Widok
Jak juz pisalem wielokrotnie anonimku-JASNOWIDZEM nie jestem...
Czasem nawet tego zaluje....Lecz wydawalo mi sie..znajac troszke Plagiata...ze nie samego mnie obwinia za to, co sie tu dzieje...to madry czlowiek...wiec wlasnie tak sobie, a nie inaczej skojarzylem...
Jesli sie myle...On sam to napisze...bo jesli juz pisze-to nie zwazajac na stan, zawsze sie podpisywal pod Swoimi postami...
To tyle tego zbednego tlumaczenia anonimie....
..a moze to wlasnie ty jestes janowidzkiem? hmmm
zegnam...niezbyt cieplo...ale na pewno nie zlosliwie...
pa
Jesli sie myle...On sam to napisze...bo jesli juz pisze-to nie zwazajac na stan, zawsze sie podpisywal pod Swoimi postami...
To tyle tego zbednego tlumaczenia anonimie....
..a moze to wlasnie ty jestes janowidzkiem? hmmm
zegnam...niezbyt cieplo...ale na pewno nie zlosliwie...
pa
hehehe... a teraz juz troszke zlosliwie napisze...no bo widze,ze moge...fizjologicznie zieeeew jest uwarunkowany niezbyt dobrym
...wiec jesli ziewasz...wiem teraz skad taki, a nie inny twoj post....wiec tym bardziej wybaczam twoj stan anonimie... :)))
Dotlen sie...moze wowczas cos to pomoze :)))
pa
....milo tak...jak ktos sie wyraznie opowiada za stanem swego umyslu...dziekuje za wskazowke :) mily jestes :)))naprawde!
...wyjdz sobie na dwor, a jeszcze lepiej ci to zrobi :)))
...czego ci szczerze zycze :)
Dotlen sie...moze wowczas cos to pomoze :)))
pa
....milo tak...jak ktos sie wyraznie opowiada za stanem swego umyslu...dziekuje za wskazowke :) mily jestes :)))naprawde!
...wyjdz sobie na dwor, a jeszcze lepiej ci to zrobi :)))
...czego ci szczerze zycze :)
Wishmaster nie ma za co :) Widze,ze uzywasz podobnej formy wyrazenia emocji,jak ja...Pisz...pisz i nie przejmuj sie tym,co
Ty jestes wowczas najwazniejszy...to Twoje emocje, a nie innych...nawet wowczas , gdy opisujesz stany zewnetrzne...Zawsze to bedziesz Ty...i to jest piekne :)))))
Z powazaniem KiwdulNNeb
czyli inaczej :
Ludwik Benn
Z powazaniem KiwdulNNeb
czyli inaczej :
Ludwik Benn
...no ja zachlysnalem sie...i pomyslec,ze przez takiego kmiotka...(to i tak bardzo lagodny wyraz :)...)...ale zdychac dla
idiota...albo tez takim(jak tu kiedys ktos napisal o kims podobnym-) bezmozgowcem, jak wyzej wymieniony...a komplementem dla mnie jest...gdy takie sobniki nazywaja mnie podobnie:))))
(tak na marginesie...pisze z rozwaga "sobniki", a nie osobniki...Kto to zrozumie? hehehe )
(tak na marginesie...pisze z rozwaga "sobniki", a nie osobniki...Kto to zrozumie? hehehe )
Ps.Wroce tu,jak takie cos bedzie juz spalo,by nabierac sil na kolejny zmarnowany dzien swira...
lecz nie mylic prosze "Swira intelektualnego", jak to pokazalo POLSKIE kino...
pa...do pozniej Hydeparkowicze....
Tamtego...by nie bylo watpliwosci, do takowych nie zaliczam.....bo bylbym Was obrazal...nawet swietej pamieci D.Dykte...ojej...ale komplement z moich ust pismieniczych , hehehe :)))
Pa , do pozniej :)
pa...do pozniej Hydeparkowicze....
Tamtego...by nie bylo watpliwosci, do takowych nie zaliczam.....bo bylbym Was obrazal...nawet swietej pamieci D.Dykte...ojej...ale komplement z moich ust pismieniczych , hehehe :)))
Pa , do pozniej :)
Gorzkiej Prawdy coś nie widać...
Nie, niech pani nie ma wyrzutów sumienia. To wcale nie przez pani wejście ten facet tam oszczał tego drugiego obok niego. My faceci ciągle to robimy..."
