Widok
nie, nie okradam
to państwo okrada mnie
wykształcili mnie rodzice - nie państwo :)
moi rodzice i dziadkowie całe życie płacili podatki
DODATKOWO poza podatkami: z ich własnych pieniędzy byłem karmiony i utrzymywany - nie z państwowych :)
ja mam się zrzucać na czyjąś emeryturę? chyba kpisz
to Ty (Wy) sobie zgotowaliście ten los, ja nie zgadzałem się na zrzucanie się na Wasze emerytury , nikt mnie o to nie pytał...
a na SWOJĄ emeryturę i usługi z jakich będę korzystał będę płacił w państwie którym będę mieszkał
gdzie tu widzicie okradanie państwa w którym nie mieszkam?
@k.a.
to wyjaśnia dlaczego nie potrafisz zrozumieć podstawowych zagadnień i pojęć...
wyjaśnia również dlaczego imputujesz i nie rozumiesz tekstu, który czytasz...
to państwo okrada mnie
wykształcili mnie rodzice - nie państwo :)
moi rodzice i dziadkowie całe życie płacili podatki
DODATKOWO poza podatkami: z ich własnych pieniędzy byłem karmiony i utrzymywany - nie z państwowych :)
ja mam się zrzucać na czyjąś emeryturę? chyba kpisz
to Ty (Wy) sobie zgotowaliście ten los, ja nie zgadzałem się na zrzucanie się na Wasze emerytury , nikt mnie o to nie pytał...
a na SWOJĄ emeryturę i usługi z jakich będę korzystał będę płacił w państwie którym będę mieszkał
gdzie tu widzicie okradanie państwa w którym nie mieszkam?
@k.a.
to wyjaśnia dlaczego nie potrafisz zrozumieć podstawowych zagadnień i pojęć...
wyjaśnia również dlaczego imputujesz i nie rozumiesz tekstu, który czytasz...
Dzień dobry, Mam nadzieję, że nie będę nad zbyt arogancji jeśli zapytam Was o następującą kwestię (skoro już padają kwoty):
Przypuśćmy, że tworzycie wspaniałą rodzinę: taką np. 2 + 2-ka dzieci do np. 25 roku życia, nie ważne, może być to 2+1, lub 1+1.
Waszym zdaniem: Jak wysoka kwota dochodu (na rodzinę) by Wam wystarczyła miesięcznie, by moglibyście uznać, że jesteście zadowolenia z życia tutaj w tym kraju? I nie myślelibyście o żadnym wyjeździe za granicę i nie narzekalibyście na przyszłe emerytury?
Chodzi mi odpowiedzi tylko tych osób, które tworzą rodzinę i codziennie mierzą się z różnymi wydatkami.
EDIT:
Aradash; Taką mam uwagę do Ciebie (Ty również możesz mieć jakąś do mnie - na pewno wyciągnę wnioski)). Czy mógłbyś nie obrażać osób będących tu na forum w taki bezceremonialny sposób?
Przypuśćmy, że tworzycie wspaniałą rodzinę: taką np. 2 + 2-ka dzieci do np. 25 roku życia, nie ważne, może być to 2+1, lub 1+1.
Waszym zdaniem: Jak wysoka kwota dochodu (na rodzinę) by Wam wystarczyła miesięcznie, by moglibyście uznać, że jesteście zadowolenia z życia tutaj w tym kraju? I nie myślelibyście o żadnym wyjeździe za granicę i nie narzekalibyście na przyszłe emerytury?
Chodzi mi odpowiedzi tylko tych osób, które tworzą rodzinę i codziennie mierzą się z różnymi wydatkami.
EDIT:
Aradash; Taką mam uwagę do Ciebie (Ty również możesz mieć jakąś do mnie - na pewno wyciągnę wnioski)). Czy mógłbyś nie obrażać osób będących tu na forum w taki bezceremonialny sposób?
