Widok

Grzyby!

Hobby Hydepark Temat dostępny też na forum:
Nie będę zaczynał wątku od "yyyy...".. no i stary się przeterminował (za długo się ładuje) :D

Ciepło i mokro. Faceci to lubią.. grzyby też :D

Zatem krótkie żołnierskie pytanie do BMtF: (a w zasadzie prośba o raport ;)

Jak to wygląda u Cię?

Nadanżasz? ;)

--
Jesli ktoś ma info z innych regionów, to oczywiście mile widziane :D
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 21

Po powrocie z apteki, na własnej działce podknęłam się o rydza. Z jednym cóż począć... pół h później wyszłam na papierosa. Obeszłam teren i w dwóch, stałych miejscach znalazłam więcej. Z trzech garści i po przebraniu, zwłaszcza tych wielkich okazów, do obiadku było co podać. Lepszy rydz niż nic ale musi, czas ruszyć w teren.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0

Odzyskalem zasięg. U mnie wszystek po trochu od opieniek po prawdziwki. Pięknie pada deszcz. W lesie tylko sarny i ja. Nic więcej nie trzeba.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0

Uhm...z tym deszczem to prawda. Lubię kiedy nocą lub nad ranem (szczególnie w weekend) deszcz stuka w okna dachowe.

Ps
Przed 18tą, zatelefonował mój Tatuś, sprawdzić czy żyję ~:). Zapytał czy zjadłam grzyby, których zdjęcie przesłałam Mu kilka godzin wcześniej. Odczekał i zadzwonił ponieważ On "takich grzybów w życiu nie widział". Rzeczywiście, nas uczył zbierać tylko prawdziwki, koźlarze, maślaki... Gdy poznałam Męża, poznałam też rydze. Lubię bo są twarde i smaczne.
Tata, z jednej strony rozbawił mnie, z drugiej zawsze cieszę się gdy dzwoni bo często czyta w moich myślach.
"Zjadłaś już te grzyby? Jak się czujesz? Żyjesz?" ~:))))))
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0

Rydze łatwo pomylić z mleczajem wełnianką.
Jest nieco trująca, choć raczej nikogo nie zabije, bo jest parszywa (piekąca i gorzka) w smaku. Co najwyżej de.. urwie ;) Ale po co sp***zyć sobie np. susz?
Różni się nieco kolorem i prążkami, oraz ma włókniste strzępki na krańcach kapelusza. Ale ta ocena może być zawodna.
Niezawodnym kryterium jest kolor mleczka. Rydz ma pomarańczowe, nie zmieniające barwy. Wełnianka ma białe, ciemniejące. Na język - bardzo piekące.
Poza tym rydz, gdzieś przygnieciony, przebarwia się na zielono, czego wełnianka nie robi.

Szkoda, że Mansona nie ma. Mógłby zweryfikować to, co piszę i ew. dodać coś od siebie.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 5

Jaki fajny, ciepły post.
:-)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0

> nas uczył zbierać tylko prawdziwki, koźlarze, maślaki.

Czyli generalnie: grzyby rurkowe.
Z pewnością o tym było w niniejszym (a może wcześniejszym) wątku. Nie chce mi się sprawdzać;)
Ale warto to powtórzyć dla osób, które z lenistwa nie czytały całego wątku :)
To jest świetna selekcja dla zupełnych nowicjuszy. Ciężko trafić na coś trującego. Borowik szatański w Polsce praktycznie nie występuje. Pojedyncze egzemplarze. Szansa trafienia jak szóstka w lotto :)
A goryczaka żółciowego (często mylnie nazywanego szatanem) nikt, komu nie zanikły kubki smakowe, po prostu nie zje.
Wszystko inne rurkowe da sie pożreć:)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 5

Zmieniają się te opinie. Kiedyś borowik ceglastopory uważany był za niejadalny, a teraz czytam, że jest bardzo dobry. Pełno tego nazbierałem dawno temu. Dołączyły do innych suszonych, zostały zapomniane i w zimie skończyły w zupie albo w bigosie. Nikomu nic nie było. A może to były borowiki ponure? Tego to nikt nie rozróżni nawet doświadczony grzybiarz.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1

Jak byłem dziecięciem, to się olszówki zbierało.
Potem poszło info, że są zabójcze na dłuższą metę - zawierają coś, co się kumuluje i nieodwracalnie uszkadza wątrobę.
Nie zbieram. Moja wątroba ma wystarczająco dużo roboty :D

Ale nie popadajmy w panikę. Na coś kiedyś trza umrzeć. Szansa, że akurat grzyby się do tego przyczynią, jest znikoma.
Chyba, że ktoś się nażre łysiczek i wyjdzie przez okno :D
btw: na działce, na której spotkałem rydze i maślaki, na moje niewprawne oko, najprawdopodobniej rosną również łysiczki. Weryfikować tego nie zamierzam ;)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 5

Tak na dobrą sprawę niewiele jest grzybów śmiertelnie trujących. Ale te blaszkowane zawsze sama jadam bo u mnie w rodzinie sami strachliwi. Nie wiem dlaczego ale po solidnym ususzeniu grzyby uznawane nawet za lekko trujące, tracą swoje właściwości :P
A najwięcej aromatu grzybowego uzyskuje się z niektórych hub nadrzewnych - ususzonych i sproszkowanych
I osobiście uwielbiam maślaczki pieprzowe - nikt ich nie zbiera bo są pikantne po usmażeniu. Ja lubię ich pikantność ale większość ludzi się ich pewnie boi
Po ostudzeniu i ponownym podgrzaniu tracą swoją pikantność i można je normalne szamać
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2

Wszystkie wpisy na bieżąco są moderowane przez administratorów. Weryfikowane są także posty zgłoszone do moderacji. Jeśli któryś ze zgłoszonych postów nie został zablokowany, oznacza to, że nie narusza regulaminu. Proszę o wskazanie wypowiedzi, która powinna zostać zablokowana.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Dobrze prawisz panie Sadyl.

