Widok
Od siebie polecam owsianki do słoików, kanapki z różnymi pastami, przekąski warzywne do pojemnika, pieczone ciasteczka np owsiane. Ja do szkoły zabierałam też budyń w słoiku :)
Płatków owsianych jest bardzo wiele rodzajów: https://www.vitalogy.pl/typy-platkow-owsianych/ Warto jest poczytać sobie tutaj. Dzieki temu mozna dobrać sobie płatki, które rzeczywiście będą nam smakowały.
Płatków owsianych jest bardzo wiele rodzajów: https://www.vitalogy.pl/typy-platkow-owsianych/ Warto jest poczytać sobie tutaj. Dzieki temu mozna dobrać sobie płatki, które rzeczywiście będą nam smakowały.
Wszystko fajnie, tylko niektore propozycje na forum i w ogole na necie, zajma dziecku pol tornistra..ja super lunchbox pozegnalam juz w pierwszym tyg pierwszej klasy..kanapka idzie zwykle do woreczka bo zajmuje mniej miejsca i lekkie, owoce, warzywa , bakalie, kawalki kabanosow ito do malych pojemniczkow ktore mozna gdzies upchac i sa lekkie..oczywiscie fajne sa lunchboxy....
No i warto jest kupić taki lekki termos dla dziecka;
https://nettrading.pl/termosy-dla-dzieci
Do którego można na przykład nalać zupy.
No i warto jest kupić taki lekki termos dla dziecka;
https://nettrading.pl/termosy-dla-dzieci
Do którego można na przykład nalać zupy.
Mój synek powoli zaczyna się przekonywać do zdrowych przekąsek, bo jeszcze jakiś czas temu to, co wyglądało na zdrowe zupełnie nie było w jego guście. Teraz się to zmienia, ale muszę kombinować. Robiłam już śniadania i podwieczorki z tych przepisów https://blog-juniorangin.pl/utrzymaj-energie-na-zdrowym-poziomie-proste-propozycje-drugiego-sniadania/ i muszę przyznać, że sama też zjadałam je ze smakiem. Teraz będę musiała coś zaplanować na weekend, żeby znów włączyć do diety kolejne zdrowe produkty, a nie korzystać z niezbyt wartościowych i nie zawsze smacznych gotowców. :)
dzieciakom zawsze przygotowuje kolorowe lunchboxy do szkoły :) z kanapkami, owocami i warzywami. Czasem też jakieś bakalie im wrzucam np orzech nerkowca. Zamawiam je przez internet https://targroch.pl/pl/orzechy/117-orzechy-nerkowca.html biorę odr razu kilogram bo się bardziej opłaca w sklepie 100 gram to drogo kosztuje. Dodatkowo do 2 śniadania obowiązkowo butelka wody staram się ich zdrowo odżywiać żeby w szkole żadnych chipsy nie kupowały
Mnie dopiero czeka szkoła córki od września, ale już badam temat. Na szczęście u nas nie ma problemu nie jedzenia owoców i warzyw, ale jak pogodzić fajną zawartość pudełka śniadaniowego z brakiem czasu rano. Jak macie ochotę zajrzyjcie na grupę na Fb Zdrowy Lunchbox - pomysły i inspiracje. Niedawno wystartowała ale razem łatwiej dzielić się sprawdzonymi patentami i pomysłami. Powodzenia wszystkim, którzy starają się dawać zdrowe przekąski :)
Zwykle wkładam to tornistra dla córki kanapki.Lubi kanapki z żóltym serem i sałatą. Kiedyś częściej dawalam jej paczki i drożdżówki ale ostatnio o wiele bardziej woli kanapeczki ( szczególnie,że zajęć ma sporo a tym jednak o wiele łatwiej można się najeść).Zdarza się również,ze daję jej coś słodkiego. Nie codziennie oczywiście, ale raz na jakiś czas. Zwylke jest to albo czekotubka ( córka uwielbia) albo jakiś batonik . Na przykład pawełek z adwokatem.
Hela - z tym nie siusianiem w szkole to ja tak mam do teraz ;) o ile w podstawówce i ogólniaku piłam mało i spokojnie wytrzymywałam do powrotu do domu ok 13-14:30, to w policealnych już piłam (0,5-1l) i nie siusiałam do 16-18 ;) bo też mam "fisia" na punkcie publicznych toalet(nawet jak są ładne, wyremontowane, czyściutkie i pachnące) ;)
oczywiście wiem, że dla nerek i ogólnie organizmu zdrowe to nie jest...
Jako dziecko jeździłam na kolonie, często na południe Polski lub za południowe granice - na trasie nie korzystałam z toalet...
Ale jednak wolałabym żeby ten mój Dzieć pił i siusiał ;)
oczywiście wiem, że dla nerek i ogólnie organizmu zdrowe to nie jest...
Jako dziecko jeździłam na kolonie, często na południe Polski lub za południowe granice - na trasie nie korzystałam z toalet...
