumenty demagogiczne mozna prowadzic dlugo. Proponuje jednak dac sobie z tym spokoj i kierowac sie zdrowym rozsadkiem. Nawet najwieksi i szanowani producenci sprzetu (np. od Kodaka, Nikona, Canony i Minolty, az po Leica) wchodza w fotografie cyfrowa. Utrzymywanie, ze laduja sie bezmyslnie w "gorsza technologie" jest stanowiskiem dosc trudnym do utrzymania..
Zdjecia zrobione nawet najlepsza cyfra nic nie pomoga, jesli robi je osoba, ktora zna sie na technologii w stopniu amatorskim. Niestety, wiekszosc tzw. profesjonalnych fotografow bierze do reki cyfre dopiero w sytuacji absolutnego musu. Efekty za mizerne, bo zdjecia trzeba potem UMIEJETNIE obrobic w komputerze, a to juz wyzsza szkola jazdy.
Zawsze jednak mozna pokrecic nosem, ze to przeciez wina medium.
Tymczasem to wlasnie cyfra zdjecia robi sie duzo trudniej ze wzgledu na duzo mniejsza w stosunku do negatywu tolerancje na bledy naswietlania.
Sam też używam aparatu analogowego ale nie do zdjec slubnych, tylko do specjalistycznych zastosowan (i to coraz rzadziej).
Niestety, większość tzw. fotografów ślubnych (i nie tylko!!!) znalazła się w tym zawodzie zupełnie przypadkowo, (tatuś kupił aparat), nie było innej pracy w wyuczonym zawodzie, itp.
Nie znam absolwentów zawodówek, którzy osiągnęli sukces w fotografii - także ślubnej. Definiowanie fotografa zawodowego to jeszcze inna para kaloszy.
Tradycjonaliści pozujący na ostateczna wyrocznie w sprawach technicznych po prostu nigdy nie fotografowali na niczym innym poza analogami i nie znają możliwości komputerow.
Jak widzisz, wojne na argumenty demagogiczne mozna prowadzic dlugo. Proponuje jednak dac sobie z tym spokoj i kierowac sie zdrowym rozsadkiem. Nawet najwieksi i szanowani producenci sprzetu (np. od Kodaka, Nikona, Canony i Minolty, az po Leica) wchodza w fotografie cyfrowa. Utrzymywanie, ze laduja sie bezmyslnie w "gorsza technologie" jest stanowiskiem dosc trudnym do utrzymania..