Widok
Ciekawa sprawa.
Być może gizmo tez tak robi umawiając się.
Komentaże są jeszcze ciekawsze a policjanci jak zwykle bezradni.
Ten cały kraj jest bezradny.
Przypuszczam, że może nie o sam seks chodzi ale o pokazanie polskiemu społeczenstwu jakie jest bezradne i jego struktury prawne nie istnieją.
Zresztą tylko w anarchicznym społeczeństwie istnieje taka możliwość
Być może gizmo tez tak robi umawiając się.
Komentaże są jeszcze ciekawsze a policjanci jak zwykle bezradni.
Ten cały kraj jest bezradny.
Przypuszczam, że może nie o sam seks chodzi ale o pokazanie polskiemu społeczenstwu jakie jest bezradne i jego struktury prawne nie istnieją.
Zresztą tylko w anarchicznym społeczeństwie istnieje taka możliwość
Takie jest moje zdanie
Ryszard Zieliński
Ryszard Zieliński
Kasieńka napisał(a):
> Brrr...
>
> Ja chyba nie pasuję do tego świata - jestem zbyt
> staroświecka...
>
> Jeden facet, romantyzm, miłość i dopiero seks...
>
> A nie - ławka w parku, obcy i publiczność.
psy także najpierw się obwą****ą a potem zaczynają naśladować w ludzi :)))). Między sobą mawiają, że trzeba równać do najlepszych :)))))))))
> Brrr...
>
> Ja chyba nie pasuję do tego świata - jestem zbyt
> staroświecka...
>
> Jeden facet, romantyzm, miłość i dopiero seks...
>
> A nie - ławka w parku, obcy i publiczność.
psy także najpierw się obwą****ą a potem zaczynają naśladować w ludzi :)))). Między sobą mawiają, że trzeba równać do najlepszych :)))))))))
z uwagą i przyjemnością przeczytam Wasze opinie na ten temat
bukowina napisał(a):
> psy także najpierw się obwą****ą a potem zaczynają naśladować w
> ludzi :)))). Między sobą mawiają, że trzeba równać do
> najlepszych :)))))))))
widzę niedopracowany algorytm cenzorujacy. Administratorzy do pracy :)))))
> psy także najpierw się obwą****ą a potem zaczynają naśladować w
> ludzi :)))). Między sobą mawiają, że trzeba równać do
> najlepszych :)))))))))
widzę niedopracowany algorytm cenzorujacy. Administratorzy do pracy :)))))
z uwagą i przyjemnością przeczytam Wasze opinie na ten temat
Rysiek Ziel napisał(a):
> Ciekawa sprawa.
> Być może gizmo tez tak robi umawiając się.
Ta prywatna wojna już mnie wkurza tak jak spam. Może przed każdym postem ktoś sobie od niechcenia doda: "a może taki-owaki" kradnie w spożywczym" ?? To, i w takiej formie, nazywa się: rozp**** forum, i tyle.
> Komentaże są jeszcze ciekawsze a policjanci jak zwykle
> bezradni.
> Ten cały kraj jest bezradny.
> Przypuszczam, że może nie o sam seks chodzi ale o pokazanie
> polskiemu społeczenstwu jakie jest bezradne i jego struktury
> prawne nie istnieją.
> Zresztą tylko w anarchicznym społeczeństwie istnieje taka
> możliwość
>
Proponuję przeczytać podlinkowany artykuł. Spotkania ludzi późnym wieczorem albo nocą, i to w całkiem odosobnionych miejscach (zamknięty park) są wymierzone w społeczeństwo, policję i prawo ? Niepoważne.
> Ciekawa sprawa.
> Być może gizmo tez tak robi umawiając się.
Ta prywatna wojna już mnie wkurza tak jak spam. Może przed każdym postem ktoś sobie od niechcenia doda: "a może taki-owaki" kradnie w spożywczym" ?? To, i w takiej formie, nazywa się: rozp**** forum, i tyle.
> Komentaże są jeszcze ciekawsze a policjanci jak zwykle
> bezradni.
> Ten cały kraj jest bezradny.
> Przypuszczam, że może nie o sam seks chodzi ale o pokazanie
> polskiemu społeczenstwu jakie jest bezradne i jego struktury
> prawne nie istnieją.
> Zresztą tylko w anarchicznym społeczeństwie istnieje taka
> możliwość
>
Proponuję przeczytać podlinkowany artykuł. Spotkania ludzi późnym wieczorem albo nocą, i to w całkiem odosobnionych miejscach (zamknięty park) są wymierzone w społeczeństwo, policję i prawo ? Niepoważne.
Policja jest bezradna?! Rozśmieszyło mnie to. Jak zwykle wszystko zrzucają na społeczeństwo..."I co my biedacy możemy zrobić jak nikt nie składa na tych zboczeńców skargi?"...Co?! Na przykład podejść i wylegitymować, przecież to mogą. Jestem przekonana, że taki "przerywnik" dla doggingowców nie byłby zachęcający na przyszłość.
Chyba, że policjanci, jak to mają w zwyczaju siedzą w krzakach i mają niezłą radochę.
Swoją drogą, zastanawiające jest to, że tak mało ludzi spacerujących w takich miejscach i widzących takie "akcje" nic nie robi...może to im też sprawia przyjemność, może to jest ich jedyna "rozrywka" w ich nudnym i szarym życiu? A potem wracają do swoich mieszkań i z obrzydzeniem opowiadają swoim sąsiadom jakie to bezeceństwa widzieli w parku, a w duszy już nie mogą sie doczekać wieczornego "spektaklu". Niestety hipokryzja u niektórych jest nieuleczlna.
Wcale bym się nie zdziwiła gdyby po większym rozpowszechnieniu takich "atrakcji" wzosło zaintresowanie pieskami.
Nie jestem zwolenniczką takiego rodzaju uprawiania seksu, ale chyba jeszcze bardziej od tego brzydzi mnie hipokryzja tych podglądaczy.
Chyba, że policjanci, jak to mają w zwyczaju siedzą w krzakach i mają niezłą radochę.
