Widok

Jazda na suwak, czy może na chama? Co lepsze?

Na drogach Trójmiasta Śródmieście Temat dostępny też na forum:
To jest zdecydowanie chybiona akcja ta na suwak. Każdy i tak jezdzi jak chce.
Najlepsi kaskaderzy to ci, którzy blokują pas i jadą równo z drugim. Mandat takim :D
popieram tę opinię 110 nie zgadzam się z tą opinią 80
Coś nie tak z przepisami.Wyprzedzany ma zakaz zwiększania prędkości wczasie gdy jest wyprzedzany i bezpośrednio po wyprzedzeniu.Kierujący zmieniający pas ma OBOWIĄZEK ustąpienia pierwszeństwa tym którzy są na pasie na który ma zamiar wjechać.Tyle przepisy.Suwak to grzeczność a nie obowiązek.
popieram tę opinię 11 nie zgadzam się z tą opinią 7
Znak "Suwak" to tablica informacyjna , a nie znak nakazu.Kolega coś sie myli.Pewno czyta nie te przepisy.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
Kolega Tomek chyba stara się o pracę w Min.Infrastruktury w związku z nowelizacją prawa o ruchu drogowym,gdyż tworzy nowe przepisy o wyprzedzaniu i pierwszeństwie .Powodzenia .
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Kolego, poczytaj kodeks ruchu drogowego, a dopiero potem wyruszaj na drogi. Za blokowanie wolnego pasa kodeks przewiduje 500 zl madnatu, wystarczy zrobić zdjęcie. Więc jak na mnie trafisz to wiesz co Cie czeka :)
Pozdrawiam.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
O, kolega to już chyba zapłacił. HAHAHAA
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
zdecydowanie nie rozumiesz, o co chodzi. Poproś kogoś, to Ci wytłumaczy
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 0
w teorii to prawda ale rzeczywistość jest zupełnie inna wpychanie się na chama po kilka aut
popieram tę opinię 7 nie zgadzam się z tą opinią 14
joł jea;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
bzdury piszesz!
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2

jazda na suwak jest bez sensu

przynajmniej na gdańskie warunki - jazda na suwak ma sens jeśli dalej, na tym zwężonym pasie ruch jest płynny.
A weźmy np taką Armii Krajowej wpadająca w Kartuską - kartuska stoi to i AK stoi. I żadne jazdy na suwak nic nie zmienią. Szybkie ruszanie na zielonym też nic nie zmieni bo i tak maks 1 samochód wjedzie.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
"Bzdura. Jeżeli wiadomo, że pas się kończy to jechanie do końca kiedy obok już czekają samochody to zwykłe cwaniactwo."

