Widok

Jak żyć..

W tym kraju .. Gdzie zatrudniają Cię na śmieciowce a potem z dnia na dzień wywalają ... Jak żyć jak nie można znaleźć pracy w godnych warunkach ... Po co te lata nauki, podnoszenia kwalifikacji ?!? Jestem wrakiem człowieka .. Nie wierzę już w nic
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 3
Jeśli chodzi o Sushi to tu ma Pani taką restaurację sieciową:

http://sakana.pl/pl/

Byłem kiedyś i polecam. Warto. Przesłałem Pani na wypadek gdyby się Pani ten biznes spodobał - Jak się to robi u profesjonalistów, można podglądnąć.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Pani Inko, proszę próbować! Później przynajmniej nie będzie Pani żałować, że nie spróbowała Pani!

Ja polecam taki biznes jak Pierogarnia, koniecznie w dobrym miejscu z pierożkami, zupkami, sałatkami, kanapkami, Od razu piszę: Nie jest łatwy chleb ale biznes wart zachodu.

Kolejnym biznesem, który Pani polecam to Sushi ale na tym się trzeba naprawdę znać i przede wszystkim mieć naprawdę dobrą lokalizację i ludzi z Pasją. Jaka jest kasa na Sushi? - już Pani piszę: Mój znajomy coś takiego prowadzi w bardzo dobrym punkcie, mega dobrym, za lokal w ciągu dwóch lat zapłacił ok. 720 tys. - za sam wynajem, a do dwóch lat ma zamiar kupić lokal w innym miejscu za 1 mln zł. Skoro zapłacił 720 tys. to proszę dodać do tego składniki, opłacić trzy osoby i jeszcze na tym zarobić! by mieć na inwestycję. Czyli musi się opłacać!

Kolejnym biznesem Naleśnikarnia - jednak tutaj to trochę spokojniejszy biznes, też trzeba mieć dobry punkt i jak we wszystko wkładać serce.

Jak już Pani założy ten biznes to proszę podać mi kontakt / lokalizację - osobiście tam przyjdę i mam nadzieję z wielką przyjemnością zjem coś co mi Pani zaproponuje.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Nie ma sprawy :-)...tylko najpierw dobrą polisę wykup ;-p
O właśnie. Czy można ubezpieczyć się od następstw spożycia potraw ? ;-)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
Ja mogę być testerem Twoich potraw ;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
Jeszcze nie szukam pracy ale przymierzam się od września.
Czuję że to będzie niezłe doświadczenie.
Dotychczas miałam szczęście i dość szybko miałam etat. Jak będzie teraz...zobaczymy.
Ciągle myślę o własnej działalności bo prawda jest taka,że to mi najbardziej odpowiada. Bez względu ile wysiłku w to włożę bo wiem z doświadczenia że to nie jest praca od.. do..
Tylko pomysł.Dobry pomysł. I tu jest najtrudniejszy element.
Nie ukrywam że ciągnie mnie ku gastronomii ale sama nie odważę się. Chyba ;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
W pierwszym przeglądzie odrzuciłem przedszkolanki, pracujących, chłopaków po mechaniku, emerytów, rencistów i takich innych.
W drugim odrzuciłem tych, którzy nie mieli wykształcenia profilowanego.
W trzecim etapie wybrałem młodych kończących szkolę, albo zaraz po skończeniu szkoły.
W czwartym wytypowałem tych, którzy pochodzą z wiosek i małych miasteczek oraz są bez pracy około roku, ale mają jakieś tam minimalne doświadczenie z pracą.
Wszystkie 600 przerzuciłem pobieżnie, jakieś 200 przeczytąłem dokładnie.
I wisi mi, że kierowałem się subiektywnymi kryteriami.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 1
@BMtF:

