Widok
Czy puścić męża na kontrakt?
dziewczyny mam do was pytanie jestem z męzem 7 lat mamy dwojke dzieci i powiem ze mam udane małżenstwo, maz pracuje w duzej firmie ale kokosow nie ma wiadomo coraz gorzej dostał propozycje pracy na statku miesiac w polsce miesiac tam, zaznacze ze nie ma dostepu do kobiet bo taka specyfika pracy czy byscie poscily meza, tu ma panstwowa posade pensje około 3 tys wiadomo na kontrakcie zarobi bez porownania , nie chce mowic ze by został czy pojechal chce go wesprzec w kazdej decyzji ale ja mam dosyc siedze płacze nie moge spac a on sie tak napalił a ja nawet nie rozstałam sie z nim na tydzien doradziecie
ewa my jestesmy takim malzenstwem na odleglosc juz 5 lat, maz przyjezdza ale to nie to samo, mamy dziecko ....i powiem ci tak , ze jesli dajecie rade i jakos zyjecie to niech zostanie, ja zawsze powtarzalam i powtarzam ze biedniej ale razem ......kasa kasą ale to nie wszystko - co innego jak ktos naprawde potrzebuje pieniedzy bo nie ma na zycie nie ma na chleb ....ale kiedy jakos sie zyje kiedy jest zdrowie i jest sie razem to to wszytsko jest drugorzedne - pieniadze ulatwia ci zycie ale nie dadza ci tego co najwazniejsze - wiem ile razy siedzialam i ryczalam bo rozpaczliwie potrzebowalam zeby moj maz wlasnie w danej chwili byl przy mnie i mnie przytulil kiedy po nocach jezdzilam sama z chorym dzieckiem do lekarza kiedy czuwalam cala noc ....i wiele innych sytuacji kiedy ta druga osoba pomoze ci tylko przez sama swoja obecnosc
nasza sytuacja jest inna , maz musi pracowac za granica , na razie nie da rady wrocic
co innego jesli ktos wyjezdza na jakies pare miesiecy zeby dorobic i wraca ok ale nie na dluzsza mete
malzenstwo na odleglosc jest trudne, zwlaszcza na dluzsza mete , czlowiek sie przyzwyczaja ale coraz bardziej sie od siebie ludzie oddalaja , zyja wlasnymi swiatami choc caly czas zaprzeczaja ze tak nie jest, zastanow sie czy macie noz na gardle jak sie to mowi i czy konieczny jest ten wyjazd meza - jesli nie to niech zostanie
nasza sytuacja jest inna , maz musi pracowac za granica , na razie nie da rady wrocic
co innego jesli ktos wyjezdza na jakies pare miesiecy zeby dorobic i wraca ok ale nie na dluzsza mete
malzenstwo na odleglosc jest trudne, zwlaszcza na dluzsza mete , czlowiek sie przyzwyczaja ale coraz bardziej sie od siebie ludzie oddalaja , zyja wlasnymi swiatami choc caly czas zaprzeczaja ze tak nie jest, zastanow sie czy macie noz na gardle jak sie to mowi i czy konieczny jest ten wyjazd meza - jesli nie to niech zostanie
ja też bym puściła, pewnie! Niech jedzie! Miesiac na miesiac to super układ :) 4 tygodnie zlecą jak z bicza trzasnął.
