Widok
@Halewicz
problem w tym ze w wiekszosci twoich argumentow, ktore przedstawiasz na forum, przewija sie jak mantra schemat 'ty nie znasz, ja znam doskonale', 'ty nic nie wiesz na ten temat, ja wiem absolutnie wszystko'. tylko ze to nie zawsze sie sprawdza i, pomijajac fakt ze szufladkujesz ludzi na podstawie swoich zyciowych doswiadczen, skad mozesz wiedziec ze inni rozmowcy nie maja swoich wlasnych przezyc i przemyslen na dany temat? idac dalej, dlaczego uwazasz, ze tylko te twoje sa jedyne i sluszne?
aaa i zdefiniuj prosze, co wedlug ciebie oznacza slowo 'agresja', bo do tej pory tego nie zrobiles..
problem w tym ze w wiekszosci twoich argumentow, ktore przedstawiasz na forum, przewija sie jak mantra schemat 'ty nie znasz, ja znam doskonale', 'ty nic nie wiesz na ten temat, ja wiem absolutnie wszystko'. tylko ze to nie zawsze sie sprawdza i, pomijajac fakt ze szufladkujesz ludzi na podstawie swoich zyciowych doswiadczen, skad mozesz wiedziec ze inni rozmowcy nie maja swoich wlasnych przezyc i przemyslen na dany temat? idac dalej, dlaczego uwazasz, ze tylko te twoje sa jedyne i sluszne?
aaa i zdefiniuj prosze, co wedlug ciebie oznacza slowo 'agresja', bo do tej pory tego nie zrobiles..
@mmm - mylnie mnie odczytujesz. Moje zdanie opieram na doświadczeniu życiowym. Jeśli masz inne zdanie, przyjmuję je ale mam prawo do kontrargumentu. Jeżeli w którymś momencie udowodnisz mi, że się mylę, z pewnością przyznam Tobie rację. Każdy z nas, również i Ty, szufladkujemy ludzi na podstawie własnych doświadczeń życiowych - może sobie z tego nawet nie zdajesz sprawy albo tak rzucasz takich argument, bez głębszego zastanowienia się.
Definicja "agresji" słownikowa, czy sytuacyjna? Jeśli słownikowa, to chyba znasz - jeśli sytuacyjna, to ktoś kto był i.e. ze mną w sporze, szuka okazji, aby dać upust swoim negatywnym emocjom i jeśli gdzieś po drodze takową okazję znajduje, to bezmyślnie atakuje...
Definicja "agresji" słownikowa, czy sytuacyjna? Jeśli słownikowa, to chyba znasz - jeśli sytuacyjna, to ktoś kto był i.e. ze mną w sporze, szuka okazji, aby dać upust swoim negatywnym emocjom i jeśli gdzieś po drodze takową okazję znajduje, to bezmyślnie atakuje...
@Halewicz
odczytuje cie (pamietaj, ze nie kazdy robi to identycznie, jak tobie sie wydaje) dokladnie tak, jak napisalem powyzej i mysle ze nie jestem w tym odosobniony. smiem twierdzic rowniez, ze nie radzisz sobie na tyle dobrze, na ile jestes o tym przekonany, z przyznawaniem racji drugiej osobie i mozna znalezc na forum przynajmniej jeden cytat, ktory to potwierdza.
przy takiej definicji slowa 'agresja', smialo mozna zakwalifikowac czesc twoich wypowiedzi, jako agresywne, mimo tego ze tak usilnie probujesz wszystkich utwierdzic w przekonaniu, ze zawsze zachowujesz zimna krew i jestes w 100% opanowany i logiczny...
odczytuje cie (pamietaj, ze nie kazdy robi to identycznie, jak tobie sie wydaje) dokladnie tak, jak napisalem powyzej i mysle ze nie jestem w tym odosobniony. smiem twierdzic rowniez, ze nie radzisz sobie na tyle dobrze, na ile jestes o tym przekonany, z przyznawaniem racji drugiej osobie i mozna znalezc na forum przynajmniej jeden cytat, ktory to potwierdza.
przy takiej definicji slowa 'agresja', smialo mozna zakwalifikowac czesc twoich wypowiedzi, jako agresywne, mimo tego ze tak usilnie probujesz wszystkich utwierdzic w przekonaniu, ze zawsze zachowujesz zimna krew i jestes w 100% opanowany i logiczny...
