Widok
Ostrożnie z tym wolnym rynkiem, bo to mit.
Wolny rynek pracy ? Zależy od zawodu. Zależy też od strony - dla pracownika może być wolny, dla pracodawcy - ograniczony lub odwrotnie.
Prywatne szkolnictwo ma swoje wady i zalety. Może powodować rozwarstwienie społeczne, ale mże też stwarzać szanse dla utalentowanych dzieciaków.
Wolny rynek pracy ? Zależy od zawodu. Zależy też od strony - dla pracownika może być wolny, dla pracodawcy - ograniczony lub odwrotnie.
Prywatne szkolnictwo ma swoje wady i zalety. Może powodować rozwarstwienie społeczne, ale mże też stwarzać szanse dla utalentowanych dzieciaków.
czy nauczycielom chodzi naprawde o "swinie i krowe"
czy maja w duszy stan polskiego rolnictwa i nie musza jesc a najlepiej zdrowo!..?
czy uwazanie zawodu nauczyciela za najwazniejszy dla spoleczenstwa nie jest pogarda dla reszty pracuajcego spoleczenstwa?!
czy moge zamiast na SOR zgłosic sie do nauczyciela
czy nauczyciel zgasi pozar,zlikwiduje awarie?...itd itd
czy nie nalezałoby walczyc o placenie za przepracowane godziny
wszak ten ,ktorego dzieci chodza dos zkoly i sam sie uczył/uczy wie ,ze nie kazdy nauczyciel ma wychowawstwo i nie kazdy
nauczyciel bierze prace do domu
czy w konsu --mozna nauczycielowi placic za prace anie za to ze jest nauczycielem?
czy kazdy inny zawod wymagajacy szkolen,przynajmniej magistra,myslenia i ogromnej odpowiedzialnosc ,czy kazdy zawod niebezpieczny nie wymaga odpowiedniego wynagrodzenia
za włozony trud?
mam wrazenie ,ze po postulatach i argumentach zwiazku nauczycieli
niekt w tym kraju nie trudzi sie tak jak oni
czy to jest zgodne z prawda?
gdzie jest szacunek nauczycieli do reszty spol.?
dlaczego wychodzi sie poza protokol i wystawiało sie po 5 ocen na jednej lekcji za te sama prace?
przecie ztak nie wolno w normalnym trybie
dlaczego ten ciezko harujacy nauczyciel i oddany dzieciom zostawił te dzieci w niepewnosci co do
egzaminow gimnazjalnych i ostatniego gwizdka przed matura??
czy nauczyciele chcieliby aby cała słuzba zdrowia
staneła z powodu strajku
kiedy nauczyciel ma atak ,udar,wylew,zawał itd?!
do kogo zgłosiłby sie jesli zamknietoby szpitale przychodznie kliniki?
do znachorów?
czy do ministra oswiaty?
czy maja w duszy stan polskiego rolnictwa i nie musza jesc a najlepiej zdrowo!..?
czy uwazanie zawodu nauczyciela za najwazniejszy dla spoleczenstwa nie jest pogarda dla reszty pracuajcego spoleczenstwa?!
czy moge zamiast na SOR zgłosic sie do nauczyciela
czy nauczyciel zgasi pozar,zlikwiduje awarie?...itd itd
czy nie nalezałoby walczyc o placenie za przepracowane godziny
wszak ten ,ktorego dzieci chodza dos zkoly i sam sie uczył/uczy wie ,ze nie kazdy nauczyciel ma wychowawstwo i nie kazdy
nauczyciel bierze prace do domu
czy w konsu --mozna nauczycielowi placic za prace anie za to ze jest nauczycielem?
czy kazdy inny zawod wymagajacy szkolen,przynajmniej magistra,myslenia i ogromnej odpowiedzialnosc ,czy kazdy zawod niebezpieczny nie wymaga odpowiedniego wynagrodzenia
za włozony trud?
mam wrazenie ,ze po postulatach i argumentach zwiazku nauczycieli
niekt w tym kraju nie trudzi sie tak jak oni
czy to jest zgodne z prawda?
gdzie jest szacunek nauczycieli do reszty spol.?
dlaczego wychodzi sie poza protokol i wystawiało sie po 5 ocen na jednej lekcji za te sama prace?
przecie ztak nie wolno w normalnym trybie
dlaczego ten ciezko harujacy nauczyciel i oddany dzieciom zostawił te dzieci w niepewnosci co do
egzaminow gimnazjalnych i ostatniego gwizdka przed matura??
czy nauczyciele chcieliby aby cała słuzba zdrowia
staneła z powodu strajku
kiedy nauczyciel ma atak ,udar,wylew,zawał itd?!
do kogo zgłosiłby sie jesli zamknietoby szpitale przychodznie kliniki?
do znachorów?
czy do ministra oswiaty?