Ale jednak wolałabym żeby ten mój Dzieć pił i siusiał ;)
@AgusiaGda, ja w ogóle nie pijałam w szkole, właśnie ze względu na toalety. Uczyłam się zawsze w systemie zmianowym, w podstawówce próbowałam przez kilka dni nosić do szkoły herbatę w butelce, ale znowu "nie miałam czasu" jej pić, więc odpuściłam, bo to zawsze dodatkowe 0,5kg w plecaku :P Niepicie i niesiusianie przez 8 godzin nie było dla mnie żadnym problemem. Nigdy nie miałam żadnych problemów związanych z odwonieniem czy ogólnym niedoborem płynów w organizmie, żadnych zapaleń pęcherza itp, więc nie martw się o synka :) Większość dzieci intuicyjnie wie, czego im trzeba a co nie (pomijając problem słodyczy ;)), dopiero dorosłym odwala i zaczynają się źle odżywiać i bagatelizować potrzeby własnego organizmu :)
Mama - czyli wiesz jak to jest z tymi "fazami" ;)
Mój Młody do ubiegłego tygodnia ładnie wszystko zjadał, śniadaniówka była pusta (no raz wyjątkiem były orzechy nerkowca które Mu nie smakowały). Owocowy mus też zjadał (ok, jest dosładzany - ale nie demonizuję cukru). W ubiegłym tygodniu - za każdym razem mus zostawał + te rozpaćkane pomidorki i skórka z chleba... Mus owocowy zjadał/wypijał(jak to tam zwał) na placu zabaw po szkole.
Za to nie chce pić. Wypija max 100ml wody w szkole. Mam wrażenie, że może to być związane ze stanem toalety... Na początku przedszkola miał lęki przed małymi kibelkami i przez m-c nie siusiał w przedszkolu... Na działce 2 lata były jazdy, bo raz wystraszył się żaby w kibelku. A szkolna toaleta najmłodszych chłopców pamięta mój rocznik... (chociaż szkoła się stara, pomalowali kolorowo ściany żeby było weselej ale mimo tego podłogi, kafelki, armatura... dopiero za kilka m-cy ma być remont)
Całe szczęście u nas jest tylko jedna zmiana :)))))
Ma wykupione obiady w szkole - zupy z reguły nie je, z drugiego dania zależy co jest... Czasem zje wszystko(ziemniaczki, mielony, marchewka z groszkiem albo np. duszona pałka z kurczaka, ziemniaki i jakaś surówka), a innym razem tylko kaszę, bo gulasz mu się nie podobał... (więc z 2 dań zje tylko kaszę)
Chude to takie, że obowiązkowo musi mieć spodnie z regulacją szerokości w pasie :P Bo typowa rozmiarówka, gdzie są dobre na długość - to są za szerokie w pasie :/
Mój Młody do ubiegłego tygodnia ładnie wszystko zjadał, śniadaniówka była pusta (no raz wyjątkiem były orzechy nerkowca które Mu nie smakowały). Owocowy mus też zjadał (ok, jest dosładzany - ale nie demonizuję cukru). W ubiegłym tygodniu - za każdym razem mus zostawał + te rozpaćkane pomidorki i skórka z chleba... Mus owocowy zjadał/wypijał(jak to tam zwał) na placu zabaw po szkole.
Za to nie chce pić. Wypija max 100ml wody w szkole. Mam wrażenie, że może to być związane ze stanem toalety... Na początku przedszkola miał lęki przed małymi kibelkami i przez m-c nie siusiał w przedszkolu... Na działce 2 lata były jazdy, bo raz wystraszył się żaby w kibelku. A szkolna toaleta najmłodszych chłopców pamięta mój rocznik... (chociaż szkoła się stara, pomalowali kolorowo ściany żeby było weselej ale mimo tego podłogi, kafelki, armatura... dopiero za kilka m-cy ma być remont)
Całe szczęście u nas jest tylko jedna zmiana :)))))
Ma wykupione obiady w szkole - zupy z reguły nie je, z drugiego dania zależy co jest... Czasem zje wszystko(ziemniaczki, mielony, marchewka z groszkiem albo np. duszona pałka z kurczaka, ziemniaki i jakaś surówka), a innym razem tylko kaszę, bo gulasz mu się nie podobał... (więc z 2 dań zje tylko kaszę)
Chude to takie, że obowiązkowo musi mieć spodnie z regulacją szerokości w pasie :P Bo typowa rozmiarówka, gdzie są dobre na długość - to są za szerokie w pasie :/
AgusiaGda mój właśnie ma fazę na wymyślanie, ja sporadycznie dajęmu kinder kanapkę do szkoły, ale tylko i wyłącznie wtedy gdy ma na popołudnia i wtedy dorzucam mu jeszcze mus z owoców lub świeże maliny, winogrona, banana lub borówki. Jak do szkoły ma na rano to zawsze daję mu kanapkę, kabanoska i jakiś owoc, ale jak ma na popołudnia to kanapka na tzw. podwieczorek ląduje w śmietniku;/
Mama - a co jesteś zwolenniczką dawania 5x dziennie słodyczy zamiast owoców lub warzyw?