Koleś, powinni ci momentalnie odebrać prawo jazdy za pisanie takich głupot. Jeśli ktoś jest tak tępy i ograniczony jak ty, to powinien jeździć komunikacją miejską. Przez takich głupków korkują się suwaki.
Dojeżdża się DO KOŃCA suwaka i tam zjeżdża z pasa kończącego, stosując zasadę: wjeżdża jeden z lewego pasa, potem jeden z prawego i tak na zmianę. Nawet namalowana instrukcja na znakach drogowych do was nie przemawia (tutaj masz rysunek baranie http://bi.gazeta.pl/im/2/5666/z5666162X.jpg). Nauczcie się w końcu jeździć i nie traktujcie Suwaków jak pola walki, bo co rusz widać idiotów, którzy nie wpuszczają ludzi zjeżdżających, jakby postawili sobie to za punkt honoru.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 4
Popieram
Moim zdaniem , jazda na suwak ma sens w momencie, gdy za kończącym się pasem jest wolna droga, a nie "przeszkoda" w postaci świateł. To że będziemy jeździć na suwak nie zmieni przepustowości skrzyżowania , przejedzie dokładnie tyle samo, a moim zdaniem mniej aut, gdyż samo wpuszczanie trwa długo, jeden patrzy na drugiego wpuści, nie wpusci, wymusi, nie wymusi.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
Jak sama nazwa wskazuje: "jazda na suwak" jest płynną jazdą na zmianę auta z jednego pasa a potem z drugiego. Żadnego oglądania się za siebie czy na innych - warunki:
- auta zapełniają oba pasy równomiernie, jakby nie było żadnego końca jednego z tych pasów ruchu;
- kierowcy nie oglądając się za siebie na zwężeniu tworzą ruch aut w formie suwaka (1/1), ruch zazębia się z obu pasów i zamyka w jeden pas ruchu, płynnie i bez przestojów
- jeśli jest akurat małe natężenie ruchu można suwak pozostawić otwarty i poruszać się tylko pasem, który ciągnie się dalej.
W tym nie ma żadnego cwaniactwa - a auta, kierowców, którzy blokują kończący się pas i próbują ustanawiać swoje reguły, swoją sprawiedliwość - należy fotografować i fotki te wrzucać na jakiś portal, bez ukrywania rejestracji oczywiście... w sumie należy im się mandat, ale nie mieszajmy w to policji, załatwmy to po ludzku...
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
...ktoś mnie posłuchał, przeczytał czy co?? :)
http://korki.trojmiasto.pl/Agresja-kierowcy-w-jezdzie-na-zamek-n50654.html
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
No dobra, idea suwaka jest dobra. Ale wyobraźmy sobie sytuację, gdy na długo przed skrzyżowaniem tworzy się korek na pasie do jazdy prosto przez skrzyżowanie, natomiast luźno jest na pasie, który przed samym skrzyżowaniem przechodzi w lewoskręt. Teoretycznie ktoś kto chce jechać prosto może jechać lewym pasem dopóki nie zobaczy znaków informujących z którego pasa można gdzie pojechać. Tak? Jak ktoś jedzie pierwszy raz to może nie wiedzieć jak zorganizowane jest skrzyżowanie. No i tu pojawia się problem, bo takich samochodów które przed skrzyżowaniem zmieniają pas z lewego na prawy do jazdy na wprost jest dużo i skutecznie blokują korek który już się utworzył na prawym pasie. Ja wiem, że to jest inna sytuacja niż "SUWAK", ale nie mam pewności czy takie wbijanie się z pustego lewego na zakorkowany prawy jest w porządku. Czy trzeba zmieniać pas jak tylko zobaczy się korek czy też można jechać lewym aż do miejsca znaków informujących o kierunkach jazdy?
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Dokładnie! Dobrze to ująłeś/aś "ostatnie miejsce gdzie powinniśmy zjechać na prawy jest dosyć płynne".
Ja się nad tym samym zastanawiam. Ustawiać się na końcu kolejki na prawym pasie czy jechać aż do oznaczenia/ linii ciągłej rozdzielającej pasy. W jakim momencie zmiana pasa NIE jest cwaniactwem? Ja wybieram póki co to pierwsze rozwiązanie bo widzę na co dzień jak kończy się jazda lewym pasem dla innych kierowców - kiedy postanawiają w końcu zmienić pas ruchu jeszcze przed linią ciągłą, kierowcy obok nie chcą wpuszczać (co w pewnym sensie rozumiem bo mnie też to denerwuje kiedy samochód który przyjechał 10 minut po mnie chce zjechać wcześniej niż ja). I stoi wtedy ten biedny kierowca i blokuje przejazd dla tych co chcą skręcić w lewo, jest obtrąbywany i besztany pomimo, że w teorii ma prawo tamtędy jechać i tam zmieniać pas. Więc jak to w końcu powinno wyglądać?
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Zdecydowanie można jechać do znaków informujących...
