Widok

Czy milosc po milosci moze byc miloscia?

Temat to mi sie udal:D
ciekawi mnie wasze zdanie na temat milosci.... Czy w zyciu mozna kochac tak samo silnie wiele kobiet? Czy moze to jest tak ze w zyciu mozna kochac prawdziwie tylko raz, a potem to sie kocha i szanuje ale to juz niejest to...?
Gadale z wieloma osobami i wiekszosc tak ma ze kogos kocha. Nie jest z ta osoba ale ja kocha. Moze byc z kims i ta osobe kochac ale wie ze jezeli tamta osoba by przyszla i dala jej szanse to z obecnego zwiazku nic by niebyla. Czy tak wlasnie jest?
ciekawi mnie wlasnie to czy ludzie potrafia prawdziwie kochac tylko jedna osobe na swiecie, a reszta to juz jest jakas slabsza milosc, bezx tak wielkiego znaczenia....A moze to tylko iluzja, moze ta sooba ktora tak prawdziwie kochamy to nie istnieje, moze kochamy tylko swoje wyobrazenie o tej osobie, zludzenie? przeciez ta osoba mogla sie zmienic, moglo sie stac wiele rzeczy...wkoncu nawet my moglismy sie zmienic....
Czy ja wogule logicznie mowie i ktos to rozumie?:D

Pozdrawiam
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 4
athena napisał(a):

> chyba bym się zachlastała

> na łożu śmierci
> powiem: tak naprawdę kochałam tylko raz...

Na M mozna sobie bardzo latwo zasluzyc. Wystarczy zgubic pare funtow przez higeniczne zycie, rzucic palenie i picie, wysypianie, cwiczenia fizyczne i umiarkowane odzywianie. Spowoduje to oprocz zdrowego czyli atrakcyjnego wygladu rowniez wiare w siebie, a wiec szczegolnie dodatkowo podkreslenie wlasnych wartosci, przez co rowniez bardziej sexy wyglad.

W przeciwnym wypadku pozostaje pograzanie sie z kazdym tygodniem w glebsza depresje, prowadzaca do celowo do naduzywania lekow na glowe i innych tego typu swinstw, na co cierpia miliony kobiet, szczegolnie w krajach rozwinietych.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
sa milosci i zakochania. tylko czasami trudno nam odroznic, co jest czym zanim nie minie, my nie ochloniemy i nie przemyslimy, nie zdamy sobie z tego sprawy.
do pewnego momentu mialam same zakochania. myslalam, ze to milosci, dopiero gdy kogos poznalam zdalam sobie sprawe, jaka jest roznica miedzy jednym a drugim. bylo pieknie, ale skonczylo sie. ale nie rozpamietuje tego, nie wracam do tego, tak jak niektorzy tutaj (i w ogole). potem byly same zakochania, czasami czysto platoniczne, ale za to mile wspminane :) teraz poznalam kogos........ podobne poglady, niemal te same mysli, pragnienia........ jego troskliwosc......... chec niesienia pomocy..... glowa pelna szalonych pomyslow........i duzo duzo wiecej........ ale nie pytajcie, co z mojej strony........... ale to jest milosc, po innej milosci...... rownie wazna, prawdziwa, wyjatkowa.......

Anty, nie ogladaj sie na 'tamta' milosc, bo mozesz cos teraz utracic, albo skrzywdzic aktualna dziewczyne...... kazdy czlowiek jest inny, i z kazdym stwarzamy co innego - rownie wyjatkowego, waznego, ale w inny sposob. docen, to co teraz masz. a jak nie dopowiada, to daj sobie spokuj.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
jak najbardziej pozytywnym, Anty:)

...and when the rain falls down, I'll be sunshine in your life...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
gizmo napisał(a):

> Kochałem również już kilka razy, więc wiem że to możliwe tak
> jak wielokrotne zakochiwanie, tylko potrzeba do tego coraz
> więcej czasu. Bo żeby kochać, trzeba z drugą osobą przebywać,
> poznawać ją, rozumieć. Dlatego wielu ludzi wymyśla sobie fatum
> i woli oszukując się być z kimś w "chorym" związku udającym
> miłość, której nigdy nie było niż uwolnić się i uwierzyć że
> każda kolejna miłość może być jeszcze prawdziwsza i silniejsza.
> Ja też tkwiłem w czymś takim, bo bałem sie na samą myśl, jak
> długo będę musiał budować mój kolejny związek zanim będzie go
> można nazwać miłością. Dlatego oszukiwałem się....