@ ;-)
jeśli może być para bez dzieci:
przy obecnym kursie dolara: 4000zł netto/os - to minimum, które uznaje za niezbędne do życia, spłacenia kredytu, samochodu i utrzymania, rozrywki + żeby jeszcze coś odłożyć
edit: ona pierwsza obraziła mnie nazywając złodziejem, ja natomiast nikogo nie obraziłem ;) tylko wyciągnąłem wnioski czytając powyższe wypowiedzi i analizując poziom percepcji autora :D
@inka-inka
"zdobyłeś pełne wykształcenie tylko w prywatnych szkołach" - to bez znaczenia, moi rodzice płacili podatki na utrzymanie tych szkół... gdyby nie płacili, gdyby uczelnie byly prywatne i płatne - rodzice mieli by kasę żeby wyłożyć bo nie płacili by na to podatków
jeśli może być para bez dzieci:
przy obecnym kursie dolara: 4000zł netto/os - to minimum, które uznaje za niezbędne do życia, spłacenia kredytu, samochodu i utrzymania, rozrywki + żeby jeszcze coś odłożyć
edit: ona pierwsza obraziła mnie nazywając złodziejem, ja natomiast nikogo nie obraziłem ;) tylko wyciągnąłem wnioski czytając powyższe wypowiedzi i analizując poziom percepcji autora :D
@inka-inka
"zdobyłeś pełne wykształcenie tylko w prywatnych szkołach" - to bez znaczenia, moi rodzice płacili podatki na utrzymanie tych szkół... gdyby nie płacili, gdyby uczelnie byly prywatne i płatne - rodzice mieli by kasę żeby wyłożyć bo nie płacili by na to podatków
Aradash jesteś arogancki i słabo kumaty.
zarabiam mało bo i pracuję mało, a nie dlatego, ze głupia jestem. Tobie zaś brakuje błyskotliwości i nie bardzo kumasz, co czytasz. i co piszesz chyba też nie - pieniądze Twoich dziadków i rodziców należą do nich, a pieniądze Twojego sąsiada to już do państwa ? przeanalizuj swoje wypowiedzi i wyciągnij wnioski.
Twoi rodzice płacą do budżetu ( załóżmy) 7tys. rocznie, a od sąsiada oczekuje się wpłaty rzędu 70tys., bo tyle wynika z jego zarobków, a on się przed tym broni kombinacjami podatkowymi, to znaczy, że on jest złodziejem tak? jego też nikt nie pytał i on sie na nic nie zgadzał.
zarabiam mało bo i pracuję mało, a nie dlatego, ze głupia jestem. Tobie zaś brakuje błyskotliwości i nie bardzo kumasz, co czytasz. i co piszesz chyba też nie - pieniądze Twoich dziadków i rodziców należą do nich, a pieniądze Twojego sąsiada to już do państwa ? przeanalizuj swoje wypowiedzi i wyciągnij wnioski.
Twoi rodzice płacą do budżetu ( załóżmy) 7tys. rocznie, a od sąsiada oczekuje się wpłaty rzędu 70tys., bo tyle wynika z jego zarobków, a on się przed tym broni kombinacjami podatkowymi, to znaczy, że on jest złodziejem tak? jego też nikt nie pytał i on sie na nic nie zgadzał.
Mam jeszcze jedno pytanie, mam nadzieję, że również nie będę nad zbyt arogancki jeśli zapytam Was o następującą kwestię, skoro już jest mowa o tym.
Jakie waszym zdaniem jest dobre wykształcenie? Jaką uczelnie, szkołę, program trzeba ukończył by uznać, że ma się dobre wykształcenie?
Pytam, bo chcę siebie spozycjonować. Nie ma tu grama złośliwości.
Jakie waszym zdaniem jest dobre wykształcenie? Jaką uczelnie, szkołę, program trzeba ukończył by uznać, że ma się dobre wykształcenie?
Pytam, bo chcę siebie spozycjonować. Nie ma tu grama złośliwości.
@jakie wykształcenie:
Żadne.
papier - jak się okazało dopiero po fakcie - jest potrzebny wyłączne do tego żeby mieć dłuższy urlop...
co np. w przypadku prowadzenia działalności gosp. wcale nie jest Ci potrzebne...
tak więc: żadne wykształcenie nie jest Ci potrzebne....
masz dobrze wykonywać usługę, za którą płaci klient - do tego nie potrzebujesz papierku z uczelni
edit: ps. uczelnie nie sprawdzają przy wejściu czy masz legitke i czy jeteś studentem... na każdy wykład możesz iść i słuchać nie będąc studentem ;)
możesz więc chodzić na to co Cię interesuje, lub na to w czym chcesz się dokształcić
@inka-inka
mi się nie 'wydaje' - ja to WIEM, że podatki które płacili moi rodzice wystarczyły by z nawiązką na opłacenie moich studiów i szkoły
wiem, że zrzucają się na to też inni - ale inni zrzucają się na swoje potomstwo...
