Widok
Beciak - ja podobnie jak Ty zrezygnowałam z fotografa i kamerzysty przy błogosławieństwie i też je zrobimy chyba dzień wcześniej. A z księdzem spróbujemy się jakoś dogadać żeby ten amerykanizm jednak wypalił i Narzeczony zobaczył mnie dopiero w dniu ślubu czekając pod ołtarzem. Mam nadzieję, że Tobie również się to uda.
ja mam błogosławieństwo tego samego dnia w moim domu- będzie mama, rodzice narzeczonego, i nasi rodzice chrzestni, kamerzysta i fotograf :) obiad wspólny już był i to nawet 2, jutro jest 3:) oo jakbym teściowi zaproponowała żeby mnie do ołtarza poprowadził to chyba by uciekł:) bo on nie lubi takiech wystąpień publicznych:)
ja z kolei z takich innych rzeczy na mszy będę chciała aby czytania były czytane przez moich znajomych z oazy a dary będą niesione przez naszych rodziców i rodziców chrzestnych- do czego już ich namówiłam:)
modlitwę powszechną chcę mieć śpiewaną - przez kolege księdza, który ma piękny głos, oprócz tego komentarze do darów - tu w grę wchodzi moja przyjaciólka, która poznałam własnie w oazie:)
to tyle z moich "bajerów":)
ja z kolei z takich innych rzeczy na mszy będę chciała aby czytania były czytane przez moich znajomych z oazy a dary będą niesione przez naszych rodziców i rodziców chrzestnych- do czego już ich namówiłam:)
modlitwę powszechną chcę mieć śpiewaną - przez kolege księdza, który ma piękny głos, oprócz tego komentarze do darów - tu w grę wchodzi moja przyjaciólka, która poznałam własnie w oazie:)
to tyle z moich "bajerów":)
gdyby, żył mój tata to pewnie On by mnie prowadził - jako symbol "przekazania" mnie w ręcę przyszłego męża, ale z racji sytuacji będę szła z narzeczonym do ołtarza, w sumie to też wymowne- bo symbolizuje rozpoczynającą się Naszą wspólną drogę:)
Myślę, że nie ważne z kim się idzie do ołtarza - z narzeczony czy tatą, ważne jest komu się składa przysięgę:P
Myślę, że nie ważne z kim się idzie do ołtarza - z narzeczony czy tatą, ważne jest komu się składa przysięgę:P
Ja idę do ołtarza z narzeczonym. Jestem tradycjonalistką ;)
Ale byłam na takim slubie, gdzie oddawał ojciec i na takim, gdzie pannę młodą prowdzaił ojciec a pana młodego matka, ale nie pamiętam, czy przy tym drugim ślubie za nimi szli świadkowie czy czekali przy ołtarzu. To było bardzo dawno temu i wtedy każdy się strasznie dziwił.
Teraz coraz częściej się spotyka takie zwyczaje, więc myślę, że nie powinno byc problemu z księdzem.
Ale byłam na takim slubie, gdzie oddawał ojciec i na takim, gdzie pannę młodą prowdzaił ojciec a pana młodego matka, ale nie pamiętam, czy przy tym drugim ślubie za nimi szli świadkowie czy czekali przy ołtarzu. To było bardzo dawno temu i wtedy każdy się strasznie dziwił.
Teraz coraz częściej się spotyka takie zwyczaje, więc myślę, że nie powinno byc problemu z księdzem.