Swoją drogą, zastanawiające jest to, że tak mało ludzi spacerujących w takich miejscach i widzących takie "akcje" nic nie robi...może to im też sprawia przyjemność, może to jest ich jedyna "rozrywka" w ich nudnym i szarym życiu? A potem wracają do swoich mieszkań i z obrzydzeniem opowiadają swoim sąsiadom jakie to bezeceństwa widzieli w parku, a w duszy już nie mogą sie doczekać wieczornego "spektaklu". Niestety hipokryzja u niektórych jest nieuleczlna.
Wcale bym się nie zdziwiła gdyby po większym rozpowszechnieniu takich "atrakcji" wzosło zaintresowanie pieskami.
Nie jestem zwolenniczką takiego rodzaju uprawiania seksu, ale chyba jeszcze bardziej od tego brzydzi mnie hipokryzja tych podglądaczy.
A ja sama do końca nie wiem, czy można to traktować jako problem prawny, jeśli faktycznie nikt tego nie zgłasza na policję. To jest raczej kwestia tego, że coś jestnie tak ze społeczeństwem - i tymi, którzy to robią i tymi, co patrzą, bulwersują się, ale nic z tym nie robią. Przyznam, że gdybym natrafiła na coś takiego w parku, zareagowałabym chyba tylko w przypadku gdyby w okolicy były dzieci... W innym wypadku chyba uznałabym, że to co robią jest ich sprawą, nie czuję się specjalnie urażona takim widokiem, choć jako zjawisko społeczne mnie mierzi i nie wyobrażam sobie jak mogłabym coś takiego zrobić... Odwróciłabym sie i poszła dalej, choć pewnie smutniejsza. Przeszkadza mi wiele innych zachowań - przeklinanie, palenie na ulicy. ale z tym też nic nie robię... Czy to hipokryzja? Chyba nie... To po prostu niechętne pogodzenie się z tym, że ludzie są jacy są. Zareaguję, gdy uznam, że komuś dzieje się krzywda...
Kasieńka napisał(a):
> A ja sama do końca nie wiem, czy można to traktować jako
> problem prawny, jeśli faktycznie nikt tego nie zgłasza na
> policję. To jest raczej kwestia tego, że coś jestnie tak ze
> społeczeństwem - i tymi, którzy to robią i tymi, co patrzą,
> bulwersują się, ale nic z tym nie robią. Przyznam, że gdybym
> natrafiła na coś takiego w parku, zareagowałabym chyba tylko w
> przypadku gdyby w okolicy były dzieci... W innym wypadku chyba
> uznałabym, że to co robią jest ich sprawą, nie czuję się
> specjalnie urażona takim widokiem, choć jako zjawisko społeczne
> mnie mierzi i nie wyobrażam sobie jak mogłabym coś takiego
> zrobić... Odwróciłabym sie i poszła dalej, choć pewnie
> smutniejsza. Przeszkadza mi wiele innych zachowań -
> przeklinanie, palenie na ulicy. ale z tym też nic nie robię...
> Czy to hipokryzja? Chyba nie... To po prostu niechętne
> pogodzenie się z tym, że ludzie są jacy są. Zareaguję, gdy
> uznam, że komuś dzieje się krzywda...
a buddyści mawiają że można zrozumieć patrząc i nie oceniając.
To zabawa/moda minie z wiekiem wyparta przez następną.
> A ja sama do końca nie wiem, czy można to traktować jako
> problem prawny, jeśli faktycznie nikt tego nie zgłasza na
> policję. To jest raczej kwestia tego, że coś jestnie tak ze
> społeczeństwem - i tymi, którzy to robią i tymi, co patrzą,
> bulwersują się, ale nic z tym nie robią. Przyznam, że gdybym
> natrafiła na coś takiego w parku, zareagowałabym chyba tylko w
> przypadku gdyby w okolicy były dzieci... W innym wypadku chyba
> uznałabym, że to co robią jest ich sprawą, nie czuję się
> specjalnie urażona takim widokiem, choć jako zjawisko społeczne
> mnie mierzi i nie wyobrażam sobie jak mogłabym coś takiego
> zrobić... Odwróciłabym sie i poszła dalej, choć pewnie
> smutniejsza. Przeszkadza mi wiele innych zachowań -
> przeklinanie, palenie na ulicy. ale z tym też nic nie robię...
> Czy to hipokryzja? Chyba nie... To po prostu niechętne
> pogodzenie się z tym, że ludzie są jacy są. Zareaguję, gdy
> uznam, że komuś dzieje się krzywda...
a buddyści mawiają że można zrozumieć patrząc i nie oceniając.
To zabawa/moda minie z wiekiem wyparta przez następną.
z uwagą i przyjemnością przeczytam Wasze opinie na ten temat
bukowina napisał(a):
>
> a buddyści mawiają że można zrozumieć patrząc i nie oceniając.
> To zabawa/moda minie z wiekiem wyparta przez następną.
>
Bardzo mądre słowa... Staram się dążyć tylko do jednego kryterium oceny - czy nikomu nie dzieje się krzywda... Cała reszta to osobiste poglądy i uprzedzenia, subiektywność... Walczę z tym, tak jak walczę z ocenianiem ludzi po pierwszym, wizualnym wrażeniu... To nie jest łatwe, bo skłonność do oceny i krytyki jest w nas głęboko zakorzeniona, ale trzeba się starać... Przynajmniej ja tak uważam.
>
> a buddyści mawiają że można zrozumieć patrząc i nie oceniając.
> To zabawa/moda minie z wiekiem wyparta przez następną.
>
Bardzo mądre słowa... Staram się dążyć tylko do jednego kryterium oceny - czy nikomu nie dzieje się krzywda... Cała reszta to osobiste poglądy i uprzedzenia, subiektywność... Walczę z tym, tak jak walczę z ocenianiem ludzi po pierwszym, wizualnym wrażeniu... To nie jest łatwe, bo skłonność do oceny i krytyki jest w nas głęboko zakorzeniona, ale trzeba się starać... Przynajmniej ja tak uważam.
