~GundekIIIMondry
164.126.42.*
(12 lat temu) 13 lipca 2014 o 21:24
W moim przypadku te bydle spało, skad to wiem ? Ano w trakcie gdy jęczałem na podlodze, słysząłem, że w pokoju obok toczy się jakas dyskusja kobiet. Gdy tam w końcu podszedłem, ujrzałem pielęgniarki. Z marszu jedna z nich staneła mi w drzwiach blokując wejście dalej oraz rozłozyła ręcę o futrynę. Przez rękaw pielęgniary dojrzałem, że we wnętrzu sa otworzone drzwi do kolejnego pokoju, w którym zapaliło się światło i oczom moim ukazała się leżanka. GDy zaczełęm wypytywac pielęgniarę, co ja tu robię, na co czekam, czy mozna mi dać coś na ból, to z tego pokoju wyłonił się facet w kitlu, przecisnął się obok pelęgniary blokującej wejście i wszedł do pokoju po drugiej stronie holu.
Zapytałem się pielgniary, czy ten facet co przeszedł obok nas to był lekarz a ona na to (cytuje dokładnie co powiedziała): "ja nikogo nie widziałam !!!"
Po 15 minutach ten facet wezwał mnie do pokoju i tam mnie obstukał, wymacał i zaczął ścmieniać coś o pyralginie (o zgrozo, nawet tego mi nie dał).
Dostałem kroplówkę i wysałno mnie na obserwacje. Niestety, zabrakło łóżek dal mnie, więc kazano mi siaść na krzesle obok łózek i postawiono kroplówkę obok na stojaku. Gdy kroplówka sie skończy miałem wrócić na dół do pokoju zabiegowego. I tak zrobiłem, ale tam juz nikogo nie było.
Zgodnie z zaleceniem jakiejś pielęgniarki zacząłem chodzić w tą i spowrotem holu by zmniejszyć ból. Niestety, ale po jakiś 20 minutach spacerku krew zaczeła mi się cofać do kroplówki. Przechodziły obok mnie pielęgniarki, a ja chodzięłm z kroplówką w reku, która zaczeła po mału zbierać moją krew.
Na szczęście, zareagowął jakaś lekarka i widziałem jak opierdziela pielęgniarki. Dosłyszałem jak tłumaczyły się: "...ale on sam zeszedł z góry...", już zapomniały że same mi tak kazały.
Gdy bym miał czysty umysł i telefon w tamtym momecie, to zrobił bym tak jak mi mówił ojciec. Jak nie chcą ci pomóc w szpitalu, dzwoń na 112 z prośbą o pomoc, zawsze pomaga.
1
0