Widok
>I to właśnie indoktrynacja, gdy ktoś zostaje "wychowany" i pewne idee są mu zaszczepiane jako jego poglądy
A skąd wiesz jak zostałam wychowana? Skąd wiesz czy swoich poglądów nie nabyłam jako nastolatka, albo dorosła kobieta?
Ja nie mówię, że mój punkt widzenia jest jedyny i słuszny. Mówię, że nie rozumiem Twojego. Wydzieliłeś sobie strefę w relacjach damsko męskich, której ja nie potrafię ogarnąć. Może jestem na to za głupia a może zbyt mało wyzwolona. Nie wiem.
>Na przykład seks bez miłości?:)
Przykład dobry jak każdy inny :)
>Nie umiem Ci tego wytłumaczyć, bo nasze rozumienie miłości jest skrajnie odmienne.
A szkoda.
>Podobna sytuacja może się przydarzyć w każdej sytuacji damsko-męskiej.
Jasne, ale tam gdzie jest seks, jest coś więcej niż zwykła znajomość. To jak można się umawiać tylko na seks? Ja cały czas zadaje Ci pytanie jak to jest możliwe? Chodzi o to aby być wolnym? Aby mieć to co ma się w związku nie tracąc swojej wolności? O to Ci chodzi Kłapouchy?
>Słyszałem to samo zdanie w kościele na kazaniu, lata temu.
A ja nie, bo nie chodzę do kościoła.
>Tak jak Ciebie, bez konieczności małżeństwa, tak mnie, bez konieczności związku.
Chcesz zjeść ciastko i mieć ciastko.
>Przed tą, która mnie zafascynuje, zaciekawi i na którą mam ochotę.
...i oczywiście, która jest sama i ma potrzeby;)
No co Ty nie powiesz ;) To czego ona nie ma, że nie zasługuje na to, byś chciał z nią być?
>Robisz to samo co ja.
Nie, ja nie sypiam z kolegami.
>Przyjemnie spędzony wieczór może mieć w sobie wiele chemii:))
Heh, no może, jak jesteś kimś zauroczony! No chyba że pijesz tanie wino....
>Kosmitka?
Widocznie tak, mam duże oczy i jestem zielona.
A skąd wiesz jak zostałam wychowana? Skąd wiesz czy swoich poglądów nie nabyłam jako nastolatka, albo dorosła kobieta?
Ja nie mówię, że mój punkt widzenia jest jedyny i słuszny. Mówię, że nie rozumiem Twojego. Wydzieliłeś sobie strefę w relacjach damsko męskich, której ja nie potrafię ogarnąć. Może jestem na to za głupia a może zbyt mało wyzwolona. Nie wiem.
>Na przykład seks bez miłości?:)
Przykład dobry jak każdy inny :)
>Nie umiem Ci tego wytłumaczyć, bo nasze rozumienie miłości jest skrajnie odmienne.
A szkoda.
>Podobna sytuacja może się przydarzyć w każdej sytuacji damsko-męskiej.
Jasne, ale tam gdzie jest seks, jest coś więcej niż zwykła znajomość. To jak można się umawiać tylko na seks? Ja cały czas zadaje Ci pytanie jak to jest możliwe? Chodzi o to aby być wolnym? Aby mieć to co ma się w związku nie tracąc swojej wolności? O to Ci chodzi Kłapouchy?
>Słyszałem to samo zdanie w kościele na kazaniu, lata temu.
A ja nie, bo nie chodzę do kościoła.
>Tak jak Ciebie, bez konieczności małżeństwa, tak mnie, bez konieczności związku.
Chcesz zjeść ciastko i mieć ciastko.
>Przed tą, która mnie zafascynuje, zaciekawi i na którą mam ochotę.
...i oczywiście, która jest sama i ma potrzeby;)
No co Ty nie powiesz ;) To czego ona nie ma, że nie zasługuje na to, byś chciał z nią być?
>Robisz to samo co ja.
Nie, ja nie sypiam z kolegami.
