Re: Co dziś na obiad? cz.34. Wakacyjna:-)
Witam:))
Agusia-------no niestety w szpitalach na wewnętrznym tak juz jest ze to tzw. umieralnie. Mój M. leżał 2 tyg. i z 10 osob zmarło wtedy,a reanimacji to nie zliczył:(( Czemu...
rozwiń
Witam:))
Agusia-------no niestety w szpitalach na wewnętrznym tak juz jest ze to tzw. umieralnie. Mój M. leżał 2 tyg. i z 10 osob zmarło wtedy,a reanimacji to nie zliczył:(( Czemu trzeba leżeć w szpitalu a nie można przychodzić tylko na badania? To byłoby duzo tańsze i zdrowsze dla pacjenta prawda? Życzę słusznej diagnozy i powrotu do zdrowia dla Twojej Mamy.
Ania--------Twojej pyskatej też zdrowia życze:)) Pewnie klima ją załatwiła i krtań nie wytrzymala. Na pocieszenie Ci powiem ,że ja też mam dość tych upałów, wkurzona chodzę i sie ciągle pocę na twarzy i szyi.
Ja na służbę zdrowia nie mogę narzekać. A mam/miałam dużo do czynienia ze wzgl. na choroby w domu. Jakoś najdłużej to miesiąc czekalam do specjalisty. Bardziej wkurzają mnie przepisy, ze z każdą pierdoła muszę isć z córka do lekarza. Nawet recepty nie mogą wypisać beze mnie (na stałe leki). Tylko nasza pediatra wykazuje sie rozsądkiem i przyjmuje młodą sama. Ale już pobranie krwi, rtg, spirometria to juz z rodzicem;p
No i wkurza mnie to, ze badania labor. muszę robić prywatnie.
Na obiad mamy dzisiaj chyba znowu placki ziemniaczane.(kupne----w 40 stopniach nie mam siły nic robić).
Normalnie nie wiem jak wytrzymują kucharze w smazalniach w takie upaly........
zobacz wątek