Rzadko kiedy trafiamy w to, w co celowaliśmy. Czasem, jak pójdę do kibla, zaczynam lać i nagle zaczyna mi się rozbryzgiwać naokoło, więc muszę w coś celować. Kobiety powinny zrozumieć, że penisy maja swój własny rozum. Facet może wejść do kibla, ponieważ wszystkie pisuary są zajęte, wycelować idealnie w kibelek, a jego penis i tak da rade oblać rolkę papieru toaletowego, nogawkę i buty. Mówię poważnie, nie można ufać tym małym pisiorkom! Ja jestem żonaty już od 28 lat i moja żona mnie wytrenowała. Nie pozwala mi odcedzić kartofelków jak facetowi - na stojąco. Muszę odlewać się na siedząco... Przekonała mnie, że to niewielka cena, jaką muszę zapłacić. Bo gdyby jeszcze raz poszła do toalety w nocy i albo siadła na pokrytej moczem desce, albo wpadła do kibla, bo nie położyłem deski, to by mnie zabiła, zanim bym się obudził.
Jeszcze jedna rzecz, o której faceci nie lubią rozmawiać. Ale skoro już ruszyliśmy temat, to pociągnę dalej. To jest nie lada problem i panie powinny go zrozumieć. Chodzi mi o "porannego drąga". Tak, my faceci zwykle budzimy się z dwoma rzeczami: nieodpartym pragnieniem odlania się oraz penisem tak twardym, ze można nim ciąć diamenty! Nieważne jak się wytężasz, nie uda ci się zgiąć cholerstwa. A jak się go nie zegnie, to za cholerę nie można tym celować. A jak nie możesz celować to nie masz wyboru, tylko oszczać całą ścianę i to włochate przykrycie na deskę klozetowa, które wy, kobiety tak strasznie chcecie mieć na desce. A przy okazji, jak używacie tego cholernego przykrycia to deska nie może sama stać. Wiec musimy jedna ręką podtrzymywać deskę klozetowa, a drugą ręką starać się kontrolować nasze, bardziej niż nieprecyzyjne, narządy celownicze.
Czasem tym nowo pożenionym wydaje się (myślę, że panowie tu obecni to potwierdzą), że można zmusić deskę klozetową z tym czartowskim puchatym przykryciem, aby stała. Więc ciskają z całej siły deskę w tył, upychają i sprężają to przykrycie. Ale po chwili puchaty materiał przykrycia się rozpręża i deska niespodziewanie i bez ostrzeżenia spada z ogromna siła tuż przy przyrodzeniu, omal nie obcinając twojego pisiorka! Potem już nie podnoszą desek klozetowych z przykryciem, bo to po prostu niebezpiecznie dla zdrowia.
Starałem się jakoś delikatnie wyjaśnić te skomplikowana poranna sytuację mojej żonie. Powiedziałem jej: Słuchaj, on się nie zegnie. Ona na to: Wiec będziesz do końca życia siadał, tak jak ja. Ok. Spróbowałem wiec siadać z "porannym drągiem". No cóż, wsadzić go pod deskę też nie jest łatwo. I zanim mi się to udało zdążyłem oblać wszystkie ręczniki, wiszące na przeciwnej ścianie... Nawet jeśli siedzisz i zmusisz twoje drewienko do wejścia pod deskę klozetową, to kiedy zaczniesz sikać, mocz i tak wystrzeli przez szczelinę pomiędzy deską a górną krawędzią kibla. Zalejesz sobie wtedy nogi i mocz pocieknie po nogach w dół, prosto na ten śmieszny chodniczek, który kobiety nie wiadomo po co kładą na podłodze pod kiblem!
Udało mi się jednak opracować specjalny manewr, dzięki któremu radzę sobie z owym porannym problemem. Jedynym rozwiązaniem jest przyjąć pozycję "lecącego Supermana" kładąc się w powietrzu nad deskę klozetową. Wymaga to niemałej praktyki, doskonałego balansu ciałem, a także synchronizacji w czasie, lecz jest to jedyny i pewny sposób, aby podczas porannego odpryskiwania się zgromadzić cały mocz w kiblu.
Więc panie powinny zrozumieć, że nie można nas całkowicie winić za taką, a nie inną sytuację. My też podzielamy wasze zainteresowanie higieną i czystością w łazience. Ale są momenty, kiedy rzeczy po prostu wymykają się nam spod kontroli. Nie nasza to wina, lecz Matki Natury.