Jakie by te warzywa, owoce, sery czy wędliny nie były(nie mówię o najtańszych wędlinach z 40-50% mięsa) to są zdrowsze od drożdżówek, lizaków itp.
Co bym powiedziała? Że albo dziecko nie jest nauczone jedzenia takich kanapek albo nie jest głodne. Lub jak mój ma fazy na wymyślanie.
Dzieci o których pisałam wyżej najwyraźniej chcą takich kanapek skoro wyjadają je kolegom z klasy. Jedno z nich oddaje swoje kanapki bez warzyw i masła oraz lizaka, batonika(co tam ma słodkiego) za kanapkę z sałatą, papryką, szynką.
Ja też przez całą podstawówkę i ogólniak nie jadłam kanapek w szkole. Mój pierwszy posiłek był po powrocie ze szkoły(przed szkołą nie jadłam śniadania, Mama do pracy jechała na 6:30 więc nie mogła mnie dopilnować). Wcześniej nie byłam głodna.
Nie powiem - na zdrowie mi to nie wyszło. Ale wtedy o tym nie myślałam. Więc rozumiem, że mogą być dzieci, które w szkole nie są głodne...
Ja też toczę walki z moim Synem - sałaty nie, zwykłego pomidora nie, papryki nie, rzodkiewek tym bardziej, kalarepy nie ruszy(sałatę i pomidora zje tylko w domowym hot-dogu lub burgerze). Przez 3 tygodnie jadł nasze działkowe pomidorki koktajlowe, a w ubiegłym tygodniu przynosił rozpaćkane w śniadaniówce... Jedynie ogórek przejdzie w kanapce... Ale wędlina absolutnie nie może mieć ciemnego brzegu(wędzona szynka, schab) i kiełbasa nie może być mocniej zróżnicowana pod względem kolorów(jaśniejsze i ciemniejsze kawałki mięsa)... Marchewkę czasem zje, innym razem nie. Ale nie ulegnę i nie dam słodkiej buły zamiast kanapki. To może zjeść w domu, po zjedzeniu normalnego obiadu.
W pt koleżanka nazwała go psycholem, bo w pudełeczku po landrynkach(fajne, małe, okrągłe) miał suszone żurawiny i orzechy włoskie... W domu też ma w tym pudełku żurawiny, zjada kiedy chce.
Jakie by te warzywa, owoce, sery czy wędliny nie były(nie mówię o najtańszych wędlinach z 40-50% mięsa) to są zdrowsze od drożdżówek, lizaków itp.
Co bym powiedziała? Że albo dziecko nie jest nauczone jedzenia takich kanapek albo nie jest głodne. Lub jak mój ma fazy na wymyślanie.
Dzieci o których pisałam wyżej najwyraźniej chcą takich kanapek skoro wyjadają je kolegom z klasy. Jedno z nich oddaje swoje kanapki bez warzyw i masła oraz lizaka, batonika(co tam ma słodkiego) za kanapkę z sałatą, papryką, szynką.
Ja też przez całą podstawówkę i ogólniak nie jadłam kanapek w szkole. Mój pierwszy posiłek był po powrocie ze szkoły(przed szkołą nie jadłam śniadania, Mama do pracy jechała na 6:30 więc nie mogła mnie dopilnować). Wcześniej nie byłam głodna.
Nie powiem - na zdrowie mi to nie wyszło. Ale wtedy o tym nie myślałam. Więc rozumiem, że mogą być dzieci, które w szkole nie są głodne...
Ja też toczę walki z moim Synem - sałaty nie, zwykłego pomidora nie, papryki nie, rzodkiewek tym bardziej, kalarepy nie ruszy(sałatę i pomidora zje tylko w domowym hot-dogu lub burgerze). Przez 3 tygodnie jadł nasze działkowe pomidorki koktajlowe, a w ubiegłym tygodniu przynosił rozpaćkane w śniadaniówce... Jedynie ogórek przejdzie w kanapce... Ale wędlina absolutnie nie może mieć ciemnego brzegu(wędzona szynka, schab) i kiełbasa nie może być mocniej zróżnicowana pod względem kolorów(jaśniejsze i ciemniejsze kawałki mięsa)... Marchewkę czasem zje, innym razem nie. Ale nie ulegnę i nie dam słodkiej buły zamiast kanapki. To może zjeść w domu, po zjedzeniu normalnego obiadu.
W pt koleżanka nazwała go psycholem, bo w pudełeczku po landrynkach(fajne, małe, okrągłe) miał suszone żurawiny i orzechy włoskie... W domu też ma w tym pudełku żurawiny, zjada kiedy chce.