Widok
hej, zależy co rozumiesz przez "taką bliską relację"? Myślę, że ginekolog w pewnym sensie, w okresie ciąży, jest "bliższy" niż mąż może z tego względu, że więcej wie na temat Maleństwa niż sam Tatuś. Widzę na własnym przykładzie, a jestem w 7 miesiącu ciąży, że wiedza mojego męża jak i jego zainteresowanie szczegółami przebiegu ciąży są mizerne:) Nie zmuszam go do czytania nt. ciąży itd. Przyjdzie czas to się wszystkiego nauczy i dowie. Stąd z ginekologiem zawsze mam więcej tematów dot. dzidziusia, ale na pewno nie jest bliższy niż mój mąż, bo gina widzę raz w miesiącu, wyjaśni mi wszystkie nurtujące kwestie, ale nie zastąpi mojego męża całującego i głaszczącego brzuszek, nasłuchującego bicia serduszka naszego synka.
Ciężarne mają rozbujaną fantazję, hormony ciążowe też robią swoje i pewnie naturalne jest, że "samica" w ciąży poszukuje najlepszego opiekuna dla swojego dziecka. Jak ojciec biologiczny sobie słabo radzi, to od razu ginekolog wygląda lepiej :D Wiadomo - lekarz w rodzinie się przyda, zarabia też nieźle, a może i przystojniejszy od ślubnego :D
Pamiętacie Justi30? Ta miała w ciąży fantazję, wszystkie kobiety były dla niej wrogami, a młodzi mężczyźni - wybawicielami. Apogeum nastąpiło na porodówce, gdzie godzinami była męczona, aż wreszcie wszedł anioł - oczywiście młody lekarz ;)
Pamiętacie Justi30? Ta miała w ciąży fantazję, wszystkie kobiety były dla niej wrogami, a młodzi mężczyźni - wybawicielami. Apogeum nastąpiło na porodówce, gdzie godzinami była męczona, aż wreszcie wszedł anioł - oczywiście młody lekarz ;)
Czyli jednak jest cos na rzeczy... :) Obstawiam hormony! Na jednej z wizyt na tekst, ze trudno mi sie bylo wepchnac na wizyte (z powodu ilosci pacjentek czekajacych za drzwiami) moj gin stwierdzil, ze jezeli kobieta w czasie ciazy wybiera sobie mezczyzne gina do prowadzenia ciazy to moze pojawic sie pewne pobudzenie...Do dzis nie wiem jak to mam rozumiec!
Ja od 5 lat chodzę do tego samego ginekologa. Prowadził moją pierwszą ciążę i drugą też. W drugą nie mogłam długo zajść i biegałam do niego kilka razy w miesiącu. W końcu udało się i dzwonię do niego lekko przeraźona, że jestem w ciąży i co z lekami które biorę, a on szczęśliwy :) przez telefon gratulacje. Szczerze, bardziej się cieszył niż tatuś :) Tak więc jakaś więź jest :)