Widok
Ogólnie jestem zwolenniczką nie przesadzania w dezynfekcji. Czasem jednak trzeba. Często jeżdżę z dziećmi pociągami, i to dosyć daleko (do dziadków), to bez tej wody, o której wspomniała "kama188" się nie ruszam i myję dzieciom ręce właśnie tym jak chcą coś zjeść, bo wiadomo jak wygląda w pociągach.
niestety pestycydow i innej chemii, którą sa owoce pryskane nie usuniesz ot tak opłukując pod wodą, części w ogóle nie usuniesz- np. z cytrusów (niektórych), nawet jak wyszorujesz szczoteczka. chodzi głównie o spłukanie kurzu, bakterii i pasozytów(jaj), które zazwyczaj przenoszą sie takimi drogami . ale oczywiście to musi być ciepła woda. i wszelkie durszlaki do owoców małych sie nie sprawdzaja, cały syf zostaje wpłukany między owoce, tak małe owoce jak truskawki, czereśnie itp. nalezy wrzucić do duzej miski, zalac ciepła woda, przemieszać w tej wodzie,obyć ręoma, wody ma byc duuużo, żeby swobodnie sie wyplukały, nastepnie wyjąć na durszlak, rękoma/ łyżką cedzakową, z tej wody (nie wylewać owoców z woda na durszlak, bo zlewacie cały syf), zobaczycie jaki syf zostaje ww misce w wodzie...dopiero tak wypłukane owoce, przelac zimną woda na durszlaku...to samo tyczy się jagód, malin itp.
Ja też jestem przeciwniczką nadmiernego pozbawiania wszystkiego bakterii ale czasem zachodzi taka konieczność. Np. kupię na straganie jabłko czy brzoskwinie, dziecko z przyjemnością zje je po drodze. ale trzeba jakoś umyć. W aptece kupiłam fajną wodę do dezynfekcji. Nie ma chemii i można jej użyć nawet do odkażenia jedzenia.
Fakt, sama chemia te chusteczki. Płyny są różne jak już koniecznie trzeba coś umyć np. z NUK.
Ale czy smoczek bym tym dziecku wyczyściła, chyba się nie nadaje.
Bentley ma jak dla mnie za dużo dodatków w składzie, jakaś pomarańcza, cytrusy, teraz tyle alergików a na cytrusy to na pewno. Powinni zrobić coś zbliżonego do wody i skutkującego.
Ale czy smoczek bym tym dziecku wyczyściła, chyba się nie nadaje.
Bentley ma jak dla mnie za dużo dodatków w składzie, jakaś pomarańcza, cytrusy, teraz tyle alergików a na cytrusy to na pewno. Powinni zrobić coś zbliżonego do wody i skutkującego.
jesteś trollem? czy naprawdę przecierasz smoczek chusteczką nawilżaną, która jest nawilżana chemią i zapachami -nawet te super naturalne sensitive?
smoczka miec na zapas, a najlepiej dwa, przypinac do łańcuszka, a jak dziecko się bawi, to zabierac, po co mu smok jak jest zauroczone zabawą? masz okazję oduczać smoka...ew.przelewać wodą wszelkie gryzaki itp. do buzi (byle smoka nie oblizywać!), a najlepiej zabawki wytarzane w piasku pilnować żeby nie trafiały do buzi, w domu umyc i już. do dezynfekcji ew. polecam "toy sanitizer bentley organic" w sprayu kupiłam w gemini, zabawki kilka razy spryskałam glównie gryzaki, które tarzały się nawet po przedpokoju, gdzie buty i wózek stoją...teraz głównie przecieram blat krzesełka do karmienia, na którym dziecię różne rzeczy z jedzeniem robi ;) no ale jedzene to jedzenie, czysto być musi. słuzy mi juz prawie rok, także nie to, że jestem sterylną matką:)
smoczka miec na zapas, a najlepiej dwa, przypinac do łańcuszka, a jak dziecko się bawi, to zabierac, po co mu smok jak jest zauroczone zabawą? masz okazję oduczać smoka...ew.przelewać wodą wszelkie gryzaki itp. do buzi (byle smoka nie oblizywać!), a najlepiej zabawki wytarzane w piasku pilnować żeby nie trafiały do buzi, w domu umyc i już. do dezynfekcji ew. polecam "toy sanitizer bentley organic" w sprayu kupiłam w gemini, zabawki kilka razy spryskałam glównie gryzaki, które tarzały się nawet po przedpokoju, gdzie buty i wózek stoją...teraz głównie przecieram blat krzesełka do karmienia, na którym dziecię różne rzeczy z jedzeniem robi ;) no ale jedzene to jedzenie, czysto być musi. słuzy mi juz prawie rok, także nie to, że jestem sterylną matką:)