Widok
Gra pozorów
Powinienem, bo taki miałem pierwotny zamiar, wrzucić to do swojego wątku pod poduchę.
Ale... Słoneczny Pies mnie ubiegła, pisząc o obserwacji halo na Podlasiu,
Nie chciałem psuć Jej estetyki, pisząc poniższe zaraz po Niej.
Z kolei.. uznałem to za rzecz wartą założenia osobnego wątku.
Dla tych, co nie znają:
Niech najpierw obejrzą to: https://www.youtube.com/watch?v=ZZAD7W3M4zc
Jeśli nic po drodze nie zaskrzeczy... to niech potem obejrzą to: https://www.youtube.com/watch?v=-OGd4gplxQM
Ta sama piosenka, inne pozory... zupełnie inny odbiór...
Kalki umysłowe, szufladkowanie...wszystko to, co nasz mózg robi, żeby uprościć sobie życie, widać jak na dłoni.
---
Tytuł wątku przypadkowy nie jest. Polecam film o tym tytule z 1992 r w reżyserii Neila Jordana, osobom, którym nic to nie mówi ;)
Edit: I mam wielką prośbę do Zetjota: nie odzywaj się w tym wątku. Plijz...
Ale... Słoneczny Pies mnie ubiegła, pisząc o obserwacji halo na Podlasiu,
Nie chciałem psuć Jej estetyki, pisząc poniższe zaraz po Niej.
Z kolei.. uznałem to za rzecz wartą założenia osobnego wątku.
Dla tych, co nie znają:
Niech najpierw obejrzą to: https://www.youtube.com/watch?v=ZZAD7W3M4zc
Jeśli nic po drodze nie zaskrzeczy... to niech potem obejrzą to: https://www.youtube.com/watch?v=-OGd4gplxQM
Ta sama piosenka, inne pozory... zupełnie inny odbiór...
Kalki umysłowe, szufladkowanie...wszystko to, co nasz mózg robi, żeby uprościć sobie życie, widać jak na dłoni.
---
Tytuł wątku przypadkowy nie jest. Polecam film o tym tytule z 1992 r w reżyserii Neila Jordana, osobom, którym nic to nie mówi ;)
Edit: I mam wielką prośbę do Zetjota: nie odzywaj się w tym wątku. Plijz...
Aha, dziękuję, choć w zasadzie nie oczekuję forów :-) Ale zainicjowałeś muzycznie temat, który nurtuje mnie od dawna. Nigdy nie byłam fanem Laibacha, ani Queen'ów, ale Innuendo wrosło we mnie na zawsze. Może dlatego, że wyrosłam razem z nim i wzbudziło wówczas (lęk przed aids, śmierć Merkurego i niesamowity obóz narciarski :-) we mnie silne emocje.
Wiem, że fenomen jest gdzieś indziej.
... a spokój nad Biebrzą ;-)
Queen'ów najbardziej lubię to:
https://www.youtube.com/watch?v=AHWLVxg8MxA
Wiem, że fenomen jest gdzieś indziej.
... a spokój nad Biebrzą ;-)
Queen'ów najbardziej lubię to:
https://www.youtube.com/watch?v=AHWLVxg8MxA
Kiedy Mercury zmarł i poszło to do mediów, akurat montowałem satelitarkę w niezwykle rozrywkowym towarzystwie.
Pierwszy komentarz, jaki usłyszałem, to.... "o! Freddie Kakałko poszedł do piachu.. no trochę szkoda". Po czym wypsikali świeżo powieszoną antenę sprayami, coby za nudno nie było ;)
@sundog:
właśnie o tym schematyzmie myślenia pisałem. Wystarczy zmienić jęzor.. a już zupełnie inny odbiór. A Laibach zmienił wszystko, co możliwe, poza tekstem (chyba, bo ja z niemieckiego to tylko hende hoch :D
Innuendo uwielbiam :)
Pierwszy komentarz, jaki usłyszałem, to.... "o! Freddie Kakałko poszedł do piachu.. no trochę szkoda". Po czym wypsikali świeżo powieszoną antenę sprayami, coby za nudno nie było ;)
@sundog:
właśnie o tym schematyzmie myślenia pisałem. Wystarczy zmienić jęzor.. a już zupełnie inny odbiór. A Laibach zmienił wszystko, co możliwe, poza tekstem (chyba, bo ja z niemieckiego to tylko hende hoch :D
Innuendo uwielbiam :)
Mnie tam czyjaś orientacja nie robi, dopóki mi się ktoś do de.. nie dobiera ;]
A już szczególnie artystów, których osobiście nie znam i nie poznam.
Za geniusza, chyba nawet przewyższającego Mercurego, uważam np. Dawida Bowie'go, który nigdy (a przynajmniej odkąd pamiętam) ze swoją biseksualnością się nie krył. Z przyjemnością też posłucham np. Bronski Beat.
Natomiast chronicznie wręcz nie znoszę George'a Michela. Bo czymś innym jest pedalstwo prywatne a czymś innym muzyczne :D
A już szczególnie artystów, których osobiście nie znam i nie poznam.
Za geniusza, chyba nawet przewyższającego Mercurego, uważam np. Dawida Bowie'go, który nigdy (a przynajmniej odkąd pamiętam) ze swoją biseksualnością się nie krył. Z przyjemnością też posłucham np. Bronski Beat.
Natomiast chronicznie wręcz nie znoszę George'a Michela. Bo czymś innym jest pedalstwo prywatne a czymś innym muzyczne :D
" Bo czymś innym jest pedalstwo prywatne a czymś innym muzyczne"
oj racja!!! :D
ale za Bowie'm nie przepadam...tzn za jego muzyką, według mnie był bardzo odważną i wyrazistą postacią ale kiepskim muzykiem :P (lincz i biczowanie za tę opinię przyjmuję po godzinie 20 :D )
jezu chryste...one vision po niemiecku brzmi obrzydliwie :D
oj racja!!! :D
ale za Bowie'm nie przepadam...tzn za jego muzyką, według mnie był bardzo odważną i wyrazistą postacią ale kiepskim muzykiem :P (lincz i biczowanie za tę opinię przyjmuję po godzinie 20 :D )
jezu chryste...one vision po niemiecku brzmi obrzydliwie :D
> one vision po niemiecku brzmi obrzydliwie
Chyba nie do końca zdajesz sobie sprawę ze znaczenia słowa "obrzydliwie" ;>
Posłuchaj tego:
https://www.youtube.com/watch?v=g4r_KhNakeM
Ciekawe czy i kiedy zajarzysz, czego jest to cover... i wtedy poznasz, jak bardzo można zohydzić nagranko, które zna KAŻDY :D
> według mnie był bardzo odważną i wyrazistą postacią ale kiepskim muzykiem
TO zależy z jakiego etapu go znasz. Bo jeśli z czasów "Let's dance"... to faktycznie było to muzyczne guano.
