Widok
a ja to chyba dzis psychicznie wykorkuję :/
najpierw każdy mi gada że muszę lezec ze to dla dobra dzidzi i ze mam sie nie ruszac bo to niebezpieczne (heh..nie dosc ze przesadzają to mnie przy tym denerwują) po czym jak kogokolwiek o cos proszę to kazdy sie wymiguje i w rezultacie bede musiala to zrobic sama.... nie mam słów...
Pogoda fakt-cudna! :D Tak jakbym burze słyszala z oddali :)
najpierw każdy mi gada że muszę lezec ze to dla dobra dzidzi i ze mam sie nie ruszac bo to niebezpieczne (heh..nie dosc ze przesadzają to mnie przy tym denerwują) po czym jak kogokolwiek o cos proszę to kazdy sie wymiguje i w rezultacie bede musiala to zrobic sama.... nie mam słów...
Pogoda fakt-cudna! :D Tak jakbym burze słyszala z oddali :)
u mnie też grzmi a ja się strasznie boje burzy :(
Kiedyś jak byliśmy na urlopie w Zakopcu burza dopadłam nas na samym szczycie Giewontu - myslałam, że tego nie przezyje, 7 osób zostało porażonych piorunem ....... i od tamtej pory nie nawidze burzy
Jakiegoś doła chyba łapie. Wczoraj wieczorem to nawet popłakałam sobie mężulkowi w rękaw :((
Kiedyś jak byliśmy na urlopie w Zakopcu burza dopadłam nas na samym szczycie Giewontu - myslałam, że tego nie przezyje, 7 osób zostało porażonych piorunem ....... i od tamtej pory nie nawidze burzy
Jakiegoś doła chyba łapie. Wczoraj wieczorem to nawet popłakałam sobie mężulkowi w rękaw :((
e tam taka burza, u nas już ptaki śpiewają:)
Magda81 ja Cię trochę rozumiem, mnie też tak czasem łapie, niewiadomo czemu (i po co)...
tak się trochę wkurzam na to, bo coraz trudniej jest się kontrolować
i nie chodzi tylko o to, że się mięśni brzucha nie da wciągnąć :]
no ale kto jak kto ale my mamy prawo do takich huśtawek,
taka wielka rzecz się w nas dzieje!
Magda81 ja Cię trochę rozumiem, mnie też tak czasem łapie, niewiadomo czemu (i po co)...
tak się trochę wkurzam na to, bo coraz trudniej jest się kontrolować
i nie chodzi tylko o to, że się mięśni brzucha nie da wciągnąć :]
no ale kto jak kto ale my mamy prawo do takich huśtawek,
taka wielka rzecz się w nas dzieje!
Najgorsze huśtawki nastrojów są w połogu, jak te wszystkie hormony "schodzą", jeszcze do tego dochodzi zmęczenie, niewyspanie i wtedy to dopiero bedzie akcja!
Ja nie miałam w ciązy jakichś takich super huśtawek. Raz dopadła mnie złość tudzież furia, a raz dół z buczeniem. A tak ogólnie to chyba jest dobrze. Jestem taka jakaś znieczulona na niektóre sytuacje, które przed ciążą strasznie by mnie stresowały, ale to pewnie przez to że mi się priorytety pozmieniały.
A na Oksywiu też już burzowo :( Oczysci sie trochę powietrze przynajmniej, ale wieczorem ma być ładnie i koniec! Idziemy na grila!
Ja nie miałam w ciązy jakichś takich super huśtawek. Raz dopadła mnie złość tudzież furia, a raz dół z buczeniem. A tak ogólnie to chyba jest dobrze. Jestem taka jakaś znieczulona na niektóre sytuacje, które przed ciążą strasznie by mnie stresowały, ale to pewnie przez to że mi się priorytety pozmieniały.