Kasieńka napisał(a):
> A ja sama do końca nie wiem, czy można to traktować jako
> problem prawny, jeśli faktycznie nikt tego nie zgłasza na
> policję. To jest raczej kwestia tego, że coś jestnie tak ze
> społeczeństwem - i tymi, którzy to robią i tymi, co patrzą,
> bulwersują się, ale nic z tym nie robią. Przyznam, że gdybym
> natrafiła na coś takiego w parku, zareagowałabym chyba tylko w
> przypadku gdyby w okolicy były dzieci... W innym wypadku chyba
> uznałabym, że to co robią jest ich sprawą, nie czuję się
> specjalnie urażona takim widokiem, choć jako zjawisko społeczne
> mnie mierzi i nie wyobrażam sobie jak mogłabym coś takiego
> zrobić... Odwróciłabym sie i poszła dalej, choć pewnie
> smutniejsza. Przeszkadza mi wiele innych zachowań -
> przeklinanie, palenie na ulicy. ale z tym też nic nie robię...
> Czy to hipokryzja? Chyba nie... To po prostu niechętne
> pogodzenie się z tym, że ludzie są jacy są. Zareaguję, gdy
> uznam, że komuś dzieje się krzywda...
>
Skoro twierdzisz, że "coś jest nie tak z tymi którzy na to patrzą, a więc i z Tobą?;)
Właśnie o to mi chodzi, gdybym coś takiego zobaczyła to najpewniej bym zadzwoniła po "władzę". Wybierając się do parku moim celem jest relaks, przyjemność obcowania z przyrodą, słuchanie śpiewu ptaków, a nie zadyszki "zakochanej" pary.
No chyba, żebym poszła do parku w zupełnie innym celu!!!;))))))))))))))))))))))))))))))))
> A ja sama do końca nie wiem, czy można to traktować jako
> problem prawny, jeśli faktycznie nikt tego nie zgłasza na
> policję. To jest raczej kwestia tego, że coś jestnie tak ze
> społeczeństwem - i tymi, którzy to robią i tymi, co patrzą,
> bulwersują się, ale nic z tym nie robią. Przyznam, że gdybym
> natrafiła na coś takiego w parku, zareagowałabym chyba tylko w
> przypadku gdyby w okolicy były dzieci... W innym wypadku chyba
> uznałabym, że to co robią jest ich sprawą, nie czuję się
> specjalnie urażona takim widokiem, choć jako zjawisko społeczne
> mnie mierzi i nie wyobrażam sobie jak mogłabym coś takiego
> zrobić... Odwróciłabym sie i poszła dalej, choć pewnie
> smutniejsza. Przeszkadza mi wiele innych zachowań -
> przeklinanie, palenie na ulicy. ale z tym też nic nie robię...
> Czy to hipokryzja? Chyba nie... To po prostu niechętne
> pogodzenie się z tym, że ludzie są jacy są. Zareaguję, gdy
> uznam, że komuś dzieje się krzywda...
>
Skoro twierdzisz, że "coś jest nie tak z tymi którzy na to patrzą, a więc i z Tobą?;)
Właśnie o to mi chodzi, gdybym coś takiego zobaczyła to najpewniej bym zadzwoniła po "władzę". Wybierając się do parku moim celem jest relaks, przyjemność obcowania z przyrodą, słuchanie śpiewu ptaków, a nie zadyszki "zakochanej" pary.
No chyba, żebym poszła do parku w zupełnie innym celu!!!;))))))))))))))))))))))))))))))))
nie wiem, może ze mną też jest coś nie tak, ale nie to miałam na myśli, Szanko. Mialam na myśli ludzi niezdrowo się czymś takim podniecającymi a jednocześnie opowiadających potem innym jakie to wszystko okropne.
Zadyszka zakochanej pary jak dla mnie zupełnie nie przeszkadza:P
Miłość jest piękna i seks też, dlatego widok dwójki czule kochających się osób po prostu nie robi na mnie wrażenia. Osobiście uważam, że seks jest sprawą na tyle prywatną i osobistą, że nie chciałabym mieć widzów, ale jeśli komuś to nie przeszkadza, nie mi to oceniać. Między Bogiem a prawdą - wolałabym zobaczyć kochającą się parę niż przeklinających, pijących alkohol wyrostków. Widok o wiele milszy i niosący o wiele cieplejsze przesłanie:D Oczywiście jeśli chodzi o zakochaną parę, bo takie dzikie perwersje jak w tym doggingu budzą we mnie smutek. Właśnie dlatego, że nie ma miłości, nie ma zakochania, jest goły, odarty z uczuć seks.
Zadyszka zakochanej pary jak dla mnie zupełnie nie przeszkadza:P
Miłość jest piękna i seks też, dlatego widok dwójki czule kochających się osób po prostu nie robi na mnie wrażenia. Osobiście uważam, że seks jest sprawą na tyle prywatną i osobistą, że nie chciałabym mieć widzów, ale jeśli komuś to nie przeszkadza, nie mi to oceniać. Między Bogiem a prawdą - wolałabym zobaczyć kochającą się parę niż przeklinających, pijących alkohol wyrostków. Widok o wiele milszy i niosący o wiele cieplejsze przesłanie:D Oczywiście jeśli chodzi o zakochaną parę, bo takie dzikie perwersje jak w tym doggingu budzą we mnie smutek. Właśnie dlatego, że nie ma miłości, nie ma zakochania, jest goły, odarty z uczuć seks.
Zależy co masz na mysłi pisząc "zakochanej":P powiedzmy, że widok seksu w parku dwójki ludzi rozbawiłby mnie i rozczulił - jacy oni piękni i zakochani, a perwersja w stylu doggingu zniesmaczyła. Ale każdy ma prawo do wlasnego zdania:D
Są ludzie którym przeszkadza nawet widok całującej się pary... Każdy ma swoje granice.
Są ludzie którym przeszkadza nawet widok całującej się pary... Każdy ma swoje granice.
Kasieńka napisał(a):
> Zależy co masz na mysłi pisząc "zakochanej":P powiedzmy, że
> widok seksu w parku dwójki ludzi rozbawiłby mnie i rozczulił -
> jacy oni piękni i zakochani, a perwersja w stylu doggingu
> zniesmaczyła. Ale każdy ma prawo do wlasnego zdania:D
>
> Są ludzie którym przeszkadza nawet widok całującej się pary...
> Każdy ma swoje granice.
>
Pisząc "zakochana" miałam na myśli pary w tzw. "przybytkach uciech cielesnych" i doggingowców.
Jeśli dobrze przeczytałam to w przypadku doggingu nie dochodzi chyba do całowania...raczej przechodzi się od razu do "sedna sprawy".