Mój wyjeżdżał na kontrakty 6-8 tygodniowe i 2 tygodnie w domu. Nasz związek rozkwitał :) Po pierwsze, bo skończyły sie problemy finansowe (a wiadomo, ze problemy z kasą źle wpływają na związek) a po drugie mieliśmy okazję zatęsknić za sobą. Pisaliśmy do siebie ładne miłosne smsy... a jak wrócił to istne szaleństwo :)
Także ja polecam takie układy :)
Mój wyjeżdżał na kontrakty 6-8 tygodniowe i 2 tygodnie w domu. Nasz związek rozkwitał :) Po pierwsze, bo skończyły sie problemy finansowe (a wiadomo, ze problemy z kasą źle wpływają na związek) a po drugie mieliśmy okazję zatęsknić za sobą. Pisaliśmy do siebie ładne miłosne smsy... a jak wrócił to istne szaleństwo :)
Także ja polecam takie układy :)
Ja mam męża pływającego i 2 dzieci 7 lat i 3 mies. Maż pływa regularnie od ponad 7 lat. Nie każda kobieta nadaje się do takiego układu, ja mam wszystkich przyjaciół pływających więc u mnie to normalka i nie wyobrażam sobie sytuacji żeby mąż nie pływał nie dla kasy ale to po prostu jego pasja. Dla mnie ten układ jest dużo lepszy fakt nie ma go 6 tyg. ale potem jak 6 tyg. jest to spędzamy ze sobą dużo czasu, bardzo mi pomaga spędza czas z dziećmi jest wypoczęty. Praca na lądzie jest ok facet wiecznie w domu ale czasem jest tak, że ten facet wraca z pracy ma wszystko głęboko siądzie przed TV bo przecież zmeczony po pracy (często słyszę że tak właśnie jest), a weekendy kończą się kłótniami bo żona wymaga pomocy przy dzieciach a on chce odpocząć. Nie dla mnie takie życie ja wolę mojego "marynarza":)
rozumiem cię doskonale, wisi nad nami tez coś podobnego. Tylko,że ja nie mam prawka, dwójka małych dzieci i na tym odludziu to nie powiem żeby mi było na rekę.Gdybym chociaz w miescie mieszkała. Też wolę biedniej ale razem i mam nadzieję,że nic z tego nie wyjdzie;)Mąz kompletnie nie rozumie mojego stanowiska, choć mu tłumacze,że rozumiem,że kaska potrzebna itd. ale niech mi nie każe się cieszyc że zostanę sama, bo nie mam w zwyczaju udawać. U nas autobusy w weekendy nie jezdżą a w tyg raz na jakiś czas.Wydostać sie z tą, no i maly nie mógł by chodzić do przedszkola, bo nie byłabym w stanie go dowieść.Chyba bym musiała sie przeprowadzic do rodziców do cywilizacji;) a dom by sam stał.
Hej, nie wiem co Ci radzić. Musicie sami to przedyskutować. W sumie całą odpowiedzialność za wychowanie i dom spływa na Ciebie. Mój mąż też pracuje na wyjezdzie w transporcie, na szczęscie nie jezdzi na "tirach" Bywa tak, że ma 2 wyjazdy w m-cu na 10 dni, potem tydzien wolnego, lub 2 tyg. Mieszka w różnych miastach i często przemieszcza się. Żyję już tak prawie 3 lata z synkiem 5 lat. Jak pracowałam to był hardcore. Normalnie zasypiałam w opakowaniu o 19:) i najgorsze było pierwsze kilka nocy, ciągłe wstawanie i szarpaninie za klamkę czy drzwi zamknięte. No i czas choroby, jak ja sie rozłożę to kiszka. Wtedy jest ciężko. Żywię nadzieję, że jeszcze troszkę i się zmieni, bo u nas jest kwestia taka iż zarobek już tez jest kiepski:(
Dziewczyny, może byśmy się spotkały kiedys razem... Pozdrawiam
Dziewczyny, może byśmy się spotkały kiedys razem... Pozdrawiam
Acha, zapomniałam dopisać. Wiem, że jak jest związek na odległość czasem zachodzą w głowe dziwne mysli.. może on sobie kogoś znajdzie, pozna... Też tak czasem mam, ale szybko przestawiam sie z myślenia i mówię tak jak moj dziadek mawiał:"Jak ktoś chce kogoś sobie znalezc i zdradzić, to wyskoczy po gazete do kiosku i gotowe:)"
Beata ale przecież to normalne, że się cieszyć nie będziesz. Ja lubię mój rodzaj życia, ale za każdym razem jak mąż wyjeżdża jest mi smutno i nie mogę dojść do siebie prawie tydzień, ale właśnie takie przystosowanie się trwa tydzień i potem już nie mam czasu na myslenie bo dużo roboty. Na szczęście nowoczesne technologie pozwalają radzić sobie z tęsknotą kto wymyślił scype powinien dostać nobla:) rozmawiam codziennie z mężem.
to zależy czy dasz radę psychicznie, mój mąż pracuje 6 tyg./2-3 tyg., zawsze wakacje latem 4 lub 5 tyg. zawsze każde święta w domu więc nie jest tak źle, ale nie mamy dzieci i dlatego jest mi łatwiej, czasem jest tak, że te 6 tyg. zleci zanim się obejrzę, czasem mi się dłuży, a potem jak jest te 2 tyg. w domku to wydaje się tak krótko i na wszystko brak czasu; ja jednak mam tu sporo zajęć: dom, ogród, zwierzaki, moja firma i raczej się nie nudzę, ale szczerze mówiąc jak pojawi się dziecko to nie wyobrażam sobie być tu samej (też mieszkam na wsi bez prawka he he)
układ miesiąc na miesiąc nie jest zły
układ miesiąc na miesiąc nie jest zły
Rozumiem stanowisko Pań, ale wydaje mi sie, że najprościej byłoby zrobić prawo jazdy :).