To prawda. Pomimo wysokich podatków aktualnie istnieją dwie rzeczywistości. Ta państwowa i ta prywatna. Czy to nauka, czy opieka medyczna czy transport....jest wiele takich sfer życia. Moim zdaniem oświata w takiej formie w jakiej jest teraz jest nie do przyjęcia. Wymaga reformy, zmian a nawet twardego restartu. Teraz jest dla mnie nie do przyjęcia. Lata zaniedbań zrobiły swoje. Może to dobry czas na duże zmiany i na przyjście nowego?
Drogi anonimie podpisz sie soba
czy tchorzostwo to tez naczelna cecha nauczycieli
tak moja droga
nauczyli mnie rodzice
nauczycielom nie zawdzieczam tak wiele
jak oni sami o tym mysla
nie neguje tego ,ze jestescie potrzebni
ale neguje wasza nadrzednosc
i neguje wasze postulaty wypowiadane w tej formie
z pogarda dla innych zawodów
niewidzenie potrzeby walki o efektywnosc systemu edukacji
poza tym drogi nauczycielu
nie odpowiedziałes na pytania
czy jak bedziesz rodzic
czy jak bedzie sie paliło
bedzie awaria w domu
zawali ci sie dom
zgłosisz sie do kolegi/kolezanki nauczyciela
czy bedziesz potrzebowac speca z innym zawodem
czy naprawde w swojej wszechwiedzy nie widzisz problemu i wagi
innych dziedzin ,m.innymi rolnictwa
czy wszystko na tym swiecie istnieje i funkcjonuje dzieki nauczycielom?
skad nauczycielu masz wiedze i gdzie jej sie uczyłes?
na lesnej polanie z nieba spadło
czy ktos najpierw te wiedze zaobserwował wybadał zebrał wydrukował
i wyłozył Tobie w budynku uczelni?
naprawde jeszcze nie poznałąm zadnego nauczyciela odbierajacego poród
wycianajacego wyrostek,gaszacego pozar
instalujacego przewody ,stawiajacego dom
czy ja slepa jestem
albo niedoiformowana?
czy tchorzostwo to tez naczelna cecha nauczycieli
tak moja droga
nauczyli mnie rodzice
nauczycielom nie zawdzieczam tak wiele
jak oni sami o tym mysla
nie neguje tego ,ze jestescie potrzebni
ale neguje wasza nadrzednosc
i neguje wasze postulaty wypowiadane w tej formie
z pogarda dla innych zawodów
niewidzenie potrzeby walki o efektywnosc systemu edukacji
poza tym drogi nauczycielu
nie odpowiedziałes na pytania
czy jak bedziesz rodzic
czy jak bedzie sie paliło
bedzie awaria w domu
zawali ci sie dom
zgłosisz sie do kolegi/kolezanki nauczyciela
czy bedziesz potrzebowac speca z innym zawodem
czy naprawde w swojej wszechwiedzy nie widzisz problemu i wagi
innych dziedzin ,m.innymi rolnictwa
czy wszystko na tym swiecie istnieje i funkcjonuje dzieki nauczycielom?
skad nauczycielu masz wiedze i gdzie jej sie uczyłes?
na lesnej polanie z nieba spadło
czy ktos najpierw te wiedze zaobserwował wybadał zebrał wydrukował
i wyłozył Tobie w budynku uczelni?
naprawde jeszcze nie poznałąm zadnego nauczyciela odbierajacego poród
wycianajacego wyrostek,gaszacego pozar
instalujacego przewody ,stawiajacego dom
czy ja slepa jestem
albo niedoiformowana?
Prywatne szkolnictwo trzyma się dobrze, od przedszkoli aż po specjalistyczne studia. Są ludzie których na to stać.