Jeśli Cię perwersja w stylu doggingu zniesmacza to czemu na to pozwalasz? Masz prawo do miłego spaceru bez żadnych niemiłych niespodzianek.:)
> Zależy co masz na mysłi pisząc "zakochanej":P powiedzmy, że
> widok seksu w parku dwójki ludzi rozbawiłby mnie i rozczulił -
> jacy oni piękni i zakochani, a perwersja w stylu doggingu
> zniesmaczyła. Ale każdy ma prawo do wlasnego zdania:D
>
> Są ludzie którym przeszkadza nawet widok całującej się pary...
> Każdy ma swoje granice.
>
Pisząc "zakochana" miałam na myśli pary w tzw. "przybytkach uciech cielesnych" i doggingowców.
Jeśli dobrze przeczytałam to w przypadku doggingu nie dochodzi chyba do całowania...raczej przechodzi się od razu do "sedna sprawy".
Jeśli Cię perwersja w stylu doggingu zniesmacza to czemu na to pozwalasz? Masz prawo do miłego spaceru bez żadnych niemiłych niespodzianek.:)
Z tego samego powodu, z ktorego pozwalam na to by ktoś przeklinał na ulicy albo palił. Też uważam, że mam prawo do miłego spaceru bez niespodzianek, ale takie niespodzianki mnie wciąż spotykają. jedyne co mogę zrobić to nie bywać w takich miejscach... I fakt - powoli rezygnuję z pubów, deptaków, mola, publicznych plaż bo mam serdecznie dość narzucania mi słuchania przekleństw czy wdychania dymu. Przeszkadza mi to, więc uciekam.
Nie wytłumaczę ludziom, że ich zachowanie mi przeszkadza. Każdy uważa, że ma prawo robić to co robi. Ludzie są niereformowalni. Skórka niewarta wyprawki.
Nie wytłumaczę ludziom, że ich zachowanie mi przeszkadza. Każdy uważa, że ma prawo robić to co robi. Ludzie są niereformowalni. Skórka niewarta wyprawki.
Kasieńka napisał(a):
> Z tego samego powodu, z ktorego pozwalam na to by ktoś
> przeklinał na ulicy albo palił. Też uważam, że mam prawo do
> miłego spaceru bez niespodzianek, ale takie niespodzianki mnie
> wciąż spotykają. jedyne co mogę zrobić to nie bywać w takich
> miejscach... I fakt - powoli rezygnuję z pubów, deptaków, mola,
> publicznych plaż bo mam serdecznie dość narzucania mi słuchania
> przekleństw czy wdychania dymu. Przeszkadza mi to, więc
> uciekam.
> Nie wytłumaczę ludziom, że ich zachowanie mi przeszkadza. Każdy
> uważa, że ma prawo robić to co robi. Ludzie są niereformowalni.
W takich sytuacjach staram się znaleść miejscje na tolerancję ( w sobie ) dla włanego zdrowia psychicznego. Czyli tolerancja dla dymu z papierosa czy tego co dociera do moich uszu. Dociera, ale nie musi wnikać do mojego wnętrza. Sama napisałaś - Każdy uważa, że ma prawo robić to co robi. Czy też mówić to co mówi .
To, że nasze społeczeństo w większości jest niereformowalne nie ulega wątpliwości. Ale warto zacząć od siebie. Od zmiany własnych zachowań.
> Z tego samego powodu, z ktorego pozwalam na to by ktoś
> przeklinał na ulicy albo palił. Też uważam, że mam prawo do
> miłego spaceru bez niespodzianek, ale takie niespodzianki mnie
> wciąż spotykają. jedyne co mogę zrobić to nie bywać w takich
> miejscach... I fakt - powoli rezygnuję z pubów, deptaków, mola,
> publicznych plaż bo mam serdecznie dość narzucania mi słuchania
> przekleństw czy wdychania dymu. Przeszkadza mi to, więc
> uciekam.
> Nie wytłumaczę ludziom, że ich zachowanie mi przeszkadza. Każdy
> uważa, że ma prawo robić to co robi. Ludzie są niereformowalni.
W takich sytuacjach staram się znaleść miejscje na tolerancję ( w sobie ) dla włanego zdrowia psychicznego. Czyli tolerancja dla dymu z papierosa czy tego co dociera do moich uszu. Dociera, ale nie musi wnikać do mojego wnętrza. Sama napisałaś - Każdy uważa, że ma prawo robić to co robi. Czy też mówić to co mówi .
To, że nasze społeczeństo w większości jest niereformowalne nie ulega wątpliwości. Ale warto zacząć od siebie. Od zmiany własnych zachowań.
Kasieńka napisał(a):
> Z tego samego powodu, z ktorego pozwalam na to by ktoś
> przeklinał na ulicy albo palił. Też uważam, że mam prawo do
> miłego spaceru bez niespodzianek, ale takie niespodzianki mnie
> wciąż spotykają. jedyne co mogę zrobić to nie bywać w takich
> miejscach...
Pamietam jak w poprzedniej naszej dyskusji na temat palenia napisałaś, że będąc na przystanku i widząc osobę palącą, zadzwonilabyś do straży czy na policję. Dlaczego więc w tym przypadku nie zrobiłabyś tego skoro Ci to przeszkadza?
I fakt - powoli rezygnuję z pubów, deptaków, mola,
> publicznych plaż bo mam serdecznie dość narzucania mi słuchania
> przekleństw czy wdychania dymu. Przeszkadza mi to, więc
> uciekam.
>
Wiesz...trochę mi Ciebie szkoda. Ucieczka to nie jest najlepszy sposób.
Jak już kiedyś pisałam, pomimo, że palę to smród papierosów też mi przeszkadza, nie lubię też wulgaryzmów, ale nie rezygnuję z takich miejsc jak plaża czy molo, pubów...można przecież na plaży znaleźć miejsce odludne(ja tak zawsze robię), niektóre puby mają sale przeznaczone dla niepalących itd.
> Nie wytłumaczę ludziom, że ich zachowanie mi przeszkadza.
A dlaczego nie możesz powiedzieć, że to Ci przeszkadza? Próbowałaś kiedyś? Na pewno znajdą sie tacy, którzy Cię oleją, ale jestem przekonana, że znajdą sie i tacy, którzy to uszanują(np. ja: )
Każdy
> uważa, że ma prawo robić to co robi. Ludzie są niereformowalni.