>Przyjemnie spędzony wieczór może mieć w sobie wiele chemii:))
Heh, no może, jak jesteś kimś zauroczony! No chyba że pijesz tanie wino....
>Kosmitka?
Widocznie tak, mam duże oczy i jestem zielona.
>Wystarczy wejść na wątek muzyczny, na którym bywasz, a dowiesz się ile mam lat.
Nie czytam forum od deski do deski.
Zadałem pytanie, odpowiedziałaś pytaniem.
Odpowiedziałem i zapytałem ponownie.
Dostałem odpowiedź z której nic nie wynikało.
Mogłem brnąć dalej, ale nie widziałem sensu.
Skoro nie chciałaś odpowiedzieć, to Twoja sprawa.
>Jednak moje przekonania i poglądy zawsze były takie same. Więc to nie tylko kwestia religii, ale także wychowania, samooceny, wartości wewnętrznych i uczuć.
I to właśnie indoktrynacja, gdy ktoś zostaje "wychowany" i pewne idee są mu zaszczepiane jako jego poglądy, wewnętrzne wartości, lub jedyny słuszny punkt widzenia (kręgosłup moralny).
>A co z działaniem pod wpływem chwili? Mi się takie rzeczy zdarzają i czasem kłócą się z moimi poglądami.
Na przykład seks bez miłości?:)
>To jak traktujesz osobę z którą chcesz być? Jaka jest różnica? Bo ja tego nie rozumiem.
Nie umiem Ci tego wytłumaczyć, bo nasze rozumienie miłości jest skrajnie odmienne.
>To postaw się z drugiej strony, że to Ty zakochujesz się w koleżance a ona Cie nie chce. Nie czułbyś się odrzucony, słysząc słowa, że przecież wiedziałeś jaki jest układ? Nie ma oczekiwań a co z uczuciami?
Podobna sytuacja może się przydarzyć w każdej sytuacji damsko-męskiej.
Nie musi być seksu, aby zakochać się w koleżance i zostać odrzucony.
Więc poczułabym się tak samo, jak i w tych innych sytuacjach.
Takie życie - nie mam pretensji do kogoś, kto nie odwzajemnia moich uczuć.
>A miałeś na myśli pisząc o wspólnym zaspokajaniu potrzeb? Nie jest to forma pomocy?
Nie, to forma współistnienia, wzajemnego doświadczenia czegoś przyjemnego.
Jeśli uznajesz to za pomoc, to również możesz tak uznać przyjaźń czy miłość.
Równie dobrze możesz uznać, że idąc do kogoś na imprezę, wyświadczasz tej osobie przysługę.
>Poznajesz partnera poprzez sferę, która powinna być przeznaczona tylko dla Ciebie.
Słyszałem to samo zdanie w kościele na kazaniu, lata temu.
>Coś co łączy tylko Ciebie i tą osobę.
Łączy.
Tak jak Ciebie, bez konieczności małżeństwa, tak mnie, bez konieczności związku.
>Ty tego nie zrozumiesz bo otwierasz się przed każdą koleżanką która jest sama i ma potrzeby.
Nie przed każdą.
Przed tą, która mnie zafascynuje, zaciekawi i na którą mam ochotę.
...i oczywiście, która jest sama i ma potrzeby;)
>Nigdy nie powiedziałam, że potrzebuję miłości do seksu, gdyby tak było nie uprawiałabym go nigdy ;)
Więc powiem to ponownie.
Robisz to samo co ja.
Chociaż nie do końca, bo ja to robiłem także z miłości.
>Wystarczy chemia, albo aż chemia. Piszę aż, bo Tobie wystarczy przyjemnie spędzony wieczór z koleżanką...
Przyjemnie spędzony wieczór może mieć w sobie wiele chemii:))
>Eh....dziwna ta Twoja biologia.
Moja = ludzka.
Kosmitka?
>Nigdy tak nie napisałam.
To wynikało z tego, co napisałaś.
Nie czytam forum od deski do deski.