Fajną muzę robił wcześniej (sporo wcześniej) jako Ziggy Sturdust i sporo później
https://www.youtube.com/watch?v=lVgk7wYeZHw
Chyba nie do końca zdajesz sobie sprawę ze znaczenia słowa "obrzydliwie" ;>
Posłuchaj tego:
https://www.youtube.com/watch?v=g4r_KhNakeM
Ciekawe czy i kiedy zajarzysz, czego jest to cover... i wtedy poznasz, jak bardzo można zohydzić nagranko, które zna KAŻDY :D
> według mnie był bardzo odważną i wyrazistą postacią ale kiepskim muzykiem
TO zależy z jakiego etapu go znasz. Bo jeśli z czasów "Let's dance"... to faktycznie było to muzyczne guano.
Fajną muzę robił wcześniej (sporo wcześniej) jako Ziggy Sturdust i sporo później
https://www.youtube.com/watch?v=lVgk7wYeZHw
Freddie miał kilka dobrych kawałków, ale wielkim fanem zespołu nie byłem. Z pewnością ich utwory oraz teledyski były bardziej artystyczne niż większość z tamtych czasów (z obecnymi nawet nie porównuję:p)
Idących pod prąd piosenkarzy jest mało, bo to specyficzna branża. Od razu kojarzą mi się Kazik śpiewający "wszyscy artyści to prostytutki" i to jak po latach pojawił się na jednym z festiwali, zagrał wspomniany utwór, choć miał zagrać inny, i gdy chcieli mu dać nagrodę, to sobie poszedł:D
Całość zaś tej specyfiki podsumowuje ten oto kawałek: https://www.youtube.com/watch?v=yO07YQTcxJ8
Choć Kazik po prostu o tym opowiada, pewnie z doświadczenia, więc pewnie nie raz musiał zrobić coś, czego nie chciał, aby sprzedać swą muzykę (i siebie).
Jedynym więc przykładem osoby, która szła pod prąd był chyba Prince, który postawił się całej branży i w efekcie przez 20 lat tworzył w podziemiu (o ile można tak nazwać własne studio i handel płytami w sieci:p).
George Michael się sprzedał robiąc wielki hit Faith, ale pewnie nikt by tego nie zauważył, gdyby nie posypał sobie głowy popiołem w innym hicie: https://www.youtube.com/watch?v=diYAc7gB-0A
I ten kawałek uwielbiam, za głos, za tekst, za dziewczyny (krótko ścięta blondynka - mniam:p).
O nim samym wiem niewiele, wiem, że była jakaś akcja z seksem w toalecie... cóż powiedzieć, kto nigdy nie zaszalał w nie swojej toalecie niech pierwszy rzuci kamieniem:p No ale taka cena sławy, mnie za takie szaleństwa (z kobietą:p) poproszono, abym już nie przychodził do tego pubu, on dostał łatkę na całe życie.
Chyba, że macie coś innego na myśli?
Ogólnie rzecz biorąc, to życie artystów mnie nie obchodzi. Zwykle wolę, by trzymali buzię na kłódkę, bo jak się odzywają, to psują efekt:p Właściwie nawet nie zwracam uwagi na to, co o nich mówią, nie czytam o tym i nie przywiązuję do tego uwagi, bo to albo kłamstwa sprzedawców ciekawostek albo gra pod publikę (zachowują się niczym kandydatki na miss "lubię podróżować, kocham zwierzęta i pragnę pokoju na świecie":d).
Dwoje artystów, których cenię za muzykę, zrobiło na mnie wrażenie swoją szczerością. Pierwszą była Ania Dąbrowska (której pierwsze płyty uwielbiałem), która wyznała, że gdy nie nagrywa i nie ma trasy koncertowej to siebie przed kompem i wydaje kasę robiąc niepotrzebne zakupy w necie:d
Drugą osobą był Smith, z The Cure, który zapytany o powód nieposiadania dzieci (a jest z kobietą od kiedy ją poznał, mając 13 lat;) ), odparł tak:
"Nigdy nie żałowałem, że nie mam dzieci. Pod tym względem jestem stały. Sprzeciwiałem się swoim narodzinom i nie mam zamiaru narzucać komukolwiek życia. Dla mnie życie jest czymś okropnym. Nie mogę mówić o bezcelowości egzystencji i jednocześnie mieć rodzinę. Tego nie da się pogodzić"
>jezu chryste...one vision po niemiecku brzmi obrzydliwie :D
Jak wszystko po niemiecku:D
Jak przesłuchałem pierwszy utwór promowany przez sadyla, to zobaczyłem "live is live" tej samej kapeli - aż mnie serce zabolało, że można tak zbezcześcić tak dobry utwór:d
Po niemiecku to nawet 99 luftballons brzmi niczym nazwa broni, a kawałek po angielsku jest rewelacyjny;)
PS: Bowie - kojarzę z nazwiska, ale nie z żadnego kawałka, który znajdował się w mojej czołówce.
A Sadyl, to ukryta opcja niemiecka!:p
PS2: Sadyl, wybacz że popsułem zagadkę, ale Twojego postu nie było gdy zaczynałem pisać;)
Idących pod prąd piosenkarzy jest mało, bo to specyficzna branża. Od razu kojarzą mi się Kazik śpiewający "wszyscy artyści to prostytutki" i to jak po latach pojawił się na jednym z festiwali, zagrał wspomniany utwór, choć miał zagrać inny, i gdy chcieli mu dać nagrodę, to sobie poszedł:D
Całość zaś tej specyfiki podsumowuje ten oto kawałek: https://www.youtube.com/watch?v=yO07YQTcxJ8
Choć Kazik po prostu o tym opowiada, pewnie z doświadczenia, więc pewnie nie raz musiał zrobić coś, czego nie chciał, aby sprzedać swą muzykę (i siebie).