Oczywiście że płacisz za szkolnictwo publiczne, każdy płaci a bogaty nawet dwa razy bo płaci a nie zawsze skorzysta.
Problem polega teraz na tym, ze płacimy za pośrednictwem Państwa a nie bezpośrednio.
W szkołach gdzie płacą rodzice bezpośrednio nie ma żadnych strajków i nie będzie.
Oczywiście że płacisz za szkolnictwo publiczne, każdy płaci a bogaty nawet dwa razy bo płaci a nie zawsze skorzysta.
Problem polega teraz na tym, ze płacimy za pośrednictwem Państwa a nie bezpośrednio.
W szkołach gdzie płacą rodzice bezpośrednio nie ma żadnych strajków i nie będzie.
owszem, taki egzamin jest ważny chyba, że doszło do naruszenia przepisów, np wnoszenie telefonów na salę, co stało się w jednej ze szkół. Uczniowie także znają zasady przed egzaminem wiec tak w zasadzie sami są sobie winni w takiej sytuacji. Przynajmniej przy okazji jest bolesna lekcja odpowiedzialności za swoje czyny.
Przy okazji odniosę się do komentarza, który traktuje o jakości pracy nauczycieli. Owszem, nie każdy nauczyciel przykłada się do swojej pracy. ale to dzieje się w każdym zawodzie! tylko nikt nie zwraca na to uwagi, że np 3 robotników stoi i się patrzy a jeden pracuje...albo, że w urzędach siedzą panie, które mając długie kolejki ludzi mają czas na przerwę na kawę i dostają za to większe wynagrodzenie niż nauczyciele...przykłady można mnożyć ;) Tak czy siak jeżeli ktoś się obawia o jakość kształcenia dzieciaków to spieszę oświecić, że każdy nauczyciel jest rozliczany co roku z jakości swojej pracy, jak i ze zdawalności egzaminów. Natomiast jest jeszcze drugie dno tego zawodu...widzicie, widz w tym, że kiedy ktoś mi zleci ugotowanie obiadu dla 100 osób to ja się zorganizuję i to zrobię...jeżeli czeka na mnie stos dokumentów do ogarnięcia albo kalkulacje do zrobienia, praca biurowa to jestem w stanie to zrobić i tylko ode mnie zależy efekt końcowy mojej pracy. W zawodzie nauczyciela efekt zależy od nauczyciela i od ucznia. Co to w praktyce oznacza? że jeśli nauczyciel będzie super i uczeń będzie chciał się uczyć to sytuacja idealna. Jeśli nauczyciel będzie średni ale uczeń będzie chciał się uczyć to też czad. ale jeśli nawet nauczyciel będzie dobry a uczeń nie będzie chciał się uczyć to wołami się mu wiedzy do głowy nie wbije.
tak czy siak, każdy zawód ma swoje dobre i złe strony...a w strajkach chyba nie o to chodzi żeby sobie skakać do gardeł bo inni mają też źle tylko wspierać się wzajemnie, żeby w konsekwencji wszystkim żyło się lepiej! :) ciągnijmy się w górę, nie w dół ;)
Przy okazji odniosę się do komentarza, który traktuje o jakości pracy nauczycieli. Owszem, nie każdy nauczyciel przykłada się do swojej pracy. ale to dzieje się w każdym zawodzie! tylko nikt nie zwraca na to uwagi, że np 3 robotników stoi i się patrzy a jeden pracuje...albo, że w urzędach siedzą panie, które mając długie kolejki ludzi mają czas na przerwę na kawę i dostają za to większe wynagrodzenie niż nauczyciele...przykłady można mnożyć ;) Tak czy siak jeżeli ktoś się obawia o jakość kształcenia dzieciaków to spieszę oświecić, że każdy nauczyciel jest rozliczany co roku z jakości swojej pracy, jak i ze zdawalności egzaminów. Natomiast jest jeszcze drugie dno tego zawodu...widzicie, widz w tym, że kiedy ktoś mi zleci ugotowanie obiadu dla 100 osób to ja się zorganizuję i to zrobię...jeżeli czeka na mnie stos dokumentów do ogarnięcia albo kalkulacje do zrobienia, praca biurowa to jestem w stanie to zrobić i tylko ode mnie zależy efekt końcowy mojej pracy. W zawodzie nauczyciela efekt zależy od nauczyciela i od ucznia. Co to w praktyce oznacza? że jeśli nauczyciel będzie super i uczeń będzie chciał się uczyć to sytuacja idealna. Jeśli nauczyciel będzie średni ale uczeń będzie chciał się uczyć to też czad. ale jeśli nawet nauczyciel będzie dobry a uczeń nie będzie chciał się uczyć to wołami się mu wiedzy do głowy nie wbije.
