Widok

Czy jestem naiwna?

Ciągle wierzę, że spotkam kogoś, z kim zbuduję partnerski związek oparty na szczerości. Mam za sobą kilka nieudanych prób, w każdym układzie były jakieś kłamstwa, z czasem wszystko rozpadało się jak domek z kart.
Obserwuję otoczenie. W parach, o których wiem więcej - zdrada i kłamstwa. Na palcach jednej ręki liczę zgodne małżeństwa...
Niby wszyscy chcą tego samego, chcą dobrze. Ale jakoś niewielu się udaje.
Coraz trudniej mi zwalczać smutną myśl o spędzeniu reszty życia w samotności. Czasem się zastanawiam, czy nie powinnam była pójść sama ze sobą na kompromis i tkwić w związku, w którym nie byłam do końca szczęśliwa. Bo może takiego szczęścia "do końca" w ogóle nie ma?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
> Czasem się zastanawiam, czy nie powinnam była pójść sama ze sobą na kompromis i tkwić w związku, w którym nie byłam do końca szczęśliwa.

Każdy związek jest jakimś kompromisem. Rzadko się zdarza, aby partner spełniał WSZYSTKIE oczekiwania. Szczególnie, że.... często sami do końca nie wiemy czego chcemy. Stabilizacja vs. adreanalina. Jedno i drugie.. kusi.. Facet, który będzie ideałem stabilności związku.. dla kobiety niespełnionej.. będzie sympatycznym safandułą. Z czasem.. zacznie go robić w rogi.. Bo jest za dobry.
Z kolei.. macho.. Nie bardzo się nadaje na ojca rodziny. Choć ten wariant jest przez kbiety wybierany nieporównanie częściej. Nie da się pogadać, czułości zero, nawet czasami po pysku da.. I nic to, że zdradza.. Się popłacze.. ponarzeka przyjaciółkom (które i tak go zazdroszczą) i się z nim będzie.. Ale jak listonosz się do żony uśmiechnie za szeroko.. to w mordę dostanie. A kobieta czuje, że jest CZYJAŚ ;)
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 7
o... nowa definicja "szczescie do konca"
zaraz sobie wygoogluje
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
randall

Gdzie ja podaję jakąś definicję?

Jeśli nie wiesz co znaczy "do końca" i "nie do końca", to proszę uprzejmie:

http://megaslownik.pl/slownik/synonimy_antonimy/3518,do+ko%C5%84ca

http://megaslownik.pl/slownik/synonimy_antonimy/11249,nie+do+ko%C5%84ca

Czepiasz się, a nie masz nic ciekawego do powiedzenia?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
sadyl

Byłam w jednym związku 12 lat i wiem co to kompromisy, większe i mniejsze.

Kto to kobieta niespełniona?
Jeśli o mnie chodzi - mam dobrą pracę, zainteresowania, znajomych i, co najważniejsze, jestem mamą... Myślę, że się spełniam w życiu na tych polach.
A jeśli już tak dzielić mężczyzn, jak Ty to zrobiłeś, to jakoś typ macho nigdy mnie nie pociągał.
I naprawdę nie sądzę, aby kobiety zdrowe na umyśle zdradzały tylko dlatego, że partner jest dla nich "za dobry". Tam zawsze jest jakiś głębszy problem.

Dla mnie szczęściem, spełnieniem w związku byłby partner, z którym mam dobrą relację emocjonalną, uczuciową i fizyczną. I zachodzę w głowę, czy to jest w ogóle możliwe. Bo zawsze coś kuleje, pojawia się jakiś dysonans trudny do zniesienia i wszystko diabli biorą...
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
"Każdy związek jest jakimś kompromisem."