Oczywiscie, że każdy ma prawo robić to co chce, Ty również:)
> Skórka niewarta wyprawki.
>
Za szybko sie poddajesz:)
> Z tego samego powodu, z ktorego pozwalam na to by ktoś
> przeklinał na ulicy albo palił. Też uważam, że mam prawo do
> miłego spaceru bez niespodzianek, ale takie niespodzianki mnie
> wciąż spotykają. jedyne co mogę zrobić to nie bywać w takich
> miejscach...
Pamietam jak w poprzedniej naszej dyskusji na temat palenia napisałaś, że będąc na przystanku i widząc osobę palącą, zadzwonilabyś do straży czy na policję. Dlaczego więc w tym przypadku nie zrobiłabyś tego skoro Ci to przeszkadza?
I fakt - powoli rezygnuję z pubów, deptaków, mola,
> publicznych plaż bo mam serdecznie dość narzucania mi słuchania
> przekleństw czy wdychania dymu. Przeszkadza mi to, więc
> uciekam.
>
Wiesz...trochę mi Ciebie szkoda. Ucieczka to nie jest najlepszy sposób.
Jak już kiedyś pisałam, pomimo, że palę to smród papierosów też mi przeszkadza, nie lubię też wulgaryzmów, ale nie rezygnuję z takich miejsc jak plaża czy molo, pubów...można przecież na plaży znaleźć miejsce odludne(ja tak zawsze robię), niektóre puby mają sale przeznaczone dla niepalących itd.
> Nie wytłumaczę ludziom, że ich zachowanie mi przeszkadza.
A dlaczego nie możesz powiedzieć, że to Ci przeszkadza? Próbowałaś kiedyś? Na pewno znajdą sie tacy, którzy Cię oleją, ale jestem przekonana, że znajdą sie i tacy, którzy to uszanują(np. ja: )
Każdy
> uważa, że ma prawo robić to co robi. Ludzie są niereformowalni.
Oczywiscie, że każdy ma prawo robić to co chce, Ty również:)
> Skórka niewarta wyprawki.
>
Za szybko sie poddajesz:)
szanka napisał(a):
>
> A dlaczego nie możesz powiedzieć, że to Ci przeszkadza?
> Próbowałaś kiedyś? Na pewno znajdą sie tacy, którzy Cię oleją,
> ale jestem przekonana, że znajdą sie i tacy, którzy to
> uszanują(np. ja: )
>
>Jestem zmęczona, Szanko. To tak jak z Tobą i Paty - strasznie was lubię ale nasze dyskusje na temat palenia zawsze kończą się jakoś tak niemiło. Jesteście fajne babeczki i nigdy nie palicie tak, że mogło by mi t przeszkadzać, i w gruncie rzeczy nie ma problemu. Są jednak takie osoby, które rozkładają mnie swoim podejściem na łopatki. Pamiętam jak obchodziłam moje urodziny.Spotkaliśmy się w starej Bacówce w wybitnie niepalącym i wręcz nieznoszącym papierosów towarzystwie. Paliła tylko jedna moja kumpelka ze starych czasów. Po naszej prośbie, żeby wychodziła zapalić na dwór oświadczyła, że wobec tego ona zaraz sobie pójdzie, bo nie będzie w takiej sytuacji z nami siedzieć, skoro tego od niej chcemy... Cóż było zrobić - oczywiście powiedzieliśmy, żeby została i w sumie męczyliśmy się cały wieczór... Paliła co 15 minut. Mi było głupio wobec moich gości i głupio mi też było się z nią kłócić.
Już serdecznie dość mam takich sytuacji - nie wyobrażasz sobie jak często natyka się człowiek na mur, kiedy prosi o minimalne wyrzeczenia w kwestii papierosów. Na grzeczną prośbę ktoś odpowiada obrażeniem się i zlością. Dlatego mówię, że skórka nie warta wyprawki. Lepiej dwa razy pomyśleć, jak uniknąć pewnych sytuacji, niż znów pakować się w konflikt.
>
> A dlaczego nie możesz powiedzieć, że to Ci przeszkadza?
> Próbowałaś kiedyś? Na pewno znajdą sie tacy, którzy Cię oleją,
> ale jestem przekonana, że znajdą sie i tacy, którzy to
> uszanują(np. ja: )
>
>Jestem zmęczona, Szanko. To tak jak z Tobą i Paty - strasznie was lubię ale nasze dyskusje na temat palenia zawsze kończą się jakoś tak niemiło. Jesteście fajne babeczki i nigdy nie palicie tak, że mogło by mi t przeszkadzać, i w gruncie rzeczy nie ma problemu. Są jednak takie osoby, które rozkładają mnie swoim podejściem na łopatki. Pamiętam jak obchodziłam moje urodziny.Spotkaliśmy się w starej Bacówce w wybitnie niepalącym i wręcz nieznoszącym papierosów towarzystwie. Paliła tylko jedna moja kumpelka ze starych czasów. Po naszej prośbie, żeby wychodziła zapalić na dwór oświadczyła, że wobec tego ona zaraz sobie pójdzie, bo nie będzie w takiej sytuacji z nami siedzieć, skoro tego od niej chcemy... Cóż było zrobić - oczywiście powiedzieliśmy, żeby została i w sumie męczyliśmy się cały wieczór... Paliła co 15 minut. Mi było głupio wobec moich gości i głupio mi też było się z nią kłócić.
Już serdecznie dość mam takich sytuacji - nie wyobrażasz sobie jak często natyka się człowiek na mur, kiedy prosi o minimalne wyrzeczenia w kwestii papierosów. Na grzeczną prośbę ktoś odpowiada obrażeniem się i zlością. Dlatego mówię, że skórka nie warta wyprawki. Lepiej dwa razy pomyśleć, jak uniknąć pewnych sytuacji, niż znów pakować się w konflikt.
Ok:)
Każdy ma prawo dokonywać własnych wyborów.
Ja nie mam takiego wrażenia jak Ty co do naszych dyskusji odnośnie palenia. Nie zauważyłam niczego niemiłego, każda z nas przedstawiała swoje racje...a że nie były one takie same? Nikt przecież nie powiedział, że musimy się zgadzać we wszystkim.