Zdradź, proszę, jak z 600 CV wybrałeś 8?
Systemem, czy na chybił-trafił?
Bo, że przeanalizowałeś wszystkie, nie uwierzę :D
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Taaa..a najlepsze jest to że potencjalni pracownicy mają duże aspiracje do kasy zanim zaczną cokolwiek robić. Ja rozumiem że za pracę należy się godziwa zapłata ale człowieku pokaż najpierw co potrafisz. Co do fachowców od robót remontowych spokojnie wypowiadać się nie mogę bo tej traumy chyba do końca swoich dni nie zapomnę. Jeden wielki koszmar.
Druga liga fachowców to ludzie od napraw sprzętu. Wzywałam ludzi wydawało by się kompetentnych. Punkt działający od lat więc zaufałam doświadczeniu. I zonk. Spojrzenie na moją zepsutą zmywarkę wyjaśniało panom wszystko. Normalnie jasnowidztwo rzemieślnicze. Nie zrobili nic, poinformowali co mam zakupić (sama!) i zmyli się.
Wezwałam innych fachowców. Wysunęli sprzęt,rozebrali,wymienili co trzeba i wcale nie była to ta część o której tamci wspominali. I tak to wygląda.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
Chmurzasta, i tak, i nie.
To ja płacę więc ja wymagam.
Jeżeli ktoś chce, żebym w niego zainwestował mój czas, energię i pieniądz, niech mi wykaże, że warto.
Tymczasem szlachta zaczyna i kończy negocjację na pieniądzach, zaś robota jest przykrą koniecznością.
W czasach kiedy jeszcze robiłem karierę i miałem żużel w głowie zatrudniałem na staż pracowników za nędzne stawki i na nędznych warunkach. I patrzyłem. Przedłużałem umowy i na stałe zatrudniałem tylko tych, którzy chcieli się wykazać i udowodnić, że są coś warci. Szlachcie zawsze grzecznie i wylewnie dziękowałem.

Tak dla śmiechu już - szukałem kiedyś pracownicy do prac biurowych, wymagania: znajomość tabliczki mnożenia i obsługi długopisu. Otrzymałem 600 cv. Wybrałem i umówiłem 8 osób. Przyszły 2, pozostałe 6 olało i nawet nie poinformowało, dlaczego. I tym sposobem szlachta zablokowała swoim koleżankom dostęp do rozmowy kwalifikacyjnej. Może i dobrze. Nie wiem. Szukający pracy są w zdecydowanej większości beznadziejni, bo ci co się nadają, jakoś sami sobie radzą.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Manson było gadać ze mną.
Lubię Pielic i malować :))))))

Za golonke i ten... i za miło spędzony czas.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 2
@ Manson the Forester:
Chodziło mi o sytuację, w której pracodawca chce kogoś na dłużej, a może przypuszczać, że kandydat na pracownika będzie chciał popracować tylko do czasu znalezienia innej pracy.
U Ciebie to zupełnie inny problem. Ci, którzy chcą/muszą pracować raczej starają się znaleźć stałą pracę, więc nie zawsze uda Ci się znaleźć taką osobę do dorywczej roboty. No chyba, że ktoś chwilowo jest bez pracy albo chce sobie dorobić. A ci, którzy jakoś żyją bez pracy, nie są szczególnie zmotywowani do tego żeby ją podjąć.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Dwa lata temu szukałem kogoś, kto mi pomaluje płot. Robota na dwa tygodnie, po 8 godzin dziennie. Stawka wyższa niż 10 zł/godz. I wiecie co? Nie gadajcie mi że nie ma roboty. Nie ma biedy. I słownych pracowników.

Pierwsza ekipa miała być na 8, była o 11, ale bez szefa, miei zacząć a potem przyjdzie szef to się dogadamy. Wygoniłem ich.

Druga ekipa to dwóch braci, którzy przyjechali żeby dać im namiot, to zanocują, i nie wzięli ze sobą jedzenia,, ani śpiworów, a po pięciu godzinach przekalkulowali, że muszą mieć stawkę 40 zł/godz bo tyle bierze kolega, co ma firmę. Rano przyjechał po nich tatuś i mocno negocjowali zapłatę za te 5 godzin.

W końcu trafił mi sie chłopak, któremu chciało się dojeżdżać z Tczewa i w dwa tygodnie się uwinął.

Szlachta zmarnowała mi jakieś trzy tygodnie, bo jak jednych umówiłem, to innych już nie umawiałem. I najlepsza pogodę. Nie gadajcie mi, że nie ma pracy, proszę was.

Innym razem nająłem pilarzy do porządku w lesie po nawałnicy. Przyszli o 8, napili się piwa, do lasu poszli o 10,, napili się piwa, o 12 przerwa na obiad, napili się piwa i o 13 skończyli, bo od 14 był we wsi festyn. 4 chłopa + ja (dowóz piwa, zwózka drewna i przygotowanie obiadu) wyrobiła 8 metrów, czyli tyle ile ja w ramach relaksu robię w 8 godzin. C świadkiem, bo akurat wtedy u mnie był.

A do pielenia w ogrodzie za mniej niż 10 zł/godz baby ze wsi nie ugodzę.