tak czy siak, każdy zawód ma swoje dobre i złe strony...a w strajkach chyba nie o to chodzi żeby sobie skakać do gardeł bo inni mają też źle tylko wspierać się wzajemnie, żeby w konsekwencji wszystkim żyło się lepiej! :) ciągnijmy się w górę, nie w dół ;)
Kocio
Ze szkolnictwem jest problem natury antropologicznej. Natura ludzka jest jednocześnie indywidualna i społeczna, z tym, że kluczowy jest czynnik społeczny. Scieżka szkolnictwa prywatnego oznacza tryb indywidualistyczny, ścieżka szkolnictwa państwowego oznacza tryb wspólnotowy. Wspólnotowy jest bardziej naturalny. Tak więc wybór zależy od filozofii życiowej i kwestii socjologicznego patrzenia i nie jest całkiem neutralny.
Ze szkolnictwem jest problem natury antropologicznej. Natura ludzka jest jednocześnie indywidualna i społeczna, z tym, że kluczowy jest czynnik społeczny. Scieżka szkolnictwa prywatnego oznacza tryb indywidualistyczny, ścieżka szkolnictwa państwowego oznacza tryb wspólnotowy. Wspólnotowy jest bardziej naturalny. Tak więc wybór zależy od filozofii życiowej i kwestii socjologicznego patrzenia i nie jest całkiem neutralny.
ciacho, ale prywatne szkoły nie strajkują, odbywają się w nich normalne zajęcia i egzaminy
a z tego co wiem, w prywatnych szkołach też nie ma szału ze stawkami
Nie bierzesz jednej opcji pod uwagę - jeśli nauczyciel będzie do kitu to nie wiem jak bardzo by dziecko chciało to i tak nic z tego nie wyjdzie. Wielu nauczycielom brakuje wiedzy, empatii i umiejętności. I oni zarabiają tyle samo co ci, co chcą i potrafią.
Nauczyciele mają swoje za uszami, stąd znikoma reakcja rodziców na strajk.
Czy nauczyciele powinni zarabiać więcej? Nie wiem.Może tak, a może nie. Może jest nadpodaż nauczycieli na rynku pracy, stąd takie niskie stawki.
Są szkoły i państwowe i prywatne, można mieć dwa różne etaty...jest tyle możliwości
Każdy ma prawo do tego żeby mieć lepiej ale nauczyciele jakby nie widzą że szansa na lepiej wymaga też pewnych poświęceń, więcej wysiłku, niewygodnych zmian w życiu. Strajk w takiej postaci uczy dzieci roszczeniowej postawy "Dejcie mi podwyżkę bo inni też majo"
Uczy dzieci że szantaż jest akceptowalną formą nacisku. Moim zdaniem nauczyciele właśnie sami sobie strzelają w stopy a potem będą zdziwieni dlaczego rodzice wcale nie są zaangażowani w życie szkoły, nie chcą wspomagać ich trudu, ich zajęć pozalekcyjnych, ich inicjatyw....
Wielu rodziców posyła dzieci na dodatkowe zajęcia bo nauczyciel nie daje rady. Wielu rodziców robi pracę nauczyciela wieczorami odrabiając z dzieckiem zadania których nauczyciel nie był w stanie z dzieckiem zrobić czy wytłumaczyć. Jest wielu nauczycieli którzy nie powinni trafić do zawodu bo są po prostu beznadziejni. A na bycie autorytetem dla kogokolwiek to najpierw trzeba sobą cokolwiek reprezentować, a wśród nauczycieli bywa z tym krucho.
Najpierw jakość i wydajność a za tym kasa. Nie inaczej.
a z tego co wiem, w prywatnych szkołach też nie ma szału ze stawkami
Nie bierzesz jednej opcji pod uwagę - jeśli nauczyciel będzie do kitu to nie wiem jak bardzo by dziecko chciało to i tak nic z tego nie wyjdzie. Wielu nauczycielom brakuje wiedzy, empatii i umiejętności. I oni zarabiają tyle samo co ci, co chcą i potrafią.