Zadałem pytanie, odpowiedziałaś pytaniem.
Odpowiedziałem i zapytałem ponownie.
Dostałem odpowiedź z której nic nie wynikało.
Mogłem brnąć dalej, ale nie widziałem sensu.
Skoro nie chciałaś odpowiedzieć, to Twoja sprawa.
>Jednak moje przekonania i poglądy zawsze były takie same. Więc to nie tylko kwestia religii, ale także wychowania, samooceny, wartości wewnętrznych i uczuć.
I to właśnie indoktrynacja, gdy ktoś zostaje "wychowany" i pewne idee są mu zaszczepiane jako jego poglądy, wewnętrzne wartości, lub jedyny słuszny punkt widzenia (kręgosłup moralny).
>A co z działaniem pod wpływem chwili? Mi się takie rzeczy zdarzają i czasem kłócą się z moimi poglądami.
Na przykład seks bez miłości?:)
>To jak traktujesz osobę z którą chcesz być? Jaka jest różnica? Bo ja tego nie rozumiem.
Nie umiem Ci tego wytłumaczyć, bo nasze rozumienie miłości jest skrajnie odmienne.
>To postaw się z drugiej strony, że to Ty zakochujesz się w koleżance a ona Cie nie chce. Nie czułbyś się odrzucony, słysząc słowa, że przecież wiedziałeś jaki jest układ? Nie ma oczekiwań a co z uczuciami?
Podobna sytuacja może się przydarzyć w każdej sytuacji damsko-męskiej.
Nie musi być seksu, aby zakochać się w koleżance i zostać odrzucony.
Więc poczułabym się tak samo, jak i w tych innych sytuacjach.
Takie życie - nie mam pretensji do kogoś, kto nie odwzajemnia moich uczuć.
>A miałeś na myśli pisząc o wspólnym zaspokajaniu potrzeb? Nie jest to forma pomocy?
Nie, to forma współistnienia, wzajemnego doświadczenia czegoś przyjemnego.
Jeśli uznajesz to za pomoc, to również możesz tak uznać przyjaźń czy miłość.
Równie dobrze możesz uznać, że idąc do kogoś na imprezę, wyświadczasz tej osobie przysługę.
>Poznajesz partnera poprzez sferę, która powinna być przeznaczona tylko dla Ciebie.
Słyszałem to samo zdanie w kościele na kazaniu, lata temu.
>Coś co łączy tylko Ciebie i tą osobę.
Łączy.
Tak jak Ciebie, bez konieczności małżeństwa, tak mnie, bez konieczności związku.
>Ty tego nie zrozumiesz bo otwierasz się przed każdą koleżanką która jest sama i ma potrzeby.
Nie przed każdą.
Przed tą, która mnie zafascynuje, zaciekawi i na którą mam ochotę.
...i oczywiście, która jest sama i ma potrzeby;)
>Nigdy nie powiedziałam, że potrzebuję miłości do seksu, gdyby tak było nie uprawiałabym go nigdy ;)
Więc powiem to ponownie.
Robisz to samo co ja.
Chociaż nie do końca, bo ja to robiłem także z miłości.
>Wystarczy chemia, albo aż chemia. Piszę aż, bo Tobie wystarczy przyjemnie spędzony wieczór z koleżanką...
Przyjemnie spędzony wieczór może mieć w sobie wiele chemii:))
>Eh....dziwna ta Twoja biologia.
Moja = ludzka.
Kosmitka?
>Nigdy tak nie napisałam.
To wynikało z tego, co napisałaś.
>jesli ja promuje prostytucje albo jestem prostytutka albo
jestem zwiazanaz biznesem---inaczej byc nie moze
Skoro sama to przyznajesz.
>poczekaj skonsultuje sie z pania spod nicku "stara"
i namierze ciebie
a wtedy zobaczymy jaki mocny jestes!
Brzmi to jak groźba karalna.
I po Twoich słowach można wnioskować, że opcja druga (związanie z biznesem) bardziej pasuje.