U mleczajów jest taka zasada, że ciemne mleczko - grzyb jadalny, jasne mleczko - niejadalny lub trujący. Organoleptyczne sprawdzenie smaku mleczka tez dobre, bo gorzkie lub piekące dyskwalifikuje grzyba, przy czym czasem jest tak gorzkie, że gęby nie można wypłukać przez godzinę, a ślinotok daje o sobie znać.

Z tymi mleczajami to jest jeszcze tak, że niektórzy jedzą nawet te niejadalne. U mnie wysyp mleczaja dołkowanego, w PL uznawany za trujący, w Meksyku i Skandynawii gotują go kilkukrotnie, po czym kiszą i jest nawet w obrocie handlowym.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 1

Miałem chwilę wczoraj, to się zapuściłem do lasu.
Szału nie ma, de.. nie urywa. Nie są to zbiory "przemysłowe", jak u Ciebie, BMtF ;)
90% to maślaki. Z miejsca, które od wejścia maślakami mi "pachło". Troszkę innych znalezisk.
Wśród nich kilka płachetek.
Jako, że KILKA, poszły na śmietnik. Nie ufam pojedynczo rosnącym płachetkom.
I prawdopodobnie przytrafiłem borowika ponurego lub ceglastoporego. Miałem problem z rozpoznaniem..
Tak czy owak... obgotowane i wrzucone w czeluście zamrażarki. Nawet jeśli to był ponury, to co najwyżej de.. mi urwie :D

I przy okazji miałem okazję posmakować mleczko wełnianki. Jest jak mówisz. Smak w pysku pozostaje na długo :)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 5

Ponurego od ceglastoporego łatwo odróżnić.
Po pierwsze, po smaku miąższu. Ponury jest gorzkawy. Ale co do zasady jadalny, trujący jedynie w stanie surowym. Na dodatek borowiki są miło trujące, bo w najgorszym razie leci z człowieka z obu stron przez trzy dni, i tyle.
Po drugie, po rysunku na trzonie. ponury ma marmurkowy wzorek, jak większość borowików, a ceglastopory kosmki, jak koźlarze.
Na Podhalu na ceglastopore mówi się pociece (#ciekawostka)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0

> łatwo odróżnić.

Tobie łatwo. Ja siedziałem z pół godziny w Necie, oglądając zdjęcia. A jako, że egzemplarz był już letko skapciały i częściowo pożarty przez ślimaki (choć robaczywy nie był), nie wyglądał na nic z obrazka ;)
Ale gorzkawy nie był. Sprawdziłem ;)

> miło trujące, bo w najgorszym razie leci z człowieka z obu stron przez trzy dni, i tyle

Dzięki za takie MIŁE trucie. W szczególy wdawać sie nie zamierzam, ale po drugim tygodniu takich "przyjemności" ląduje się na SOR-ze z wetkniętymi kroplówami w obie łapy (pisałem o tym w wątku obok ;). Trzeciego już bym nie pyknął :/
Wiesz, jak boli kroplówa z potasu? ;>

Wziąłem sobie do serca to, co mówiłeś o fazach Księżyca. Kolejny raz ruszę do lasu za ok. 10-14 dni ;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 5

wiecie co
Tęskno mi za Wami
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 2

Ja polecam oznaczać sobie miejsca dobrych grzybobrań za pomocą gps-a. Wtedy możemy tam trafić ponownie nawet po ciemku :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Obchodząc admina i system, do zobaczenia w Rzymie
http://youtu.be/McjmZUyhwkE

Ps
Rydze "som" i w dzisiejszej, porannej mgle aż chce się żyć!
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Nie wiem, o co chodzi. Dotarłem w miejsca z pozoru idealne. Ogromne zagajniki młodych sosen i nieużytki leśne porośnięte sosnami i świerkami sporadycznie. Powinno być tam kilka wiader maślaków i przynajmniej kilkadziesiąt rydzów. A przez 3 godziny zebrałem tylko około 20 maślaków, a drugie tyle odrzuciłem bo były robaczywe. Ja tam swoje zawsze wyniosę, bo w takich sytuacjach uzupełniam zbiór purchawkami. To najlepsze grzyby, nie ślimaczeją na patelni. Obiad był zatem przyzwoity, zwłaszcza, że poparty Kadarką Prestige. Ale jak to się ma tych wszystkich historii o niebywałym wysypie grzybów, to pojęcia nie mam
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1

https://www.youtube.com/watch?v=0_MllTsDCa0
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Ja pierdykam... Co to było?!
Corona mi się od krwi oddzieliła w krwioobiegu.

http://youtu.be/OLj8EcECKxk
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
do góry