Jedynym więc przykładem osoby, która szła pod prąd był chyba Prince, który postawił się całej branży i w efekcie przez 20 lat tworzył w podziemiu (o ile można tak nazwać własne studio i handel płytami w sieci:p).
George Michael się sprzedał robiąc wielki hit Faith, ale pewnie nikt by tego nie zauważył, gdyby nie posypał sobie głowy popiołem w innym hicie: https://www.youtube.com/watch?v=diYAc7gB-0A
I ten kawałek uwielbiam, za głos, za tekst, za dziewczyny (krótko ścięta blondynka - mniam:p).
O nim samym wiem niewiele, wiem, że była jakaś akcja z seksem w toalecie... cóż powiedzieć, kto nigdy nie zaszalał w nie swojej toalecie niech pierwszy rzuci kamieniem:p No ale taka cena sławy, mnie za takie szaleństwa (z kobietą:p) poproszono, abym już nie przychodził do tego pubu, on dostał łatkę na całe życie.
Chyba, że macie coś innego na myśli?
Ogólnie rzecz biorąc, to życie artystów mnie nie obchodzi. Zwykle wolę, by trzymali buzię na kłódkę, bo jak się odzywają, to psują efekt:p Właściwie nawet nie zwracam uwagi na to, co o nich mówią, nie czytam o tym i nie przywiązuję do tego uwagi, bo to albo kłamstwa sprzedawców ciekawostek albo gra pod publikę (zachowują się niczym kandydatki na miss "lubię podróżować, kocham zwierzęta i pragnę pokoju na świecie":d).
Dwoje artystów, których cenię za muzykę, zrobiło na mnie wrażenie swoją szczerością. Pierwszą była Ania Dąbrowska (której pierwsze płyty uwielbiałem), która wyznała, że gdy nie nagrywa i nie ma trasy koncertowej to siebie przed kompem i wydaje kasę robiąc niepotrzebne zakupy w necie:d
Drugą osobą był Smith, z The Cure, który zapytany o powód nieposiadania dzieci (a jest z kobietą od kiedy ją poznał, mając 13 lat;) ), odparł tak:
"Nigdy nie żałowałem, że nie mam dzieci. Pod tym względem jestem stały. Sprzeciwiałem się swoim narodzinom i nie mam zamiaru narzucać komukolwiek życia. Dla mnie życie jest czymś okropnym. Nie mogę mówić o bezcelowości egzystencji i jednocześnie mieć rodzinę. Tego nie da się pogodzić"
>jezu chryste...one vision po niemiecku brzmi obrzydliwie :D
Jak wszystko po niemiecku:D
Jak przesłuchałem pierwszy utwór promowany przez sadyla, to zobaczyłem "live is live" tej samej kapeli - aż mnie serce zabolało, że można tak zbezcześcić tak dobry utwór:d
Po niemiecku to nawet 99 luftballons brzmi niczym nazwa broni, a kawałek po angielsku jest rewelacyjny;)
PS: Bowie - kojarzę z nazwiska, ale nie z żadnego kawałka, który znajdował się w mojej czołówce.
A Sadyl, to ukryta opcja niemiecka!:p
PS2: Sadyl, wybacz że popsułem zagadkę, ale Twojego postu nie było gdy zaczynałem pisać;)
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
> Jedynym więc przykładem osoby, która szła pod prąd był chyba Prince,
Nie znam Go od tej strony, ale Jego muzykę bardzo cenię, choć nie zawsze lubię.
Robert Smiths też jest dla mnie osobą kultową... choć nigdy nawet przez myśl mi nie przeszło sprawdzać, czy i ile ma dzieci i z kim jest/był w związkach.
Kiedyś już o tym pisałem... ale przypomnę. W czasach rządów Jarkacza może się to przydać ;]
Warszawa, las na Żoliborzu. Pierwszy raz wówczas zobaczyłem świetliki i usłyszałem to:
https://www.youtube.com/watch?v=AzelrQYi_uE
> Sadyl, to ukryta opcja niemiecka!
Ja vohl!
Nie znam Go od tej strony, ale Jego muzykę bardzo cenię, choć nie zawsze lubię.
Robert Smiths też jest dla mnie osobą kultową... choć nigdy nawet przez myśl mi nie przeszło sprawdzać, czy i ile ma dzieci i z kim jest/był w związkach.
Kiedyś już o tym pisałem... ale przypomnę. W czasach rządów Jarkacza może się to przydać ;]
Warszawa, las na Żoliborzu. Pierwszy raz wówczas zobaczyłem świetliki i usłyszałem to:
https://www.youtube.com/watch?v=AzelrQYi_uE
> Sadyl, to ukryta opcja niemiecka!
Ja vohl!
1. Vangelis Papathanasiou - od ponad 15 lat czasem coś pyknie dla kasy, bo żyć trzeba, a wszystko co tworzy chowa w szufladzie mając w głębokim poważaniu milionowe zakusy branży (już kiedyś mówiłem, że chciałbym na miesiąc zamieszkać w jego studiu muzycznym).
2. R+ - nie mogliby tworzyć w innym języku niż niemiecki
2. R+ - nie mogliby tworzyć w innym języku niż niemiecki
Do The Cure wracam co kilka lat, przesłuchuję wszystko i zawsze znajduję kilka nowych kawałków, które do mnie trafiają.
Pierwsze, które pamiętam, to te, które leciały w mtv. Ukochane "Close to me" (ten mix), czy świetny utwór z najbardziej przerażającym teledyskiem: http://www.youtube.com/watch?v=ijxk-fgcg7c
Lovesong - też genialny:)
Niedawno zaś trafiły do ulubionych:
http://www.youtube.com/watch?v=3sKWrpaEw0k Cut here
czy The Cure w wersji pozytywnej i kolorowej (a co, też potrafią!:d) http://www.youtube.com/watch?v=D472qpftXXU
Co do reszty: Prince postawił się bodajże Sony Music, a oni powiedzieli, że albo robi muzykę, jakiej oni chcą, albo nie zrobi żadnej (nic nie wyda, żadna stacja go nie puści), więc odszedł i robił swoje.