Oni tak przymuszają dziewczyny do prostytucji.
Stąd też Twoja reakcja na moje słowa negujące prostytucję i te wyzwiska, z powodu mojej niechęci do wydawania pieniędzy na ten typ krzywdzenia ludzi.
jestem zwiazanaz biznesem---inaczej byc nie moze
Skoro sama to przyznajesz.
>poczekaj skonsultuje sie z pania spod nicku "stara"
i namierze ciebie
a wtedy zobaczymy jaki mocny jestes!
Brzmi to jak groźba karalna.
I po Twoich słowach można wnioskować, że opcja druga (związanie z biznesem) bardziej pasuje.
Oni tak przymuszają dziewczyny do prostytucji.
Stąd też Twoja reakcja na moje słowa negujące prostytucję i te wyzwiska, z powodu mojej niechęci do wydawania pieniędzy na ten typ krzywdzenia ludzi.
Mam dziwne wrażenia rozmawiając z Tobą, naprawdę....
Wystarczy wejść na wątek muzyczny, na którym bywasz, a dowiesz się ile mam lat.
Nie uważałam się za osobę zindoktrynowaną. W różnych momentach swojego życia, raz byłam bliżej Boga a raz dalej. Jednak moje przekonania i poglądy zawsze były takie same. Więc to nie tylko kwestia religii, ale także wychowania, samooceny, wartości wewnętrznych i uczuć.
>- czyny wynikają z poglądów
A co z działaniem pod wpływem chwili? Mi się takie rzeczy zdarzają i czasem kłócą się z moimi poglądami.
>Raczej wierzę, że związki miały przeszłość:)
Tak przeszłość, źle się wyraziłam, przepraszam.
>Traktuje z szacunkiem, sympatią i czułością.
To jak traktujesz osobę z którą chcesz być? Jaka jest różnica? Bo ja tego nie rozumiem.
>Pewnie bym to zakończył nim by się rozwinęła.
To postaw się z drugiej strony, że to Ty zakochujesz się w koleżance a ona Cie nie chce. Nie czułbyś się odrzucony, słysząc słowa, że przecież wiedziałeś jaki jest układ? Nie ma oczekiwań a co z uczuciami?
>"Pomogła"?
A miałeś na myśli pisząc o wspólnym zaspokajaniu potrzeb? Nie jest to forma pomocy?
>Masz problem z jej główną koncepcją - dawaniem bez oczekiwania zwrotu. Łączysz wszelkie ludzkie działania z oczekiwaniami, a nie wszyscy tacy są.
Gdybyś mógł powstrzymać się od takiego analizowania mojej osoby byłabym niezmiernie wdzięczna. Nie masz podstaw i nie jest to miejsce abyś takie rzeczy robił.
>Twojego nawet nie rozumiem - jak dla mnie, to stek bzdur zranionej dziewczyny.
Twoja opinia, oczywiście nie jest poparta żadnymi argumentami. W pierwszej chwili miałam ochotę udowodnić Ci jak bardzo się mylisz ale na szczęście już mi przeszło.
>A konkretnie jakie masz oczekiwania w seksie w czasie tego pogłębiania znajomości?
Poznajesz partnera poprzez sferę, która powinna być przeznaczona tylko dla Ciebie. Coś co łączy tylko Ciebie i tą osobę. Ty tego nie zrozumiesz bo otwierasz się przed każdą koleżanką która jest sama i ma potrzeby.
>By zaciążyć?;)
Dziwny żart, w ogóle masz dziwne poczucie humoru, tak jak z tym całowaniem obcych kobiet. Chociaż teraz wiem o Tobie trochę więcej wiec nawet układa mi się to w całość.
>I jeśli uprawiasz seks dla pogłębienia znajomości, czyli bez miłości, to robisz to samo co ja - tylko z podejrzanymi oczekiwaniami:d
Pięknie przerobiłeś to na swoją stronę, gratuluję sprytu :)))
Nigdy nie powiedziałam, że potrzebuję miłości do seksu, gdyby tak było nie uprawiałabym go nigdy ;) Wystarczy chemia, albo aż chemia. Piszę aż, bo Tobie wystarczy przyjemnie spędzony wieczór z koleżanką...