Rzadko kiedy trafiamy w to, w co celowaliśmy. Czasem, jak pójdę do kibla, zaczynam lać i nagle zaczyna mi się rozbryzgiwać naokoło, więc muszę w coś celować. Kobiety powinny zrozumieć, że penisy maja swój własny rozum. Facet może wejść do kibla, ponieważ wszystkie pisuary są zajęte, wycelować idealnie w kibelek, a jego penis i tak da rade oblać rolkę papieru toaletowego, nogawkę i buty. Mówię poważnie, nie można ufać tym małym pisiorkom! Ja jestem żonaty już od 28 lat i moja żona mnie wytrenowała. Nie pozwala mi odcedzić kartofelków jak facetowi - na stojąco. Muszę odlewać się na siedząco... Przekonała mnie, że to niewielka cena, jaką muszę zapłacić. Bo gdyby jeszcze raz poszła do toalety w nocy i albo siadła na pokrytej moczem desce, albo wpadła do kibla, bo nie położyłem deski, to by mnie zabiła, zanim bym się obudził.
Jeszcze jedna rzecz, o której faceci nie lubią rozmawiać. Ale skoro już ruszyliśmy temat, to pociągnę dalej. To jest nie lada problem i panie powinny go zrozumieć. Chodzi mi o "porannego drąga". Tak, my faceci zwykle budzimy się z dwoma rzeczami: nieodpartym pragnieniem odlania się oraz penisem tak twardym, ze można nim ciąć diamenty! Nieważne jak się wytężasz, nie uda ci się zgiąć cholerstwa. A jak się go nie zegnie, to za cholerę nie można tym celować. A jak nie możesz celować to nie masz wyboru, tylko oszczać całą ścianę i to włochate przykrycie na deskę klozetowa, które wy, kobiety tak strasznie chcecie mieć na desce. A przy okazji, jak używacie tego cholernego przykrycia to deska nie może sama stać. Wiec musimy jedna ręką podtrzymywać deskę klozetowa, a drugą ręką starać się kontrolować nasze, bardziej niż nieprecyzyjne, narządy celownicze.
Czasem tym nowo pożenionym wydaje się (myślę, że panowie tu obecni to potwierdzą), że można zmusić deskę klozetową z tym czartowskim puchatym przykryciem, aby stała. Więc ciskają z całej siły deskę w tył, upychają i sprężają to przykrycie. Ale po chwili puchaty materiał przykrycia się rozpręża i deska niespodziewanie i bez ostrzeżenia spada z ogromna siła tuż przy przyrodzeniu, omal nie obcinając twojego pisiorka! Potem już nie podnoszą desek klozetowych z przykryciem, bo to po prostu niebezpiecznie dla zdrowia.
Starałem się jakoś delikatnie wyjaśnić te skomplikowana poranna sytuację mojej żonie. Powiedziałem jej: Słuchaj, on się nie zegnie. Ona na to: Wiec będziesz do końca życia siadał, tak jak ja. Ok. Spróbowałem wiec siadać z "porannym drągiem". No cóż, wsadzić go pod deskę też nie jest łatwo. I zanim mi się to udało zdążyłem oblać wszystkie ręczniki, wiszące na przeciwnej ścianie... Nawet jeśli siedzisz i zmusisz twoje drewienko do wejścia pod deskę klozetową, to kiedy zaczniesz sikać, mocz i tak wystrzeli przez szczelinę pomiędzy deską a górną krawędzią kibla. Zalejesz sobie wtedy nogi i mocz pocieknie po nogach w dół, prosto na ten śmieszny chodniczek, który kobiety nie wiadomo po co kładą na podłodze pod kiblem!
Udało mi się jednak opracować specjalny manewr, dzięki któremu radzę sobie z owym porannym problemem. Jedynym rozwiązaniem jest przyjąć pozycję "lecącego Supermana" kładąc się w powietrzu nad deskę klozetową. Wymaga to niemałej praktyki, doskonałego balansu ciałem, a także synchronizacji w czasie, lecz jest to jedyny i pewny sposób, aby podczas porannego odpryskiwania się zgromadzić cały mocz w kiblu.
Więc panie powinny zrozumieć, że nie można nas całkowicie winić za taką, a nie inną sytuację. My też podzielamy wasze zainteresowanie higieną i czystością w łazience. Ale są momenty, kiedy rzeczy po prostu wymykają się nam spod kontroli. Nie nasza to wina, lecz Matki Natury.