Nauczyciele mają swoje za uszami, stąd znikoma reakcja rodziców na strajk.
Czy nauczyciele powinni zarabiać więcej? Nie wiem.Może tak, a może nie. Może jest nadpodaż nauczycieli na rynku pracy, stąd takie niskie stawki.
Są szkoły i państwowe i prywatne, można mieć dwa różne etaty...jest tyle możliwości
Każdy ma prawo do tego żeby mieć lepiej ale nauczyciele jakby nie widzą że szansa na lepiej wymaga też pewnych poświęceń, więcej wysiłku, niewygodnych zmian w życiu. Strajk w takiej postaci uczy dzieci roszczeniowej postawy "Dejcie mi podwyżkę bo inni też majo"
Uczy dzieci że szantaż jest akceptowalną formą nacisku. Moim zdaniem nauczyciele właśnie sami sobie strzelają w stopy a potem będą zdziwieni dlaczego rodzice wcale nie są zaangażowani w życie szkoły, nie chcą wspomagać ich trudu, ich zajęć pozalekcyjnych, ich inicjatyw....
Wielu rodziców posyła dzieci na dodatkowe zajęcia bo nauczyciel nie daje rady. Wielu rodziców robi pracę nauczyciela wieczorami odrabiając z dzieckiem zadania których nauczyciel nie był w stanie z dzieckiem zrobić czy wytłumaczyć. Jest wielu nauczycieli którzy nie powinni trafić do zawodu bo są po prostu beznadziejni. A na bycie autorytetem dla kogokolwiek to najpierw trzeba sobą cokolwiek reprezentować, a wśród nauczycieli bywa z tym krucho.
Najpierw jakość i wydajność a za tym kasa. Nie inaczej.
Kocio
Nie bierzesz pod uwagę czynnika systemowego - ani nauczyciele, ani rodzice, ani dzieci nie zachowują się w stosunku do szkoły prawidłowo. Rodzice nie inteesują się szkołą, tym co się tam dzieje, są roszczeniowi. Nauczyciele są niekompetentni. słabi charakterologicznie i merytorycznie, pozbawienie narzędzi wychowawczych. Dzieciaki są z domu niewychowane. Skąd to się bierze ? I tu przechodzimy do systemu- upadającego systemu demoliberalnego plus postkomunizm, co rozwala nie tylko szkołę ale także inne dziedziny życia. Dopóki się nie zmieni systemu, nie da się zmienić i szkoły. Likwidacja gimnazjum to dopiero początek niezbędnych, rozległych zmian.
Nie bierzesz pod uwagę czynnika systemowego - ani nauczyciele, ani rodzice, ani dzieci nie zachowują się w stosunku do szkoły prawidłowo. Rodzice nie inteesują się szkołą, tym co się tam dzieje, są roszczeniowi. Nauczyciele są niekompetentni. słabi charakterologicznie i merytorycznie, pozbawienie narzędzi wychowawczych. Dzieciaki są z domu niewychowane. Skąd to się bierze ? I tu przechodzimy do systemu- upadającego systemu demoliberalnego plus postkomunizm, co rozwala nie tylko szkołę ale także inne dziedziny życia. Dopóki się nie zmieni systemu, nie da się zmienić i szkoły. Likwidacja gimnazjum to dopiero początek niezbędnych, rozległych zmian.
szkoły prywatne nie strajkują bo strajkować mogą legalnie związki zawodowe a nie wszystkie szkoły należą do ZNP.
wiem, co masz na myśli ale osobiście się z tym nie zgadzam.