Na wywiad z Robertem zaś trafiłem przypadkiem, bo on był znany ze stwierdzenia, że muzyk jest od muzyki, nie od wywiadów - a że nie był typem celebryty, to i o jego prywatnym życiu raczej się nie słyszało.
Albo ja się nie interesowałem:D
Pierwsze, które pamiętam, to te, które leciały w mtv. Ukochane "Close to me" (ten mix), czy świetny utwór z najbardziej przerażającym teledyskiem: http://www.youtube.com/watch?v=ijxk-fgcg7c
Lovesong - też genialny:)
Niedawno zaś trafiły do ulubionych:
http://www.youtube.com/watch?v=3sKWrpaEw0k Cut here
czy The Cure w wersji pozytywnej i kolorowej (a co, też potrafią!:d) http://www.youtube.com/watch?v=D472qpftXXU
Co do reszty: Prince postawił się bodajże Sony Music, a oni powiedzieli, że albo robi muzykę, jakiej oni chcą, albo nie zrobi żadnej (nic nie wyda, żadna stacja go nie puści), więc odszedł i robił swoje.
Na wywiad z Robertem zaś trafiłem przypadkiem, bo on był znany ze stwierdzenia, że muzyk jest od muzyki, nie od wywiadów - a że nie był typem celebryty, to i o jego prywatnym życiu raczej się nie słyszało.
Albo ja się nie interesowałem:D
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
Znasz, znasz: http://pl.wikipedia.org/wiki/Rammstein
@Sundog:
Wrócę do Laibacha (i poniekąd do meritum wątku).
Płyta Opus Dei wyszła w 1987r. Poznałem ją niedługo później.
W każdym razie... kiedy bodaj w 88r latem poznałem pewnego Słoweńca, znałem już (pobieżnie) Laibacha.
Zgadałem się z nim właśnie na ten temat. Pamiętam jak dziś, że gadalismy jeszcze po angielsku czyli byliśmy w miarę trzeźwi :D
Kiedy zarzuciłem temat niemieckiego języka i faszystowskiej stylistyki, gościu (za diabła nie pamiętam jego imienia) zrobił okrągłe oczy i skwitował: "You're idiot! You understand nothing!"
W miarę wchłaniania wody rozmownej, przeszliśmy na polski/srpskohrvatski i komunikacja stała się o niebo łatwiejsza :D
Gościu był słoweńskim nacjonalistą a przy okazji wielkim fanem Laibacha. Objaśnił mi, lajkonikowi, że Słowenii zawsze było bliżej do Niemiec niż do reszty mutanta pod nazwą Jugosławia.
Ale do Niemiec, nie do faszyzmu.
On sam uważał, że faszyzm zniszczył wspaniały kraj, jakim były Niemcy.
Laibach, przejaskrawiając stylistykę, ośmieszał faszyzm. Robił to konsekwentnie od lat. Napotykał przy tym na opór władzy, która (podobnie jak ja wówczas) tego nie rozumiała.
Rozmawialiśmy (coraz bardziej bełkotliwie;) kilka godzin... zatem wszystko to, co się wydarzyło później w byłej Jugosławii nie było dla mnie zaskoczeniem.
Te parę godzin dało mi niesamowitą (relatywnie do reszty społeczeństwa) wiedzę o tych krajach, zbudowanych na pozorze jedności słowiańskich ludów bałkańskich.
https://www.youtube.com/watch?v=hbnvqWi_f88
Edit: dopiero teraz się dopatrzyłem, że wokal w tym nagranku robi Annie Clark. Zdeklarowana lewaczka... ale lubię Jej muzę :D
Wrócę do Laibacha (i poniekąd do meritum wątku).
Płyta Opus Dei wyszła w 1987r. Poznałem ją niedługo później.
W każdym razie... kiedy bodaj w 88r latem poznałem pewnego Słoweńca, znałem już (pobieżnie) Laibacha.
Zgadałem się z nim właśnie na ten temat. Pamiętam jak dziś, że gadalismy jeszcze po angielsku czyli byliśmy w miarę trzeźwi :D
Kiedy zarzuciłem temat niemieckiego języka i faszystowskiej stylistyki, gościu (za diabła nie pamiętam jego imienia) zrobił okrągłe oczy i skwitował: "You're idiot! You understand nothing!"
W miarę wchłaniania wody rozmownej, przeszliśmy na polski/srpskohrvatski i komunikacja stała się o niebo łatwiejsza :D
Gościu był słoweńskim nacjonalistą a przy okazji wielkim fanem Laibacha. Objaśnił mi, lajkonikowi, że Słowenii zawsze było bliżej do Niemiec niż do reszty mutanta pod nazwą Jugosławia.
Ale do Niemiec, nie do faszyzmu.
On sam uważał, że faszyzm zniszczył wspaniały kraj, jakim były Niemcy.
Laibach, przejaskrawiając stylistykę, ośmieszał faszyzm. Robił to konsekwentnie od lat. Napotykał przy tym na opór władzy, która (podobnie jak ja wówczas) tego nie rozumiała.
Rozmawialiśmy (coraz bardziej bełkotliwie;) kilka godzin... zatem wszystko to, co się wydarzyło później w byłej Jugosławii nie było dla mnie zaskoczeniem.
Te parę godzin dało mi niesamowitą (relatywnie do reszty społeczeństwa) wiedzę o tych krajach, zbudowanych na pozorze jedności słowiańskich ludów bałkańskich.
https://www.youtube.com/watch?v=hbnvqWi_f88
Edit: dopiero teraz się dopatrzyłem, że wokal w tym nagranku robi Annie Clark. Zdeklarowana lewaczka... ale lubię Jej muzę :D
Pomyliłem się.
TO nie jest Ann Clark, choć jak się dokopałem, Laibach rzeczywiście z Nią współpracował w jednym nagraniu ("Silence").
To ich "własna" klawiszówka i wokalistka czyli Mina Špiler.
Ma podobną manierę głosową i jest nieco podobna wizualnie.
Przegapiłem fakt, że jest podobna do Ann Clark jaką pamiętam sprzed 30 lat a video jest "świeże" bo z koncertu w Lublianie 16/05/2014
TO nie jest Ann Clark, choć jak się dokopałem, Laibach rzeczywiście z Nią współpracował w jednym nagraniu ("Silence").
To ich "własna" klawiszówka i wokalistka czyli Mina Špiler.