>Wiele osób całuje kogoś, aby zobaczyć jak się poczuje... czy coś poczuje.
Możliwe, nie wiem, ja całuję dopiero jak poczuję. Gdybym szła Twoim tokiem myślenia, powinnam całować się z każdym kumplem, bo może akurat coś poczuję. Eh....dziwna ta Twoja biologia.
>Piszesz o tym, jakby seks nie sprawiał kobietom przyjemności.
Jakby to był towar, który sprzedają za uczucia lub pieniądze.
To Twoja interpretacja. Nigdy tak nie napisałam.
Wystarczy wejść na wątek muzyczny, na którym bywasz, a dowiesz się ile mam lat.
Nie uważałam się za osobę zindoktrynowaną. W różnych momentach swojego życia, raz byłam bliżej Boga a raz dalej. Jednak moje przekonania i poglądy zawsze były takie same. Więc to nie tylko kwestia religii, ale także wychowania, samooceny, wartości wewnętrznych i uczuć.
>- czyny wynikają z poglądów
A co z działaniem pod wpływem chwili? Mi się takie rzeczy zdarzają i czasem kłócą się z moimi poglądami.
>Raczej wierzę, że związki miały przeszłość:)
Tak przeszłość, źle się wyraziłam, przepraszam.
>Traktuje z szacunkiem, sympatią i czułością.
To jak traktujesz osobę z którą chcesz być? Jaka jest różnica? Bo ja tego nie rozumiem.
>Pewnie bym to zakończył nim by się rozwinęła.
To postaw się z drugiej strony, że to Ty zakochujesz się w koleżance a ona Cie nie chce. Nie czułbyś się odrzucony, słysząc słowa, że przecież wiedziałeś jaki jest układ? Nie ma oczekiwań a co z uczuciami?
>"Pomogła"?
A miałeś na myśli pisząc o wspólnym zaspokajaniu potrzeb? Nie jest to forma pomocy?
>Masz problem z jej główną koncepcją - dawaniem bez oczekiwania zwrotu. Łączysz wszelkie ludzkie działania z oczekiwaniami, a nie wszyscy tacy są.
Gdybyś mógł powstrzymać się od takiego analizowania mojej osoby byłabym niezmiernie wdzięczna. Nie masz podstaw i nie jest to miejsce abyś takie rzeczy robił.
>Twojego nawet nie rozumiem - jak dla mnie, to stek bzdur zranionej dziewczyny.
Twoja opinia, oczywiście nie jest poparta żadnymi argumentami. W pierwszej chwili miałam ochotę udowodnić Ci jak bardzo się mylisz ale na szczęście już mi przeszło.
>A konkretnie jakie masz oczekiwania w seksie w czasie tego pogłębiania znajomości?
Poznajesz partnera poprzez sferę, która powinna być przeznaczona tylko dla Ciebie. Coś co łączy tylko Ciebie i tą osobę. Ty tego nie zrozumiesz bo otwierasz się przed każdą koleżanką która jest sama i ma potrzeby.
>By zaciążyć?;)
Dziwny żart, w ogóle masz dziwne poczucie humoru, tak jak z tym całowaniem obcych kobiet. Chociaż teraz wiem o Tobie trochę więcej wiec nawet układa mi się to w całość.
>I jeśli uprawiasz seks dla pogłębienia znajomości, czyli bez miłości, to robisz to samo co ja - tylko z podejrzanymi oczekiwaniami:d
Pięknie przerobiłeś to na swoją stronę, gratuluję sprytu :)))
Nigdy nie powiedziałam, że potrzebuję miłości do seksu, gdyby tak było nie uprawiałabym go nigdy ;) Wystarczy chemia, albo aż chemia. Piszę aż, bo Tobie wystarczy przyjemnie spędzony wieczór z koleżanką...