@~m.
Polemika z tobą nie ma większego sensu to jak nie przymierzając tłumaczenie kotu zasady działania silnika spalinowego, mimo że wydaje się być sporym wyzwaniem to jednak jest pracą, której nawet Syzyf by mi nie zazdrościł. Miło że poczytałeś co pisałem wczoraj jednakże szkoda że bez zrozumienia, masz w tej chwili obraz , który jest niczym więcej jak zwrotem wyjętym z kontekstu, jak poczytałbyś więcej to zobaczyłbyś też że twoje inwektywy skierowane pod moim kierunkiem są zupełnie nie trafione, założę się że usłyszałeś je wcześniej w swoim kierunku i tak mocno zapadły tobie w pamięć że teraz powtarzasz je wszystkim wokół. Poziom tych inwektyw oscyluje wokół szkoły podstawowej i tam najwyraźniej zatrzymała się twoja inteligencja emocjonalna i umysłowa, zauważ że używając ich wystawiasz świadectwo sobie - swojej osobie, ale nie martw się , bo dzięki temu wpisujesz się idealnie w to co już o tobie napisałem. Przyjmij to jako naukę , bo cokolwiek powiesz to już bardziej sympatycznym się nie staniesz.
P.S.
"żałuje..... ...to nie bylbys taki kozak z tekstami do ludzi" - w sumie nie masz czego żałować usłyszałbyś co o tobie myślę w taki sposób że i tak byś nie wiedział czy wygłaszam peany czy też z ciebie szydzę. EOT
Polemika z tobą nie ma większego sensu to jak nie przymierzając tłumaczenie kotu zasady działania silnika spalinowego, mimo że wydaje się być sporym wyzwaniem to jednak jest pracą, której nawet Syzyf by mi nie zazdrościł. Miło że poczytałeś co pisałem wczoraj jednakże szkoda że bez zrozumienia, masz w tej chwili obraz , który jest niczym więcej jak zwrotem wyjętym z kontekstu, jak poczytałbyś więcej to zobaczyłbyś też że twoje inwektywy skierowane pod moim kierunkiem są zupełnie nie trafione, założę się że usłyszałeś je wcześniej w swoim kierunku i tak mocno zapadły tobie w pamięć że teraz powtarzasz je wszystkim wokół. Poziom tych inwektyw oscyluje wokół szkoły podstawowej i tam najwyraźniej zatrzymała się twoja inteligencja emocjonalna i umysłowa, zauważ że używając ich wystawiasz świadectwo sobie - swojej osobie, ale nie martw się , bo dzięki temu wpisujesz się idealnie w to co już o tobie napisałem. Przyjmij to jako naukę , bo cokolwiek powiesz to już bardziej sympatycznym się nie staniesz.
P.S.
"żałuje..... ...to nie bylbys taki kozak z tekstami do ludzi" - w sumie nie masz czego żałować usłyszałbyś co o tobie myślę w taki sposób że i tak byś nie wiedział czy wygłaszam peany czy też z ciebie szydzę. EOT
Oczywiście, że został wyrwany z kontekstu, tak jak Ty wybiórczo wyrywasz z kontekstu moje wypowiedzi i próbujesz na tej podstawie mnie oceniać. Musiałbyś przeczytać od A do Z wszystko, co napisałem aby popełniać wobec mnie takie oceny. Nie oczekuję, że to zrobisz, zatem nie mam nic przeciwko temu, abyś oceniał moje poglądy, spierał się ze mną w tym zakresie, oceniał moje postawy wobec jakiegoś problemu, jeśli takową przyjmę - co do reszty, mylisz się i nawet nie wiesz, jak bardzo.