To nie ma znaczenia, że tam jedziesz ósmy czy dwudziesty raz, a wiesz dlaczego? Bo kategorycznie nie można jeździć na pamięć!! Po piętnastym mijaniu tego miejsca przez Ciebie drogowcy mogliby zrobić zmianę organizacji ruchu i co wtedy w brodę se będziesz pluć, żeś stała ??
Być może to inna sytuacja niż SUWAK jednak podstawowa idea dążąca do braku kilometrowych korków jest jedna - drogi kilku pasmowe...
A po co Nam one jeśli korzystamy z jednego pasa? Żaden przepis nie reguluje kiedy możesz zmienić pas - no chyba, że ciągła linia - Ci którzy tego nie ogarniają twierdzą, że jest to "cwaniactwo". Gdyby jednak wszyscy ogarniali - kilometrowy korek (w Twoim przypadku) na pasie do jazdy na wprost nie blokował by skrzyżowania poprzedniego, bo wszyscy używali by jednakowo wszystkich dozwolonych pasów...
Inna odpowiedź na Twoje pytanie to dodatkowa sprawa w Twojej sytuacji: Na tym pasie do jazdy na wprost - już tam gdzie namalowane są znaki poziome - stoi na awaryjnych ciężarówka. Ominiesz ją pasem do skrętu w lewo czy będziesz czekać aż ją naprawią? Czy w takiej sytuacji wszyscy znajdujący się za nią mają momentalnie przemieścić się na pas do lewoskrętu i to nawet Ci którzy są kilometr od tej ciężarówki?
Kierowcy - myślcie...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Tak, myślę podobnie, bo to logiczne i zgodne z przepisami.
Jest tylko jedna wątpliwa sprawa w tym przypadku, a mianowicie jeśli korek rozłoży się równomiernie na oba pasy to blokuje tych, którzy chcą skręcić w lewo. Zatem w korku stoją nie tylko ci co chcą jechać prosto/w prawo ale WSZYSCY, a to siłą rzeczy wydłuża korek. Klasyczny suwak (dwa pasy przechodzą w jeden) nie stwarza utrudnienia jazdy dla innego kierunku. Czyli i tak źle, i tak niedobrze, gdyż odblokowujemy skrzyżowanie poprzednie kosztem całkowitego zablokowania skrzyżowania "przed". Zresztą nie wiem czy w takim układzie odblokujemy poprzednie skrzyżowanie skoro zwiększymy ilość aut czekających w korku. Z tego powodu zdania są podzielone i nagminnie zdarza się, że ci "skręczace" w lewo trąbią na tych czekających aż ich ktoś wpuści na prawy. No i ci z prawego tez nie chcą wpuszczać bo to przecież nie SUWAK :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Hmmm, podejrzewam, że masz na uwadze jedno konkretne skrzyżowanie i zjeżdżasz notabene właśnie w lewo - i czujesz się wtedy pokrzywdzona...? :-)
No cóż: Nie wyobrażam sobie, żeby ktoś na przykład ze zjeżdżających w lewo np choćby z zakorkowanej w godzinach szczytu Grunwaldzkiej we Wrzeszczu na Kościuszki trąbił, bo chce zjechać na ten pas zjeżdżający w lewo...a przecież pas, który staje się lewoskrętem to nic innego jakby się dopiero tam zaczynał pas zjazdowy więc suma sumarum - twierdząc tak wysuwasz tezę, że codziennie wszyscy kierowcy jadący Grunwaldzką prosto wydłużają korek, bo nie puszczają tych paru skręcających w Kościuszki.
Biorę poprawkę jednak, że "Twój konkretny przypadek" to miejsce, w którym zjeżdżających w lewo jest bardzo dużo - niech zatem to miejsce rządzi się swoimi prawami - nic tam nie będę na odległość regulował - mogę jedyni życzyć Ci cierpliwości jeśli faktycznie tam zjeżdżasz i masz ochotę trąbić... mam nadzieję, że jednak tego nie robisz, bo to tylko zwiększa nerwowo-korkowo atmosferę... ja na przykład wtedy daję głośno muzykę lub wykonuję jakiś telefon "do przyjaciela" :-)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
:-)
Nie. Mam na myśli przebudowywaną ulicę Nowolipie w kierunku skrzyżowania z Kartuską. I nie, nie skręcam w lewo, jadę na wprost ustawiając się na końcu korka, który czasami zaczyna się już od skrzyżowania z Schuberta. Taka frajerka jestem... ale obserwuję co się dzieje na lewym pasie i nie mam odwagi tamtędy jeździć, tym bardziej, że znaki informujące oraz ciągła linia zaczynają się dosłownie parę metrów przed skrzyżowaniem, czyli jadąc lewym pasem omijałabym cały koreczek :-) Czy nie wygląda to na cwaniactwo? Większość kierowców tak właśnie to traktuje. Ja sama wpuszczam powiedzmy co drugi samochód, który chce przede mnie wjechać z lewego. Większość kierowców nie wpuszcza w ogóle. Mam ochotę jeździć lewym, ale wiem, że byłoby to dla mnie stresujące więc sobie darowałam.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0