Niemiła sytuacja wytworzyła się na zupełnie inny temat, ale to sobie też juz wytłumaczyłysmy:)
Każdy ma prawo dokonywać własnych wyborów.
Ja nie mam takiego wrażenia jak Ty co do naszych dyskusji odnośnie palenia. Nie zauważyłam niczego niemiłego, każda z nas przedstawiała swoje racje...a że nie były one takie same? Nikt przecież nie powiedział, że musimy się zgadzać we wszystkim.
Niemiła sytuacja wytworzyła się na zupełnie inny temat, ale to sobie też juz wytłumaczyłysmy:)
Szczerze mówiąc zdąrzyłam zapomnieć:D Serio serio:D
Ja jednak mam wrażenie, że nie zawsze umiem wyrazić swoje poglądy w kwestii papierosów odpowiednio, tak żeby w żaden sposób nie urazić Ciebie i Paty, więc przeważnie mi nieprzyjemnie... A urażać was w żaden sposób nie chcę, bo gdyby wszyscy palacze byli tacy jak wy, to dla mnie nie było by najmniejszego problemu:D
Ja jednak mam wrażenie, że nie zawsze umiem wyrazić swoje poglądy w kwestii papierosów odpowiednio, tak żeby w żaden sposób nie urazić Ciebie i Paty, więc przeważnie mi nieprzyjemnie... A urażać was w żaden sposób nie chcę, bo gdyby wszyscy palacze byli tacy jak wy, to dla mnie nie było by najmniejszego problemu:D
szanka napisał(a):
> Kasieńka napisał(a):
>
> > Z tego samego powodu, z ktorego pozwalam na to by ktoś
> > przeklinał na ulicy albo palił. Też uważam, że mam prawo do
> > miłego spaceru bez niespodzianek, ale takie niespodzianki
> mnie
> > wciąż spotykają. jedyne co mogę zrobić to nie bywać w takich
> > miejscach...
>
> Pamietam jak w poprzedniej naszej dyskusji na temat palenia
> napisałaś, że będąc na przystanku i widząc osobę palącą,
> zadzwonilabyś do straży czy na policję. Dlaczego więc w tym
> przypadku nie zrobiłabyś tego skoro Ci to przeszkadza?
>
> I fakt - powoli rezygnuję z pubów, deptaków, mola,
No cóż, innego wyjścia nie ma jak dzwonić na policję?
Telefony zablokowały by się a policja chciała by zmianę przepisów.
Lepiej kiwnąć ręką niż dochodzić racji z idiotami.
> > publicznych plaż bo mam serdecznie dość narzucania mi
> słuchania
> > przekleństw czy wdychania dymu. Przeszkadza mi to, więc
> > uciekam.
> >
I słusznie gdyż nie przekonasz w tym kraju, że masz rację rządając pomieszczenia bez dymu.
Palacze mają tysiące powodów aby palić tam gdzie chcą a ty nie masz racji i jesteś nie taki żadając niepalenia w miejscu publicznym
>
> Wiesz...trochę mi Ciebie szkoda. Ucieczka to nie jest najlepszy
> sposób.
Lanie po mordzie jest lepszym sposobem. Wtedy zawsze zapyta się za co i możesz jemu wytłumaczyć, że za palenie w miejscu publicznym. Napewno wtedy wysłucha tego argumentu bo jak wcześniej zwrócisz jemu uwagę to sam możesz oberwać.
Jak zrezygnujesz ze swoich praw to będą myśleć, że im wolno i z tobą jest coś nie tak, że rezygnujesz nie dając się wplątać w idiotyczne dyskusje.
Przywalisz zle, odejdziesz zle, a kiedy będzie dobrze?
> Jak już kiedyś pisałam, pomimo, że palę to smród papierosów też
> mi przeszkadza, nie lubię też wulgaryzmów, ale nie rezygnuję z
> takich miejsc jak plaża czy molo, pubów...można przecież na
> plaży znaleźć miejsce odludne(ja tak zawsze robię), niektóre
> puby mają sale przeznaczone dla niepalących itd.
Nie rozumiesz Kasia, że jej to nie przeszkadza i Tobie też to powinno nie przeszkadzać. Twoje zdanie jest inne i błędne a jej jest to prawidłowe i tak masz zachować się gdyż Ona tak robi.
> > Nie wytłumaczę ludziom, że ich zachowanie mi przeszkadza.
>
> A dlaczego nie możesz powiedzieć, że to Ci przeszkadza?
> Próbowałaś kiedyś? Na pewno znajdą sie tacy, którzy Cię oleją,
> ale jestem przekonana, że znajdą sie i tacy, którzy to
> uszanują(np. ja: )
Uwierzę w to, że Ty uszanujesz ale napewno nie reszta wiec jeżeli tylko oleją to bedzie dobrze a jak tłumęm skoczą i pobyją?
Starszym się to zdarza a gówniarzom jest w normie.
> Każdy
> > uważa, że ma prawo robić to co robi. Ludzie są
> niereformowalni.
>
>
> Oczywiscie, że każdy ma prawo robić to co chce, Ty również:)
>
> > Skórka niewarta wyprawki.
> >
>
> Za szybko sie poddajesz:)
Z tłumem nie warto walczyć. Można powiedziec ale nic wiecej i to powiedziec zaufanej osobie z tego tłumu bo inni mogą okazać się bardzo agresywni.
To, co jest dla przecietnych ludzi normalne dla innych już nie.
Podważa wszystko i nawet gałąż na której siedzą aby ułamała się.
> Kasieńka napisał(a):
>
> > Z tego samego powodu, z ktorego pozwalam na to by ktoś
> > przeklinał na ulicy albo palił. Też uważam, że mam prawo do
> > miłego spaceru bez niespodzianek, ale takie niespodzianki
> mnie
> > wciąż spotykają. jedyne co mogę zrobić to nie bywać w takich
> > miejscach...
>
> Pamietam jak w poprzedniej naszej dyskusji na temat palenia
> napisałaś, że będąc na przystanku i widząc osobę palącą,
> zadzwonilabyś do straży czy na policję. Dlaczego więc w tym
> przypadku nie zrobiłabyś tego skoro Ci to przeszkadza?
>
> I fakt - powoli rezygnuję z pubów, deptaków, mola,
No cóż, innego wyjścia nie ma jak dzwonić na policję?
