Widok
Wrocilismy wlasnie ze spaceru, zaszlismy pod gore az na Suchanino do biedronki. Kupilam ladne brokuly bo są po 1.99. Jutro tlusty czwartek, sama raczej nic nie bede robila, mam zamiar kupic pączki. Polećcie, w ktorej cukierni: Pellowski, Mielnik, Kaliszczak czy Konik Morski? Akurat te cztery mamy w zasięgu, tzn. możemy dotrzeć tam wózkiem :) No moj starszy synek chyba odzyskuje apetyt bo wczoraj jak wrocil ze zlobka to wsunął cały talerz ziemniaków z sosem i dwa klopsiki plus surówke, która zawsze była "faaaaa" :)
mój Mąż znowu zaczyna kaszleć... :/ w nocy nie dawał mi spać - oglądał film i co chwilę "chrumkał" ;P o 23:30 wkurzyłam się i usiadłam przy kopie skoro i tak nie miałam szans na spanie, to po co mam się w łóżku kręcić :P godzinę później poddałam się, wzięłam pól tabletki nasennej i jakoś dotrwałam do 6:45. a o 7:10 już wychodziłam z domu :) Teraz mnie morzy ;)
Emilia - więc chyba się domyślasz, co teraz mam w domu ;P hehehe :]
robicie jutro jakieś pączki, faworki i inne smakołyki?
Emilia - więc chyba się domyślasz, co teraz mam w domu ;P hehehe :]
robicie jutro jakieś pączki, faworki i inne smakołyki?
Tak sie sklada ze akurat ja pracuje w szpitalu i widzialam kiedys na praktykach mezczyzne, ktoremu prawie ucielo reke, gdy gruba szyba od drzwi spadla mu na zgiecie lokciowe- tryskalo krwia na lewo i prawo.
Grube szklo wbrew pozorom, moze zrobic naprawde gleboka rane.
Moj synek w zeszlym roku mial zakladane szwy na skroni bo upadl na klocek duzy.
Ja tej rany nie widze, to niewiem, ale przeszlabym sie do lekarza.
Moja kolezanka zaciela sie w palec, a stan zapalny jej " poszedl" prawie do lokcia.
Grube szklo wbrew pozorom, moze zrobic naprawde gleboka rane.
Moj synek w zeszlym roku mial zakladane szwy na skroni bo upadl na klocek duzy.
Ja tej rany nie widze, to niewiem, ale przeszlabym sie do lekarza.
Moja kolezanka zaciela sie w palec, a stan zapalny jej " poszedl" prawie do lokcia.
Również życzę szybkiego powrotu do zdrowia wszystkim ,bo szkoda czasu na chorowanie przy tak ładniej pogodzie .
U nas wczoraj miała być baba ziemniaczana ale za późno wróciliśmy i nie było sensu robić .
Dzisiaj ja nic nie robię do kuchni nie wchodzę niech mąż coś wymyśla i robi .
Wczoraj moje dzieciaki ,kiedy jest czas spania to zabawa w najlepsze zaczęły bitwę na poduszki i starszy rzucił poduszką trafił w lampę ta walnęła o drugą i się potłukł klosz ,w pierwszej chwili nic nie poczułam a nagle patrze krew mi leci z z zewnętrznej strony dłoni .Dzisiaj ręka dość że rozcięta to jeszcze spuchnięta i boli tak nieprzyjemnie .
U nas wczoraj miała być baba ziemniaczana ale za późno wróciliśmy i nie było sensu robić .
Dzisiaj ja nic nie robię do kuchni nie wchodzę niech mąż coś wymyśla i robi .
Wczoraj moje dzieciaki ,kiedy jest czas spania to zabawa w najlepsze zaczęły bitwę na poduszki i starszy rzucił poduszką trafił w lampę ta walnęła o drugą i się potłukł klosz ,w pierwszej chwili nic nie poczułam a nagle patrze krew mi leci z z zewnętrznej strony dłoni .Dzisiaj ręka dość że rozcięta to jeszcze spuchnięta i boli tak nieprzyjemnie .