święte słowa, Gizmo:)
z ust mi je wyjąłeś;)

ciężki orzech do zgryzienia z tą miłością.....buuuuuuuuuu
...and when the rain falls down, I'll be sunshine in your life...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

A ja wam powiem, że nie miłości i nie ma szczęścia........
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ładnie napisane, Gizmo :)
Zakochanie... często dajemy ponieść się emocjom i przypisujemy wzniosłe słowa miłym i tylko miłym sytuacjom.. :( ale dzieje sie tak pewnie dlatego, iz wierzymy, a dokładniej - z całych sił pragniemy wierzyć, że to co się nam w tym temacie przytrafiło, jest czymś wyjątkowym, wzniosłym, wymarzonym... Z całą pewnością trzeba mieć trochę szczęścia i oczy przytomnie otwarte ;), aby spotkać człowieka z którym można, po słodkim pierwszym zauroczeniu, budować zwiazek - trwały, piękny, oparty na przyjaźni, szacunku, zrozumieniu i tych wszystkich madrych zasadach, które dają szansę, ze kilka - kilkanaście lat później, człowiek z którym związaliśmy nasze życie jest wciąż ważny, żeby nie powiedzieć - najważniejszy :))) Chyba wszyscy marzymy o tym.. Chcę wierzyć, że jest to możliwe :)))
Pozdrawiam :)
good girls go to the Heaven, bad girls follow their cats...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ha, no to i ja wrzucę coś na mój ulubiony temat ;-) Wydaje mi się, że wielu ludzi myli pojęcia "kochania" i "zakochania". Zakochanie czyli zauroczenie, hormony, fascynacja itp. może być wg mnie świetnym wstępem do prawdziwego "kochania". Zakochanie może zdarzyć sie w życiu człowieka nieskończoną ilość razy, a im więcej tym lepiej chyba, pod warunkiem, że człowiek zdaje sobie sprawę z niewielkiego ciężaru gatunkowego takiego uczucia, czyli nie robi tragedii kiedy fascynacja się kończy i nie próbuje za każdym razem się pozbawiać życia czy coś podobnego ;-) Zakochanie daje ogromnego pozytywnego kopa, w mózgu krążą endorfinki i inne takie, które powodują bardzo przyjemne odloty i odjazdy. Zakochaniu oczywiście towarzyszy ogromna dawka podniecenia seksualnego, które oby było regularnie rozładowywanie to nie doprowadzi delikwenta do choroby psychicznej. Ilość zakochań zmniejsza się z wiekiem (niestety). Chociaż typowym przykładem zakochania i ogromnej jego siły jest sytuacja, kiedy stateczny ojciec rodziny nagle zakochuje się w 20-letniej blondynce z jędrną pupą i cyckami i stwierdza, że teraz to on nareszcie wie co to miłość i dla niej zostawia swoją rodzinę. Dla mnie to żałośny niedojrzały dupek, który zwyczajnie ulega swojemu popędowi seksualnemu. Ale oczywiście każdy 40,50 latek ma przecież do tego prawo ;-)
A teraz kochanie czyli miłość. Dla mnie dojrzała miłość to żadna cudowna siła, ani fatum, przeznaczenie czy coś takiego. Dojrzałej Miłości na pewno sprzyjają wspólne zainteresowania, cechy charakteru, zrozumienie itp. tak jak pisał Anty. Miłość to dla mnie zrozumienie, zaufanie, odpowiedzialność, dojrzałość emocjonalna, chęć bycia z sobą, chęć spędzenia z sobą całego życia. Bardzo ważne dla takiej miłości jest dbanie o nią jak o ogródek w którym rosną przepiekne kwiaty, bo bez tej dbałości wszystko zmarnieje, spowszednieje i rutyna szybko zabije wszystko poza przyzwyczajeniem. Oczywiście nie trzeba takiej miłości odzierać z jakiś cudownych czarodziejskich dodatków. Jednak jeżeli komuś się wydaje, że wystarczy całe życie czekać biernie, bedąc bylejakim kochankiem, niezakochując się po drodze, na tę jedną jedyną osobę, która jest mu "przypisana" to życzę mu powodzenia ;-))) Na podstawie obserwacji swojego bogatego w zakochiwanie życia, wiem, że to cudowne uczucie, ale to dopiero taki przedsionek przed prawdziwym kochaniem. Kochałem również już kilka razy, więc wiem że to możliwe tak jak wielokrotne zakochiwanie, tylko potrzeba do tego coraz więcej czasu. Bo żeby kochać, trzeba z drugą osobą przebywać, poznawać ją, rozumieć. Dlatego wielu ludzi wymyśla sobie fatum i woli oszukując się być z kimś w "chorym" związku udającym miłość, której nigdy nie było niż uwolnić się i uwierzyć że każda kolejna miłość może być jeszcze prawdziwsza i silniejsza. Ja też tkwiłem w czymś takim, bo bałem sie na samą myśl, jak długo będę musiał budować mój kolejny związek zanim będzie go można nazwać miłością. Dlatego oszukiwałem się, że właśnie ta osoba jest mi przeznaczona, pomimo, że po kilku latach nie potrafiliśmy tak na prawdę się porozumieć i dawać sobie szczęście. Koszmar brrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr ;-)))) W życiu po prostu trzeba podejmować decyzje, bo to one je tworzą, a nie jakieś straszne fatum. Dlatego wierzę, że po raz kolejny spotkam kogoś, z kim po wstępnej fazie zakochania, przejdziemy do ciężkiej charówy, jaką jest budowanie związku i będzie to można nazwać naszą wielką cudowną miłością. Pewnie będę już wtedy szpakowatym facetem w sile wieku, ale wiem, że coś trzeba skończyć, żeby coś zacząć. Wiem również, że człowiek nie powinien iść przez życie sam. Na pewno mając dwadzieścia kilka lat nie jest to takie ważne bo to jeszcze czas, żeby podojrzewać w samotności, ale potem możemy się rozwijać tylko w związku. Tak jesteśmy zbudowani, czy tego chcemy, czy nie. Nawet jeżeli większość życia temu zaprzeczamy i udajemy samotnych wilków i wilczycie, superindywidualistów i coś tam jeszcze. Ja już przestałem udawać i wiem, że w życiu brak mi tylko tej drugiej bratniej duszy, która będzie dla mnie wsparciem w trudnych chwilach. A oprócz tego oczywiście cudowną wierną kochanką, no i na rolkach sobie czasem pojeździmy albo przebiegniemy jakiś maraton hi hi.