Ma podobną manierę głosową i jest nieco podobna wizualnie.
Przegapiłem fakt, że jest podobna do Ann Clark jaką pamiętam sprzed 30 lat a video jest "świeże" bo z koncertu w Lublianie 16/05/2014
>Laibach, przejaskrawiając stylistykę, ośmieszał faszyzm. Robił to konsekwentnie od lat. Napotykał przy tym na opór władzy, która (podobnie jak ja wówczas) tego nie rozumiała.
Ostatnio dane mi było obejrzeć taką komedię: Er ist wieder da ("On wrócił" - po naszemu). O tym, jak w 2014 w Berlinie pojawia się Hitler (przeniósł się w czasie, a jakże, jak terminator mógł, to on też:p). Film zaczyna się od komedii, ale finał to dramat. Ludzie odbierają Hitlera jako komika, a on rozmawia, dostrzega ich problemy i wskazuje rozwiązania. Śmieją się, ale w ich umysłach rodzi się pogląd, że "coś w tym jest". I Hitler stwierdza, że on jest w każdym człowieku.
Ośmiesza faszyzm mówisz? Ale czy tym samym go nie promuje, że sprawia, że staje się on fascynujący?
Większość neonazistów też nie widzi wychudzonych trupów wyrzucanych z komór gazowych, a wielkiego przywódce, wzniosłe przemówienia, radość tłumów, zjednoczenie, solidarność, siłę... i fajne mundury członków SS;)
Rozumiem więc opór władzy, bo ja mogę chodzić ze swastyką na plecach i będzie to dla mnie wyłącznie symbol szczęścia, inni zaś przez symbol mogą kierować się ku ideologii, tak jak przez muzykę ludzie wielbią muzyka (a dzięki artystom wypromowano otwartość na homoseksualizm).
Ostatnio dane mi było obejrzeć taką komedię: Er ist wieder da ("On wrócił" - po naszemu). O tym, jak w 2014 w Berlinie pojawia się Hitler (przeniósł się w czasie, a jakże, jak terminator mógł, to on też:p). Film zaczyna się od komedii, ale finał to dramat. Ludzie odbierają Hitlera jako komika, a on rozmawia, dostrzega ich problemy i wskazuje rozwiązania. Śmieją się, ale w ich umysłach rodzi się pogląd, że "coś w tym jest". I Hitler stwierdza, że on jest w każdym człowieku.
Ośmiesza faszyzm mówisz? Ale czy tym samym go nie promuje, że sprawia, że staje się on fascynujący?
Większość neonazistów też nie widzi wychudzonych trupów wyrzucanych z komór gazowych, a wielkiego przywódce, wzniosłe przemówienia, radość tłumów, zjednoczenie, solidarność, siłę... i fajne mundury członków SS;)
Rozumiem więc opór władzy, bo ja mogę chodzić ze swastyką na plecach i będzie to dla mnie wyłącznie symbol szczęścia, inni zaś przez symbol mogą kierować się ku ideologii, tak jak przez muzykę ludzie wielbią muzyka (a dzięki artystom wypromowano otwartość na homoseksualizm).
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
> fajne mundury członków SS
Robione przez Hugo Boss.
Zapomniana historia.. a raczej kopnięta pod dywan.
Podobnie jak ubezpieczanie "obozu pracy" Auschwitz przez Allianz czy wchłonięcie IG Farben, produkującego "Zyclon B" przez koncern Bayer.
Dużo by się dało znaleźć.
Ja Ci Anty powiem jedno.
Wyczuwam ludzi dosyć dobrze.
I jeśli mi słoweński nacjonalista mówi w twarz, że Laibach jest antyfaszystowski, to mu wierzę.
Nie dlatego, że jestem naiwny. Ale dlatego, że nie ma on najmniejszego powodu, aby kłamać.
Robione przez Hugo Boss.
Zapomniana historia.. a raczej kopnięta pod dywan.
Podobnie jak ubezpieczanie "obozu pracy" Auschwitz przez Allianz czy wchłonięcie IG Farben, produkującego "Zyclon B" przez koncern Bayer.
Dużo by się dało znaleźć.
Ja Ci Anty powiem jedno.
Wyczuwam ludzi dosyć dobrze.
I jeśli mi słoweński nacjonalista mówi w twarz, że Laibach jest antyfaszystowski, to mu wierzę.
Nie dlatego, że jestem naiwny. Ale dlatego, że nie ma on najmniejszego powodu, aby kłamać.
Też bym nie zarzucił mu kłamstwa, ale to co czuje słoweński nacjonalista względem muzyki, która mu się podoba, nie musi być tym, co z tej muzyki wyciąga niemiecki nacjonalista;)
Wiesz jak to jest z muzyką, każdy widzi, to co czuje, a nie to co jest. Dobry przykład mamy u siebie "windą do nieba" gra się na każdym weselu, a to piosenka o zamążpójściu bez miłości, z przymusu. Współczuję mężczyznom, którzy muszą ją słyszeć na własnym ślubie:D
Wiesz jak to jest z muzyką, każdy widzi, to co czuje, a nie to co jest. Dobry przykład mamy u siebie "windą do nieba" gra się na każdym weselu, a to piosenka o zamążpójściu bez miłości, z przymusu. Współczuję mężczyznom, którzy muszą ją słyszeć na własnym ślubie:D
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
> to co czuje słoweński nacjonalista (..) nie musi być tym, co z tej muzyki wyciąga niemiecki nacjonalista
To niezaprzeczalny fakt.
Ale nacjonalistów niemieckich jest garstka. Plankton rzekłbym ;)
Jest nacjonalizm państwowy.. i to bardzo silny.. ale do dysputy o tym raczej jest miejsce na "polityce"
> windą do nieba
nie słyszałem tego na żadnym ślubie czy weselu.
Może.. byłem na ślubach czy weselach osób choć ciut myślących :]
BTW: Moja prawie córcia w sobotę wyszła za mąż. Nie życzyłem Jej wszystkiego naj.. na nowej drodze życia.
Po co? Ma genialnego faceta i sama jest genialną kobietą. Poradzi se :D
To niezaprzeczalny fakt.
Ale nacjonalistów niemieckich jest garstka. Plankton rzekłbym ;)
Jest nacjonalizm państwowy.. i to bardzo silny.. ale do dysputy o tym raczej jest miejsce na "polityce"
> windą do nieba
nie słyszałem tego na żadnym ślubie czy weselu.