dobre z tym małym groszkiem ;)
ja miałam glukozę 50, 75 i kilka tyg. po porodzie jeszcze jeden raz - kontrolnie (ale nie pamiętam czy 50 czy 75) :]
nigdy nie dodawałam cytryny, nie popijałam i grzecznie siedziałam na pupie czekając na kolejne pobrania krwi ;)
___________
wczoraj obiadek zjedliśmy u Chrzestnej naszego Młodego - mieliśmy być u Nich w 2 dzień świąt i tak nas ciągle te choróbska trzymały, że dojechaliśmy dopiero wczoraj :P 2m-ce później ;)
Chrzestna zrobiła pyszne bitki z szynki w sosiku własnym :) do tego ziemniaczki, surówka z marchewki z jabłkiem :) a Mąż Chrzestnej zrobił pyszną sałatkę z rukoli :] (ale bij zabij nie wiem co było w środku :P majonez, chyba kawałki grillowanego kurczaka? - w każdym razie pyyszna)
na deser ciasto jogurtowe, sernik, wafle z masą czekoladową :)
__________
w związku z tym dzisiaj dokończymy pieczone udka :)
wczoraj Młody zażyczył sobie mięsko w coli :] No więc kupiłam dla nas skrzydełka, dla Niego ćwiartki do wytrybowania :) chyba, że znów będzie wolał wersję "mięso z kościami" ;) do tego 0,5l coli i będzie obiad na kolejne 2 dni :]
mam też w planie ugotowanie zupy fasolowej (wieki nie było) :) kupiłam "wędzone żeberka" ;) a właściwie to piękny boczek z 2-3 żeberkami ;) i już podjadamy z Mamą ;P więc muszę szybko wrzucić go do garnka i ugotować smak - póki jest na czym ;P
ja miałam glukozę 50, 75 i kilka tyg. po porodzie jeszcze jeden raz - kontrolnie (ale nie pamiętam czy 50 czy 75) :]
nigdy nie dodawałam cytryny, nie popijałam i grzecznie siedziałam na pupie czekając na kolejne pobrania krwi ;)
___________
wczoraj obiadek zjedliśmy u Chrzestnej naszego Młodego - mieliśmy być u Nich w 2 dzień świąt i tak nas ciągle te choróbska trzymały, że dojechaliśmy dopiero wczoraj :P 2m-ce później ;)
Chrzestna zrobiła pyszne bitki z szynki w sosiku własnym :) do tego ziemniaczki, surówka z marchewki z jabłkiem :) a Mąż Chrzestnej zrobił pyszną sałatkę z rukoli :] (ale bij zabij nie wiem co było w środku :P majonez, chyba kawałki grillowanego kurczaka? - w każdym razie pyyszna)
na deser ciasto jogurtowe, sernik, wafle z masą czekoladową :)
__________
w związku z tym dzisiaj dokończymy pieczone udka :)
wczoraj Młody zażyczył sobie mięsko w coli :] No więc kupiłam dla nas skrzydełka, dla Niego ćwiartki do wytrybowania :) chyba, że znów będzie wolał wersję "mięso z kościami" ;) do tego 0,5l coli i będzie obiad na kolejne 2 dni :]
mam też w planie ugotowanie zupy fasolowej (wieki nie było) :) kupiłam "wędzone żeberka" ;) a właściwie to piękny boczek z 2-3 żeberkami ;) i już podjadamy z Mamą ;P więc muszę szybko wrzucić go do garnka i ugotować smak - póki jest na czym ;P
Cześć dziewczyny:))
Ale z Was pracowite pszczółki-------podziwiam.
U mnie powtorka z dnia wczorajszego i może w końcu zjemy tę marchewkę z groszkiem;p
Mąż jej nie podgrzał wczoraj bo......ten groszek taki maly i jak go wyjąc z garnka....,bo będziesz później i....no załamka co?
Graszka --------pamietam do dziś smak tej glukozy--------dla mnie nie był az taki wstrętny, ale chyba mialam 50g.I z cytryną ani z niczym nie pozwolili wypić.
Oby wyszedł ci dobry wynik, to najwazniejsze.
Ale z Was pracowite pszczółki-------podziwiam.
U mnie powtorka z dnia wczorajszego i może w końcu zjemy tę marchewkę z groszkiem;p
Mąż jej nie podgrzał wczoraj bo......ten groszek taki maly i jak go wyjąc z garnka....,bo będziesz później i....no załamka co?
Graszka --------pamietam do dziś smak tej glukozy--------dla mnie nie był az taki wstrętny, ale chyba mialam 50g.I z cytryną ani z niczym nie pozwolili wypić.
Oby wyszedł ci dobry wynik, to najwazniejsze.