moim zdaniem to głupota - bo jak ktoś nie ma dzieci, to też musi na to płacić ;)
@k.a.
ostatni raz Ci odpiszę, a w zasadzie nie Tobie, tylko innym, żeby uzmysłowić Twój poziom:
znów imputujesz, to chyba jakiś syndrom niektórych kobiet na tym forum...
napisałaś: "pieniądze Twoich dziadków i rodziców należą do nich, a pieniądze Twojego sąsiada to już do państwa?"
nie...
pieniądze dziadków i rodziców należą do nich
pieniądze sąsiada należą do sąsiada
podatki (mowa była WYŁĄCZNIE o VAT) zarówno rodziców jak i sąsiada należą do skarbu państwa
to Ty nie rozumiesz co czytasz... najwyraźniej nie masz pojęcia o czym rozmawiamy :D nie rozróżniasz VAT od pit/cit xD
"Twoi rodzice płacą do budżetu ( załóżmy) 7tys. rocznie, a od sąsiada oczekuje się wpłaty rzędu 70tys., bo tyle wynika z jego zarobków"
nic nie zrozumiałaś...
VAT płacisz od towarów i usług
natomiast podatek dochodowy - którego unikanie NIE MA WPŁYWU na income do budżetu - to kara za wykonaną przez Ciebie pracę
Ty piszesz o unikaniu podatku dochodowegoo, co jest dobre dla społeczeństwa, bo wtedy więcej pieniędzy przechodzi przez ręce obywateli, więc kupują więcej dórb i NIE MA wpływu na skarb państwa, bo koniec końców cała kasa tam trafi bo WSZYSCY płacą VAT
Ty piszesz o unikaniu PIT/CIT i bierzesz cyferki z kosmosu
my pisaliśmy o unikaniu VATu - a w zasadzie NIE o unikaniu, tylko o ukradzeniu VATu ze skarbu państwa - TO znaczy, że ta osoba jest złodziejem (nie to, jak sugerujesz, że unika podatku dochodowego)
jak widzisz to Ty nic nie kumasz ;) co wiem już od kilku Twoich postów wcześniej...
moja rozmowa z Tobą jest skończona
Żadne.
papier - jak się okazało dopiero po fakcie - jest potrzebny wyłączne do tego żeby mieć dłuższy urlop...
co np. w przypadku prowadzenia działalności gosp. wcale nie jest Ci potrzebne...
tak więc: żadne wykształcenie nie jest Ci potrzebne....
masz dobrze wykonywać usługę, za którą płaci klient - do tego nie potrzebujesz papierku z uczelni
edit: ps. uczelnie nie sprawdzają przy wejściu czy masz legitke i czy jeteś studentem... na każdy wykład możesz iść i słuchać nie będąc studentem ;)
możesz więc chodzić na to co Cię interesuje, lub na to w czym chcesz się dokształcić
@inka-inka
mi się nie 'wydaje' - ja to WIEM, że podatki które płacili moi rodzice wystarczyły by z nawiązką na opłacenie moich studiów i szkoły
wiem, że zrzucają się na to też inni - ale inni zrzucają się na swoje potomstwo...
moim zdaniem to głupota - bo jak ktoś nie ma dzieci, to też musi na to płacić ;)
@k.a.
ostatni raz Ci odpiszę, a w zasadzie nie Tobie, tylko innym, żeby uzmysłowić Twój poziom:
znów imputujesz, to chyba jakiś syndrom niektórych kobiet na tym forum...
napisałaś: "pieniądze Twoich dziadków i rodziców należą do nich, a pieniądze Twojego sąsiada to już do państwa?"
nie...
pieniądze dziadków i rodziców należą do nich
pieniądze sąsiada należą do sąsiada
podatki (mowa była WYŁĄCZNIE o VAT) zarówno rodziców jak i sąsiada należą do skarbu państwa
to Ty nie rozumiesz co czytasz... najwyraźniej nie masz pojęcia o czym rozmawiamy :D nie rozróżniasz VAT od pit/cit xD
"Twoi rodzice płacą do budżetu ( załóżmy) 7tys. rocznie, a od sąsiada oczekuje się wpłaty rzędu 70tys., bo tyle wynika z jego zarobków"
nic nie zrozumiałaś...
