Widok
w moim przypadku rodzice finansują wszystko oprócz mojej sukni, fryzjera itp (czyli cały mój wygląd- ja, impreza rodzice)
podobnie jest w przypadku mojego narzeczonego (on- ubiór, no i może jeszcze obrączki) reszta Jego rodzice.
oczywiście nie będziemy też zawracać głowy rodzicom rzeczami tj. opłaty w urzędzie
podobnie jest w przypadku mojego narzeczonego (on- ubiór, no i może jeszcze obrączki) reszta Jego rodzice.
oczywiście nie będziemy też zawracać głowy rodzicom rzeczami tj. opłaty w urzędzie
nasze wesele kosztowało ok. 20.000 i rodzice jedni dali 5.000 drudzy z 8.000 i moi dziadkowie 5.000, resztę sami i to tyle ich wtrącania się. Dalej nie pozwalałam w nic ingerowac, rodzice nawet nie widzieli mojej sukienki, zobaczyli dopiero w kościele, nie wiedzieli jaki mamy zespół i tym podobne, chciałam sama to zorganoziwac po swojemu i tyle.
Tesciwie moi byli za tradycyjnym podzalem kosztow (przymajmniej tak to zrozumialm) i chyba z tego co widze to ma to polegac na tym, ze za przyjecie placa moi rodzice, a za reszte moj narzeczony... Troche to dziwne, bo moj M mowil mi kiedys ze jego rodzice maja odlozone pieniadze na jego wesele.. Nie wiem - moze zamierzaja je nam dac w prezencie, ale poki co to nie wspomnieli ani jednym slowem o jakimikolwiek partycypowaniu w kosztach...
No wiec moi rodzice placa za przyjecie weselne (okolo 3000zl) i za moja sukienke. Ja (albo raczej tez rodzice) zaplacimy za noclegi dla gosci z mojej strony. Za slub w kosciele zaplacilam ja (tak wyszlo ze ja, bo akurat to ja wzielam z bankomatu :)).
Ciekawa jestem co z fotografem bedzie, samochodem i cala reszta ktorej jeszcze nie mamy... Pewnie tesciowie palcem nie kiwna i wesele bedzie sfinansowane przez moich rodzicow i narzeczonego.
Chyba tesciowie od poczatku mieli taki zamiar zeby za nic nie placic, ale ich marzeniem bylo zeby ich syn mial wielkie wesele bo "przeciez go na to stac"...
No nic - pozyjemy, zobaczymy...
No wiec moi rodzice placa za przyjecie weselne (okolo 3000zl) i za moja sukienke. Ja (albo raczej tez rodzice) zaplacimy za noclegi dla gosci z mojej strony. Za slub w kosciele zaplacilam ja (tak wyszlo ze ja, bo akurat to ja wzielam z bankomatu :)).
Ciekawa jestem co z fotografem bedzie, samochodem i cala reszta ktorej jeszcze nie mamy... Pewnie tesciowie palcem nie kiwna i wesele bedzie sfinansowane przez moich rodzicow i narzeczonego.
Chyba tesciowie od poczatku mieli taki zamiar zeby za nic nie placic, ale ich marzeniem bylo zeby ich syn mial wielkie wesele bo "przeciez go na to stac"...
No nic - pozyjemy, zobaczymy...
moi rodzice płacą mi za wszystko łącznie z sukienką ( jeśli idzie o moich gosci). Ja opłacam tylko moją 4 znajomych, których zaprosiłam dodatkowo. Co do rodziców mojego M. to płacą nie za wszystko u niego niestety, za ubranie, wódkę, kosciół i za noclegi płaci sam, a jego rodzice za wesele i transport jego strony. Moi też nie są za forsiaści(mama kredyt wzięła) ale przynajmniej oboje pracują, a u nich troszkę gorzej z kaską.
u nas bylo spotkanie rodziców i ustalilismy ze sami sie ubieramy i placimy za fotografa (bo sobie wymysliliśmy ;) a reszta 50/50. Zapisujemy ile kto wydał (zbieramy rachunki itp.) i po weselu różnica będzie rozliczona, zeby bylo sprawiedliwie. Wyszlo, że ok. 7000 zł przypada na jedną strone rodzinki a reszta my...ale jeszcze nie wszystkie koszty ponieslismy, wiec zobaczymy po weselu jaka sie kwota uzbiera...
[img][/img]
No to u was jest normalnie, a przynajmniej wiecie na czym stoicie... Ja tez bylam pewna ze bedzie po polowie, albo tak, ze kazdy placi za swoich gosci, a tymczasem nie... A w dodatku tesciowa chciala robic wielkie wesele, na ktore zamierzala zaprosic swoje kolezanki ("bo ma zobowiazania"..), a moi rodzice mieliby za to placic... Swietnie...