Może.. byłem na ślubach czy weselach osób choć ciut myślących :]
BTW: Moja prawie córcia w sobotę wyszła za mąż. Nie życzyłem Jej wszystkiego naj.. na nowej drodze życia.
Po co? Ma genialnego faceta i sama jest genialną kobietą. Poradzi se :D
@ Sadyl & comp
Tytuł wątku jest znakomity, ale kometarze się z nim nie pokrywają, bo widzę, że nie wszyscy orientują się o co tu naprawdę chodzi.
Otóż człowiek jest jednostką o wielu potencjalnych talentach, w tym muzycznym, z których został dosłownie odarty, powtarzam ODARTY.
Zdolność do muzykowania, śpiewania, tańca, czy rysowania zostały wyprowadzone z wnętrza czlowieka na zewnątrz i tam na zewnątrz hasają sobie Madonny, Beyoncee, Beatelsi, Rolling Stonesi, czy Deep Purple a wy , wydrążeni z tych umiejętnośći możecie ich tylko słuchać lub oglądać. Zaszedł proces eksterioryzacji i wydziedziczenia, no to teraz czas by uzmysłowić sobie co się stało i dokonać procesu odwrotnego - internalizacji. Każdy może być muzykiem, malarzem czy tancerzem.
W sumie ogólny poziom rozwoju zostanie zachowany a moc jednostki spotęgowana i jakie przy tym oszczędności powstają.
Tytuł wątku jest znakomity, ale kometarze się z nim nie pokrywają, bo widzę, że nie wszyscy orientują się o co tu naprawdę chodzi.
Otóż człowiek jest jednostką o wielu potencjalnych talentach, w tym muzycznym, z których został dosłownie odarty, powtarzam ODARTY.
Zdolność do muzykowania, śpiewania, tańca, czy rysowania zostały wyprowadzone z wnętrza czlowieka na zewnątrz i tam na zewnątrz hasają sobie Madonny, Beyoncee, Beatelsi, Rolling Stonesi, czy Deep Purple a wy , wydrążeni z tych umiejętnośći możecie ich tylko słuchać lub oglądać. Zaszedł proces eksterioryzacji i wydziedziczenia, no to teraz czas by uzmysłowić sobie co się stało i dokonać procesu odwrotnego - internalizacji. Każdy może być muzykiem, malarzem czy tancerzem.
W sumie ogólny poziom rozwoju zostanie zachowany a moc jednostki spotęgowana i jakie przy tym oszczędności powstają.
Nie w idei.. ale chcę.. bo tak :D
Coś, co uważam za lepsze od oryginału... przynajmniej w warstwie wizualnej :D
https://www.youtube.com/watch?v=i7qFcaQODKM
Coś, co uważam za lepsze od oryginału... przynajmniej w warstwie wizualnej :D
https://www.youtube.com/watch?v=i7qFcaQODKM
> Ku***rwa!
@Admin:
Żeby napisać powyższy wyraz w formie, w jakiej zna je każdy, nawet dziecko, musiałem posunąć się do pewnego tricku, inaczej z automatu wyszłaby kurka.
Czyli: było to działanie celowe.
Gwiazdki musiałeś dorobić "ręcznie".
Doceniam Twój wkład w dbałość o czystość języka na Forum, ale DO DIASKA nie rzucam mięsem na lewo i prawo i jeśli raz to zrobię, to najwidoczniej taką formę ekspresji lingwistycznej uznaję za konieczną :)
@Admin:
Żeby napisać powyższy wyraz w formie, w jakiej zna je każdy, nawet dziecko, musiałem posunąć się do pewnego tricku, inaczej z automatu wyszłaby kurka.
Czyli: było to działanie celowe.
Gwiazdki musiałeś dorobić "ręcznie".
Doceniam Twój wkład w dbałość o czystość języka na Forum, ale DO DIASKA nie rzucam mięsem na lewo i prawo i jeśli raz to zrobię, to najwidoczniej taką formę ekspresji lingwistycznej uznaję za konieczną :)
@sadyl
W sferze doznań muzycznych to jestem o tyle kompetentny, że jako dziecko a potem młody człowiek grałem na paru instrumentach, i to do tego w młodzieżowym zespole symfonicznym, a zamiłowanie do muzyki mi pozostało, ale też jednocześnie wiem jaka jest rola muzyki i jak można ją wykorzystać do rozmaitych celów np. do masowania mózgu, więc strzygę uszami na sam dźwięk rozmaitych popkulturowych produkcji, bo tu nie mam większych wątpliwości.
W sferze doznań muzycznych to jestem o tyle kompetentny, że jako dziecko a potem młody człowiek grałem na paru instrumentach, i to do tego w młodzieżowym zespole symfonicznym, a zamiłowanie do muzyki mi pozostało, ale też jednocześnie wiem jaka jest rola muzyki i jak można ją wykorzystać do rozmaitych celów np. do masowania mózgu, więc strzygę uszami na sam dźwięk rozmaitych popkulturowych produkcji, bo tu nie mam większych wątpliwości.
@ Mikro
"Jeśli nie odróżniasz prośby od cenzury... Cóż, o czym tu dyskutować."
Jeśli nie odróżniasz KONTEKSTU...
Przecież rozmawiamy w medium publicznym, nie jest to rozmowa prywatna między konkretnymi osobami lecz interakcja międzi nickami. A to jest ZASDNICZA różnica instytucjonalna.
Jeśli takich prostych rzeczy nie odróżniasz, to...
"Jeśli nie odróżniasz prośby od cenzury... Cóż, o czym tu dyskutować."
Jeśli nie odróżniasz KONTEKSTU...
Przecież rozmawiamy w medium publicznym, nie jest to rozmowa prywatna między konkretnymi osobami lecz interakcja międzi nickami. A to jest ZASDNICZA różnica instytucjonalna.
Jeśli takich prostych rzeczy nie odróżniasz, to...