Skoro mieszkacie pod miastem to oczywistym jest posiadanie prawa jazdy. Chyba załatwienie tej sprawy jest prostsze niż przeprowadzka do rodziców/ teściów w mieście :).
A i człowiek bardziej samodzielny.
A z drugiej strony - nie pozwolić mężowie wyjechać, bo się nie ma prawa jazdy ?
Skoro mieszkacie pod miastem to oczywistym jest posiadanie prawa jazdy. Chyba załatwienie tej sprawy jest prostsze niż przeprowadzka do rodziców/ teściów w mieście :).
A i człowiek bardziej samodzielny.
A z drugiej strony - nie pozwolić mężowie wyjechać, bo się nie ma prawa jazdy ?
puść męża mój także wyjeżdza i ja siedze sama z córeczką w domu. Ja także nie mam prawa jazdy i jakoś daje rady to akurat nie jest problem.
I jeszcze popatrz z tej strony ... jak mąż pracuje w polsce wraca do domu wieczorem i nie ma już czaszu aby wyjść gdzieś na spacer czy zorganizować sobie i wam jakoś fajnie dnia. A jak będzie wracał po kontrakcie będzie miał czas tylko dla was. Nie będzie nigdzie biegał załatwiał spraw tylko będzie mógł całkowicie poświęcić się rodzinie ;)
POZDRAWIAM
I jeszcze popatrz z tej strony ... jak mąż pracuje w polsce wraca do domu wieczorem i nie ma już czaszu aby wyjść gdzieś na spacer czy zorganizować sobie i wam jakoś fajnie dnia. A jak będzie wracał po kontrakcie będzie miał czas tylko dla was. Nie będzie nigdzie biegał załatwiał spraw tylko będzie mógł całkowicie poświęcić się rodzinie ;)
POZDRAWIAM
też staliśmy z mężem przed takim dylematem.
Mieliśmy dwie opcje:
1. mąż wyjeżdża za granicę, przyjeżdża co miesiąc, półtora, zarabia kupę kasy, szybko budujemy dom a ja siedzę z dziećmi w domu.
2. mąż zostaje w Polsce (ma dobrą pracę, ale nie zarabia kokosów), ja kontynuuję studia, żyjemy bardzo skromnie i mocno oszczędzamy, a dom budujemy latami.
Wybraliśmy drugą opcję. Kwestia priorytetu... Co jest dla Was ważniejsze? Dla nas ważniejsze było to, żeby dzieci miały cały czas kontakt z tatusiem, żeby mąż widział ich postępy, żeby mi pomógł w opiece nad dziećmi tak, żebym miała czas na naukę. Czasami jest gorzej pod względem finansowym i wiemy, że na nasz wymarzony dom poczekamy dłużej, ale nie żałujemy decyzji.
Mieliśmy dwie opcje:
1. mąż wyjeżdża za granicę, przyjeżdża co miesiąc, półtora, zarabia kupę kasy, szybko budujemy dom a ja siedzę z dziećmi w domu.
2. mąż zostaje w Polsce (ma dobrą pracę, ale nie zarabia kokosów), ja kontynuuję studia, żyjemy bardzo skromnie i mocno oszczędzamy, a dom budujemy latami.
Wybraliśmy drugą opcję. Kwestia priorytetu... Co jest dla Was ważniejsze? Dla nas ważniejsze było to, żeby dzieci miały cały czas kontakt z tatusiem, żeby mąż widział ich postępy, żeby mi pomógł w opiece nad dziećmi tak, żebym miała czas na naukę. Czasami jest gorzej pod względem finansowym i wiemy, że na nasz wymarzony dom poczekamy dłużej, ale nie żałujemy decyzji.