Pozdrawiam
Mam nadzieję, że "pociągniemy" ten temat na sobotnim spotkaniu ;o))))))
...Remember the jester that showed you tears...
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
A ja chcę wierzyć, że miłość po miłości jest szczęśliwa i możliwa. Gdyby tak miało nie być, chyba bym się zachlastała :-))) Powiem więcej, jestem prawie pewna, że możliwa jest miłość do dwóch (kilku?) osób jednocześnie. Z drugiej strony oczywiście jest miłość przez duże M oraz tzw. miłostki. Tak czy siak, myślę, że miłość M zdarza się rzadko, ale na pewno nie jest to RAZ i koniec. Ja się w każdym bądź razie nie poddaję. Być może kiedyś będąc starą kobieciną leżącą na łożu śmierci powiem: tak naprawdę kochałam tylko raz...Teraz na takie stwierdzenie jest po prostu za wcześnie, bo kto wie jaki jest mój los zapisany w gwiazdach...
pozdrawiam
athena
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Byla kiedy taka piosenka ze slowami:Kazda milosc jest pierwsza najgoretsza,najlepsza.
I tak ma byc.


Powyzej to tylko moje zdanie.
Nie wszyscy musza sie z tym zgadzac.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Cześć.:)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Najgorsze jest to ze w tej sprawie znam wszystkie odpowiedzi....a watek napisalem byscie wy sie wykazali...a przy tym ja wybral sobie taka wersje waszych pogladow ktora mi najbardziej pasuje, i ktora pomoze mi dalej sie oklamywac....


Przypominam Ci kogos w pozytywnym znaczeniu?