@BMtF:
Napisałem już to samo rano, ale serwer mi wypierdzieliił wypowiedź w kosmos a oczywiście czym dłuższa wypowiedź tym większa szansa na info w postaci "blokada antyspamowa" czy jak mi się dzisiaj rano trafiło "Przerwa techniczna" :D
Teraz będę złośliwy dla serwera, robiąc co chwilę CtrlC :D
Chciałem rano wrzucić poniższe, na rozruszanie :D
https://www.youtube.com/watch?v=Rr8ljRgcJNM
Z następującym komentarzem:
Jest wiele teorii spiskowych mówiących o tym, że Amerykanie nigdy na Księżycu nie wylądowali.
Jest sporo poszlak ku temu.
Z kolei.. są też twarde dowody obecności człowieka na Księżycu... choćby satelitarne zdjęcia pozostawionych tam przedmiotów,
Ok. Zdjęcia można sfabrykować.
Ale są rzeczy, które praktycznie każdy może sam sprawdzić w warunkach domowych. Choćby odbłyśniki laserowe.
Jest teoria, że amerykanie rzeczywiście na Księżycu byli. Ino... nie dało się tego sfilmować.
Ówczesne kamery nie były w stanie pracować w temperaturze bliskiej zeru bezwględnemu (a wątpię... czy dzisiaj znalazłoby się LEKKĄ kamerę, która dałaby radę).
Zatem, ku uciesze gawiedzi i przytarcia nosa Breżniewowi, Kennedy zmontował spektakl TV pod nazwą "Lądowanie na Księżycu".
Kubrick miał być jego reżyserem... wybranym ze względu na doświadczenie nabyte przy kręceniu Odysei Kosmicznej 2001.
Napisałem już to samo rano, ale serwer mi wypierdzieliił wypowiedź w kosmos a oczywiście czym dłuższa wypowiedź tym większa szansa na info w postaci "blokada antyspamowa" czy jak mi się dzisiaj rano trafiło "Przerwa techniczna" :D
Teraz będę złośliwy dla serwera, robiąc co chwilę CtrlC :D
Chciałem rano wrzucić poniższe, na rozruszanie :D
https://www.youtube.com/watch?v=Rr8ljRgcJNM
Z następującym komentarzem:
Jest wiele teorii spiskowych mówiących o tym, że Amerykanie nigdy na Księżycu nie wylądowali.
Jest sporo poszlak ku temu.
Z kolei.. są też twarde dowody obecności człowieka na Księżycu... choćby satelitarne zdjęcia pozostawionych tam przedmiotów,
Ok. Zdjęcia można sfabrykować.
Ale są rzeczy, które praktycznie każdy może sam sprawdzić w warunkach domowych. Choćby odbłyśniki laserowe.
Jest teoria, że amerykanie rzeczywiście na Księżycu byli. Ino... nie dało się tego sfilmować.
Ówczesne kamery nie były w stanie pracować w temperaturze bliskiej zeru bezwględnemu (a wątpię... czy dzisiaj znalazłoby się LEKKĄ kamerę, która dałaby radę).
Zatem, ku uciesze gawiedzi i przytarcia nosa Breżniewowi, Kennedy zmontował spektakl TV pod nazwą "Lądowanie na Księżycu".
Kubrick miał być jego reżyserem... wybranym ze względu na doświadczenie nabyte przy kręceniu Odysei Kosmicznej 2001.
@ sadyl
Człowiek psychicznie się nie zmienił. Kiedyś, gdy rolnicy wyorywali z ziemi jakieś skorupy czy nawet całe garnki, proponowano dwie wersjie; święci garnki lepią i potem w ziemi pozostawiają albo że one same w ziemi tak jakoś wyrastają.
To były rural legends, teraz mamy urban legends na temat lądowania na Księzycu czy zamachu na WTC.
Człowiek psychicznie się nie zmienił. Kiedyś, gdy rolnicy wyorywali z ziemi jakieś skorupy czy nawet całe garnki, proponowano dwie wersjie; święci garnki lepią i potem w ziemi pozostawiają albo że one same w ziemi tak jakoś wyrastają.
To były rural legends, teraz mamy urban legends na temat lądowania na Księzycu czy zamachu na WTC.
@Kruku:
Też widziałem ten odcinek. Stąd np. wiiem o odbłyśnikach laserowych.
I ... jak pisałem.. nie neguję obecności Amerykanów na Księżycu.
Ale nie obalili (bo nie da się go obalić) mitu o fabrykacji zdjęć w studiu.
To akurat może być prawdą, szczególnie, jeśli zauważy się, że Kubrick robił sequela czyli Odyseję Kosmiczną 2010 sprzętem wówczas niedostępnym "na rynku". Kamerami, które NASA Mu kupiła dla wyreżyserowania spektaklu i dostał w podzięce za robotę.
Też widziałem ten odcinek. Stąd np. wiiem o odbłyśnikach laserowych.
I ... jak pisałem.. nie neguję obecności Amerykanów na Księżycu.
Ale nie obalili (bo nie da się go obalić) mitu o fabrykacji zdjęć w studiu.
To akurat może być prawdą, szczególnie, jeśli zauważy się, że Kubrick robił sequela czyli Odyseję Kosmiczną 2010 sprzętem wówczas niedostępnym "na rynku". Kamerami, które NASA Mu kupiła dla wyreżyserowania spektaklu i dostał w podzięce za robotę.
Osobiście, zwisa mi i powiewa czy byli, czy nie byli...
W d... już też można "być" i g... obserwować, zdjęcia robić "otoczenia" itd.
Tutaj, na Ziemi jest tyle piękna i cudów, od których odwracają naszą uwagę co raz skuteczniej...
Ps
W stanie procesu poszukiwania, można żyć i nawet spokojnie umrzeć. Ukończenie poszukiwania dowodem na to, że szukało się niczego może być niszczycielskie...chyba, że rozumie się wartość i znaczenie niczego we wszystkim, wtedy nie trzeba poszukiwać, wystarczy potykać się.
W d... już też można "być" i g... obserwować, zdjęcia robić "otoczenia" itd.
Tutaj, na Ziemi jest tyle piękna i cudów, od których odwracają naszą uwagę co raz skuteczniej...
Ps
W stanie procesu poszukiwania, można żyć i nawet spokojnie umrzeć. Ukończenie poszukiwania dowodem na to, że szukało się niczego może być niszczycielskie...chyba, że rozumie się wartość i znaczenie niczego we wszystkim, wtedy nie trzeba poszukiwać, wystarczy potykać się.
