Widok
Co robicie na placu zabaw?
Drogie mamy, co robicie na placu zabaw z dzieckiem.
Ja wolę usiąść, i obserwować jak moja pociecha się bawi, ale inne mamy ganiają i stoją nad głową malca.
Jezeli coś zaczyna się dziać to reaguje ale tak to chciałabym by mój trzylatek sam mógł spędzać czas obok tych dzieci a nie ja obok.. i czuje sie dziwnie bo ci ludzie patrza na mnie jak na wtrodną matke. czy robię coś zle?
Ja wolę usiąść, i obserwować jak moja pociecha się bawi, ale inne mamy ganiają i stoją nad głową malca.
Jezeli coś zaczyna się dziać to reaguje ale tak to chciałabym by mój trzylatek sam mógł spędzać czas obok tych dzieci a nie ja obok.. i czuje sie dziwnie bo ci ludzie patrza na mnie jak na wtrodną matke. czy robię coś zle?
słowem wstępu mam 3 synów: 7lat 4lata i 9mcy, piszę o tym dlatego że chodziłam z dziećmi w różnym wieku
nigdy nie nadzorowałam zabawy dzieci bo uważałam że nie o to chodzi, aby ciągle stać nad dziećmi nawet małymi
też staram się siadać na ławce i interweniuję tylko w razie niebezpieczeństwa albo konfliktu
ostatnio byłam świadkiem matki która biegała cały czas po drabinkach z synkiem ok.4lat uniemożliwiając mu samodzielną zabawę i dodatkowo odstraszając pozostałe dzieci i uważam że to się mija z celem, trzeba dać dziecku trochę wolności
nigdy nie nadzorowałam zabawy dzieci bo uważałam że nie o to chodzi, aby ciągle stać nad dziećmi nawet małymi
też staram się siadać na ławce i interweniuję tylko w razie niebezpieczeństwa albo konfliktu
ostatnio byłam świadkiem matki która biegała cały czas po drabinkach z synkiem ok.4lat uniemożliwiając mu samodzielną zabawę i dodatkowo odstraszając pozostałe dzieci i uważam że to się mija z celem, trzeba dać dziecku trochę wolności
Ja za dwulatkiem nie biegam i też niektórzy patrzą na mnie jak na wyrodną matkę. Jednak jestem daleka od oceniania, jeśli nie znam dziecka i sytuacji. Niejeden czterolatek może potrzebować opieki, bo ma jakieś zaburzenia lub jest po prostu mało ogarnięty i mało zwinny. Nie każde dziecko jest takie same.
Ja chodzę na plac zabaw z synkami 3 i 6 lat.
Starszy od razu dołącza do kogoś i już jest zajęty, szybko nawiązuje kontakty. Młodszy widzę, że jest podobnie. Już nie pilnuje się mnie jak rzep ani nie gania za starszym bratem. Bawi się sam latając to tu to tam (plac zabaw mamy na prawdę duży). Jak np. młodsze dzieci bawią się w piaskownicy to idzie do nich. Albo z nimi biegnie na ślizgawki itd. Ogarnia się w zupełności bez mojej potrzeby. Wie, że jestem w pobliżu. Idę do niego jak muszę zainterweniować, bo sytuacja tego wymaga.
Starszy od razu dołącza do kogoś i już jest zajęty, szybko nawiązuje kontakty. Młodszy widzę, że jest podobnie. Już nie pilnuje się mnie jak rzep ani nie gania za starszym bratem. Bawi się sam latając to tu to tam (plac zabaw mamy na prawdę duży). Jak np. młodsze dzieci bawią się w piaskownicy to idzie do nich. Albo z nimi biegnie na ślizgawki itd. Ogarnia się w zupełności bez mojej potrzeby. Wie, że jestem w pobliżu. Idę do niego jak muszę zainterweniować, bo sytuacja tego wymaga.