Oczywiście, że jest. Ale w kompromisach powinna być zachowana jakaś równowaga.
Ja poszłam na zbyt duże kompromisy i nie skończyło się to dobrze dla mnie. Powiedziałabym nawet - źle. Nigdy więcej już tego nie zrobię. Ja szłam na kolejny kompromis bo on miał wszystko głęboko w d...e. To jest naiwność dopiero...
Nie ma ideałów ale tez nie można wszystkiego akceptować w imię pseudozwiązku.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Doskonale Cie rozumiem, @bigbeat.
Niedawno tłumaczyłam to koledze, że to nie tak, że ja jestem nieszczęśliwa, bo nie mam partnera i warunkuję moje szczęście od posiadania takowego. To tak, jakby porównać moje życie do układanki. I do całości brakuje jednego klocka - mężczyzny. Praca, dziecko, zdrowie, znajomi itd - to wszystko daje mi szczęście ale nie takie w 100%.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
@M30+
podstawa to zdrowa rownowaga, czyli wkladasz tyle ile wyciagasz ;)
nie zawsze jest to latwe, ale mozliwe ;)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
@mmm
Teraz to i ja to wiem :)
Cóż, staram się uczyć na błędach innych ale jak widać, nie zawsze mi się to udaje ;)
Poza tym nauka na własnych chyba działa nieco mocniej ;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
@M30+
do nauki na cudzych tez trzeba dorosnac ;) no i nie zawsze te cudze sprawdzaja sie w kazdym kontekscie ;)
a swoje sie po prostu odczuwa na sobie ;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
@mmm
dorosnąć to trzeba do wszystkiego ;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
tak jak sadyl zauważył- związek to sztuka kompromisów ale kompromis nie oznacza zmiany siebie. ja trafiłam na faceta, który ma podobny charakter do mnie- jest bardzo uparty, dominujący, szybko się denerwuje, jest zazdrosny, sarkastyczny i nie da sobie w kaszę dmuchać...dokładnie to samo co ja...więc przeszliśmy przez kilka takich kłótni, że jakby tego ktoś z zewnątrz posłuchał to stwierdziłby, że za moment się pozabijamy...i takie starcie podobnych charakterów nie jest łatwe ale jednak uczymy się ciągle tego żeby jednak czasem umieć odpuścić, czasem dopasować się do drugiej osoby mimo, że obydwoje uwielbiamy postawić na swoim. szczęście w związku tworzysz ty na spółkę z partnerem. nie ma na nie jednoznacznej recepty, po prostu musi być to "coś"...a to się zwykle nazywa miłość ;) nie patrz w związku głównie na to, co ci nie pasuje. patrz na jego dobre strony. nikt nie jest idealny a zresztą- idealne związki są po prostu nudne i przewidywalne. no i co ważne- jeżeli jesteś szczęśliwa w życiu bez związku to kiedy stworzysz związek przeniesiesz do niego swoje szczęście...a to już 50% sukcesu udanej relacji :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
@mama30plus
racja ;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
@ciacho
napisałaś coś bardzo ważnego uważam - zazwyczaj zwraca się uwagę właśnie na wady a nie na zalety, dlaczego? Bo łatwiej jest nam wytknąć komuś co robi źle? Bo ciągle mamy w głowie nasz "ideał" który tak na prawdę nie istnieje ale my wszystkich porównujemy do niego?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
gdzieś to już pisałam ale to nie zalety a wady właśnie nas definiują...związek to nic innego jak akceptowanie bądź przymykanie oka na wady partnera i kochanie go mimo tych wszystkich rzeczy, które nam w nim przeszkadzają bez wiecznej chęci zmienienia go :)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
No dobrze, ale gdzieś musi być granica przymykania ocząt na wady... jak się przymyka bądź akceptuje wszystko lub zbyt wiele to się kończy źle.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Nie ma ludzi idealnych więc nie ma związków idealnych.

Kurczę, chodzi tylko o dobrze funkcjonujący związek...
Oczywiście, że zaakceptuję mężczyznę z jego wadami jeżeli go pokocham, niech no tylko nasza relacja będzie działać jak trzeba. Swoją drogą, słabości też potrafią z czasem stać się fajne, takie "swojskie" i "nasze", o ile tylko nauczymy się sobie z nimi radzić.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
ludzie nie umieja zauwazac malych pozytywnych rzeczy ktore zdarzaja im sie codziennie.... a z tymi negatywnymi jest wrecz na odwrot ;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
No dokładnie ale dlaczego tak właśnie jest?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
@M30+
moze dlatego ze negatywne wiadomosci sie tak dobrze sprzedaja? popatrz co sie dzieje w mediach, ktore sa naszpikowane tym ze kogos zabili, albo jakis wypadek.... ludzie sie tym karmia...
oczywiscie troche generalizuje, bo nie wszyscy tacy sa, ale to wlasnie jest norma w dzisiejszych czasach
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
do góry