Od języka i jego poprawności byli propagandyści .Prawda przez wielkie P jest Prawdą o której nic nam nie wiadomo ,nie potrzebuje żadnych g...umentów .To o czym piszesz narratorze, interpretacji ,analizach jest tylko podstawą tego stożka którego dano nam skosztować.Jeśli chodzi o poznanie to jesteśmy na etapie Galileusza -używamy soczewek ale nic nie widzimy .Einstein dopiero się urodzi!!
L.Wittgenstein uznany za najwybitniejszego filozofa wszech czasów mawiał że 'słowa nie są adekwatnym wyrazicielem rzeczywistości ' może dlatego że nie wierzymy w głębi siebie aby to odkrycie Prawda miało jakieś znaczenie, tak jak nie miało znaczenia pojawienie się człowieka z Cromagnon czy Neandertalczyka
@anonim
Naiwność, kłamstwo nigdy nie steje się prawdą, to ty wierząc w kłamstwo i postępując za kłamstwem przedzierzgasz się w zombie, antybyt skazany na zagładę. Co widać na przykladzie rozpadającej się Zachodniej Europy.
Filozofowie badają rozwój idei, prawdę poznają naukowcy zaangażowani w nauki szczegółowe, badający przede wszystkim relacje między faktami a dopiero potem relacje między słowami a faktami.
Naiwność, kłamstwo nigdy nie steje się prawdą, to ty wierząc w kłamstwo i postępując za kłamstwem przedzierzgasz się w zombie, antybyt skazany na zagładę. Co widać na przykladzie rozpadającej się Zachodniej Europy.
Filozofowie badają rozwój idei, prawdę poznają naukowcy zaangażowani w nauki szczegółowe, badający przede wszystkim relacje między faktami a dopiero potem relacje między słowami a faktami.
Sprawę Bolka znam dokładnie i z bliska, ale ona ma jeszcze parę innych warstw, o których się nie mówi, bo dla generalnego obrazu niewiele by wniosły. Każdą warstwę należaloby rozpatrywać przy pomocy innych kryteriów, bo jedna warstwa to nie to samo co inna warstwa. Do ustalenia prawdy trzeba stosować odpowiednie narzędzia umiejętnie je dobierając - nie patrzy się na świat z grubszej strony lornetki.
@ sadyl
Do ad remu, bitte,please,
jak mawiają prawdziwi europejczycy.Ja rozumiem, choć nie podzielam, przekonanie, że najfajniej jest dać upust swoim fantazjom i kreować nieskończone byty wirtualne, bo to niby bez konsekwencji. Niby.
Bicie wirtualnej piany to to, co króliczki internetowe lubią najbardziej.Bo nic innego im już nie pozostało.
Do ad remu, bitte,please,
jak mawiają prawdziwi europejczycy.Ja rozumiem, choć nie podzielam, przekonanie, że najfajniej jest dać upust swoim fantazjom i kreować nieskończone byty wirtualne, bo to niby bez konsekwencji. Niby.
Bicie wirtualnej piany to to, co króliczki internetowe lubią najbardziej.Bo nic innego im już nie pozostało.
EEEE no bolek nie był taki zły, bo w sumie to co on mógł jako robotnik stoczniowy kontra całe państwo (system) więcej zrobić, dawali coś tam to pewnie podpisywał - lepiej podpisać niż leżeć 2 metry pod ziemią.
A takich co to unieśli się honorem i ich odstrzelili zanim cokolwiek zdążyli zdziałać ..... o nich nikt nie pamięta.... i systemu swoją godnością nie obalili....
To człowiek jest nie kurna jakiś wyimaginowany nieskazitelny bohater z bajek. Nie należy patrzeć co podpisał tylko jak postępował czy faktycznie donosił , czy robił to z premedytacją, aby własnym kolegom i przyjaciołom zaszkodzić ? Chyba nie... ?!
.... popatrz na PO okradło cię z emerytury , w sumie prawie każdy kto mógł przy korycie to coś kręcił i cwaniakował i w tym wszystkim jesteś TY jak ten Bolek kiedyś skoro mieszasz go z błotem , pokaż na co ciebie stać - rozwal system - masz nawet jedną przewagę - tubę propagandową jaką jest internet - on nie miał... takie moje zdanie.
A takich co to unieśli się honorem i ich odstrzelili zanim cokolwiek zdążyli zdziałać ..... o nich nikt nie pamięta.... i systemu swoją godnością nie obalili....
To człowiek jest nie kurna jakiś wyimaginowany nieskazitelny bohater z bajek. Nie należy patrzeć co podpisał tylko jak postępował czy faktycznie donosił , czy robił to z premedytacją, aby własnym kolegom i przyjaciołom zaszkodzić ? Chyba nie... ?!
.... popatrz na PO okradło cię z emerytury , w sumie prawie każdy kto mógł przy korycie to coś kręcił i cwaniakował i w tym wszystkim jesteś TY jak ten Bolek kiedyś skoro mieszasz go z błotem , pokaż na co ciebie stać - rozwal system - masz nawet jedną przewagę - tubę propagandową jaką jest internet - on nie miał... takie moje zdanie.
> pokaż na co ciebie stać - rozwal system - masz nawet jedną przewagę - tubę propagandową jaką jest internet
Nie mam aż tak wygórowanych ambicji, aby obalać system.
Korzystam z tuby, jaką jest internet, na ile się da.
Nie wciskam swojej propagandy.
Daję czasami ludziom do myślenia.
Na zdaniu ludzi bezmyślnych mi nie zależy.
Stąd mój generalny sprzeciw wobec demokracji.
Nie mam aż tak wygórowanych ambicji, aby obalać system.
Korzystam z tuby, jaką jest internet, na ile się da.
Nie wciskam swojej propagandy.
Daję czasami ludziom do myślenia.
Na zdaniu ludzi bezmyślnych mi nie zależy.
Stąd mój generalny sprzeciw wobec demokracji.
On też chyba nie miał - chodziło mu tylko żeby cen nie podnosili i żeby za godną pracę mógł godnie rodzinę wyżywić i utrzymać, gdy coś tam podpisywał to pewnie nie po to bo miał ambicje być prezydentem.... a że miał potem trochę szczęścia, żadna zabłąkana kulka go nie trafiła to nie powód by wyjeżdżać z żółcią na niego :/