Nie gadajcie mi o tych biednych bezrobotnych, bo nie powinienem się irytować przed snem.
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 0
Autor wątku już znalazł pracę:
http://forum.trojmiasto.pl/Setki-CV-wyslanych-i-zero-odzewu-t657404,1,33.html

A z tą jakąkolwiek pracą to czasem jest problem. Jak swego czasu wysyłałam cv, to odzew był w przypadku poważniejszych ofert (plus jednej agencji pracy tymczasowej, która chyba brała wszystkich jak leci). Pracodawcy nie chcą zatrudniać kogoś, kto przy pierwszej lepszej okazji da nogę.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
> Sugerowałbym nieśmiało pomoc psychologa może...

Na psychologa prywatnie autora wątku nie stać, bo nie ma pracy.
Na psychologa na NFZ może się nie doczekać (o ile w ogóle podlega pod NFZ).
Zresztą.. autorowi wątku potrzebna jest praca a nie psycholog.
Proponowałbym iść do JAKIEJKOLWIEK pracy, choćby na budowę za 10 zł/h
Coś to więcej niż nic.
Żadna "okazja" nie umknie - a jeśli się pojawi, bez żalu można "dorywczą" robotę rzucić.
Ponadto: praca fizyczna dobrze robi na psychikę. Często lepiej niż egzaltowana paniusia po uniwerku z dyplomem magistra psychologii ;)
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0
Chciałbym jakoś pomóc, sam nie jestem w najlepszej sytuacji, ale trzeba jakoś żyć i działać. Sugerowałbym nieśmiało pomoc psychologa może...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
>Jakiej pomocy? Nie.

To może spróbuj tutaj:
http://www.wup.gdansk.pl/poradnictwo_zawodowe/artykuly/kontakt-8.html
Krzywdy Ci nie zrobią, a może będą w stanie pomóc.

>Zmienić branżę .. Myślałem :( :( ale cieżko po tylu latach ..

Na pewno ciężko, ale musisz się zastanowić, jakie będą perspektywy w tej branży za kilka, kilkanaście lat. Może jest coś, gdzie możesz choć częściowo wykorzystać swoją wiedzę i doświadczenie, a perspektywy nieco lepsze?

>bardzo mi źle bo tracę wiarę w siebie i tylko rozpacz zostaje :((

Możesz się wkurzać na rzeczywistość, ale nie rozpaczaj. To Ci na pewno nie pomoże. Umów się na spotkanie indywidualne z doradcą, poproś o pomoc w napisaniu cv, pogadaj o innych perspektywach dla Ciebie. Sam też się nad nimi zastanawiaj. Próbuj, nie poddawaj się :)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Jakiej pomocy? Nie.
Zmienić branżę .. Myślałem :( :( ale cieżko po tylu latach ..
bardzo mi źle bo tracę wiarę w siebie i tylko rozpacz zostaje :((
Najgorsze że przez cały tydzień ani razu telefon nie zadzwonił !!!
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Smutny, złe myśli na pewno nie pomogą w poszukiwaniu pracy. Nie wiem, gdzie akurat u Ciebie leży problem. Jeśli masz odpowiednie kwalifikacje do pracy w danej branży, nie spalasz się na rozmowie kwalifikacyjnej, a mimo to trudno Ci znaleźć pracę albo oferowana jest praca na kiepskich warunkach, to znaczy, że trzeba zastanowić się nad zmianą branży. Albo nad wyjazdem, jeśli masz taką możliwość. Próbowałeś skorzystać z jakiejś pomocy w szukaniu pracy?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Tak.. Mam depresje i najgorsze myśli w głowie .. :(
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
> Odbierasz takie ?

Jak doskonale wiesz, nie mam pracodawcy.
A telefony/maile z propozycją współpracy (w sensie: żebym robił coś dla kogoś) odbieram średnio raz w tygodniu.
Czasami korzystam, znacznie częściej nie.

> proponuję popracować na etacie te 10 lat

Na ile się orientuję, to praca na etacie nie jest przymusowa.

O specyfice Twojej (bądź np. Chmurki) pracy już parokrotnie mówiłem/pisałem osobiście i na Forum: zwiewajcie, póki jeszcze głowa młoda i resztki ambicji pozostały.
Bo po 10 latach to już faktycznie zostanie przyśrubowanie się do stołka i czarna rozpacz w razie jego utraty - bo alternatywa kiepska.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 7

Inne tematy z forum Hydepark

gdzie warto studiowac (4 odpowiedzi)

Osoby szukające uczelni z przyjaznym podejściem powinny zainteresować się Uczelnią...

Vibracje (41 odpowiedzi)

Au revoir, Alain Delon... http://www.youtube.com/watch?v=_ifJapuqYiU

Grajdołki (259 odpowiedzi)

A gdyby kiedyś mieć taki strzał, ażeby wąska grupa znawców tematu nie mogła uwierzyć w...

do góry