A co robiłyście z dziećmi lekko powyżej roku? Mam 8 latka, który wiadomo od dłuższego czasu bawi się sam i zawsze znajdzie sobie kogoś do zabawy, ale mam też prawie 16 miesięcznego syna, który wprawdzie chodzi od ok. 4 miesięcy, ale bardzo chwiejnie, słabo zauważa przeszkody...(podobnie było ze starszym, lepiej zaczął chodzić jak miał 1,5 roku) i za tym małym chodzę wszędzie, trzymając go za kaptur lub za rączkę, tylko na trawniku go puszczam i radzi sobie, ale również upada, co jest mniej groźne na trawie...w piaskownicy młodszy już raz upadł na brzuch trafiając w deskę od obudowy piaskownicy ...mamy z małym sporo kłopotów zdrowotnych średnio raz w miesiącu jesteśmy na badaniach w szpitalu, jakoś nie potrzebny nam jeszcze przypadkowy sor z powodu urazu np. głowy...wiem że inni rodzice patrzą na mnie dziwnie, dostawałam już różne rady od przypadkowych osób aby poprawić równowagę dziecka...ale mam wrażenie że ten typ tak ma...chodzicie za Waszymi roczniakami, 1,5 roczniakami krok w krok?
Kiedy mój synek miał rok-1,5 to oczywiście asekurowałam go w miejscach gdzie potencjalnie mógł zrobić sobie krzywdę -przy wchodzeniu na zjeżdżalnie, przechodzeniu przez przeszkody itp. Starałam się jednak dać mu luz w odkrywaniu świata, bo samodzielność to jednak ważny aspekt nauki - wydaje mi się, że dziecko musi złapać trochę zająców, żeby wyrobić sobie zmysł równowagi i ocenę odległości.
Inni rodzice patrzą na Ciebie dziwnie, bo tam, gdzie Ty asekurujesz swoje 16miesieczne dziecko, oni swojemu po prostu zabraniają wchodzić. Przerabiałam to już nie raz. Kilka dni temu okazało się, że pozwalam swojemu dwulatkowi na dużo więcej, niż szwagierka swojej czterolatce. Przynajmniej kilka razy dziennie zwracała mi uwagę, że nie powinien czegoś robić, bo "jest za mały" - zero konkretnych argumentów, po prostu ona swojej córce nie pozwalała (lub nadal nie pozwala), więc i ja nie powinnam. Gdy mój roczniak odrzucił wózek i zaczął sam chwiejnym krokiem chodzić na spacery, zaczepiały mnie starsze panie, że "powinien jeździć w wózku, bo się przewróci".
Tak więc nie przejmuj się tym, że inni rodzice patrzą na Ciebie dziwnie, tylko rób swoje. Pozwalaj dziecku na wiele, asekurując je, potem nadzorując z bliska, a potem daj mu swobodę i pilnuj z daleka. To matka zna najlepiej swoje dziecko, jego umiejętności, spryt i wytrzymałość. Lepiej dać dziecku swobodę na miarę jego możliwości i pozwolić się rozwijać, niż wychowywać w szklanej kuli i wszystkiego zabraniać.
Tak więc nie przejmuj się tym, że inni rodzice patrzą na Ciebie dziwnie, tylko rób swoje. Pozwalaj dziecku na wiele, asekurując je, potem nadzorując z bliska, a potem daj mu swobodę i pilnuj z daleka. To matka zna najlepiej swoje dziecko, jego umiejętności, spryt i wytrzymałość. Lepiej dać dziecku swobodę na miarę jego możliwości i pozwolić się rozwijać, niż wychowywać w szklanej kuli i wszystkiego zabraniać.
Tak naprawdę nikt nie zwraca uwagi na to, co robisz, więc nie zadręczaj się, że patrzą jak na wyrodną :)
To Twojemu dziecku i Tobie ma być dobrze, o ile żadne z was nie robi niczego nie w porządku (np. Twoje dziecko tłucze inne, a Ty nie reagujesz :P). Ja, dopóki mój czterolatek nie poprosi mnie o udział w zabawie lub nie zacznie za mocno rozrabiać i przeszkadzać innym dzieciom, trzymam się na dystans, czytam e-booka i kątem oka obserwuję.
To Twojemu dziecku i Tobie ma być dobrze, o ile żadne z was nie robi niczego nie w porządku (np. Twoje dziecko tłucze inne, a Ty nie reagujesz :P). Ja, dopóki mój czterolatek nie poprosi mnie o udział w zabawie lub nie zacznie za mocno rozrabiać i przeszkadzać innym dzieciom, trzymam się na dystans, czytam e-booka i kątem oka obserwuję.
Nic mnie tak nie wkurza jak mama oceniająca inne mamy ;)
A może ta mama siedząca i plotkująca z koleżankami ma za sobą bardzo męczący dzień? Może już pół dnia bawiła się ze swoim dzieckiem i już godzinę bujała je na huśtawce i teraz ma nadzieję, że dziecko pobawi się z rówieśnikami, a ona chwilę odpocznie?