@Halewicz
nie oceniam ciebie, lecz twoje forumowe wypowiedzi.
a skad pewnosc ze nie czytam od a do z? i pytanie od jakiego a i do jakiego z, bo to rzecz wzgledna na tyle, ze cokolwiek napisze to zawsze mozesz przesunac te granice i udowodnic mi, ze nie o taki start i koniec ci chodzilo...
przyznaje ci racje, jak czegos nie wiem to oczywiscie moge sie mylic, ale swoimi dotychczasowymi wypowiedziami (nie twierdze, ze wszystkimi) jedynie utwierdzasz mnie w przekonaniu ze jednak sie nie myle.
nie oceniam ciebie, lecz twoje forumowe wypowiedzi.
a skad pewnosc ze nie czytam od a do z? i pytanie od jakiego a i do jakiego z, bo to rzecz wzgledna na tyle, ze cokolwiek napisze to zawsze mozesz przesunac te granice i udowodnic mi, ze nie o taki start i koniec ci chodzilo...
przyznaje ci racje, jak czegos nie wiem to oczywiscie moge sie mylic, ale swoimi dotychczasowymi wypowiedziami (nie twierdze, ze wszystkimi) jedynie utwierdzasz mnie w przekonaniu ze jednak sie nie myle.
Tak łatwo powiedzieć "weź się w garść" komuś z zewnątrz.. Bez pomocy z zewnątrz dla takiej osoby mówienie "weź się w garść" jest równie skuteczne jak mówienie osobie na wózku by zaczęła uprawiać jogging, lub więźniowi by wyłamał kraty.. To"weź się w garść" ma ukryty przekaz o treści "nie akceptuje cię i ci nie pomogę" Licz na siebie.. Prowadzi to tylko do założenia maski i zbierania żółci w sobie..
Prawda. Ktoś z syndromem DDA od dziecka nie mógł liczyć na pomoc dorosłych. Ciągle spotykał się z obojętnością, gniewem, a nawet przemocą. Nie okazywał uczuć, z obawy by nie doprowadzić do stresujących dla siebie sytuacji. Zawsze musiał mieć dobry nastrój mimo, że wnętrze płakało z bezradności.
Ja mam fatalne doświadczenie z takim człowiekiem. Nigdy wcześniej ani później nie czułam się tak osaczona, zagubiona, otępiała. Gwałtowne reakcje, panika że odejdę, zazdrość niczym nie uzasadniona, wieczna zmiana nastrojów.
Jakkolwiek brzydko to nie zabrzmi, czułam się pod koniec związku tak, jakby mnie ktoś całkowicie pochłonął i...strawił.
Takim ludziom potrzebna jest pomoc, ale od wykwalifikowanych specjalistów. Myślę, że w luźnych relacjach, zwłaszcza damsko-męskich chyba trudno im zachować dystans, bo szybko się uzależniają od silnych emocji, od wyrozumiałości i cierpliwości. Ale może opieram się tylko na jednym przykładzie i jestem w totalnym błędzie. W każdym razie Nulki słowa napewno nie pomogą. O.
Ja mam fatalne doświadczenie z takim człowiekiem. Nigdy wcześniej ani później nie czułam się tak osaczona, zagubiona, otępiała. Gwałtowne reakcje, panika że odejdę, zazdrość niczym nie uzasadniona, wieczna zmiana nastrojów.
Jakkolwiek brzydko to nie zabrzmi, czułam się pod koniec związku tak, jakby mnie ktoś całkowicie pochłonął i...strawił.
Takim ludziom potrzebna jest pomoc, ale od wykwalifikowanych specjalistów. Myślę, że w luźnych relacjach, zwłaszcza damsko-męskich chyba trudno im zachować dystans, bo szybko się uzależniają od silnych emocji, od wyrozumiałości i cierpliwości. Ale może opieram się tylko na jednym przykładzie i jestem w totalnym błędzie. W każdym razie Nulki słowa napewno nie pomogą. O.
@Niulka- naprawdę gratuluję, jak dla Ciebie to jest takie proste.... Nie wiesz, co inni ludzie przeszli. Poza tym depresja to choroba i to ciężka choroba. Nie zawsze związana jest z jakąś sytuacją, problemami w życiu. A nawet, jak jest związana właśnie z problemami, to nie każdy ma silną osobowość i potrafi sobie powiedzieć "dasz radę, będzie dobrze". Ludzie często potrzebują wsparcia, którego nie mają. Samemu bardzo ciężko wyjść z depresji i nawet długotrwałe leczenie nie pomaga. I nie myl doła z depresją.
Kiedyś traktowałam ludzi dobrze, teraz z wzajemnością....