>Wiele osób całuje kogoś, aby zobaczyć jak się poczuje... czy coś poczuje.
Możliwe, nie wiem, ja całuję dopiero jak poczuję. Gdybym szła Twoim tokiem myślenia, powinnam całować się z każdym kumplem, bo może akurat coś poczuję. Eh....dziwna ta Twoja biologia.
>Piszesz o tym, jakby seks nie sprawiał kobietom przyjemności.
Jakby to był towar, który sprzedają za uczucia lub pieniądze.
To Twoja interpretacja. Nigdy tak nie napisałam.
Kłapouchy twoja sprawa jak zyjesz
2 złowa ,które wszystko mówia z ostatniego twojego wywodu--
nie musze patrzec na portfel i czas----
skapiec,sknera,dusigrosz...dusiczas dusiuczuciowiec....
a teraz łowisz nastepny seks ..nastepne obiadki az siue pani wkurzy albo ty znudzisz
to jest dla mnie obmierzle i to,ze sie do tego przyznajesz --
oznacza ze jestes dziwnie moralnie skonstruowany-
albo masz deficyt
..sprawdziłabym tez twoje" fakultety" na czaszce
masz łysine?
wez sie człowieku zbadaj bo to nie jest w normie.....
2 złowa ,które wszystko mówia z ostatniego twojego wywodu--
nie musze patrzec na portfel i czas----
skapiec,sknera,dusigrosz...dusiczas dusiuczuciowiec....
a teraz łowisz nastepny seks ..nastepne obiadki az siue pani wkurzy albo ty znudzisz
to jest dla mnie obmierzle i to,ze sie do tego przyznajesz --
oznacza ze jestes dziwnie moralnie skonstruowany-
albo masz deficyt
..sprawdziłabym tez twoje" fakultety" na czaszce
masz łysine?
wez sie człowieku zbadaj bo to nie jest w normie.....
>A ze strony pozostałych
Jakich pozostałych? Zrobiłeś szybką ankietę i przepytałeś wszystkich na forum?:d
>to jak to traktować ?
Możesz jak chcesz, od tego jest forum - jak powiedziała inka (z czym się zgadzam).
Twoje wymysły, zamieniane w pytania, nie otrzymają żadnej nowej odpowiedzi ponad tą, którą już udzieliłem.
Jakich pozostałych? Zrobiłeś szybką ankietę i przepytałeś wszystkich na forum?:d
>to jak to traktować ?
Możesz jak chcesz, od tego jest forum - jak powiedziała inka (z czym się zgadzam).
Twoje wymysły, zamieniane w pytania, nie otrzymają żadnej nowej odpowiedzi ponad tą, którą już udzieliłem.
>Nie, tak nazywają to osoby, które nie traktują seksu przedmiotowo, które mają jakiś kręgosłup moralny.
Zindoktrynowane osoby uważają, że tylko one mają kręgosłup moralny, a inni są źli i będą się smażyć w piekle:)
>A widzisz, ja myślałam, że to czyny świadczą o człowieku. Czyżbym była w błędzie?
"Myślenie poprzedza działanie." - czyny wynikają z poglądów.
>Czyli uważasz, że ja taka jestem? Nie możesz tak mówić, nie znasz mnie.
Tak wynika z Twoich wypowiedzi.
>ale powiedziałam to dosyć jednoznacznie i tego nie mogę się wyprzeć.
Powiedziałaś, że urodziłaś się kiedy na rynku płytowym debiutował Twój ulubiony zespół.
Nazwy zespołu nie podałaś.
>A jak to jest w Twoim przypadku? Jak traktujesz koleżankę z którą sypiasz? Z uczuciami? Nie. Bez uczuć? Czyli jak przedmiot.
Sama nazywasz ją koleżanką, więc powinnaś rozumieć, że nie jak przedmiot.
Traktuje z szacunkiem, sympatią i czułością.
Seks pozwala nam się lepiej poznać i pogłębia nasze relacje koleżeńskie.
Lepiej się dogadujemy i rozumiemy.