A może ta mama siedząca i plotkująca z koleżankami ma za sobą bardzo męczący dzień? Może już pół dnia bawiła się ze swoim dzieckiem i już godzinę bujała je na huśtawce i teraz ma nadzieję, że dziecko pobawi się z rówieśnikami, a ona chwilę odpocznie?
Nie oszukujcie się że 1-2 letnie dziecko potrafi się z innymi bawić bo tak nie jest.
Ja nad moją 22mc córką stoje i "czuwam" dlaczego nie siedze na ławce? A no dlatego że musiałabym ciągle wstawać bo np jakieś dziecko zabrało mojej foremke popsuło babke i wtedy jest krzyk więc jestem na miejscu i tłumacze. Przy wchodzeniu na zjeżdżalnie asekuruje ją bo są strome schody lub wejście a mała nieraz tak się śpieszy że leci nawet nie patrzy. A jak inne dziecko jest za nią to byle jak najszybciej wejść.
Każdy wychowuje po swojemu.. ale denerwujące są mamuśki które siedzą na ławkach z tel w ręku i nie patrzą nawet i nie reagują jak ich dziecko sypie piaskiem po innych lub przeszkadza w zjechaniu wchodząc pod prąd a później te chodzące matki za dziećmi muszą się nieźle nagadać do swojego dlaczego tak się nie robi bo oczywiście zaraz powtarza.
Ja nad moją 22mc córką stoje i "czuwam" dlaczego nie siedze na ławce? A no dlatego że musiałabym ciągle wstawać bo np jakieś dziecko zabrało mojej foremke popsuło babke i wtedy jest krzyk więc jestem na miejscu i tłumacze. Przy wchodzeniu na zjeżdżalnie asekuruje ją bo są strome schody lub wejście a mała nieraz tak się śpieszy że leci nawet nie patrzy. A jak inne dziecko jest za nią to byle jak najszybciej wejść.
Każdy wychowuje po swojemu.. ale denerwujące są mamuśki które siedzą na ławkach z tel w ręku i nie patrzą nawet i nie reagują jak ich dziecko sypie piaskiem po innych lub przeszkadza w zjechaniu wchodząc pod prąd a później te chodzące matki za dziećmi muszą się nieźle nagadać do swojego dlaczego tak się nie robi bo oczywiście zaraz powtarza.
Moja młodsza córka ma 21 miesięcy i niestety muszę wszędzie za nią biegać, bo jest bardzo odważna i wchodzi wszędzie gdzie nie powinna. Oczywiście nudna jest mała zjeżdzalnia i zawsze wchodzi na wielką więc wejście muszę asekurować, zwłaszcza, ze pchają się (co zrozumiałe) starsze dzieci. Ma takie pomysły zeby wskakiwać na rozpędzoną karuzelę itp. więc nie mam wyjścia muszę czuwać nad jej bezpieczeństwem. Starsza była bardzo rozważna i spokojna i spokojnie mogłam na ławeczce posiedzieć:-) autorko siedź jak Ci dziecko daje, korzystaj ile wlezie:-)
Bardzo Ci dziękuję za słowa otuchy...to co on wyprawia to nie są zające, to byłyby spektakularne rozkwaszenia z szyciem głowy włącznie...żadne z moich dzieci nie chodziło przy meblach, któregoś dnia wstały na środku pokoju i poszły na chwiejnych nogach, ale młodszy ma zupełnie inny charakter niż starszy...starszy był spokojniejszy, dużo bawił się siedząc, a gdy już szedł robił to powoli...młodszy rozpędza się na maksa wzbudzany jeszcze aktywnością starszego brata...trochę lepiej jest na placu zabaw...bo jest większa przestrzeń trudniej w coś uderzyć. Z młodszym wchodzimy praktycznie wszędzie, zjeżdża na zjeżdżalni, wchodzi ze mną na pomosty dla dzieci, zjechał już sobie nawet na kolejce linowej, siedzi z zamiłowaniem w piaskownicy, dzięki tej aktywności, póki co nie ma kłopotu z wyjazdem z placu zabaw, siada w wózek i tyle...mam nadzieję, że w miarę rozwoju zacznie bardziej dbać sam o swoje bezpieczeństwo.