Pozdrawiam

PS: Czesc Hani.... lubie takie "pozytywne" myslenie;)
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
nie wiem co napisać, powszechnie wiadomo, ze nie istnieją gotowe recepty na wszystko, ale sądze Anty, że może teraz z perspektywy czasu wcale nie potrafisz spojrzeć na tamtą znajomość zupelnie obiektywnie, może z czasem zbyt ją wyidealizowałeś,co?może w rezultacie stała się niedoścignionym ideałem relacji z druga osobą, i żaden kolejny związek nie dorasta do pięt temu poprzedniemu????Może byliście razem przez "chwilę"i świetnie się dogadywaliście, ale w życiu bywa różnie i niewiadomo, czy gdybyście dłużej ze sobą pobyli to czy rzeczywiście byłoby tak wspaniale. Czasem dzieje się coś, czego nie umiemy zrozumieć i moze nigdy nie będzie nam dane pojąć, dlaczego się stalo tak a nie inaczej, pozostaje nam jedynie zaakceptować sytuację, ale można tez spojrzeć z innej perspektywy, na przykład takiej, że ktoś tam na górze lub los (zależy w co wierzysz) zabrał Ci to czy tamto (jak zabawkę dziecku....sorki za porównanie:), żeby uchronić Cię przed większym bólem, rozczarowaniem... nie wiem, naprawdę nie wiem, próbuję coś podpowiedzieć...Ty sam tylko potrafisz sobie odpowiedzieć na te pytania, one są w Tobie.
Swoją droga bardzo mi kogoś przypominasz, ale nie martw się...z całą pewnością nie znamy się;)
Każda przyjaźń jest inna, każda miłość ma swoją własną urodę...nie da się ich porównywać, tak jak my i każdy kolejny dzień różni się od poprzedniego...
...inny nie znaczy przecież gorszy, skoro są tak różne i nie można ich porównywać.
Poza tym wiesz Anty, myślę że miłość dojrzewa w życiu bardzo powoli,cichutko i niepostrzeżenie, wiele razy byłam zakochana, teraz myślę, że kocham (choć czasem się zastanawiam, co to właściwie znaczy, bo chyba dla każdego co innego)

pozdrawiam serdecznie i życzę dużo milości:)
...and when the rain falls down, I'll be sunshine in your life...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Jestem pierwszy raz na tym forum, wiec chcialam powiedziec 'czesc' - od czego powinnam w sumie zaczac :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ja jestem w podobnej (poniekad) sytuacji jak Ty - Anty. Przez kilka lat bylam w bardzo burzliwym, niesamowitym zwiazku z czlowiekiem, ktorego kochalam do szalenstwa, ktory kompletnie przewartosciowal caly moj swiat, z ktorym bylam po prostu najszczesliwsza na swiecie. Choc to banalne slowa - wlasnie one swietnie oddaja to, jak sie przez wiekszosc tego okresu czulam.
Moglabym tak dluugo sie rozwodzic - to mile wspomnienia :) - ale - przechodzac do rzeczy:

Dwa lata temu zwiazek zaczal wygasac. Nie dalismy rady utrzymac tej magii, ktora zostala zbombardowana ogromem zyciowych klopotow i problemow.

I - odpoiadajac w koncu na Twoje pytanie - z wielkim zalem stwierdzilam, i niestety utwierdzam sie w tym przekonaniu - ze nie da sie juz 2gi raz TAK pokochac. Bywalam potem w zwiazkach - naprawde swietnie sie zapowiadajacych, wszytko w nich niby gralo - ale mialam ciagle w glowie ta jedna, powracajaca mysl..
Nic z tych zwiazkow nie wyszlo - a ja wlasciwie stracialm nadzieje, przestalam sie na to nastawiac- ze poznam jeszcze kogos, z kim uda mi sie stworzyc zwiazek na miare tamtego.

Polecam Szymborska, "Milosc szczesliwa" - tak sobie mysle, ze faktycznie, niektorzy przez cale zycie nie doswiadczaja prawdziwej, tej uskrzydlajacej milosci - a skoro mi juz raz sie ona przytrafila - to, myslac realistycznie - niestety watpie, abym miala drugi raz takie szczescie.

:(
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Tak, tylko chodzi o to by kogos pokochac tak samo jak ja, iczy to jest mozliwe....takie bylo przeslanie posta rozpoczynajacego ten watek :D
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
to spróbuj zapomnieć i moge ci powiedzieć jedno skoro odeszła nie była tą dokładną drugą połówka bo gdyby nią byla nie odeszłaby. Pozostaje nam w to wierzyć
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
pewna dziewczyna napisał(a):

>
> "Na co czekasz? Goń ją!":)


Gdyby to bylo mozliwe to bym ja gonil...probowalem ja "gonic" przez rok.... teraz pozostalo mi zaakceptowac sytuacje taka jaka jest
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 3
ktoś kiedyś madrze powiedział ze kochamy w życiu jeden raz zakochujemy się za to miliony
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1

"Na co czekasz? Goń ją!":)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Duchowa wiez, feromony nie potrafia spowodowac bys w 80% rzeczy zgadzala sie z druga osoba, i by co drugi zapoczynany temat byl rownoczesnie wypowiadany przez dwie osoby.... To byla jedyna osoba przy ktorej nie bylem Anty, bo po prostu idealnie sie zgdywalismy....
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1

Inne tematy z forum Towarzyskie

ona-feromony (40 odpowiedzi)

feromony jakie i czy dzialaja...

do góry