>Jaką masz gwarancję, że tak będzie cały czas? A wyobraź sobie, że taka koleżanka po kilku spotkaniach nagle zakocha się w Tobie. I co wtedy? Uciekniesz? Zranisz jej uczucia? Czy zostaniesz z nią jako jej partner?
Nie wiem, życie jest nieprzewidywalne a sytuacje jakie opisujesz są bardzo indywidualne.
Zwykle widzę, gdy ktoś się we mnie zakochuje.
Pewnie bym to zakończył nim by się rozwinęła.
Chyba, że sam bym czuł, że rozwinięcie jest godne uwagi.
>gdybyś spotkał taką kobietę, z takimi poglądami, która "pomogła"
"Pomogła"?
Żartujesz, czy naprawdę nic nie zrozumiałaś z tego, co od tej pory napisałem?
Chyba się zablokowałaś na idei, że kobiety, seks i miłość są jednością.
Jeśli tak, to dalsza rozmowa nie ma sensu, bo Twój umysł przeinacza każde moje zdanie na korzyść tej idei.
>Jesteś pewny? Obu stron? W ogóle ktoś normalny tak potrafi?
Tak, jestem pewny.
Właśnie dlatego nie wierzysz w miłość i nigdy jej nie doświadczysz.
Masz problem z jej główną koncepcją - dawaniem bez oczekiwania zwrotu.
Łączysz wszelkie ludzkie działania z oczekiwaniami, a nie wszyscy tacy są.
>Ja już teraz rozumiem, czemu uważasz że związki aranżowane mają przyszłość.
Brzmi to dwuznacznie.
Raczej wierzę, że związki miały przeszłość:)
Że ludzie odnajdowali w nich miłość, tak jak odnajdują miłość w obecnych - przynajmniej niektórzy.
>nie wierzysz w prawdziwą miłość tylko boisz się to otwarcie do tego przyznać.
Dla mnie miłość jest lub jej nie ma.
"Prawdziwa miłość" - to Twój podział.
Wierzę w moje rozumienie miłości.
Twojego nawet nie rozumiem - jak dla mnie, to stek bzdur zranionej dziewczyny.
>Dla mnie seks to pogłębienie znajomości, to wspólne oczekiwania.
A konkretnie jakie masz oczekiwania w seksie w czasie tego pogłębiania znajomości?
By zaciążyć?;)
I jeśli uprawiasz seks dla pogłębienia znajomości, czyli bez miłości, to robisz to samo co ja - tylko z podejrzanymi oczekiwaniami:d
>Z ciekawości całowałam się jak miałam 13 lat.
Wiele osób całuje kogoś, aby zobaczyć jak się poczuje... czy coś poczuje.
Miłość "od kuchni" wygląda tak, że zapach powoduje zauroczenie, a wymiana płynów pozwala ocenić poziom dopasowania genetycznego i wywołać zakochanie. Tak to działa, taka nasza biologia:)
>Problem w tym, że potępiasz prostytucję a robisz dokładnie to samo tylko za darmo,
Problemem w tym, że nie dostrzegasz różnicy, bo jak napisałem wcześniej, zablokowałaś się na poglądzie, że kobiety robią to z miłości lub dla pieniędzy.
Piszesz o tym, jakby seks nie sprawiał kobietom przyjemności.
Jakby to był towar, który sprzedają za uczucia lub pieniądze.
To smutne.
Zindoktrynowane osoby uważają, że tylko one mają kręgosłup moralny, a inni są źli i będą się smażyć w piekle:)
>A widzisz, ja myślałam, że to czyny świadczą o człowieku. Czyżbym była w błędzie?
"Myślenie poprzedza działanie." - czyny wynikają z poglądów.
>Czyli uważasz, że ja taka jestem? Nie możesz tak mówić, nie znasz mnie.
Tak wynika z Twoich wypowiedzi.
>ale powiedziałam to dosyć jednoznacznie i tego nie mogę się wyprzeć.