jeśli nauczyciel jest do kitu to dziecko jakby nawet chciało to nic z tego nie wyjdzie- miałam koszmarną nauczycielkę od francuskiego. mimo wszystko kiedy zdecydowałam, że maturę chcę zdawać z hiszpańskiego a nie z francuskiego robiła dosłownie wszystko, żeby mi utrudnić życie. do matury przygotowałam się sama, korzystając z książek i internetu. zdałam bardzo wysoko. da się? da się ;)
dzieci mają także inteligencję i wolną wolę i jeżeli chcą to same też dadzą radę się w większości nauczyć jesli mają jakieś podstawy ;)
"można mieć dwa różne etaty"-nauczyciele pracujący w małych szkołach albo ci, których przedmiot nie ma tylu godzin co np matematyka czy polski tak czy siak łączą szkoły bo nie są w stanie mieć całego etatu w jednej. ale z tym też tak łatwo nie jest, przecież każda szkoła ma x nauczycieli, y sal i z klas. ułóż plan wiedząc, że 1/4 nauczycieli ma jeszcze zajęcia w innych szkołach, w danych godzinach. to nie jest wcale takie łatwe i nie wszyscy dyrektorzy się na to godzą. na pełne dwa etaty nie sądzę, że jakikolwiek nauczyciel posiadający rodzinę ma czas. 40 godzin tablicowych, średnio wychodzi to około 10-12 klas. każda klasa po 30 osób, to jest minimum 300 prac/wypracowań/klasówek/zeszytów każdego tygodnia do sprawdzenia. Nawet jeśli założymy, że sprawdzenie jednej zajmuje 10 minut (uśredniając, czasem mniej, czasem więcej) to jest 50 godzin samego sprawdzania. wychodzi 90 godzin pracy tygodniowo. A nie doliczyłam jeszcze przecież dodatkowych dyżurów, bezpłatnych fakultetów, spotkań z rodzicami, zebrań, rad pedagogicznych itp. moja mama w ciągu miesiąca poświęca około 10 godzin na same zebrania i za to nikt jej nie płaci.
strajki nie mają uczyć roszczeniowej postaci. Strajki uczą, że należy walczyć o swoje bo nikt niczego ci nie da z własnej woli kiedy nie musi.strajki uczą, że jeśli jest grupa ludzi, której coś nie pasuje to należy coś zrobić a nie tylko narzekać. uczą solidaryzowania się i współdziałania by osiągnąć wspólny cel.
"wielu rodziców posyła dzieci na dodatkowe zajęcia bo nauczyciel nie daje rady"- przepraszam Kocio, z całym szacunkiem, uwielbiam cię ale ten argument jest zwyczajnie...no. bezmyślny. jest 45 minut zajęć. pierwsze 5 zazwyczaj mija na przywróceniu uczniom uwagi po przerwie, rozłożenie rzeczy itp. następne 10 to przypomnienie poprzednich zajęć, sprawdzenie pracy domowej. zostaje 30 na wprowadzenie nowego tematu, ćwiczenia i zadanie pracy domowej. uczniów w klasie jest średnio 30. Nie ma możliwości podejście do każdego indywidualnie. jedni łapią temat szybciej, inni wolniej. nauczyciel musi tempo pracy wypośrodkować tak, aby ci lepsi się nie nudzili i mogli dalej pracować, by wykorzystać maksymalnie czas i potencjał ale też tak, aby ci słabsi nie zostawali aż tak bardzo w tyle. w tle tego wszystkiego jest podstawa programowa i plan przeprowadzania zajęć, ustalony odgórnie. na każdy temat jest przeznaczona określona ilość godzin. Nauczyciel musi się wyrobić aby cały napchany program przerobić w rok. więc to jest normalne, że ci, którzy są słabsi zwyczajnie muszą więcej popracować poza szkołą. nauczyciel to nie magik a mam wrażenie, że tego się właśnie od nich wymaga.
i owszem, tak jak mówiłam, czarne owce trafiają się w każdym zawodzie. na kuchni też pracują ludzie, którzy pracować tam nie powinni. ba, spójrzmy na polityków, większość z nich nie powinno pracować na stołku, który obejmują bo się nie nadają.
najpierw jakość i wydajność- tak.... ale po 10 latach tkwienia w tym samym punkcie zwyczajnie traci się motywację i z postawy "muszę zasłużyć" robi się żal i postawa "ile jeszcze muszę z siebie dać, żeby ktoś zwrócił na to uwagę i mnie za to wynagrodził".
wiem, co masz na myśli ale osobiście się z tym nie zgadzam.