Telefony zablokowały by się a policja chciała by zmianę przepisów.
Lepiej kiwnąć ręką niż dochodzić racji z idiotami.
> > publicznych plaż bo mam serdecznie dość narzucania mi
> słuchania
> > przekleństw czy wdychania dymu. Przeszkadza mi to, więc
> > uciekam.
> >
I słusznie gdyż nie przekonasz w tym kraju, że masz rację rządając pomieszczenia bez dymu.
Palacze mają tysiące powodów aby palić tam gdzie chcą a ty nie masz racji i jesteś nie taki żadając niepalenia w miejscu publicznym
>
> Wiesz...trochę mi Ciebie szkoda. Ucieczka to nie jest najlepszy
> sposób.
Lanie po mordzie jest lepszym sposobem. Wtedy zawsze zapyta się za co i możesz jemu wytłumaczyć, że za palenie w miejscu publicznym. Napewno wtedy wysłucha tego argumentu bo jak wcześniej zwrócisz jemu uwagę to sam możesz oberwać.
Jak zrezygnujesz ze swoich praw to będą myśleć, że im wolno i z tobą jest coś nie tak, że rezygnujesz nie dając się wplątać w idiotyczne dyskusje.
Przywalisz zle, odejdziesz zle, a kiedy będzie dobrze?
> Jak już kiedyś pisałam, pomimo, że palę to smród papierosów też
> mi przeszkadza, nie lubię też wulgaryzmów, ale nie rezygnuję z
> takich miejsc jak plaża czy molo, pubów...można przecież na
> plaży znaleźć miejsce odludne(ja tak zawsze robię), niektóre
> puby mają sale przeznaczone dla niepalących itd.
Nie rozumiesz Kasia, że jej to nie przeszkadza i Tobie też to powinno nie przeszkadzać. Twoje zdanie jest inne i błędne a jej jest to prawidłowe i tak masz zachować się gdyż Ona tak robi.
> > Nie wytłumaczę ludziom, że ich zachowanie mi przeszkadza.
>
> A dlaczego nie możesz powiedzieć, że to Ci przeszkadza?
> Próbowałaś kiedyś? Na pewno znajdą sie tacy, którzy Cię oleją,
> ale jestem przekonana, że znajdą sie i tacy, którzy to
> uszanują(np. ja: )
Uwierzę w to, że Ty uszanujesz ale napewno nie reszta wiec jeżeli tylko oleją to bedzie dobrze a jak tłumęm skoczą i pobyją?
Starszym się to zdarza a gówniarzom jest w normie.
> Każdy
> > uważa, że ma prawo robić to co robi. Ludzie są
> niereformowalni.
>
>
> Oczywiscie, że każdy ma prawo robić to co chce, Ty również:)
>
> > Skórka niewarta wyprawki.
> >
>
> Za szybko sie poddajesz:)
Z tłumem nie warto walczyć. Można powiedziec ale nic wiecej i to powiedziec zaufanej osobie z tego tłumu bo inni mogą okazać się bardzo agresywni.
To, co jest dla przecietnych ludzi normalne dla innych już nie.
Podważa wszystko i nawet gałąż na której siedzą aby ułamała się.
Takie jest moje zdanie
Ryszard Zieliński
Ryszard Zieliński
Kasieńka napisał(a):
> Szczerze mówiąc zdąrzyłam zapomnieć:D Serio serio:D
>
> Ja jednak mam wrażenie, że nie zawsze umiem wyrazić swoje
> poglądy w kwestii papierosów odpowiednio, tak żeby w żaden
> sposób nie urazić Ciebie i Paty, więc przeważnie mi
> nieprzyjemnie... A urażać was w żaden sposób nie chcę, bo gdyby
> wszyscy palacze byli tacy jak wy, to dla mnie nie było by
> najmniejszego problemu:D
>
>
Miło mi to czytać:)
Znając Ciebie tak właśnie sobie myślałam. Teraz nastała jasność i koniec tematu:)))
Ale podroczyć sie czasem warto;)
> Szczerze mówiąc zdąrzyłam zapomnieć:D Serio serio:D
>
> Ja jednak mam wrażenie, że nie zawsze umiem wyrazić swoje
> poglądy w kwestii papierosów odpowiednio, tak żeby w żaden
> sposób nie urazić Ciebie i Paty, więc przeważnie mi
> nieprzyjemnie... A urażać was w żaden sposób nie chcę, bo gdyby
> wszyscy palacze byli tacy jak wy, to dla mnie nie było by
> najmniejszego problemu:D
>
>
Miło mi to czytać:)
Znając Ciebie tak właśnie sobie myślałam. Teraz nastała jasność i koniec tematu:)))
Ale podroczyć sie czasem warto;)
Czytam i czytam, temat skręcił z doggingu na palenie, a zrobił się dla mnie jeszcze bardziej intrygujący (aż sobie pomyślałem że coś nie tak, powinno być odwrotnie hehe) .... otóż o co chodzi właściwie Ci chodzi z tym paleniem na ulicy ??
Aż wreszcie, po przykładzie z koleżanką wszystko stało się jasne. Tylko że Ty chyba nie masz nic do palaczy (palenia), tylko sprzeciwiasz się ludziom którzy Cię nie szanują. Wiele rzeczy można robić w sposób uciążliwy (a nawet wybitnie uciążliwy) dla innych ludzi. Kwestia nie zależy od tego co się robi, tylko jak.
Ufff :)
Aż wreszcie, po przykładzie z koleżanką wszystko stało się jasne. Tylko że Ty chyba nie masz nic do palaczy (palenia), tylko sprzeciwiasz się ludziom którzy Cię nie szanują. Wiele rzeczy można robić w sposób uciążliwy (a nawet wybitnie uciążliwy) dla innych ludzi. Kwestia nie zależy od tego co się robi, tylko jak.
Ufff :)
Archie napisał(a):
Tylko że Ty chyba nie masz nic do palaczy (palenia),
> tylko sprzeciwiasz się ludziom którzy Cię nie szanują. Wiele
> rzeczy można robić w sposób uciążliwy (a nawet wybitnie
> uciążliwy) dla innych ludzi. Kwestia nie zależy od tego co się
> robi, tylko jak.