VAT płacisz od towarów i usług
natomiast podatek dochodowy - którego unikanie NIE MA WPŁYWU na income do budżetu - to kara za wykonaną przez Ciebie pracę
Ty piszesz o unikaniu podatku dochodowegoo, co jest dobre dla społeczeństwa, bo wtedy więcej pieniędzy przechodzi przez ręce obywateli, więc kupują więcej dórb i NIE MA wpływu na skarb państwa, bo koniec końców cała kasa tam trafi bo WSZYSCY płacą VAT
Ty piszesz o unikaniu PIT/CIT i bierzesz cyferki z kosmosu
my pisaliśmy o unikaniu VATu - a w zasadzie NIE o unikaniu, tylko o ukradzeniu VATu ze skarbu państwa - TO znaczy, że ta osoba jest złodziejem (nie to, jak sugerujesz, że unika podatku dochodowego)
jak widzisz to Ty nic nie kumasz ;) co wiem już od kilku Twoich postów wcześniej...
moja rozmowa z Tobą jest skończona
Do ~;-)
To wszystko zależy w dużej mierze od własnych predyspozycji i zdolności. Absolutnie nie uważam iż ukończenie wyższej uczelni gwarantuje pracę. Jestem zwolennikiem posiadania konkretnego fachu w ręku bo to zawsze się wybroni. Zdobywać jak najwięcej uprawnień, szkolić się u boku profesjonalistów.
Aradash...sorry ale widzisz tylko czubek własnego nosa..i o nim wiesz sporo ;-)
To wszystko zależy w dużej mierze od własnych predyspozycji i zdolności. Absolutnie nie uważam iż ukończenie wyższej uczelni gwarantuje pracę. Jestem zwolennikiem posiadania konkretnego fachu w ręku bo to zawsze się wybroni. Zdobywać jak najwięcej uprawnień, szkolić się u boku profesjonalistów.
Aradash...sorry ale widzisz tylko czubek własnego nosa..i o nim wiesz sporo ;-)
problem w tym, że dla Ciebie oczywiste jest, że ziemia jest płaska ;-)
ja widzę tylko czubek swojego nosa?
a przepraszam a kto wyżej wspominał że okrada własnych rodaków i jeszcze dumnie chwali się tym na forum? :-D
"Nie dam się więcej tak perfidnie okradać." - w kontekście odzyskiwania kasy którą się wpłaciło do skarbu państwa nie bacząc na innych obywateli brzmi trochę komicznie z zestawieniem powyższych postów o 'czubku nosa' i 'zrzucaniu się na emerytury'... komicznie - żeby nie użyć synonimów hipokryzji...
ja widzę tylko czubek swojego nosa?
a przepraszam a kto wyżej wspominał że okrada własnych rodaków i jeszcze dumnie chwali się tym na forum? :-D
"Nie dam się więcej tak perfidnie okradać." - w kontekście odzyskiwania kasy którą się wpłaciło do skarbu państwa nie bacząc na innych obywateli brzmi trochę komicznie z zestawieniem powyższych postów o 'czubku nosa' i 'zrzucaniu się na emerytury'... komicznie - żeby nie użyć synonimów hipokryzji...
Aradash "*) oszukując skarb państwa w dowolny sposób nie okradasz 'rządu' ani 'skarbówki' tylko innych obywateli :D państwo NIE MA swoich pieniędzy - państwo dysponuje pieniędzmi obywateli pobieranymi w podatkach" - to chyba twoja wypowiedź nie? no chyba, że coś pomyliłam przez ten mój niski poziom.
nacisk na " dowolny sposób". to rozszerzyło temat VATu, zatem moje wypowiedzi są na miejscu.
nacisk na " dowolny sposób". to rozszerzyło temat VATu, zatem moje wypowiedzi są na miejscu.
Nie są.
"no chyba, że coś pomyliłam przez ten mój niski poziom."