jeśli nauczyciel jest do kitu to dziecko jakby nawet chciało to nic z tego nie wyjdzie- miałam koszmarną nauczycielkę od francuskiego. mimo wszystko kiedy zdecydowałam, że maturę chcę zdawać z hiszpańskiego a nie z francuskiego robiła dosłownie wszystko, żeby mi utrudnić życie. do matury przygotowałam się sama, korzystając z książek i internetu. zdałam bardzo wysoko. da się? da się ;)
dzieci mają także inteligencję i wolną wolę i jeżeli chcą to same też dadzą radę się w większości nauczyć jesli mają jakieś podstawy ;)
"można mieć dwa różne etaty"-nauczyciele pracujący w małych szkołach albo ci, których przedmiot nie ma tylu godzin co np matematyka czy polski tak czy siak łączą szkoły bo nie są w stanie mieć całego etatu w jednej. ale z tym też tak łatwo nie jest, przecież każda szkoła ma x nauczycieli, y sal i z klas. ułóż plan wiedząc, że 1/4 nauczycieli ma jeszcze zajęcia w innych szkołach, w danych godzinach. to nie jest wcale takie łatwe i nie wszyscy dyrektorzy się na to godzą. na pełne dwa etaty nie sądzę, że jakikolwiek nauczyciel posiadający rodzinę ma czas. 40 godzin tablicowych, średnio wychodzi to około 10-12 klas. każda klasa po 30 osób, to jest minimum 300 prac/wypracowań/klasówek/zeszytów każdego tygodnia do sprawdzenia. Nawet jeśli założymy, że sprawdzenie jednej zajmuje 10 minut (uśredniając, czasem mniej, czasem więcej) to jest 50 godzin samego sprawdzania. wychodzi 90 godzin pracy tygodniowo. A nie doliczyłam jeszcze przecież dodatkowych dyżurów, bezpłatnych fakultetów, spotkań z rodzicami, zebrań, rad pedagogicznych itp. moja mama w ciągu miesiąca poświęca około 10 godzin na same zebrania i za to nikt jej nie płaci.
strajki nie mają uczyć roszczeniowej postaci. Strajki uczą, że należy walczyć o swoje bo nikt niczego ci nie da z własnej woli kiedy nie musi.strajki uczą, że jeśli jest grupa ludzi, której coś nie pasuje to należy coś zrobić a nie tylko narzekać. uczą solidaryzowania się i współdziałania by osiągnąć wspólny cel.
"wielu rodziców posyła dzieci na dodatkowe zajęcia bo nauczyciel nie daje rady"- przepraszam Kocio, z całym szacunkiem, uwielbiam cię ale ten argument jest zwyczajnie...no. bezmyślny. jest 45 minut zajęć. pierwsze 5 zazwyczaj mija na przywróceniu uczniom uwagi po przerwie, rozłożenie rzeczy itp. następne 10 to przypomnienie poprzednich zajęć, sprawdzenie pracy domowej. zostaje 30 na wprowadzenie nowego tematu, ćwiczenia i zadanie pracy domowej. uczniów w klasie jest średnio 30. Nie ma możliwości podejście do każdego indywidualnie. jedni łapią temat szybciej, inni wolniej. nauczyciel musi tempo pracy wypośrodkować tak, aby ci lepsi się nie nudzili i mogli dalej pracować, by wykorzystać maksymalnie czas i potencjał ale też tak, aby ci słabsi nie zostawali aż tak bardzo w tyle. w tle tego wszystkiego jest podstawa programowa i plan przeprowadzania zajęć, ustalony odgórnie. na każdy temat jest przeznaczona określona ilość godzin. Nauczyciel musi się wyrobić aby cały napchany program przerobić w rok. więc to jest normalne, że ci, którzy są słabsi zwyczajnie muszą więcej popracować poza szkołą. nauczyciel to nie magik a mam wrażenie, że tego się właśnie od nich wymaga.
i owszem, tak jak mówiłam, czarne owce trafiają się w każdym zawodzie. na kuchni też pracują ludzie, którzy pracować tam nie powinni. ba, spójrzmy na polityków, większość z nich nie powinno pracować na stołku, który obejmują bo się nie nadają.
najpierw jakość i wydajność- tak.... ale po 10 latach tkwienia w tym samym punkcie zwyczajnie traci się motywację i z postawy "muszę zasłużyć" robi się żal i postawa "ile jeszcze muszę z siebie dać, żeby ktoś zwrócił na to uwagę i mnie za to wynagrodził".