> Ufff :)
Jak pięknie to ubrałeś w słowa:D
Tylko że Ty chyba nie masz nic do palaczy (palenia),
> tylko sprzeciwiasz się ludziom którzy Cię nie szanują. Wiele
> rzeczy można robić w sposób uciążliwy (a nawet wybitnie
> uciążliwy) dla innych ludzi. Kwestia nie zależy od tego co się
> robi, tylko jak.
> Ufff :)
Jak pięknie to ubrałeś w słowa:D
szanka napisał(a):
> Wiesz...trochę mi Ciebie szkoda. Ucieczka to nie jest najlepszy
> sposób.
> A dlaczego nie możesz powiedzieć, że to Ci przeszkadza?
ja się na psychologii nie znam, ale jakiś podstawowy wykład słyszałam i ogólnie wiadomo, że różnie sobie ludzie radzą z trudnymi sytuacjami jedni wychodzą problemom na przeciw, inni uciekają itd. - to jest indywidualna cecha, a nie lepszy i gorszy sposób ... dlaczego Kasieńka miałaby reagować tak, jak Ty?
/w takich tekstach przypominasz mi gizma, który jest przekonany, że wszyscy powinni rozumieć, postępować, żartować etc. tak, jak on/
> Wiesz...trochę mi Ciebie szkoda. Ucieczka to nie jest najlepszy
> sposób.
> A dlaczego nie możesz powiedzieć, że to Ci przeszkadza?
ja się na psychologii nie znam, ale jakiś podstawowy wykład słyszałam i ogólnie wiadomo, że różnie sobie ludzie radzą z trudnymi sytuacjami jedni wychodzą problemom na przeciw, inni uciekają itd. - to jest indywidualna cecha, a nie lepszy i gorszy sposób ... dlaczego Kasieńka miałaby reagować tak, jak Ty?
/w takich tekstach przypominasz mi gizma, który jest przekonany, że wszyscy powinni rozumieć, postępować, żartować etc. tak, jak on/
zasadnicza napisał(a):
> ja się na psychologii nie znam, ale jakiś podstawowy wykład
> słyszałam i ogólnie wiadomo, że różnie sobie ludzie radzą z
> trudnymi sytuacjami jedni wychodzą problemom na przeciw, inni
> uciekają itd. - to jest indywidualna cecha, a nie lepszy i
> gorszy sposób ... dlaczego Kasieńka miałaby reagować tak, jak
> Ty?
A gdzie ja napisałam, że powinna reagować tak jak ja?
Przeczytaj post dokładnie, może wtedy dojdziesz do bardziej logicznych wniosków.
> /w takich tekstach przypominasz mi gizma, który jest
> przekonany, że wszyscy powinni rozumieć, postępować, żartować
> etc. tak, jak on/
mogę Ci przypominać kogo tylko zechcesz, nawet Flagona;)
nie robi to na mnie żadnego wrażenia.
> ja się na psychologii nie znam, ale jakiś podstawowy wykład
> słyszałam i ogólnie wiadomo, że różnie sobie ludzie radzą z
> trudnymi sytuacjami jedni wychodzą problemom na przeciw, inni
> uciekają itd. - to jest indywidualna cecha, a nie lepszy i
> gorszy sposób ... dlaczego Kasieńka miałaby reagować tak, jak
> Ty?
A gdzie ja napisałam, że powinna reagować tak jak ja?
Przeczytaj post dokładnie, może wtedy dojdziesz do bardziej logicznych wniosków.
> /w takich tekstach przypominasz mi gizma, który jest
> przekonany, że wszyscy powinni rozumieć, postępować, żartować
> etc. tak, jak on/
mogę Ci przypominać kogo tylko zechcesz, nawet Flagona;)
nie robi to na mnie żadnego wrażenia.
jurekdz napisał(a):
> czyzbys polowala na prawiczkow? :)
>
> pozdrawiam
> jurek
No wiesz?! Szankę posądzać o takie COŚ???!!!:))))))))))))))))))))))))
A jeśli już...to raczej jest odwrotnie, czyli to prawiczki polują na takie Szankopodobne, nie wiesz o tym?!;)))))))))))))))))))))
Miałam na myśli co innego, nie pozwalam sobie na bycie drugą w przypadku gdy jest pierwsza:)
> czyzbys polowala na prawiczkow? :)
>
> pozdrawiam
> jurek
No wiesz?! Szankę posądzać o takie COŚ???!!!:))))))))))))))))))))))))
A jeśli już...to raczej jest odwrotnie, czyli to prawiczki polują na takie Szankopodobne, nie wiesz o tym?!;)))))))))))))))))))))
Miałam na myśli co innego, nie pozwalam sobie na bycie drugą w przypadku gdy jest pierwsza:)
Spostrzeżenie mojej znajomej, z którym w gruncie rzeczy się zgadzam:
"Ten kto wymyślł seks musiał mieć niezłe poczucie humoru i teraz nabija się z tych wszystkich kopulujących par"
Zawsze mnie ciekawiło jak można oglądać film porno i nie dostawać ataku śmiechu:P Te lubieżne miny, te wydawane dźwięki i wogóle sama mechanika stosunku:D
Lepiej o tym nie myśleć samemu będąc w takiej sytuacji, bo może się to skończyć jak w tym dowcipie...:
"Jak wygląda pozycja na żabę?
On leży, jemu leży a ona rechocze":P
Najwyraźniej dziś ponosi mnie dobry humor, bo samo wyobrażenie ludzi uprawiających dogging na ławce w parku rożśmiesza mnie aż mi się chce siusiu:D
"Ten kto wymyślł seks musiał mieć niezłe poczucie humoru i teraz nabija się z tych wszystkich kopulujących par"
Zawsze mnie ciekawiło jak można oglądać film porno i nie dostawać ataku śmiechu:P Te lubieżne miny, te wydawane dźwięki i wogóle sama mechanika stosunku:D
Lepiej o tym nie myśleć samemu będąc w takiej sytuacji, bo może się to skończyć jak w tym dowcipie...:
"Jak wygląda pozycja na żabę?
On leży, jemu leży a ona rechocze":P
Najwyraźniej dziś ponosi mnie dobry humor, bo samo wyobrażenie ludzi uprawiających dogging na ławce w parku rożśmiesza mnie aż mi się chce siusiu:D