Dokładnie tak.
nie "dowolny sposób" tylko "oszukując w dowolny sposób"
ta, jest różnica...
jeśli robię tak, żeby moja kasa którą powinienem zapłacić w podatkach koniec końców i tak trafiła do skarbu państwa - NIE OSZUKUJE
po prostu pieniądze przebywają dłuższą drogę - nie bardziej czasochłonną, tylko dłuższą!
dzięki temu że nie płacę podatku dochodowego, moja kasa trafia (zamiast najpierw do budżetu) do innych polaków - a POTEM do budżetu
do niektórych jak grochem o ścianę...
wyżej pisałem dokładnie to samo, a ona wciąż nie rozumie :D
to nie jest oszukiwanie... to znacznie lepsze rozwiązanie niż narzuca rząd... tak rozwijały się XVIII w. stany, tak rozwijała się XIX w. szwecja, tak rozwijają się obecne chiny.
a polska od 40 lat stoi w miejscu...
fakt... mamy nowe technologie - z zachodu
mamy nowe samochody - patrz technologię
mamy troszkę bardziej kolorowe osiedla i zaokrąglone budynki
ponad to NIC się nie zmieniło :)
niech nikt nawet nie próbuje wspominać o pustych półkach w sklepach za komuny :D
bo to było efektem drukowania kasy...
tak więc NIC... absolutnie NIC od 30 lat się nie zmieniło...
btw:
dziś zamiast drukować kasę zapożyczają się w unii ;)
to prawie to samo... ale 95% ludzi do łba ma za daleko, żeby przewidzieć skutki wyjścia boso na dwór na śnieg, a co dopiero 20-30-letnie prognozy w skali państwa :D:D:D
"no chyba, że coś pomyliłam przez ten mój niski poziom."
Dokładnie tak.
nie "dowolny sposób" tylko "oszukując w dowolny sposób"
ta, jest różnica...
jeśli robię tak, żeby moja kasa którą powinienem zapłacić w podatkach koniec końców i tak trafiła do skarbu państwa - NIE OSZUKUJE
po prostu pieniądze przebywają dłuższą drogę - nie bardziej czasochłonną, tylko dłuższą!
dzięki temu że nie płacę podatku dochodowego, moja kasa trafia (zamiast najpierw do budżetu) do innych polaków - a POTEM do budżetu
do niektórych jak grochem o ścianę...
wyżej pisałem dokładnie to samo, a ona wciąż nie rozumie :D
to nie jest oszukiwanie... to znacznie lepsze rozwiązanie niż narzuca rząd... tak rozwijały się XVIII w. stany, tak rozwijała się XIX w. szwecja, tak rozwijają się obecne chiny.
a polska od 40 lat stoi w miejscu...
fakt... mamy nowe technologie - z zachodu
mamy nowe samochody - patrz technologię
mamy troszkę bardziej kolorowe osiedla i zaokrąglone budynki
ponad to NIC się nie zmieniło :)
niech nikt nawet nie próbuje wspominać o pustych półkach w sklepach za komuny :D
bo to było efektem drukowania kasy...
tak więc NIC... absolutnie NIC od 30 lat się nie zmieniło...
btw:
dziś zamiast drukować kasę zapożyczają się w unii ;)
to prawie to samo... ale 95% ludzi do łba ma za daleko, żeby przewidzieć skutki wyjścia boso na dwór na śnieg, a co dopiero 20-30-letnie prognozy w skali państwa :D:D:D
Różnimy się znacząco poziomem :)
Twój poziom oscyluje gdzieś na dole tabeli - nigdy nie byłaś i nie będziesz na górze zabierając głos w sprawach, których zupełnie nie pojmujesz, które astronomicznie Cię przerastają.
Ja natomiast jestem niemalże na szczycie, niestety zdarza się trafić na dół zbyt często przez prowadzenie dyskusji z takimi ludźmi jak Ty.
http://s7.postimg.org/5k8pinw3v/poziomy_argumentacji.png
Twój poziom oscyluje gdzieś na dole tabeli - nigdy nie byłaś i nie będziesz na górze zabierając głos w sprawach, których zupełnie nie pojmujesz, które astronomicznie Cię przerastają.
Ja natomiast jestem niemalże na szczycie, niestety zdarza się trafić na dół zbyt często przez prowadzenie dyskusji z takimi ludźmi jak Ty.
http://s7.postimg.org/5k8pinw3v/poziomy_argumentacji.png