Powiedziałaś, że urodziłaś się kiedy na rynku płytowym debiutował Twój ulubiony zespół.
Nazwy zespołu nie podałaś.
>A jak to jest w Twoim przypadku? Jak traktujesz koleżankę z którą sypiasz? Z uczuciami? Nie. Bez uczuć? Czyli jak przedmiot.
Sama nazywasz ją koleżanką, więc powinnaś rozumieć, że nie jak przedmiot.
Traktuje z szacunkiem, sympatią i czułością.
Seks pozwala nam się lepiej poznać i pogłębia nasze relacje koleżeńskie.
Lepiej się dogadujemy i rozumiemy.
>Jaką masz gwarancję, że tak będzie cały czas? A wyobraź sobie, że taka koleżanka po kilku spotkaniach nagle zakocha się w Tobie. I co wtedy? Uciekniesz? Zranisz jej uczucia? Czy zostaniesz z nią jako jej partner?
Nie wiem, życie jest nieprzewidywalne a sytuacje jakie opisujesz są bardzo indywidualne.
Zwykle widzę, gdy ktoś się we mnie zakochuje.
Pewnie bym to zakończył nim by się rozwinęła.
Chyba, że sam bym czuł, że rozwinięcie jest godne uwagi.
>gdybyś spotkał taką kobietę, z takimi poglądami, która "pomogła"
"Pomogła"?
Żartujesz, czy naprawdę nic nie zrozumiałaś z tego, co od tej pory napisałem?
Chyba się zablokowałaś na idei, że kobiety, seks i miłość są jednością.
Jeśli tak, to dalsza rozmowa nie ma sensu, bo Twój umysł przeinacza każde moje zdanie na korzyść tej idei.
>Jesteś pewny? Obu stron? W ogóle ktoś normalny tak potrafi?
Tak, jestem pewny.
Właśnie dlatego nie wierzysz w miłość i nigdy jej nie doświadczysz.
Masz problem z jej główną koncepcją - dawaniem bez oczekiwania zwrotu.
Łączysz wszelkie ludzkie działania z oczekiwaniami, a nie wszyscy tacy są.
>Ja już teraz rozumiem, czemu uważasz że związki aranżowane mają przyszłość.
Brzmi to dwuznacznie.
Raczej wierzę, że związki miały przeszłość:)
Że ludzie odnajdowali w nich miłość, tak jak odnajdują miłość w obecnych - przynajmniej niektórzy.
>nie wierzysz w prawdziwą miłość tylko boisz się to otwarcie do tego przyznać.
Dla mnie miłość jest lub jej nie ma.
"Prawdziwa miłość" - to Twój podział.
Wierzę w moje rozumienie miłości.
Twojego nawet nie rozumiem - jak dla mnie, to stek bzdur zranionej dziewczyny.
>Dla mnie seks to pogłębienie znajomości, to wspólne oczekiwania.
A konkretnie jakie masz oczekiwania w seksie w czasie tego pogłębiania znajomości?
By zaciążyć?;)
I jeśli uprawiasz seks dla pogłębienia znajomości, czyli bez miłości, to robisz to samo co ja - tylko z podejrzanymi oczekiwaniami:d
>Z ciekawości całowałam się jak miałam 13 lat.
Wiele osób całuje kogoś, aby zobaczyć jak się poczuje... czy coś poczuje.
Miłość "od kuchni" wygląda tak, że zapach powoduje zauroczenie, a wymiana płynów pozwala ocenić poziom dopasowania genetycznego i wywołać zakochanie. Tak to działa, taka nasza biologia:)
>Problem w tym, że potępiasz prostytucję a robisz dokładnie to samo tylko za darmo,
Problemem w tym, że nie dostrzegasz różnicy, bo jak napisałem wcześniej, zablokowałaś się na poglądzie, że kobiety robią to z miłości lub dla pieniędzy.
Piszesz o tym, jakby seks nie sprawiał kobietom przyjemności.
Jakby to był towar, który sprzedają za uczucia lub pieniądze.
To smutne.