A na Oksywiu też już burzowo :( Oczysci sie trochę powietrze przynajmniej, ale wieczorem ma być ładnie i koniec! Idziemy na grila!
tak piszesz bauaganiarka, że mamy prawo...? Ja to niby wiem i Wy też... ale chciałabym móc sobie popłakac w męza rękaw czasem :/
Dla niego nic się nie dzieje i nie wie o co mi chodzi kiedy mi coraz częsciej źle. I co z tego, że mu tłumaczę? On ma swój prosty świat, robi procesory i żyje jak procesor. Nie ma programu, nie ma reakcji:/
Dlatego coraz częsciej tu siedzę i nie wiem co bym bez Was zrobiła.
Dla niego nic się nie dzieje i nie wie o co mi chodzi kiedy mi coraz częsciej źle. I co z tego, że mu tłumaczę? On ma swój prosty świat, robi procesory i żyje jak procesor. Nie ma programu, nie ma reakcji:/
Dlatego coraz częsciej tu siedzę i nie wiem co bym bez Was zrobiła.
Z tą koleżanką moją już powoli się rusza remoncik, narzeczony kupił drzwi (bo mamy kuchnię otwartą i trzeba ją zabudować i drzwi wstawić) i tak sobie postanowiliśmy, że lepiej bedzie jak ona u nas bedzie z narzeczonym mieszkać, bedą sie składać na opłaty, wiec nie bedzie źle :) Wspólnie zawsze się coś wymyśli żeby gitarka grała ;)
mammamia kopa w dupę temu Twojemu, niech się opamięta!
Mój też robi procesory (czy cośtam) a to właśnie jego tekst o tych wielkich rzeczach, które się w nas dzieją (tak mi mówi, jak mu płaczę, że nic nie robię tylko leżę, a on tak zapiernicza...)
ech bo z facetami to chyba jest tak, że oni to by chcieli to wszystko ogarnąć... a się przecież nie da:]
Mój też robi procesory (czy cośtam) a to właśnie jego tekst o tych wielkich rzeczach, które się w nas dzieją (tak mi mówi, jak mu płaczę, że nic nie robię tylko leżę, a on tak zapiernicza...)
ech bo z facetami to chyba jest tak, że oni to by chcieli to wszystko ogarnąć... a się przecież nie da:]
ja próbowałam zasnąć, ale mój mąż chrapie, a nie chcę mu przeszkadzać, bo zawsze w nocy go ruszam i kopię ;)
widzę, że większość ma małe problemy ze swoimi mężczyznami. Ja ostatnio mojemu też musiałam tłumaczyć, żeby sam wpadł na to żeby ogarnąć pokoje, bo mi jest już ciężko. a on oczywiście że wszystko rozumie, ale jak zawsze na efekty muszę długo czekać albo w końcu wydrzeć się, żeby to zrobił. może tak nigdy nie miałam porządku jak nie wiem co, ale odkąd siedzę w domu to robię to codziennie, a on wraca i już jest bałagan i to mnie doprowadza do dzikiej furii. Boję się, że jak dzieci się urodzą to będę latać i za całą trójkę zapierdzielać.
widzę, że większość ma małe problemy ze swoimi mężczyznami. Ja ostatnio mojemu też musiałam tłumaczyć, żeby sam wpadł na to żeby ogarnąć pokoje, bo mi jest już ciężko. a on oczywiście że wszystko rozumie, ale jak zawsze na efekty muszę długo czekać albo w końcu wydrzeć się, żeby to zrobił. może tak nigdy nie miałam porządku jak nie wiem co, ale odkąd siedzę w domu to robię to codziennie, a on wraca i już jest bałagan i to mnie doprowadza do dzikiej furii. Boję się, że jak dzieci się urodzą to będę latać i za całą trójkę zapierdzielać.
Oj to chyba norma, u mnie jest tak ,ze jak męża nie ma dłuzej w domu to zawsze jest porządek, ale kiedy siedzi w domu to jest prawdziwy sajgon. Ja w sumie lubię sprzatać, ale zwyczajnie nie mam już na to siły. Ale najbardziej to mnie wkurzają brudne skarpety na podłodze. Ostatnio mu wygarnęłam ,że jak już musi zostawiać to przynajmniej na stole ,żebym nie musiała się schylać:)